Polonii nie idzie. Trener prosił, żebym nie hejtował. Zacytujmy więc tytuł z relacji „Gazety Wyborczej” z meczu z Olimpią Zambrów (0:1): Polonia coraz bliżej dna. Warszawiacy bez zwycięstwa w dziewiątym meczu z rzędu. Gdzie upatruję przyczyn?

Jerzy Engel

Jerzy Engel (fot. Tadeusz Robaszyński Janiec)

Patrząc na zdanie trenera Igora Gołaszewskiego i prezesa Jerzego Engela to główną przyczyną naszych ostatnich klęsk jest niesprawiedliwe sędziowanie. – Muszę powiedzieć, że sędzia zabrał nam przynajmniej jeden punkt. Nie wiem co się dzieje, bo przeciwko nam jedenastki dyktuje się bardzo łatwo – w tym sezonie było ich już siedem. Sędzia był bardzo blisko i nie rozumiem jak mógł nie zauważyć tej sytuacji. Na pewno są osoby, które zajmą się tą akcją i rozliczą z niej arbitra. Punktów nam to jednak nie zwróci – powiedział po meczu Gołaszewski.

Engel jest bardziej wymowny: – O sędziowaniu nie mówi się wiele. Na poziomie Ekstraklasy, błędy są eksponowane i całe środowisko piłkarskie może się przekonać kto umie a kto nie, którzy sędziowie się nadają, a którzy popełniają takie błędy, że powinny ich one eliminować zupełnie z poziomu rozgrywek, na którym egzystują. Na poziomie drugiej ligi, choć niby to poziom centralny, nikt sobie zbytnio głowy tym nie zawraca a sędziowie mylą się z premedytacją lub z braku umiejętności na potęgę. Co ciekawe mylą się na niekorzyść Polonii Warszawa. W tym tygodniu mamy już dość i nie będziemy już czekać dłużej czy PZPN zareaguje czy nie – czytamy w felietonie zamieszonym na oficjalnej stronie prezesa „Czarnych Koszul”. Jak zapowiedział, tak też i zrobił. Dzień później na oficjalnej stronie klubu pojawiła się kontrowersyjna sytuacja. Wynika z niej jasno, że w Zambrowie mieliśmy szansę na rzut karny.

Dziwi mnie jednak, że w ogólnym zamieszaniu zgubiliśmy gdzieś futbolowy głód. Tłumaczymy się z porażek przekrętami sędziów, bo ostatnimi czasy przegrywamy minimalnie. Szczęście zwykle sprzyja lepszemu, a mankamentem Polonii nie jest to, że po 90 minut „jeżdżenia na dupach” w doliczonym czasie gry ktoś nam odbiera punkty. Gdybyśmy do 85 minuty strzelili trzy gole Olimpii Zambrów, to by nam jeden rzut karny, w tą czy w tamtą, nie robił różnicy.

To, że wszyscy są przeciwko Polonii to żadne novum. „Czarnych Koszul” nie kochali na prolegijnym Mazowszu, ani na ziemi łódzkiej. Teraz nagle ta tendencja miałaby się zmienić? Zamiast ciągle zastanawiać się czy sędzia orżnie nas w ten sposób czy w inny, powinniśmy skupić się na sobie. Może pasuje strzelać więcej niż dwa, trzy razy w meczu, grać czasem z kontry, czasem huknąć z dystansu… Bez strzałów w światło bramki ciężko wygrywać!

Mariusz Marczak

Mariusz Marczak

Co z tego, że zespół wypracowuje sobie w meczu sporą przewagę posiadania piłki (tak twierdzą ludzie z relacji tekstowych live goszczący na K6)? Absolutnie nic! Piłka rozgrywana jest za daleko od bramki przeciwników. Gdy zbliżamy się do czterdziestego metra nagle zaczyna się dziwna panika i strach w oczach. Budowane kurczowo ataki w łatwy sposób są niwelowane przez formacje defensywne naszych rywali. Stałe fragmenty gry, tak skuteczne w III lidze przestały wychodzić. Specjalista od rzutów rożnych i wolnych Mariusz Marczak od początku sezonu jest w dołku. Nie potrafi sobie ewidentnie poradzić z oczekiwaniami fanów i chyba sztabu szkoleniowego, który widział w nim naszego lidera. Tymczasem „Manolo” do tej pory nie był w stanie wziąć na siebie ciężaru gry. Zdarzały mu się spore przestoje, które wpływały na tempo gry, a gdy dodamy do tego marną skuteczność asyst, to nikogo nie powinno dziwić, że ustępuje ostatnio miejsca Bartoszowi Wiśniewskiemu.

Sporym problemem są też rotacje w przednich formacjach. Tłumaczę je sobie szaleńczym poszukiwaniem złotego środka. Opcji zostaje coraz mniej, bo przećwiczono już chyba jesienią większość możliwości i nadal nie widać światełka w tunelu. Atakujemy czwórką statycznych zawodników, którzy nie robią przewagi ani w środku pola, ani na skrzydłach. Istnieje też wariant drugi, który daje czasem możliwość wprowadzenia jednego bocznego obrońcy, który w momencie straty osłabia nasze szanse na zatrzymanie kontr rywali.

Choć personalnie ciężko się przyczepić do czegokolwiek (dziwi mnie tylko absencja Piotra Augustyniaka, który do tej pory prezentuje się najbardziej równo ze wszystkich obrońców), to jednak ostatnimi czasy piłkarze jasno dają do zrozumienia, że są podłamani mentalnie. Nie widzą chyba szans na poprawę taktyczną i coraz bardziej biorą klęski do siebie. Tym sposobem wchodzący na plac gracze nie są do końca skupieni na swoim zadaniu. Po dziewięciu meczach bez zwycięstwa to raczej nie dziwni…

Mariusz Wierzbowski

Mariusz Wierzbowski

Przy zespole jak najszybciej powinien pojawić się psycholog. To, że problemy z presją ma Mariusz Wierzbowski, Daniel Choroś czy inny młodzieżowiec, to zrozumiałe. Starszyzna nie powinna mieć tego problemu. W III lidze podłoże psycho-motywacyjne dawał dyrektor sportowy. Teraz go nie ma… Może chłopaki potrzebują takiej pomocy z zewnątrz?

Polonia w sobotę zmierzy się z kolejnym „ogórem”. Ekipa Gołaszewskiego z całym „ogonem” do tej pory nie był w stanie wygrać. Czy podobnie będzie w meczu z Kotwicą? Zobaczymy… Przyjść na pewno warto. To w końcu rocznica. Kibice chcą pokazać, że są ponad słabymi rezultatami. Przygotowali oprawę na 105-lecie klubu. Oby „iskra” tym razem rozpali motor polonijnej machiny!

Mimo ogólnego zmęczenia popisami rundy jesiennej zachęcam jednak gorąco do trwania przy Polonii. Głupio by nasz klub upadł jeszcze na polu kibicowskim. Po upadku szans na awans zostały jeszcze nadzieje na utrzymanie. Pokażmy, że możemy, a może długo zapowiadane „odpalenie” przyjdzie… Oby!