Ostatnie tygodnie były dla nas bardzo trudne. Wyjeżdżając na urlop z rodziną, siedząc w samolocie, moje myśli były pogodzone z porażką z Wieczystą Kraków i stosunkowym odbijaniem się w kolejnych spotkaniach. Omnipotencja chciała inaczej. Dała trzy punkty tam gdzie ich nikt się nie spodziewał, a zabrała tam gdzie były bardziej realne.

Dodatkowo rozochociła i przekonała, że już witamy się z gąską (Ekstraklasą). Chłopaki Mariusza Pawlaka mieli nam dać spokojną wiosnę, taką która skończy się radosnym świętowaniem. Kolejne spotkania brutalnie sprowadziły nas na ziemię i o ile rzecz jasna matematyczne szanse nadal istnieją, tak trudno oszukiwać się, że ewentualny awans po barażach będzie sporym zaskoczeniem dla każdego rozsądnego fana Polonii.
Nasz klub jest nadal „aspirujący”. W komunikatach klubu niby staramy się kreować jako silny w I ligowej stawce. Kłóci się to jednak z formą zespołu i tym, że wiecznie jesteśmy w trybie „must”. Musimy awansować, musimy wygrać, musimy wierzyć i musimy…
Przed meczem ze Stalą Rzeszów przeczytałem, że „musimy zacząć budować zespół na następny sezon”. Niemniej jednak trudno odnieść wrażenie, że to musimy jest też trudne do realizacji. Latem zespół przejdzie kolejną wielką przebudowę, bo zawodników mających dłuższe kontrakty jest stosunkowo niewielu (11 kontraktów dłuższych niż 30 czerwca 2026 roku). W I lidze gramy mocno „wypożyczoną” kadrą. Także w związku z tym, że spora grupa zawodników w lecie kończy swoje kontrakty z „Czarnymi Koszulami” przyszły sezon będzie kolejnym eksperymentem na żywym organizmie. Trzeba w końcu kombinować…
W takim stanie rzeczy jest sporo aspektów polonijnych. Niedawno gruchnął temat bazy treningowej, której potrzebujemy, żeby móc trenować. Zmiany boisk nie dają rutyny treningowej i mogą wpływać na stan polonijnego szpitala, który po raz kolejny nie pomaga. Jesienią mieliśmy palący problem prawych obrońców, a wiosną… wychodzi na to, że zostaliśmy z jednym doświadczonym środkowym pomocnikiem (nie licząc Dave’a Gnaase’go, który przy wprowadzeniu Benedykta Piotrowskiego mógłby zagrać wyżej). W takich warunkach może być rzeczywiście trudno.
Mnie generalnie martwi powolny proces „smalcowizacji” „Cygana”, który dostrzegam od jakiegoś czasu, słuchając jego wypowiedzi podczas konferencji prasowych. Prywatnie trenera bardzo lubię. To przemiły facet, który lubi o piłce rozmawiać. Niemniej widać, że obecna sytuacja jest… delikatnie ujmując… trudna i zdecydowanie momentami go raczej przerasta.
Polonijna filozofia „must” nie jest prosta i mimo, iż przy takiej presji oczekiwań niewielu może ją wytrzymać… Oby tegoroczna odsłona okazała się mniej rozczarowująca niż się spodziewam.

30 kolejka
29 kolejka

