Dr Jekyll and mr Hyde, czyli futbol nie zawsze jest sprawiedliwy

Tytuł może wydawać się dziwny, ale takie właśnie skojarzenie narzuciło mi się wczoraj podczas oglądania naszego meczu z Ursusem. Dlaczego? Otóż drużyna przeszła w przerwie jakąś dziwną metamorfozę, tak jakby zawodnicy stali się zupełnie innym osobami. Ale po kolei.

Grzegorz Wojdyga, Kacper Górski, Wojciech Szymanek

Ursus po kilku pierwszych kolejkach znajduje się na końcu ligowej stawki. Mogliśmy więc oczekiwać gładkiej wygranej. Fakt, że tracili punkty w meczach ze ścisłą czołówką tego sezonu mógł trochę zacierać obraz, ale jednak.

Mecz się zaczął i to jak! Już w pierwszej minucie nieprzyjemny strzał, tuż nad poprzeczką, oddał Rafał Parobczyk, a chwil kilka później, po strzale Łukasza Piątka, piłkę przytomnie opanował i dobił Damian Mosiejko. 4 minuta i prowadzenie. Ekipa dalej grała składnie nie pozwalając gościom na zbyt wiele oraz groźnie atakując, czego efektem był drugi gol wbity przez Grzegorza Wojdygę. Pod koniec pierwszej osłony wydaje się, że błąd popełnił sędzia nie dostrzegając faulu na Rafale, po którym zawodnik Ursusa strzelił na 2:1. Do przerwy nic się już nie zmieniło.

A po przerwie rzecz niesłychana. Dobrze poukładanego i eleganckiego doktora Jekylla zmienił niechlujny , słaby i rozlazły mister Hyde. Nagle gracze Ursusa zyskali potężną przewagę, nasza bardzo solidnie prezentująca się od początku sezonu obrona zaczęła się sypać, z przodu już nic nie funkcjonowało i gracze „Traktorków” osiągnęli wręcz miażdżącą przewagę. I w tym momencie narodził się bohater tego meczu w osobie Dawida Lelenia. Tylko i wyłącznie dzięki jego co najmniej trzem fantastycznym obronom zawdzięczamy zdobycie trzech punktów w sytuacji kiedy mecz powinniśmy, patrząc na obraz gry, przegrać. Dodatkowo sędzia tym razem pomylił się na naszą korzyść nie gwiżdżąc przynajmniej jednego karnego.

Trzeba przyznać, że trener Wojciech Szymanek zareagował właściwie zastępując najbardziej wymęczonych grą zawodników zmiennikami, którzy podciągnęli naszą grę w końcówce spotkania. Muszę przyznać, że w kolejnym meczu trener dokonuje zmian w odpowiednim momencie na odpowiednich zawodników. Mimo przedłużenia meczu o 6 minut i naporu przeciwnika wynik dowieźliśmy do mety i chwała drużynie za to… Ale dzisiejsze ocenki raczej nie zachwycą 🙁

Bramka – Dawid Leleń, nie waham się stwierdzić, że zagrał świetny mecz. Przy straconej bramce zupełnie bez szans, ale resztę wybronił , w tym dwa razy wręcz akrobatycznymi interwencjami. Dodatkowo spora dawka szczęścia, bo pomagała mu poprzeczka i chyba raz słupek. To nasz man of the day!

Obrona, która w poprzednich meczach, także nawet z Legionovią, wydawała się bardzo stabilną formacją, wczoraj się rozjechała. Żaden z graczy nie ustrzegł się wczoraj baboli. Lepiej w sumie prezentowali się boczni od pewniaków ze środka. A przecież przed przerwą nic na to nie wskazywało, bo grali spokojnie i konsekwentnie. Przykro było patrzeć co z Jankiem Golińskim wyczyniał przez pierwsze 20-25 minut drugiej odsłony gracz Ursusa z numerem 18. To był koszmar Janka. Na szczęście w końcówce się pozbierał. Tomasz Wełna miał pod koniec kłopoty zdrowotne, ale dzielnie dotrwał do ostatniego gwizdka. A boczni? Adam Pazio pewniejszy niż z Legionowem, bez takiej nerwowości, ale to jednak jego stroną hulał ten gość z numerem 18, Grzegorz do poprawnej gry dołożył przytomna bramkę.

Pomoc. Damian, nieźle, ale przy słabej grze całej drużyny w drugiej części meczu też nie błyszczał tak jak na początku spotkania. Łukasz w sumie wykonuje co do niego należy wykorzystując swoje doświadczenie. Ale specjalnie się nie wyróżniał. Rafał, po dobrym początku, gasł nam z upływem czasu i w końcu został zmieniony. Skrzydłowi wczoraj się nie popisali. Daniel Smuga miał lepsze chwile i przyzwoicie egzekwował rzuty rożne, natomiast Tomek Andrzejewski zupełnie bez wyrazu – jakoś nie umiał sobie znaleźć miejsca na boisku, nawet w pierwszej połowie.

Patryk Paczuk walczący, ale bez wyraźnego zagrożenia bramki rywali. Mam taki pomysł, że może, biorąc pod uwagę dojście do drużyny Wiktora Niewiarowskiego i Rafała Kujawy, popróbować go na skrzydle, na którym przecież grywał.

Zmiennicy. Kuba Wyszkowski i Mariusz Wierzbowski, w mojej ocenie, na plus. Kuba walczy o każdą piłkę i ma naturalny ciąg do przodu, Mariusz zademonstrował wczoraj kilka naprawdę dobrych zagrań, szkoda tylko, że strzelił po dobrym dryblingu za słabo. Wygląda na to, że wprowadzany na ostatnie 30 minut może zrobić dużo dobrego dla drużyny. Wczoraj ci dwaj zdecydowanie pomogli odciągając grę od naszej strefy obronnej. Wiktor w sumie miał za mało minut żeby go jakoś sensownie ocenić.

Podsumowując – to nie był nasz dobry mecz, bo przez godzinę inicjatywa wyraźnie należała do przyjezdnych. Mieli więcej z gry, mieli więcej sytuacji i strzałów… i przegrali. Futbol nie zawsze jest sprawiedliwy, ale przecież my doświadczyliśmy tego w meczu z Legionowem. Ważne jest, że wczoraj obroniliśmy wynik, wydarliśmy wygraną. Liczę, że nowo pozyskani gracze ofensywni zbalansują naszą grę i nie będziemy musieli drżeć o wynik, a formacja obronna nie będzie zmuszona do ciągłej walki o życie.

Author: trickywoo

13 thoughts on “Dr Jekyll and mr Hyde, czyli futbol nie zawsze jest sprawiedliwy

  1. W drugiej połowie to i ci których w przerwie chwaliłeś za pierwsze 45 minut trochę dostosowali się do reszty, w zasadzie nie wiem z czego to wynika, tak jak i kolejny seozn niedokładnej gry która sami sobie komplikujemy meczyki takie jak ten.

    Kamerzysta też timing musi poprawić xD
    https://www.youtube.com/watch?v=0UA_J8JjnZM
    2:01 i dalej nie jestem pewny czy był ten faul, niby ręka rywala pracuje a nasz piłkarz leży ale różnie te pady wyglądają ostatnio (zapewne mógł ustać), a gdyby kolega szybciej biegł w stronę piłki to we dwóch by go zneutralizowali przed polem karnym.

  2. Stylu nie ma. Wygrywamy tylko dlatego, że mamy dobrych piłkarzy którzy czasem robią różnicę. Plus mamy farta. Może też trochę los nam oddał za przegrany mecz z Legionowią.

    O ile widzę pracę przy stałych fragmentach w defensywie i ofensywie i to jest na plus to chyba większość jest na minus.
    Druga połowa to już tragedia.
    Mając tyle kontr z Legionowią i Ursusem nie potrafimy tak strzelić bramki, wjeżdzamy w pole karne i zawsze brakuje lepszego rozegrania, lepszej podjętej decyzji. Czy oni ćwiczą i wiedzą co mają robić podczas kontry?

    Na początku wstrzymywałem się z negatywami w ocenianiu, dawałem czas na zgranie i 5 meczy.
    Generalnie nie podoba mi się to co gramy, mamy tylko przebłyski. Mamy wszystkie stracone kontry.
    Nie widzę u nas pomysłu na rozgrywanie akcji w ataku pozycyjnym. Połowe podań klepie obrona z lewej na prawą i odwrotnie.
    Ostatnie 3 mecze u siebie to tylko jeden gol stworzony z wypracowanej akcji (Paczuk). Wełna z Concordią to przypadek, wczoraj też w sumie dwa przypadki (choć przy golu Mosiejki chociaż był zalążek rozegrania w fajny sposób rożnego)
    Czy trener da radę to poukładać i wypracować w kolejnych meczach? Ja przyznam w to wątpię.
    Za wczoraj: brawo Leleń, bardzo dobry Wełna, bardzo dobry Wojdyga i dobry Paczuk. I to chyba tyle co widziałem dobrego jeśli chodzi o konkretnych zawodników.
    Na plus dla trenera to co pisał już Muchomor- dobre zmiany w dobrych momentach meczu.
    Na minus- kompletny brak pomysłu na grę. Poprostu nie gramy. Całą II połowę tylko drżeliśmy o wynik.
    Ale nadal podtrzymuję to, że selekcja była dobra i mamy naprawdę dobrych piłkarzy. Plus Kujawa to mam nadzieję brakujący element naszej kadry.
    No i ważne, że grając tak źle wygraliśmy. To daje nadzieję, że grając lepiej będzie jeszcze lepiej jeśli chodzi o punkty.

    1. Nie wiem czemu ale chciałbym zobaczyć co taki np. Wdowczyk by tu zdziałał z takim składem.
      Wydaje mi się że Wojtek tego czego do tej pory nie wprowadził do gry Polonii i to czego patrząc z wysokości trybun brakuje w grze zespołu już nie poprawi, majac lepszych, gorszych piłkarzy żadna róznica, marnowane kontry i cofanie się to już idzie któryś sezon z kolei.
      punkty w tym sezonie sa na wagę pierwszej 8, a nam nie odpuści tu nikt ani rywal ani sędzia.

  3. Ze mnie już zeszło ciśnienie po tym dziwnym meczu. Skrót nie oddaje przewagi Ursusa w drugiej połowie. Skoro jednak pierwsza połowa nam wyszła, to nikt za nią nie chwali Szymanka, ale już mocno gani za drugą, do dupy połowę.

    Nie wiem, mimo tego skrótu czy przy bramce dla Ursusa był faul na naszym zawodniku, ale w takiej sytuacji ma BYĆ wypieprzenie piłki w pole, a nie przyjmowanie jej i certolenie się. To nie wina Szymanka – tylko zawodnik na tym poziomie ma wiedzieć co ma zrobić w sytuacji zagrożenia. Elementarz na poziomie juniora. Zresztą Goliński powtórzył to w drugiej połowie. Jak widzę kowal zawinił, ale cygana wieszają.

    Skrót potwierdza, że sędziowanie było dramatycznie słabe. Nasz operator zaspał, ale z ruchu piłkarzy wydaje mnie się, że spalonego nie było i Paczuk wyszedł na wolną pozycję i strzelił gola zza piłkarzy Ursusa.
    Na gorąco chwaliłem nr 18 w Ursusie, ale pewnie mu sporo dodałem za numer 17. Tak, czy siak Ursus zakontraktował dwóch solidnych i głodnych walki napadziorów. Ten pierwszy kręcił w pierwszej połowie jak chciał naszą obroną z naszej prawej strony, dwóch i trzech nawijał sobie i przechodził, ale strzelił gola z naszej lewej strony. Kamiński jeszcze za Engeli był kojarzony z nami, nawet chwalił się, ze jest dogadany – miał powody do wykazania się i to mu wyszło. W drugiej połowie rządził i dzielił w środku pola, a nasz Pan Łukasz nie był nawet zbyt widoczny.

    Może to subiektywna opinia, ale najbardziej doświadczeni gracze jak Pazio i Piątek popełniają błędy, które kończą się golami dla przeciwnika. Ale nie to nawet jest problemem – gdyby nie ich nazwiska, nie widzielibyśmy w nich ostoi drużyny.

    Nie da się wygrywać bez przebojowej i skutecznej ofensywy – trzeba strzelać i trafiać. A z tym jest dramatycznie źle. Wytłumaczenie dla Paczuka jest takie, ze on nie jest 9-tką, tylko „defensywnym” i cofniętym napastnikiem – czyli masło maślane. Ponoć przewyższający tę ligę Smuga w sobotę skrył się w cieniu Neumana i Szerszenia, a to nie są jakieś tuzy czwartego poziomu.

    Mimo niemocy w ofensywie, mimo czasem kompromitujących obcinek w defensywie jeszcze jesteśmy w grze o awans. Bo jedną bramką trzy razy wygraliśmy. Ale to tylko jedną bramką, równie dobrze mogło być w drugą stronę. Piłkarze muszą solidnie przegadać w szatni co i jak robią na boisku i zrozumieć, że brak awansu pewnie wielu z nich wywieje z Polonii. Ale awans da im jak na ten poziom ptasie mleczko.
    Wszytko w ich głowach i nogach.

  4. Cytat z Ola: Piłkarze muszą solidnie przegadać w szatni co i jak robią na boisku i zrozumieć, że brak awansu pewnie wielu z nich wywieje z Polonii.

    Mogą sobie rozmawiać i w szatni i przy piwie ale istnieje taki fach jak: psycholog sportowy, może coś taki gościu poukładałby w głowach naszych ……. zawodników (tak tylko pod rozwagę daję).

    1. Na pewno nasz rację. Pan Nitot i my ma w planach ekspansję, a przy takich planach trzeba dbać o szczegóły. Spójrz na film z szatni, gdy zawodnicy celebrują wygraną – emocje aż buzują, a u Dyrektora Piotra Kosiorowskiego baaaardzo mocno – Panie Piotrze proszę dbać o serducho 🙂 – ciśnienie jest ogromne, a Pan nam bardzo potrzebny.
      Piszę to, bo psycholog mógłby wiele dobrego zdziałać w przypadku tak szalejących emocji. Nie od dziś wiadomo, że w piłkę gra się głową, szczególnie głową.

  5. Ty również masz rację ale tą celebrę z szatni można odebrać jako: wydzieranie się po nieprzegranym meczu. Pewności siebie tam za bardzo nie widać tylko ogólny hałas bo trzeba zademonstrować jedność, spójność, siłę, wolę walki, chęć gry……………………….. no itd.

  6. I znowu dochodzimy do wniosku – Czy wybrani piłkarze chcą grać o awans czy tylko o pierwszą ósemkę. Przecież za rok i tak ich części nie będzie, nawet jak zajmiemy 3 miejsce. Będziemy musieli się wzmocnić i tak w razie awansu, i w razie jego braku też bo przecież za rok mieliśmy grac o awans.
    Nie kumam tej cza-czy – po co się teraz mocno wzmacnialiśmy i ponoć NIE GRAMY o AWANS a za rok to już gramy a i tak trzeba będzie przewietrzyć szatnię (może mniej niż teraz ale jednak…) .
    Czy Ci piłkarze są na tyle mocni żeby zagrać o ten awans, czy problemy siedzą w głowie, braku zdolności trenera do poukładania drużyny na boisku, a może po prostu sił nie starcza bo w II połowie z Ursusem wybitnie siadły siły fizyczne a miejsce na boisku było do kontr bo Ursus prowadził grę wiedząc, że grozi to kontrą.

    1. Mnie to wygląda jak próba zdjęcia z drużyny odpowiedzialności. I z samych siebie. Skład mamy tak dobry, że pewnie jesteśmy faworytem do awansu (patrząc na indywidualności) lub jesteśmy w trójce faworytów.
      Rozumiem Piotra Kosiorowskiego który mówi, że na awans mamy 2 lata bo zawodników łapał w warunkach specyficznych zaburzonych przez Covid, że potrzebuje 2-3 okienek żeby zbudować stabilny, zrównoważony zespół.
      Wiadomo, że za 2-3 okienka byłoby jeszcze lepiej ale przecież już jest dobrze (mówię o składzie nie o tym jak gramy).

      Sam właściciel mówi, że w tym roku pierwsza ósemka, w przyszłym walczymy o awans.
      Trochę widzę w tym próbę niepodgrzewania atmosfery żeby się potem nie zawieść.

      Mam nadzieję, że trener nadąży za tym budowanym projektem czego narazie nie widzę.
      @ Olo- tam gdzie trzeba chwalić trenera chwalmy- poprawa stałych fragmentów gry w ofensywie i defensywie. Dobre zmiany w trakcie gry.
      Niestety nie widzę tu pomysłu na grę. I szczerze mam nadzieję, że Szymanek udowodni mi, że się myliłem.
      Jeśli po 1 rundzie będziemy w czubie tabeli mam nadzieję, że Nitot dosypie jeszcze kasą na 1-2 dobre wzmocnienia żeby ostatecznie ten awans wywalczyć.
      Bo szkoda byłoby kasy włożonej w tym sezonie żeby nie awansować, dorzucić jeszcze więcej w następnym sezonie i co wtedy jak się nie uda? 3 rok z jeszcze wyższą kasą żeby z tej ligi wyjść,

      Jak wiemy Nitot nie ma studni bez dna i to nie będzie mogło trwać wiecznie więc lepiej od razu nakładać cel awans i o nim głośno mówić i tego wymagać.

  7. Podejrzewam, że sam Prezes jako człowiek sukcesu nie chce firmować swoim nazwiskiem porażki, jaką byłby brak awansu przy ogloszeniu wszem i wobec takiego celu. Z tego też powodu nie będzie zmieniał Szymanka po kilku meczach, bo byłoby to przyznanie się do błędu. Dla Prezesa to nowa działka i nie chce działać na wariata. Mam jednak nadzieję, że Prezes zrobi wszystko, żeby ten awans był już teraz. Szansa jest duża, bo czołówka wydaje się być wyrównana (Świt, Sokół, Legionovia, Legia II i chyba my), w związku z tym nikt nie powinien wygrywać meczu za meczem. Moim zdaniem trzeba awansować jak najszybciej. Wbrew pozorom łatwiej może być później o awans w II lidze, gdzie premiowane są trzy miejsca, niż w III, gdzie miejsce jest tylko jedno, a zawsze może się pojawić jakiś super sponsor (jak np. w Wieczystej), który wywali kupę kasy na inną drużynę.

  8. @ Norweg – Jak wiemy Nitot nie ma studni bez dna i to nie będzie mogło trwać wiecznie więc lepiej od razu nakładać cel awans i o nim głośno mówić i tego wymagać.

    To co napisałeś podsumowuje tę dyskusję. Awans tu i teraz, nie można trwonić bez końca kasy Pana Nitota. Bo jeśli on się zawiedzie, to porzuci to wszystko i znów zostaniemy z niczym.

  9. Gramy aż do 28 listopada w tym roku (18 kolejek). Jeżeli po tym maratonie będziemy w czubie (nie niżej niż 5te miejsce, strata do lidera nie więcej niż 6 pkt) to zdecydowanie powinniśmy się wzmocnić w przerwie zimowej, aby ostatnie 4 kolejki rundy zasadniczej i potem 7 „grupy mistrzowskiej” grac o awans.
    W tej chwili mamy stratę 5 punktów (mecz zaległy liczę że 1 punkt przywieziemy byłoby 4 ) . Nie możemy już pozwolić sobie na większe straty , Rafał Kujawa MUSI być lekiem na nasz słabiutki atak, w końcu to 3 liga, ja uważam że do tej 18 kolejki powinien strzelić minimum 8 bramek. Powstaje pytanie czy obrona wreszcie się skonsoliduje i trener jeszcze więcej da z siebie .

Dodaj komentarz