Historyk sportu, dr Robert Gawkowski w radiu RDC opowiedział o kibicowaniu i konfliktach kibiców przed II wojną światową. 

Według historyka przed wojną również byli „kibole”, lecz nazywano ich fanatykami piłkarskimi. Samo słowo „kibic” dopiero wchodziło do użycia. W przewodnikach piłkarskich były dokładne instrukcje jak należy kibicować. Wbrew krążącej opinii również dochodziło do burd, rozrób i to nie tylko na najwyższym szczeblu rozgrywek. W raportach policji dokładnie są opisane bijatyki do jakich dochodziło w tamtym okresie na stadionach piłkarskich. W 1922 roku Warszawski Okręgowy Związek Piłki Nożnej wydał zarządzenie, że mecz może odbyć się tylko wtedy jeżeli na stadionie są porządkowi. W najwyższej klasie rozgrywek dziesięciu porządkowych, w najniższej przynajmniej czterech i dodatkowo linia boiska musiała być obramowana sznurem z napisami „wstęp wzbroniony”.

Jerzy Bułanow

W 1924 roku w Warszawie na boisku Agrykoli odbył się mecz pomiędzy Hakoah Wiedeń, a Polonią, który zgromadził na trybunach kilka tysięcy fanów. Podczas meczu doszło to ogromnych burd pomiędzy kibicami obydwu zespołów. Sędzia na drugą połowę spotkania wszedł z pistoletem, który miał schowany po uniformem. Ostatecznie mecz został przerwany, oficjalnie z powodu pogarszającej się pogody… Tydzień po tym spotkaniu, również w Warszawie, odbył się kolejny mecz. Tym razem przeciwnikiem Hakoah była reprezentacja Warszawy. Po raz pierwszy na stadionie pojawiła się policja konna i każdy kibic przed wejściem na stadion był przeszukiwany.

Między Polonią, a Legią przed wojną nie dochodziło do większych sporów i animozji. Dr Gawkowski sugeruje, że pewien wpływ na taką sytuację mógł mieć fakt, że Legia była związana z pionem wojskowym, natomiast prezesem Polonii przez ponad dziesięć lat był generał Kazimierz Sosnkowski, prawa ręka marszałka Józefa Piłsudskiego, który niejednokrotnie załatwiał dotację dla naszego klubu, przez co Polonia również była kojarzona z wojskiem.

Adolf Dymsza

Jednym z słynnych kibiców „Czarnych Koszul” był aktor Adolf Dymsza, który również był zawodnikiem drużyny rezerw Polonii. Podczas meczów na trybunach kierował dopingiem.  Zawsze siadał na dole trybun, żeby być widocznym przez kolejne rzędy wypełnione przez kibiców. Kiedy Polonia atakowała, wstawał i machał swoim kaszkietem krzycząc „Polonia Ole!” i porywał tłumy, które siedziały za nim.

Flagi w tamtym okresie nie był zbyt popularne. W 1924 roku grupa studentów SGH (wówczas WSH) uszyła flagi z herbem Polonii i podczas meczu rozprowadzała, lecz bez powodzenia. Dopiero po kilkunastu latach flagi zaczęły regularnie pojawiać się na trybunach.

Cały wywiad do słuchania znajdziecie tutaj [klik].

źródło: własne / Radio Dla Ciebie