Mecenasi w Czarnych Koszulach. Adwokaci, którzy grali w Polonii Warszawa

Momentami zastanawiam się, dlaczego sobie to zrobiłem. W sensie: kibicuję Polonii. Nie cytując Domana Nowakowskiego, każdy z nas może jasno powiedzieć: mamy ciężko obecnie. Czasem z tego powodu lubię poszperać w historii. Niestety tam też jest problematycznie. Okręg „warszawski” nie prowadził wybitnie statystyk, a gazety – co zapewne potwierdzą koledzy z WikiPolonia i Historycy Dumy Stolicy – często mylą się w relacjach tych samych spotkań.

Nie ma prosto, ale freaki jak my się nie poddają. Mam cichą nadzieję, że kiedyś uda się zapełnić wszystkie luki.

Niedawno, przeglądając książki, które zalegają mi na regale, rzuciły mi się w oczy te, które służyły mi podczas aplikacji do nauki historii Adwokatury. Zerkałem na nie, rozmawiając o jakimś polonijnym temacie, i nagle styki wymyśliły, że może warto coś z tego zrobić. Gdzieś w pamięci miałem informację, że któryś z naszych byłych piłkarzy z okresu międzywojnia był adwokatem.

Zacząłem więc przeglądać biogramy naszych zawodników z książki Andrzeja Gowarzewskiego. Liczyłem, że Polonia, która ówcześnie była klubem z bardzo ciekawą tkanką ludzką, miała jakichś przedstawicieli palestry w zespole. Byli urzędnicy (Władysław Szczepaniak, Zdzisław Sosnowski), byli aktorzy (jak choćby Marian Łącz czy Adolf Dymsza) – ale czy byli też mecenasi? Lektura tego zestawienia doprowadziła mnie do kilku nazwisk, które po kilku tygodniach sprawdzania dały niedużo, ale mimo wszystko ich losy zasługują na kilka zdań dla obecnego kibica.

Ogólnie przedwojenna Polonia była klubem amatorskim. Dobrze zarysował to Jerzy Bułanow w swojej opowieści „11 Czarnych Koszul”, wydanej na stulecie „Czarnych Koszul”. Piłkarze traktowali piłkę jako hobby, sport, a nie profesję, która w obecnych czasach potrafi przynosić całkiem duże pieniądze. Z tego właśnie powodu przedstawiciele mojej korporacji pojawiali się w zespole Polonii.

Zawodnikiem, o którym wspomniałem kilka akapitów wcześniej, okazał się Michał Hamburger, którego sylwetkę opisywał w „Polonia Ole!” w 2001 roku Robert Gawkowski. Hamburger ukończył prawo na Uniwersytecie Warszawskim w 1924 roku, a pięć lat później, w 1929 roku, został wpisany na listę adwokatów okręgu warszawskiego – prowadził własną kancelarię. Grał w Polonii w latach 1917–1927, czterokrotnie sięgając z klubem po wicemistrzostwo Polski. Zginął tragicznie 12 kwietnia 1943 roku, postrzelony przez gestapowca podczas próby ucieczki przed kontrolą dokumentów – działał w konspiracji pod fałszywym nazwiskiem Adam Zarębski.

Włodzimierz Krygier

Innym ciekawym sportowcem, który odgrywał rolę w zespole „Czarnych Koszul”, był Włodzimierz Krygier (na zdjęciu). Ukończył prawo na UW w 1926 roku. Co ciekawe, jeszcze jako aplikant adwokacki znalazł się w marcowym (1931) zarządzeniu Prezesa Rady Ministrów o nadaniu Srebrnych Krzyży Zasługi – odznaczenie otrzymał za zasługi na polu wychowania fizycznego i rozwoju sportu. Pełny wpis na listę adwokatów uzyskał rok później, w 1932 roku. Grał dla Polonii w latach 1923–1929, ale prawdziwe sukcesy odnosił w hokeju na lodzie – jako dwukrotny olimpijczyk (St. Moritz 1928, Lake Placid 1932). Zmarł na emigracji w Londynie w 1975 roku; do zawodu adwokata w Polsce już nie wrócił.

Ostatnią postacią, na którą trafiłem, był piłkarz Polonii i „Pasów” Tadeusz Zastawniak. Prawo ukończył na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1932 roku, co dobrze tłumaczy jego związek z Krakowem – przed wojną pracował jako prokurator w Prokuratorii Generalnej, a dopiero po wojnie miał zostać adwokatem. Na przedwojennej liście adwokatów warszawskich go nie znajdziemy – nic dziwnego, skoro w tym czasie wykonywał inny zawód prawniczy. Może rzeczywiście, jak podejrzewam, praktykował w Krakowie lub okolicach – to warto by potwierdzić w tamtejszej izbie.

Wśród postaci związanych z prawem mogę też wspomnieć o Januszu Czyżewskim, który po ukończeniu prawa na UW w 1926 roku został sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie, a po wojnie pracował jako notariusz w Łodzi. Ciekawostką jest, że Czyżewski bywał także w otoczeniu prezydenta Ignacego Mościckiego – zachowało się zdjęcie z Narodowego Archiwum Cyfrowego, na którym pozuje wraz z prezydencką rodziną, co potwierdza również Andrzej Gowarzewski, pisząc, że niemal każdy dodawał, że był bliskim krewnym pierwszej żony prezydenta Mościckiego.

Prawo studiowali też Feliks Konarski – który jednak zawodowo poszedł zupełnie inną drogą, stając się znanym w świecie jako „Ref-Ren”, autor tekstu „Czerwonych maków na Monte Cassino” – Jan Luxenburg, z zawodu ekonomista i księgowy, oraz Aleksander Szenajch, który został dziennikarzem sportowym. Warto także dodać, że prof. Stanisław Gebethner, syn współzałożyciela klubu Jana Gebethnera i bratanek pierwszego prezesa Tadeusza Gebethnera, był profesorem prawa konstytucyjnego na Uniwersytecie Warszawskim.

Zabierając się do tego tekstu, liczyłem na więcej. Chciałem móc napisać Wam, Kibicom, coś naprawdę ciekawego – pełne sylwetki, anegdoty z sal sądowych, może nawet jakąś sprawę, w której któryś z naszych przedwojennych „Czarnych Koszul” stawał po drugiej stronie stołu sędziowskiego. Niestety, poza kilkoma ciekawostkami udało mi się odsłonić niewiele plam z tej białej mapy. Jednym z niewielu skarbów, jakie znalazłem, jest zdjęcie Włodzimierza Krygiera z zasobów Narodowego Archiwum Cyfrowego – w todze adwokackiej.

Może kiedyś, z Waszą pomocą, uda się dowiedzieć więcej…

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

1 thought on “Mecenasi w Czarnych Koszulach. Adwokaci, którzy grali w Polonii Warszawa”

Dodaj komentarz