Radomiak wygrał… a może sędzia?

Żeby być pewnym utrzymania potrzebny był nam 1 (słownie: jeden) punkt w ostatnich dwóch meczach. Pierwszy z nich graliśmy już dzisiaj i tego punktu nie zdobyliśmy, tyle, że inni „pomogli” i nawet bez tego punkcika żeśmy się utrzymali.

Był to mecz wysokiego ryzyka, gdyż goście zapowiedzieli przyjazd swoich kibiców. Szczęśliwie zawitali w pełnym wymiarze dopiero w drugiej połowie, bo coś nie bardzo mi się podobali. Słabo toleruję tzw. kibiców, którzy jadą za swoją drużyną nie po to aby ją zagrzewać do walki, ale po to żeby ubliżać kibicom miejscowych. Nie lubię tego również dlatego, że nasi koniecznie chcą im zwykle odpłacić pięknym za nadobne i tym samym upodobniają się do nich. Dodam, zupełnie niepotrzebnie. Nie poprawia mi humoru fakt zbluzgania przybyszów ze znamienitego miasta Radom, bo chyba, jak to powiedział jeden z naszych braci po szalu, oni są z definicji nieco upośledzeni przez los przez konieczność codziennego życia właśnie w tym mieście.

Ale dość tych dywagacji i do meczu.

Skład wyjściowy to: Przemek Kazimierczak – Kamil Tomas, Grześ Wojdyga, Grześ Janiszewski, Bazyli Kokot – Marcin Kluska, Olek Tomaszewski, Marcin Bochenek, Michał Zapaśnik – Janek Dźwigała – Krystian Pieczara. Na zmianach pojawili się jeszcze: Konrad Cichowski, Bartek Niksiński, Bartek Wybraniec oraz Bartek Urbański.

Tradycyjnie przez pierwsze pół godziny nic specjalnego się nie działo. Chociaż bity w 4 minucie przez Olka rzut wolny minął nieznacznie bramkę, a szkoda, bo ich bramkarz nie drgnął. Od 30 minuty zaczęło się coś dziać, a najlepiej było chyba w 32 minucie, kiedy to bramkarz Radomiaka bronił, jakby łapał mydło pod prysznicem, jak to ładnie powiedział wczoraj ktoś na C+. Rzuciło mi się tez w oczy, że sędzia meczu to jakiś straszny skrupulant i reagował chyba na mocniejsze porywy wiatru, odgwizdując wolne. Mniej więcej po równo, choć w 34 minucie to zupełnie nie dopatrzyłem się nawet śladu faulu na graczu z Radomia. Radomiaka nie było widać, dość powiedzieć, że pierwszy strzał oddali bodajże w 43 minucie, a i tak był on zupełnie niecelny.

Druga połowa rozpoczęła się jak jakiś dreszczowiec. Pod naszą bramka ostro się zakotłowało, Przemek Kazimierczak się zwijał jak w ukropie, a nasz kapitan musiał się popisywać dwoma wybitkami sprzed linii bramkowej. Po czym gra się wyrównała, choć w 51 minucie szybka kontra Radomiaka doprowadziła do praktycznie stuprocentowej szansy przyjezdnych i tylko nieudolne zachowanie ich napastnika sprawiło, że bramka nie padła, gdyż wybiegł on nie wiadomo dlaczego z piłka na aut bramkowy. Później Przemek musiał nas ratować jeszcze w 59 minucie kiedy radomski Brazylijczyk znalazł się w sytuacji sam na sam. Przemek obronił, Brazylijczyk się o niego przewrócił, lecz sędzia aptekarz w tej sytuacji powstrzymał się przed ingerencją. Od tej chwili nasi osiągnęli sporą przewagę, a na bramkę gości sunął atak za atakiem. „Setek” w prawdzie nie było, ale kilka sytuacji było naprawdę groźnych.

Aleksander Tomaszewski
Aleksander Tomaszewski (fot. Łukasz Chmielewski)

Niestety w 73 minucie sędzia rozstrzygnął losy meczu. Wychodzący z kontrą piłkarz Radomiaka dosyć wyraźnie, mógłbym powiedzieć, nawet ostentacyjnie, przytrzymywał sobie piłkę ręką, biegnący zaraz obok sędzia chwilowo zaniewidział, kontra skończyła się strzeleniem bramki, a na dokładkę, sędzia „poczęstował” jeszcze kartka protestującego Olka Tomaszewskiego. Nie chcę doszukiwać się w tej sytuacji sprzyjania „zielonym”, ale całość wyglądała nieciekawie. Sędzia nadal miał jakieś problemy, bo nie dostrzegł na przykład, że czarnoskóry Radomiak przeszkodził w wykonaniu przez Polonię podyktowanego rzutu wolnego. W końcówce specjalnie dużo się nie działo, niby nasi atakowali, ale goście groźnie kontrowali, zwłaszcza naszą prawą flanka (z której zresztą padła bramka), bo Bartek Niksiński, wtedy już tu grający, nie jest klasycznym obrońcą, a Grzesio Janiszewski wyraźnie i drastycznie opadł z sił. Mecz skończył się więc niezbyt zasłużona przegraną, gdyż z gry wynikał raczej remis i bez skuchy sędziego pewnie by był.

Jak napisałem na wstępie, ten remis nie był nam niezbędny, gdyż drużyny będące w tabeli za nami także poprzegrywał i mamy nad nimi po co najmniej 5 punktów przewagi. Przed ostatnim meczem sytuacja wyklarowała się o tyle, że i zwycięstwo nad Sokołem nic nam nie da, bo poprzedzające nas Siedlce dostają walkowera od Targówka.

Oceniając dzisiejszy mecz odnoszę wrażenie, że drużyna chyba była oszczędzana przed sobotnim starciem z Lechem. Młodzi, zdolni, bądź sprawiali wrażenie gry na pół gwizdka, bądź późno się pojawiali. Dosyć długo nie byliśmy też w stanie połapać się kto gra na jakiej pozycji. Tyle, że wszystko to było już bez znaczenia wobec ustalonej sytuacji w tabeli.

W sumie nikt się specjalnie nie wyróżnił, ale też raczej nikt rażąco nie zawiódł. Teraz mam nadzieję obejrzeć fajny mecz młodych w sobotę i czekać co się wydarzy już w następnym sezonie.

Author: trickywoo

11 thoughts on “Radomiak wygrał… a może sędzia?

  1. Mecz zasłużenie przegrany. Polonia widocznie bezradna przy solidnym ustawieniu i konsekwentnej grze Radomiaka. Radomiak generalnie poziom wyżej. Polonia błąd za błędem w podwórkowym stylu. To są miernoty nie piłkarze. Szczegółnie Janiszewski. Chłopie spójrz prawdzie w oczy za wysokie progi – za dużo się spinasz, denerwujesz i nic nie wychodzi. Niektórzy w ogóle nie powinni w 1szym zespole grać. Chyba ze już taka bida, że tylko takimi chłopakami z podwórka można grać…

  2. Otóż to w sprawie dopingu. Czemu w IV lidze można było ignorować zaczepki, ewentualnie dowcipnie odpowiedzieć „dalej chłopki na wykopki”, a teraz zniżamy się do średniej krajowej?
    W IV lidze przyprowadzałem na mecze znajomych, teraz bym się wstydził.
    Dziś siadłem wśród pikników i wygląda na to, że niestety słusznie zrobiłem.

  3. Jeszcze jeden temat, przed wejściem (wchodziłem pod koniec 2. połowy) zaczepiło mnie dwóch, czy trzech gości w czarnych T-shirtach mówiąc, ze nie warto iść, bo jest nieciekawie, frakcje się zwalczają itp., itd. Nie tylko mnie jednego tak zaczepiali. Spławiłem ich, ale czy to prowokacja, czy jakieś nasze, polonijne oszołomy?

  4. Nie pierwszy i mam nadzieję nie ostatni raz byłem dziś na K6.Z przykrością słyszałem jak to nasi z młyna zaczeli wyzywać radomiaków.Nie jestem i nigdy nie byłem zuwolennikiem radomskiej drużyny,ale po co i w jakim celu ktoś zaczął wyzywać kibiców gości ?Czy na prawdę poziom kibicowania upadł tak nisko ? Czy już nic oprócz stuletniej historii nas nie wyróżnia od innych ? Poza tym każdy wie że legia to stara etc…..Po co więc to śpiewać ? czy nie lepiej zagrzewać naszych okrzykami naprzód Polonia !!!

  5. Jeśli chodzi o kibicowanie to jego jakość spadła i to znacznie po awansie do III ligi, w IV lidze do kibicowania włączali się ludzie z WP a kiedy WP przestała dominować z przyczyn wszystkim znanym a do głosu doszli młodzi nie wiem czy oni są z Enigmy czy ze stowarzyszenia K6 ale prowadzenie dopingu jest fatalne, są całkowicie nie przygotowani, spóźniają się, mnóstwo wulgaryzmów. Musimy dążyć do tego aby jak najszybciej to zmienić aby nasza POLONIA wyróżniała się pod tym względem w sensie pozytywnym.

  6. Bluzga nie na stadionie zawsze budziło mój niesmak. Wczoraj obserwowałem jak jeden młodzian, przed rozpoczęciem drugiej połowy, gdy kibice Radomiaka już się zebrali, korzystając, ze muzyka trochę przycichła, zarzucił Radomiak Radom ch…… Dołączył do niego drugi kretyn. Widać było jak kibice Radomiaka skupiają się i zaczęło się. Oni na nas, my na nich. Młodzian, który zaczął, przestał się udzielać, a minę miał wyjątkowo zadowoloną. Kretyn czy prowokator? Nie ważne, ważne, że trafił na podatny grunt. Młyn zupełnie odjechał, a gniazdowy już nad nim nie panował. Przez to upiekło się nawet sędziemu, choć tu bluzgi byłyby uzasadnione. Czarni kulturalni, czy te słowa jeszcze coś znaczą? Szanujmy się, bracia po szalu. Pisze to także w kontekście tego co napisał Nowy_2012.

  7. @JEDRUS O czym ty mówisz? Jak ludzie z Wp włączali się w doping? Jedynie to kurczak przychodził, ale się obraził i przestał przychodzić. Jakość dopingu nie zależy od stowarzyszeń czy osób, które doping prowadzą. Wszystko zależy od ludzi czy dają z siebie 100% czy 2%

    1. Tak, wszystko zależy od ludzi…

      Raz jest to doping z klasą, innym razem bez klasy. Za Kurczaka był „z klasą”, a przecież on też, gdy było trzeba „pikantnie” zarzucał.

      Swoją drogą, ciekawe, czemu się obraził…

    2. Ja nie potrafię na trybunach rozróżnić ludzi z WP i nie WP ( poza oczywiście znanymi mnie osobiście ). Zatem nie potrafię powiedzieć czy się włączali w doping, czy też nie ( znajomi z WP i podzielający jego polonijny światopogląd włączają się, tako samo, jak i moja osoba ) .

      Dziwna jest teza, że ludzie z WP się nie dołączają do dopingu. Idąc Twoim torem myślenia należy spytać: kto zatem drze japy na trybunach ?

      Odnośnie Kurczaka – przede wszystkim, ze względu na szacunek – to dużą literą. Nie tylko mnie ciekawi, czemu się „obraził” i go nie ma.

  8. mecz nudny jak diabli, może zabrakło tego jednego zawodnika który zrobił by róznicę, no ale było minęło. Sędzia jak zwykle musiał dołożyć coś od siebie, lider wygrał, a my … no utrzymaliśmy się uff… nie będzie trzeba po raz kolejny zwedzać okolicznych mieścin w poszukiwaniu punktów, można odetchnąć (choć nie do końca bo teraz akcja ster, czyli kto będzie dyrektorzył w przyszłym sezonie i co ogólnie sie wydarzy)
    Jako, że był to ostani mecz seniorów w tym sezonie przy K6 pojadę dalej, cały sezon przez decyzje, wyniki i ogólną atmosferę (u nas dosłownie wszytko przekłąda się na frekwencje, żywiołowośc i kulturę dopingu) wokół i w Polonii po prostu tragedia(z małymi plusami) zmarnowany potencjał, nie wykorzystane jak należy szanse. Niepotrzebne bluzgi na meczach bez kibiców gości, a jeśli już takowi sie pojawiali to gdzie te wymyślne docinki z poprzedneigo seoznu ?! Na wuj Q***ć na legie kiedy ani jej kopaczy, ani jej popleczników nie ma w okolicy, Mało nas, a podziałów tyle że nie ogarniesz, z resztą nie porawadzi to do niczego w naszym przypadku.

Dodaj komentarz