Dobrze już było?

Miesiąc temu pisałem, że „jest dobrze”. Dwa tygodnie temu „jest nieźle”. A teraz? A teraz jest „tak jak zawsze”, czyli „co się polepszy, to się popieprzy”. Krótko mówiąc: jest źle.

Robert Dadok

Nasze rzeszowskie „wyczyny” ogladałem znowu w nietypowej sytuacji, zostałem bowiem zaproszony na premierę filmu dokumentalnego „Mecz o Warszawę. Historia Czarnych Koszul”. Co ciekawe, film ten nakręciły… dzieciaki! – w ramach akcji fundacji Otokultura.org. Dzieci okazały się cholerne zdolne, film jest fajny, a sala kina Atlantic wypełniła się prawie w komplecie. Problem w tym, że projekcja zaczęła się dokładnie z ostatnim gwizdkiem na przerwę w Rzeszowie. Siedziałem zatem w sali z telefonem i oglądałem, sędzia gwizdnął, światło zgasło – zaczął się pokaz.

No po prostu kwintesencja Polonii Warszawa: dumna historia na ekranie kinowym, a w tle skrzecząca współczesność na ekranie telefonu… Drużyna Piotra Stokowca teoretycznie miała grać już tylko lepiej, wygraliśmy w Niecieczy… No i co? No i jak zawsze… Najpierw Lechia podziurawiła nam obronę na K6 (wjeżdżali jak w masło), a w Rzeszowie młode chłopaki z Podkarpacia „dały z wątroby” – zaś nasza impotencja w ofensywie trzyma „stały, wysoki poziom” (film trwał jedynie 40 minut, więc ostatni kwadrans monotonnego bicia głową w mur znowu mogłem obejrzeć…)

Co się dzieje? Człowiek ma wrażenie, że co nam strzelają na bramkę, to pada gol – czy to tylko wina niedoświadczonego bramkarza? Oczywiście, że nie – jakichś mega baboli ów golkiper wszak nie wpuszcza, problem jest dużo grubszy i dotyczy również innych formacji. Wszystko się sypie, nic nie działa…

Co dalej? Jedyne, na czym można opierać nadzieje, to kwestia powtarzalności pewnych zjawisk: u nas jak jest dobrze, to wiadomo, że zaraz coś się pochrzani, ale to działa też w drugą stronę – po okresie beznadziei z jakiegoś tajemniczego powodu przychodzą serie zwycięstw. Czy historia się powtórzy…?

Doman Nowakowski
PS: Film „Mecz o Warszawę. Historia Czarnych Koszul” będzie dostępny w necie, ale wcześniej jest szansa na jeszcze jeden pokaz kinowy – gorąco polecam, te filmowe dzieciaki są w dużo lepszej formie, niż nasi piłkarze!

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

1 thought on “Dobrze już było?

  1. Dla mnie diagnoza jest stale taka sama. W składzie drużyny muszą przeważać ludzie
    o mentalności walczaków, zwycięzców, z sercem dla Polonii. Nie wypada mówić o nazwiskach, ale podam jedno – Mateusz Kuchta. Jedenastu Mateuszy i wygrywamy co chcemy w tej lidze. „Jakościowym” pracownikom najemnym podziękujmy.
    Wychowankowie do 1 drużyny! Na pewno przegramy ten sezon, ale dalej będzie już tylko lepiej.

Dodaj komentarz