Nasz bezcenny czas

Teoretycznie w tym miejscu powinien znaleźć się tekst Tricky’ego, ale wczorajsze widowisko dało mu mało powodów do pozytywów i sobie odpuścił. Inną rzeczą jest to, że po tekstach swoich felietonistów musiałem się tłumaczyć za nich, więc tym razem mogę dać sobie możliwość odniesienia się do mojego własnego zdania.

Jak to wyglądało? Zaczynając od pozytywów – to kibicowsko należy pochwalić naszych ultrasów i wszystkich kibiców, którzy „wyposzczeni” (bardzo podobało mi się to określenie zawarte w jednym z przedmeczowych komentarzy na DS) przerwą zimową nie zawiedli. Zaskoczyła nas publika, która mimo braku imprezy masowej stanęła na wysokości zadania. Głośny doping i ciekawa oprawa zrobiły robotę.

Na tym, niestety, lista plusów się kończy. Mimo słabej sytuacji w jakiej znajduje się nasz zespół to, obiektywnie rzecz biorąc, sportowo daliśmy ciała na całej linii. O ile wpadka z meczu z Victorią Sulejówek była w jakiś sposób wytłumaczalna, tak już porażka w Tomaszowie Mazowieckim dawała jasny sygnał ostrzegawczy. Będzie albo lepiej albo gorzej. Porażki z Ursusem nie zakładałem. Nie z nimi… To w końcu drużyna z końca tabeli, w której wedle opinii naszych znawców futbolu grają zawodnicy, którzy sportowo nie nadawali się do gry w pierwszym zespole „Czarnych Koszul”. Nic nie wskazywało na to, że Ursus mógłby spokojnie przyjechać i zablokować Polonię, a po 90 minutach wywieźć 3 punkty.

Krzysztof Chrobak

Nie mam jakichś większych pretensji, bo nasz zespół w tej rundzie jest po prostu skazany na powtórkę z rozrywki z wiosny sezonu 2014/15, z tą różnicą, że trener Krzysztof Chrobak z obecnego stanu osobowego będzie w stanie wykrzesać więcej niż wtedy trener Marek Końko. Polonia na tę chwilę będzie, niestety, „chłopcem do bicia” i „dostarczycielem punktów”. Klub boryka się z ogromnymi problemami finansowymi i zdrowotnymi. W takim otoczeniu każdy komplet punktów będzie wynikiem sporego szczęścia lub efektem jakichś szarlatańskich praktyk, a to z prostego powodu: logika i zdrowy rozsądek nie dają prawa twierdzić, że z tej mąki może być chleb.

Dość szyderczo podszedłem do tematu odejścia Rafała Zembrowskiego, twierdząc, że drużyna w swoim stanie kadrowym bez „Dragona” nie będzie gorsza. Teraz widać, ile dawał w środku pola. Nie odbieram nic Krystianowi Przyborowskiemu, którego gra wczoraj była co najmniej poprawna, ale zespół z Zembrowskim w składzie potrafił jakoś sensowniej pracować i więcej osiągać zarówno z przodu, jak i w destrukcji.

Szpital polonijny też jest sporym problemem. Człowieka patrzącego na coraz liczniejszą grupę rehabilitantów zasiadającej obok pauzującego za kartki Bartosza Wiśniewskiego może opanować trwoga. Trener Chrobak na serio musiał kroić i naciągać ile się dało. Po kontuzji Grzegorza Wojdygi wystarczyło przetasowanej formacji defensywnej koncentracji na niecałe dziesięć minut. Uraz Jana Balawejdera trochę ułatwił oponentom uderzenia na bramkę „Czarnych Koszul”. Nieobecność Sebastiana Olczaka Kacpra Wasilewskiego zagrały możliwość manewrów w środku pola i trochę waleczności (obaj w końcu z niej słyną). Małym wygranym tego meczu był Adrian Sołoducha, który na prawie pełnym dystansie udowodnił, że szkoleniowiec, patrząc na ławkę rezerwowych, może śmiało brać go pod uwagę jako wartościowego zmiennika…

Mimo tego, że zwykle rozmowy z trenerem po nawet ciężkich meczach nie robią mi problemów, tym razem miałem absolutnie dość. Po zakończeniu spotkania przekazaliśmy wraz z członkami Enigmy nasze wyrazy wsparcia, na co w fajny sposób zareagował Krystian Pieczara, który w imieniu zespołu (dzięki mimo wszystko) popełnił taki wpis:

Na chwilę obecną nie wiem, jak reagować na całą sytuację. Może nie ma we mnie tyle emocji jak po pamiętnym  meczu z Ruchem Wysokie Mazowieckie, ale – szczerze – nadal mi przykro, że dryfujemy w bardzo złym kierunku. Gdy wracałem ze stadionu ze Sneerem w radiu leciała piosenka Kobranocki („I nikomu nie wolno się z tego śmiać”), która dodatkowo dobijała po całym widowisku…

Sezon, póki co, uważam za stracony i zdecydowanie zalecam włodarzom refleksję. Na ten moment pozostaje tylko ogrywanie młodzieży – może coś z tego pro junior system jeszcze skapnie, a i na ewentualny przyszły sezon będzie z kogo się cieszyć… Sportowo my już nic wielkiego nie zwojujemy, a przygotowania do ewentualnej batalii o II ligę należy zacząć już dziś.

W tym miejscu watro też zwrócić się do akcjonariatu… Tu już nie ma miejsca na zastanawianie się. Trzeba jasno określić, co się chce z tym bytem prawnym osiągnąć. Wojna pozycyjna i dalsze zwlekanie nie przyniesie żadnej ze stron jakichś większych profitów. Cierpi miejsce – Polonia – które z każdym kolejnym rokiem będzie podążało do miejsca, w którym znalazły się niegdyś Warszawianka, a stosunkowo niedawno Sarmata i Gwardia…

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

8 thoughts on “Nasz bezcenny czas

  1. Żeby się nie rozpisywać i nie powtarzać: ja po prostu nie widzę w tym wszystkim co się dzieje żadnego sensu. Żadnego.

    Praca trenera – zmarnowana, praca piłkarzy – to samo. Do tego brak wypłat, co jest po prostu kryminałem. Może ktoś powiedzieć jasno o co tej całej spółce chodzi?

    1. Otóż to. Celnie to Kolega Kmicic i Kwikster ujęliście. W co gra spółka? Ma jeszcze nadzieję na grunty? Abstrahując od intencji właścicieli, powinni podjąć decyzję: mamy pomysł, żeby coś z tego było i działamy w tym kierunku lub godzimy się z faktem, ze biznes nie wypalił i go wygaszamy. W tym drugim wypadku nas kibiców interesuje kto będzie miał prawo do herbu i nazwy. I zacznijmy od B klasy. Wczoraj na meczu przekonałem się, że to powinna być jedna z poważnie branych opcji.

    2. Im wcześniej się zacznie od B-klasy tym lepiej, bo o ile Polonia ma w ogóle istnieć to jest nieuniknione.

  2. No cóż, Kwikster wywołał mnie niejako do tablicy. fakt – mogłem być tylko na pierwszej połowie, a szczerze, to na drugą nawet nie miałem specjalnej ochoty. Po obejrzeniu połówki i tak nie miałbym nic sensownego do napisania, a nie chciałem po chłopakach jeździć, zwłaszcza , że gra kilku z nich (niestety indywidualnie) nawet zrobiła na mnie niezłe wrażenie. Tylko, że zespół nie funkcjonował jako całość. Mało zdecydowanych akcji, w ataku wrzutki na Piecziego (kiedyś była laga na Kosmala…). Z Grzesiem to dramat! Chłopak leczył się długo, a tu bęc – po minucie na aut. Chcę wierzyć, że to dmuchanie na zimne. Czyjaś krzywda – czyjś zysk. Adrian Sołoducha pograł cały mecz i pokazał, że daje radę. Jak na pierwszy raz, jego gra z Krystianem Przyborowskim nie wyglądała źle. W pierwszej połowie to chyba oni dwaj zasługiwali na jakieś słowa pochwały. Na skrzydle szalał Czarek Sauczek, ale jego centry aż tak precyzyjne nie były, a czasem chyba zbyt długo przetrzymywał piłkę. Kwikster napomknął o Rafale Zembrowskim – dla mnie jego brak jest bardzo widoczny, niestety… W sprawy akcjonariatu itp nie zamierzam sie wpieprzać, bo mam zbyt małą wiedzę w tym zakresie. Sprawa wygląda dziwnie – ktoś chciał zarobić, interes nie wychodzi… Strata ? Bywa, natomiast czekanie w jakiegoś archanioła, który się pojawi z waliza pieniędzy tylko po to aby je wręczyć akcjonariuszom wygląda na totalna utopię, wręcz na przedszkolna dziecinadę. Szanowni Państwo – w życiu raz na wozie, raz „w nawozie”, a biznes piłkarski i spekulacja gruntami nie zawsze chcą się match’ować. Apeluję – przychodźmy na mecz (wczoraj było nas całkiem sporo!), choćby ze względów towarzyskich, skoro na sportowe nie do końca możemy liczyć. Nie pozwólmy zginąć tej wspaniałej marce, jaka jest Polonia! Chłopaki na boisku nie dostają kasy, niech poczuja przynajmniej, że my jesteśmy z nimi. A może się dobrą gra gdzieś wypromują?…

    1. Já osobiście bym ogłosił bankructwo i zaczął od A klasy. Te debile ze spółki i tak nic nie pomogą wiec na co tu czekać !!!

  3. Mnie zabolało po tej kolejce jak trener Kotas dumnie oświadcza, że Sokół Ostróda idzie po awans – drużyna przeciwko której w tamtej rundzie chyba 13 października 2018 rozgrywamy bardzo dobre spotkanie wygrane 2:1 gdzie ich zdominowaliśmy całkowicie. Tu działa jednak psychologia wystarczy na ich filmiki z szatni rzucić okiem mają atmosferę – a u nas w szatni raczej jest odwrotna atmosfera – tu nie winie piłkarzy warunki które im stworzono pominę komentarzem nawet gdy jest biednie można dobrze grać (a im powiedziano), że awansu niet – nic tylko się chce grać trenować – zawodnikom życzę promocji do wyższych lig poukładanych stabilnych zespołów bo ta sprawa z tym akcjonariatem to wiecie co

  4. Hm powiem tak ….sam gralem w pilke…..sytuscja jest ciezka ale kazdy sportowiec wychodzac na boisko chce wygrac …taka byla Polonia za krola….tu kasy niema i z tego co widze (spolka) niebedzie wiec zawodicy zeby znalesc lepszego pracodawce musza jezdzic na dupach zeby ktos ich chcial….Polonia zeby miasto wybudowalo stadion musi pszetrwac ….zeby to zrobic musi byc rotacja swierza krew glodnych zawodnikow ktorzy chca sie wypromowac i na szukaniu takich zawodnikow w tej chwili klub powinien sie skoncentrowac… a jezeli dotrwamy do momentu ze tu bedzie nowy stadion wtedy sytuacja z pewnoscia sie zmieni….
    Uwazam ze na dzis zeby pszetwac potszeba tu dac szanse mlodym glodnym wilkom a jak te wilki znalesc to jusz powinna byc rola prezesa i sztabu….widzicie tu jakies inne rozwiazanie….

Dodaj komentarz