Ech, gdyby Antek Kapusta w ostatniej akcji z Ruchem strzelił głową trochę niżej – albo nieco wyżej – to bym dał tytuł, że jest „rewelacyjnie”… Ale nie ma co kręcić nosem: Młody uderzył przyzwoicie, a że bramkarz Chorzowian ustawił rękę w dobrym miejscu, no to cóż – chwała mu za to i tyle.

Ja oczywiście nie wpadłem w euforię po dwóch pierwszych zwycięstwach, bo też i „wyszarpane” one były, tudzież człowiek się zastanawiał, co to będzie, gdy nasi zmierzą się w końcu z Przeciwnikiem, takim przez „duże Pe”. Czy takowym był właśnie Ruch? Przed meczem nie było to jasne – zero punktów w dwóch występach Chorzowian mówiło co innego, jednak chodziły słuchy, iż było to zero nader pechowe, że Ślązacy obijali słupki rywali, że 40 strzałów na bramkę wyprodukowali, etc.
W piątek to się zgadzało: znowu obijali nam słupki – niestety raz udało się obić z właściwej strony i zrobiło się 0:1… Na szczęście Polonia zareagowała właściwie, wyrównała, a pod koniec mogła to nawet wygrać…
Szkoda, że nie wyszło, tym niemniej: siedem oczek po trzech kolejkach – kiedy myśmy ostatnio tak zaczęli – i która to była liga?
Mówi się, że dobry kucharz z podobnych ingrediencji potrafi przyrządzić lepszą zupę, niże kucharz nieco słabszy – trener Piotr Stokowiec wygląda na takiego właśnie szefa futbolowej kuchni: ta „zupa” smakuje dużo lepiej – na Polonię po prostu da się patrzeć! Gra jest poukładana, a chłopaki – jeśli prowadzą – to nie cofają się wszyscy na tzw „własną tercję”, jeno grają swoje, cisnąc rywala i nie tracąc bezsensownych goli w końcówkach. Jeśli zaś zostaną trafieni – nadal robią swoje – i potrafią odmienić wynik.
Defensywa pracuje („drużynę buduje się od tyłu”, co nie?), para stoperów – wyśmienita, pomoc też działa. Czego chcieć więcej? Chyba tylko powrotu do wyższej formy chłopaków po kontuzjach. No i wypełnienia tej dziury po Łukaszu Zjawińskim w ataku oraz więcej pewności w bramce.
Ale naprawdę: nie ma powodu by wybrzydzać: jest dobrze!
…a czy będzie jeszcze lepiej…?



bez następcy Zjawińskiego (i jego 20 bramek) możemy tylko pomarzyć o Ekstraklasie
Bez Zjawińskiego w 3 meczach 5 bramek….
Katastrofa….
To był najlepszy mecz Polonii od miesięcy. Inny trener – inna drużyna. Brawo Stokowiec.
Zapewne się nie znam (oczywiście, że się nie znam), ale taka mnie mądrość do łba przyszła.
Z reguły młodziutkich adeptów sztuki piłkarskiej wpuszcza się na początek ich karier zawodowych „na zmęczonego przeciwnika”. Ma to, oczywiście racjonalne przesłanki i z tym nie polemizuję.
Aleee..
Chciałbym zobaczyć, jak się spisze Kapusta lub/i Paszkowski wychodząc na całkowicie wypoczętego przeciwnika, znaczy sie od pierwszej minuty.
Albo będzie dobrze, albo będzie źle – piłka jest okrągła a bramki są dwie 😉
I właśnie o to chodzi, bo w ten sposób nikt ich nie zna.
Popatrz jak gra Hiszpania. Ich piłkarska kultura wywodzi się z korridy. Stad te najróżniejsze zwody, szukanie sposobu żeby przeciwnika podpuścić, oszukać, sprowokować… wymęczyć i dopiero wtedy kiedy jest słaby zadać cios.
Myśle że trener sprawdził to podczas sparingów. Stokowiec jest takim trenerem który chce stawiać na młodych. Widocznie jeszcze młodzi nie są wystarczająco dobrzy na grę od pierwszych minut.
Jest tak dobrze, że aż nikomu (prawie) nie chce się pisać komentarzy.
Może i kibic w czarnym jest mniej awanturujący się, ale za to wyjątkowo lubi sobie ponarzekać. Na obecne słabości i dawne krzywdy – poczynając od hymnu, z którego inni się nabijają, bo kogo dziś obchodzi PRL.