O czem-że dumać na sztokholmskim bruku…? – że tak strawestuję Wieszcza Adama po ostatnich wyczynach „Lewego” i spółki… Wiadomo, o Polonii! Skończyła się barażowa saga reprezentacji – wraca ta nasza, klubowa (swoją drogą repra zagrała zupełnie jak Polonia, dwie różne drużyny w każdym z meczów – jak coś się polepszyło, to zaraz się popieprzyło – i na odwrót – „Polonia znaczy Polska” – znowu się sprawdziło…).

Jakiś czas temu byłem już „prawie pewien”, że w polonijnym wydaniu to nie będzie „saga barażowa”, przed oczami stał bezpośredni awans… Ostatnie trzy występy, raptem dwa punkciki (siedem straconych, cholera…) nieco ostudziły mój entuzjazm… Ale przecież: nadal nic straconego: do miejsca „biorącego” raptem trzy oczka, wystarczy się sprężyć i… kurcze, ja chyba nadal mam nadzieję…
Tak czy siak, nie da się ukryć: przed nami kwiecień – miesiąc prawdy. Kolejno: Puszcza, Śląsk, Rzeszów i Chrobry. It’s gonna be a showdown! – jak śpiewał Jeff Lynne z zespołem Electric Light Orchestra. Czy nasza Czarna Orkiestra znowu zagra bez fałszowania…? Jak w tym pięknym okresie „późna jesień – wczesna wiosna”?
Zadanie piekielne trudne: Niepołomice prowadzą w tabelce ostatnich pięciu kolejek – razem ze Śląskiem właśnie, a Chrobry jest w niej na piątym miejscu (Polonia dopiero dziewiąta…). Jedynie Stal Rzeszów gra od nas gorzej (trzynasta pozycja w owej tabeli). Łatwo nie będzie, jednak – z drugiej strony – czy w tej płaskiej jak naleśnik lidze w ogóle bywa łatwo? Tu każdy może wygrać i przegrać z każdym.
Ech, żeby to właśnie nasi okazali się tymi, którzy wygrywają…
Nie mam pojęcia, w jakich nastrojach przywitamy maj, czy będzie już „pozamiatane” i dogramy sezon w środku stawki, czy może… może jednak nasi wezmą się w garść i zaliczą kolejną, zwycięską serię, no niech tam – od czasu do czasu przetykaną remisami?
Nieco mądrzejsi będziemy już w poniedziałek – kto kogo zleje w śmigus dyngus? Tak czy siak: życzę wesołych Świąt… a potem od razu się zacznie!

30 kolejka
29 kolejka

