Widmo śmierci blisko. Kibice mogą temu zaradzić?

Tekst miałem opublikować w piątek, ale zwyczajnie nie wyrobiłem się. Po kilku przeróbkach dostaniecie moje smęcenie. Wszyscy wiemy, że ostatnio było w Polonii dość spokojnie. Marazm i słabe wyniki zespołu przyjmowaliśmy już raczej na zimno.

Spokojną dotąd wodę zmąciła informacja o odejściu prezesa Piotra Kaluby, a następnie delegowanie na jego miejsce Anny Wyganowskiej-Krzynówek. W tym momencie wszystko wskazywało na to, że na tym emocje się skończą. Okazało się jednak inaczej… We środę po południu do internetu wprowadzono informację o „zawieszeniu prac nad modernizacją kompleksu sportowego zlokalizowanego przy ul. Konwiktorskiej 6”. O ile zmianę władzy można przyrównać do kaczki puszczanej na jeziorze, to sprawa stadionowa była detonacją torpedy. Spokojnych i powściągliwych ostatnio w komentarzach polonistów z głębokiego snu obudzono dość drastycznie.

Środowisko zareagowało atakując Spółkę, Kalubę, miejskich rajców. Dziennikarze sportowi reagowali różnie:

O ile reakcja Krzysztofa Stanowskiego nie dziwi. Legioniście prowadzącemu swój własny klub od dawna nie przechodzi przez myśl, że kibice „Czarnych Koszul” również bardzo chcą też w godziwych warunkach oglądać spotkania swojej drużyny. Z kolei Piotr Wesołowicz dostrzega minimalną szansę na wstrząśnięcie władzami Polonii i powrót na właściwy kurs.

A jak to wygląda od naszej perspektywy. Szczerze wiadomość zaskoczyła nawet naszych przedstawicieli w konkursie stadionowym. Mariusz Czaja nie dowierzał w taki obrót sprawy. Swojego zaskoczenia decyzją rajców miejskich nie krył Łukasz Tusiński, który w komentarzach na DS odniósł się zmartwiony do komentarza jednego z fanów Polonii, który zauważył: –  A co ma piłkarska spółka do budowy Młodzieżowego Centrum Sportu? Dlatego, że zarząd odrębnej spółki jest nieporadny to np młodzież z MKS nadal ma grać na klepisku? A koszykarki na salce do WFu? Po prostu pretekst do ponownego ujebania projektu budowy nowych obiektów na Konwiktorskiej.

Działanie Miasta zaskakuje, gdyż konsultowano decyzje z całym środowiskiem. Po tym jak początkowo, po ujawnieniu fiaska negocjacji Jerzego Engela, plan magistratu zakładał budowę stadionu, którego charakterystycznym elementem miał być powyższy tor lekkoatletyczny pod trybuną „Kamienną”. Wtedy wartość inwestycji oceniono uwzględniając koszt projektowania, na 57,5 mln zł. Po oburzeniu środowiska Miasto wraz z kibicami i działaczami zaczęło szukać wspólnego rozwiązania.

Efektem był konkurs ogłoszony przez Biuro Architektury. Wcześniej Miasto określiło, że wyda prawie 160 mln zł na przebudowę stadionu przy Konwiktorskiej. Pomieści 15,5 tys. widzów. (…) Pod stadionem znajdą się parkingi podziemne, a przy nim zaplanowano powstanie dwóch obiektów kubaturowych. Jeden pomieści halę sportową dla ok. 2,5 tys. widzów, a drugi uzupełni infrastrukturę sportową Polonii. Przetarg na koncepcję nowych obiektów sportowych ma zostać ogłoszony jeszcze w październiku. Zwycięzca otrzyma zaproszenie do przygotowania kompletnej dokumentacji, by prace budowlane mogły ruszyć w 2020 roku. Według założeń miasta prace potrwają 3 lata [za stadiony.net].

W listopadzie 2018 r. dowiedzieliśmy, że koszt 160 mln zł będzie dotyczył stadionu. Cały kompleks, który miał pojawić się przy K6 kosztować miał więcej. I tu z pomocą przychodzi dokumentacja z portalu Stadiony.net [link]: Całą inwestycja powinna kosztować ok. 400 mln zł, z czego 150 mln zł szacowane jest na centralną arenę Polonii. Na 6 hektarach trzeba zaprojektować zupełnie nowy stadion piłkarski, halę sportową i centrum wsparcia sportu. Do tego ciągi komunikacyjne i nie mniej niż 775 miejsc parkingowych pod ziemią.

Konkurs na stadion wygrał potentat w budowie stołecznych stadionów. Konkurencja była duża i zacięta. Ostatecznie nagrodzono pięć prac, a wygrali – jak zwykle – JSK Architekci. Firma oczekuje teraz 11,6 mln zł za wykonanie projektu, na podstawie którego ma być budowany stadion [za stadiony.net]. Projekt prezentował się następująco:

Warto w tym momencie podkreślić, że JSK projektowało kompleks pod Centrum Szkolenia Młodzieży, które jak czytamy w archiwum „Wprost” nie miało być tylko zapleczem dla piłkarzy: – Nowy stadion ma być nie tylko miejscem do rozgrywania meczów piłkarskich. Da także możliwość rozwoju innych sekcji. Ma powstać hala sportowa, parking dla mieszkańców Nowego Miasta, ale przede wszystkim – nowoczesny ośrodek sportowy dedykowany szkoleniu warszawskiej młodzieży! [za Wprost]

Po wyłonieniu zwycięzcy miało być już z górki. – W maju rozstrzygnęliśmy konkurs na zagospodarowanie Polonii. Z końcem września, po dokładnym ustaleniu kosztorysu, zaprosiliśmy zwycięskich architektów do negocjacji umowy projektowej – mówiła Renata Kaznowska, zastępca prezydenta m.st. Warszawy.

Niestety ostatnio Miasto zaszachowało wszystkich. Ośrodek, który miał służyć wszystkim sekcjom został zamrożony. Przyczyniło się do tego sporo. Skala nacisków i negatywnych komentarzy była spora. Sam prowadziłem ostatnio dość jałową rozmowę z dziennikarzem jakiegoś pisemka zajmującego się transportem, który na szczęście wyciągał argument do obalenia:

Sprawa tragedii na Bielanach mimo wszystko jest dla mnie problemem ludzkim, a niekoniecznie infrastrukturalnym. Jeśli ktoś zdecydowanie za mocno przegnie z prędkością to pieszego nie uchroni wąska droga, sygnalizacja świetlna ani pasy. Niestety. Bolesne, ale prawdziwe. Wracając na właściwe tory rozważań uważam, że problem widzę inny. Miasto oparło się na frekwencji, której szczyt nastąpił na mecz z Ruchem Wysokie Mazowieckie, które było protestem środowiska przeciwko działaniom Spółki. Za ten protest dostaliśmy wszyscy po twarzy i na pewno w tym miejscu nie powiem, że słusznie…

***

Tu rodzi się pytanie: jak traktować ultimatum Miasta? Przekorni uważają, że to ostateczna próba wykończenia Polonii przez rajców. Przekornie wraca do mnie rozmowa z Sylwestrem Szymczakiem, radomskim dziennikarzem „Echa Dnia”, z którym rozmawiałem o podejściu władz Radomia do Radomiaka i Broni. Dodatkowo wrócił jak bumerang tekst wstępniaka z książki Andrzeja Gowarzewskiego o Polonii, Warszawiance i Gwardii: Połączenie w jednym tomie dziejów trzech, na pozór tak różnych, warszawskich klubów nie powinno dziwić. Nie mam najmniejszej wątpliwości, że ten „tercet” tak właśnie musiał być przedstawiony, bo jedno wynika tu z drugiego, a wątki wspólnych dziejów przenikały się i splatały z losami setek postaci przez całe dziesięciolecia. Polonia, najstarszy klub stolicy, dała życie Warszawiance po pierwszej, a Gwardii po drugiej wojnie, choć wielu nie chce tego widzieć. Po tym jak Warszawianka zniknęła z futbolowej mapy Polski w latach ’70, a Gwardia umarła niecałe 2 lata temu, kostucha powoli zagląda do naszych drzwi… Na szukanie analogii nie będę się silił. Wiem jedno znów przy K6 zaczyna robić się groźnie. Trudno jednoznacznie określić stanowisko Miasta. Czy wierzyć w teorie spiskowe?

W kwestii winowajcy tego stanu rzeczy i mało satysfakcjonującego podejścia Miasta radziłbym szukać głębiej. Polonię gubi jej własne „EGO”. Nasz mit dotyczący wielkości klubu umiera jak Titanic, który kilka godzin wcześniej uderzył o górę lodową. Po sukcesie, który osiągnęliśmy na przełomie wieków wszystko powinno potoczyć się inaczej. Silna Polonia powinna powoli odzyskiwać swoją pozycję wśród Warszawiaków i zdobywać świeżych kibiców wśród ludności napływowej. Niestety zwady, swary i wszelkiego rodzaju małe konflikty zaprowadziły nas do upadków. A tych było sporo, a co za tym idzie – szans na odpływ fanów także… Klub prawie przeniósł się do Katowic, a potem zaorany przez Ireneusza Króla spadł na peryferia piłkarskie Mazowsza. Nie wykorzystaliśmy szansy na katharsis za czasów Piotra Dziewickiego, a potem wplątaliśmy się w działania nie do końca przemyślanego zarządzania Engela, który niestety po pierwszych śladach kryzysu chwilowo dał nam pozytywnych emocji związanych z awansem na najniższy poziom centralny, a potem w pośpiechu uciekał po spadku do III ligi. Próby reorganizacji podejmowane przez jego następców spaliły na panewce, a obraz trybun niestety osiągnął swój punkt krytyczny w momencie tegorocznego meczu z Ruchem Wysokie Mazowieckie. Za każdym razem przeważa brak kompromisu i umiejętności słuchania…

Nie lepiej sprawy wyglądały również w sobotę. Niestety weekendowa premiera „nowego rozdania” pozostawia spory niesmak. Przed meczem z Concordią Elbląg (1:3) pani prezes nagrała dla telewizji klubowej rozmowę [trochę poniekąd czuję się rozczarowany, bo mnie prosiła o czas na zapoznanie się ze sprawami, a po kilkudziesięciu godzinach stanęła przed kamerą ze swoim exposé], w której chyba chciała pokazać, że jest w stanie, mimo trudów, jakoś poprawić nasz byt. Wyszło jakoś tak bezjajecznie. Nie porywało, ani nie przekonało. Pozytywnego podejścia i optymizmu nowej szefowej odmówić nie można. Brakowało mi jednak jakichś argumentów, które mogłyby przekonać do pójścia z nią razem w bój o Polonię. Przy impasie, który nastąpił w relacjach na K6 takie podejście można odebrać za naiwne. Spółka patrzyła na kibiców, a Ci na Spółkę, a w skarbcu były pustki. Efekt? Dwukrotny mistrz Polski po meczu z Concordią zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli III ligi, a zarząd po ostrej wymianie zdań z oburzonymi trybunami ratuje się odgrodzeniem od tych drugich kordonem policji. Po takim wydarzeniu będzie cholernie trudno o poprawę. Gdy wydawało się, że gorzej być nie może noc staje się coraz bardziej czarna…

***

Próba podniesienia środowiska jest trudna. Zdaję sobie sprawę. Liczne zawody i obrażanie się o różne rzeczy skutecznie odciągają ludzi od działania. Zaczynaliśmy od projektu socios, który dość szybko został zgaszony. Wrócił gdy przyszła potrzeba reorganizacji, ale było za późno. Kibice nie chcieli dokładać się do sprawy, która dawała utrzymanie statusu quo. Każdy fan marzy o emocjach, pikniki liczą na awanse, których na Polonii nie widzieliśmy od 3 lat.

Niestety jesteśmy biedni. Bez stadionu, drużyny, sponsorów, perspektyw i szans. Ostatnim co nam pozostało to kibice, których w przeciwieństwie do nas nie miała Gwardia. Tylko na ich działaniu będzie możliwe podniesienie tego na nowo. Pytanie czy uda się? Apel o przemyślenie spraw pozostawiam fanom. Ich potencjał jest niesamowity. Wśród nas są ludzie znający się na rzeczy. Jeśli pomogą, to jeszcze jakaś szansa na przetrwanie istnieje. Wkrótce sprawy Stowarzyszenia powinny wrócić na właściwe tory. Wtedy dla wszystkich zawiedzionych i krytykujących otwierają się nowe szanse na wykazanie się. Na zakończenie sparafrazuję słowa Witolda Urbanowicza – „nie błagajmy o wielką Polonią, walczmy o nią razem”!

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

17 thoughts on “Widmo śmierci blisko. Kibice mogą temu zaradzić?

  1. Kwikster w prostych a jednocześnie mądrych słowach opisał naszą sytuację. Ja po sobotniej wizycie na K6 poczułem się jak w latach 80tych. Dochodzę do wniosku że nasz Zarząd się wyżywi a dobro reszty itp.
    Skoro Pani Prezes jest niezła w sprzedaży ubezpieczeń (czytaj poszukiwaniu klientów), może zna jakiegoś, który zainteresuje się sponsoringiem. Skoro jest z lewicy to łatwiej się dogada z lewicowymi władzami miasta Warszawy. A skoro została wybrana jednogłośnie to albo nie było chętnego albo od początku miała parcie na „fotel”.
    Projekt stowarzyszenia czy czegoś podobnego) będzie miał sens w przypadku kompletnego zjednoczenia się środowisk polonijnych i samodyscypliny. Kibicu płać do 50 zł miesięcznie a jednocześnie nie masz wcale pewności że zebrana kasa zaowocuje odmianą poziomu sportowego i awansem. Zresztą w 2 lidze koszty funkcjonowania wzrosną bez sponsora nie ma o co grać.
    I po trzecie potrzebujemy 1500 osób, które miesięcznie będą wpłacać po 50 zł miesięcznie aby kasa była sensowna. Niestety, w Warszawie wszystko jest minimum 2 krotnie droższe niż gdzie indziej, począwszy od stadionu, piłkarzy a skończywszy na umyciu kibli. I dlatego przegrywamy z drużynami, które za 500 000 zł rocznie mają wszystko.

  2. Panowie, nie żartujcie sobie nie ładnie. Jaki reklamodawca tu przyjdzie? ŻADEN. Sponsor? To już prędzej ale tez wątpliwe. Może powiem sowa niepopularne ale wstrzymanie tematu budowy stadionu, to dla Polonii Błogosławieństwo! Może durne władze zrozumieją: My nie potrzebuje,y stadionu w takim kształcie i finansowaniu, po co nam kasa od miasta, niech za to Czajkę naprawią.
    Dajcie jasne warunki dla developera na budowę stadionu i po krzyku. Miasto oszczędzi, Klub będzie miał trwałe i dobrze prognozujące finansowanie, a za tym, dopiero po awansach sponsorzy sami będą walić drzwiami i oknami.
    Przemyslcie sprawę. NIe ma dla Polonii innego ratunku. To albo wegetacja/upadek/

  3. @Kwikster To proste. Engel to jedynie pośredni-gołodupiec, który chciał przy okazji dostać swój kawałek tortu. Przy obecnych, dość pragmatycznych władzach Miasta, jestem przekonany, że doskonaly PR: Zamiast wydawać miliony na klub w słabej sytuacji, trafili inwestora. JUz widze te konferencje, te spijanie śmietanki itp. A i potencjalny wyborca powie: Dobrze! Nie za nasze!

    Sam wiesz, że nawet w obecnej sytuacji chętnego do finansowania i budowy nie potrzeba szukać, sami sie zgłoszą.

  4. Emeryt69
    To już było przerabiane ze trzy razy i to jak mieliśmy kogoś kto by zbudował i stadion, i budynek do finansowania stadionu i miał to kasę (JW) .
    Miasto chce wybudować centrum sportu ale szybciej powstanie hala sportowa niż stadion.

    1. Kto mówi o oddaniu? Solidnie obwarowany projekt.
      Miałem na mysli oczywiście znając skalę, coś jak Scotiabank Arena.

  5. Do Emeryt69
    A czy widzisz jakis sens w dzialaniu miasta do tej pory….
    Mieli bogatego developera ktory mial ze dwie koncepcje i miast niemusialo wydac zlotowki olali go ….I DOPROWADZILI zeby zrezygnowal czyli przyczynili sie do obecnej sytuacji….czyli upadku Poloni…..
    Byl plan Engela …jakies rozmowy byly…wystychneli wszystkich przy okazji najbardziej ucierpial klub Polonia…
    I co mamy po ponad 10 latach przepychanki…ano toy toyki w srodku miasta …mlodziez niema gdzie grac i chca 4 tys za godzine uzywaniea boiska trawiastego…..
    W normalnym Panstwie to jest dzialanie na niekorzysc klubu …klub zaskarza wladze localne do sadu i wygrywa a tu….skorzystali z tego ze ludzie maja dosc sami uwczesniej do tego doprowadzajac i sa czysci winna jest Polonia…
    Przeciez to nie jest normalne……
    Noewiem czemu tak sie dzieje …tylko ze oni niszcza historie i mlodzi niemaja nic moze poza parkiem gdzie psy maja gdzie sra….rozumiesz cos z tego bo ja nie…to sie nazywa pomoc …

    1. Brawo, mądrze piszesz. I tu jest właśnie ta szansa. Do tej pory gonili kazdego inwestora, mieli budować sami. Jako że Miasto musi ciąć koszty, taki inwestor w obecnej chwili jest dla nich szansą na wyjście z twarzą, poza tym na ogrzanie się w cudzym ogniu. Mówię Wam. To jest w końcu ta właściwa chwila, żeby solidny inwestor dostał zgode na rozsądny plan zabudowy.

    2. Emerycie – tak, to dobry pomysł, ale Polonia nie jest właścicielem gruntów przy K6. Nigdy nie była. Udostępnienie inwestorowi miejsca musiałoby odbyć się ZA ZGODĄ m.st. Warszawy, a ściślej w kooperacji z Wojewodą. To będzie bardzo trudna sprawa.
      Domyślam się, że wierzysz w swój pomysł, ale trzeba go jakoś osadzić w stanie faktycznym. Na razie raczej możemy się pożegnać z nowym obiektem. Bez klubu w I lidze i przyzwoitej frekwencji na poziomie 3 tys. głów raczej możemy pomarzyć o łasce rajców 🙁

  6. Coraz więcej zawodowych prawników dopytuje na forach branżowych jak zlicytować Polonię – pierwsze co należy zrobić to zrobić zrzutę na profesjonalnego doradcę restrukturyzacyjnego i albo restrukturyzacja w kilku wariantach albo upadłość likwidacyjna lub naprawcza – sorry ale inaczej się nie da podejść do tematu – jak już chcecie zachować ducha kibicowskiego to zróbcie wierzytelność kibicowską wspólną która jest od co najmniej 3 miesięcy przeterminowana dołóżcie 1000 zł opłaty sądowej za wniosek o upadłość i pogońcie tą ekipę w 4 wiatry AVE Polonia nigdy nie zginie !!!

Dodaj komentarz