Przed spotkaniem z Sokołem Aleksandrów Łódzki trener Krzysztof Chrobak pozostaje bez napastnika. Czwarta żółta kartka wyeliminuje z gry w tym spotkaniu najskuteczniejszego zawodnika Polonii, Krystiana Pieczarę. Patrząc na dostępną kadrę trenerowi można tylko współczuć.

Na chwilę obecną z posiadanych przez nas informacji wynika, że jedynym wyborem szkoleniowca może być tylko Bartosz Wiśniewski. O ile pracowitość i doświadczenie „Wiśni” przydają się w drugiej linii, tak jego umiejętności strzeleckie ostatnimi laty nie powalają. Ciężar strzelania goli od dłuższego czasu spoczywał na Pieczarze. Wiśniewski starał się tego nie psuć i wziął na siebie obowiązki lidera drugiej linii. Teraz po stracie Rafała Zembrowskiego i sporych problemach z zestawieniem linii obrony jego obecność w środku pola może być konieczna. Nie rozwiązuje to oczywiście wszystkich kłopotów szkoleniowca, gdyż dodatkowym problemem może być także forma skrzydłowych, którzy początku rundy nie mogą uznać za udaną. Wiśniewski może być jedynym ogniwem, który w jakiś sposób będzie w stanie pociągnąć całą naszą przednią formację i swoją walecznością pociągnąć kolegów do walki.

Kto nam zatem pozostaje? W przeszłości na szpicy grali: Marcin Kluska, Cezary Sauczek i Kacper Wasilewski. „Kluchę” szkoleniowcy rzucali już po tylu pozycjach, że ostatnio w redakcji żartowaliśmy, że pozostał mu już tylko debiut na bramce. Jeśli do meczu z liderem nie wyleczy się Przemysław Szabat jego obecność na stoperze będzie raczej wytłumaczalna. Sauczek? Swoją szybkością mógłby lekko przypomnieć trybunom fajne momenty Jacka Kosmalskiego. U niego pozostaje też problem, który ma Wiśniewski. Nie jest zbyt skuteczny i często marnował sytuacje „sam na sam”. Dodatkowo warto pamiętać o urazie sprzed meczu z Unią Skierniewice. Nie wiadomo czy będzie w stanie się przez tydzień dostatecznie z niego wyleczyć. Na koniec pozostaje nam Wasilewski, który po rundzie jesiennej nabrał pewności i na boisku wygląda coraz ciekawiej. Nieźle prezentował się w sparingach i meczach rezerw. Problemem jest to, że od dłuższego czasu nie był brany pod uwagę przy ustalaniu osiemnastki meczowej. Może jego absencja się przedłuży? W najgorszym wariancie na boisku pojawi się tylko Kluska… występujący na wspomniany stoperze.

Marcin Tomczykowski

Pozostaje nam inne rozwiązanie? Teoretycznie tak. Nasze szanse na awans spadły praktycznie do zera. W przypadku reszty sezonu, przy kontuzjach reszty zespołu moim zdaniem powinniśmy poważnie brać pod uwagę młodzież i… zawodników drugiego zespołu. I tu pojawia się mój pomysł. Wiosną próbowałem wywołać do gry w pierwszym zespole Marcina Tomaczykowskiego. Zarówno trener Chrobak, jak i najlepszy snajper rezerw tłumaczyli się problemem z kolanami piłkarza. Dlaczego jego występ z Sokołem byłby wskazany?

Tomczykowski jest na ten moment jedynym sensownym środkowym napastnikiem, który może pochwalić się powtarzalną skutecznością. Na trzy wiosenne mecze rezerw Tomczykowski był mega skuteczny – sześć goli w czterech meczach. W pierwszym spotkaniu SRT Halinów (4:1, jeden gol) strzelił, później z Advitem Wiązowna (2:0) nie udało się mu się trafić do bramki przeciwnika, ale zarówno na wyjeździe z Borem Regót (2:1, dwa gole) i Rozwojem Warszawa (3:0, trzy gole) trafiał. Wiadomo, że to rozgrywki A-klasowe, ale mimo wszystko chłopak od piłki młodzieżowej potrafi robić takie rzeczy.

Dodatkowo byłaby to dla niego gratyfikacja dobrej gry w obecnym i poprzednim sezonie. Taka nagroda byłaby też jasnym znakiem dla „rezerwistów”, że za dobrą grę w II drużynie można liczyć na nagrodę w postaci szansy w III lidze. Tomczykowski jest związany z Polonią i zapewne byłaby to dla niego sprawa o tyle duża, że zaprezentowałby się godnie. A jak będzie słabo? Zawsze w przerwie może zejść… Chęci i przebojowości mu raczej nie zabraknie i wierzę, że 90 minut na adrenalinie wytrzyma!

Pytanie czy taki ruch jest w ogóle możliwy na etapie decyzyjnym?