Misja Gryf rozpoczęta. Do spotkania z zespołem z Wejherowa drużyna przygotowuje się pod okiem Wojciecha Szymanka. Poczynania naszych dzielnych orłów śledzi obiektyw Zbigniewa Luchcińskiego

Jak zdążyliście zauważyć rzadko na „DS” publikujemy materiały ze strony oficjalnej. Potencjał materiału bazowego jest jednak zbyt wielki, żeby nie przejść obok niego obojętnie. Na początku zaznaczam, że poniższa analiza ma wydźwięk satyryczny, celem autora nie jest obrażenie przedstawionych w nim postaci.

Przed lekturą doradzam obejrzenie – w końcu każdy się myli:

Gotowi? Zacznijmy więc… Komentuję ja:

Baczne oko kamery prezentuje nam od razu, że idzie nowe. Symboliczne jest jednak ukazanie Czarka Sauczka. On, przedstawiciel młodego pokolenia jest w pierwszej scenie spoiwem łączącym epokę Igora Gołaszewskiego z czasem Wojciecha Szymanka. Młodzieżowiec w wyraźny sposób prezentuje pięknie wyrobioną u „Konika” klatę, a następnie wbiega na murawę zapowiadając początki reform „Szymka”.

Drugim elementem jest wnoszenie bramki przez zawodników Polonii. Podkreśla ono dobitnie, że po morderczym czasie spędzonym na treningu siłowym nadszedł dobry moment na powrót na zieloną murawę. Mocno eksponowany Daniel Gołębiewski wraz z charakterystycznym plecaczkiem dowodzi, że nie wszyscy byli na tę decyzję sztabu przygotowani…

Pierwsze decyzje kadrowe Szymanka operator przedstawia w scenie, gdy „starszyzna” ćwicząca wejście na boisko w drugiej fazie meczu wbiega na boisko treningowe (to chyba Marymont). To ewidentny pokaz, jak nowy trener dba o szczegóły. Gracja i perfekcja, z jaką robią to tak doświadczeni gracze, dowodzi, że na naukę nigdy nie jest za późno!

Jak dobrze wiemy z lektury jednej z ballad Adama Mickiewicza, „nie ma winy bez kary”. Sztab szkoleniowy robieniem pompek łaja bramkarzy „Czarnych Koszul”. Kozły ofiarne pompują aż miło. Te emocje, ten pot, ta świadomość resocjalizacji… Wkrótce widz przekona się, co może ich spotkać gdy pomylą się jeszcze raz.

Nim to się stanie Szymanek udowadnia, że na główkowanie nie jest za późno. Gracze Polonii pod jego wodzą bez problemu dowodzą, że gole strzelane z akcji (a nie jak u Gołaszewskiego ze stałych fragmentów gry) mogą wpadać do siatki.

Koszmarny błąd wykluczył jednak naszych piłkochwytów. W ramach mobilizacji człowiek-orkiestra, który nie boi się żadnego wyzwania – Bartosz Wiśniewski – staje w bramce i daje do zrozumienia, że w ciężkim momencie trener może spokojnie na niego postawić.

Jaki styl obiorą orły Szymanka? „Szymek”, wychowany na K6, w młodości mógł obserwować ekipę Dariusza Wdowczyka i Jerzego Engela. Tamta Polonia jak rugbyści równała rywali z poziomem murawy. – Może pora powrócić do tego stylu? – pomyślał nowy szkoleniowiec. Ćwiczenia już rozpoczęte!

Na koniec coś czego już piłkarze prawie nie pamiętają. Zajęcia z piłką, popularna gierka… To tajna broń, która może okazać się zabójcza na futbolowych boiskach… Wierzę, że żadna ekipa II ligi nie jest przygotowana na grającą w piłkę nożną Polonię. Byle za szybko nasze założenia nie dotarły do rywali…

Wielokrotnie kibice zarzucali drużynie, że nie tworzy monolitu. Problemem był też brak posłuchu u trenera. Ostatni kadr jasno daje nam do zrozumienia, że te czasy minęły. Polecenie trenera dotyczące wyniesienia z placu ćwiczeń bramek wykonują wszyscy. To zadanie cementuje zespół, który współpracuje i daje nadzieje, że team spirit jeszcze na K6 powróci!

Tak to widziałem ja… Pełen optymizmu czekam na więcej w sobotę. Na ujarzmienie Gryfa! Do boju panowie!

Ps. Nie mogłem się powstrzymać!