Media nadal rozpisują się o kiepskiej sytuacji warszawskiej Polonii. „Gazeta Wyborcza” wspomina o zamknięciu biur klubowych. 

W tym tygodniu biuro „Czarnych Koszul” na skraju Nowego Miasta przy ulicy Zakroczymskiej zostało zamknięte na cztery spusty. Tam też zatrudnieni są pracownicy odpowiedzialni za przygotowanie wniosku licencyjnego, m.in. dyrektor generalny Polonii Anna Sykała, księgowa. Na Zakroczymskiej rezyduje na co dzień, a przynajmniej powinien, Wojciech Szala, prawa ręka prezesa Ireneusza Króla ds. sportowych. To też jedyne miejsce, gdzie można nabyć klubowe pamiątki, a w porze turystycznego szczytu w długi weekend szansa, że ktoś je odwiedzi, jest większa niż w pozostałe tygodnie.

„Wyborcza” twierdzi także, że pracownicy klubu masowo składają wnioski o zwolnienie. Inni idą na urlopy. Na posterunku zostali tylko piłkarze, trenerzy, lekarz, fizjoterapeuta, magazynier. Zawodnicy i trenerzy grają o kontrakty w nowych klubach, choć ostatnio prezentacja własnych umiejętności wychodzi im coraz gorzej.

Piłkarze mają szansę po kilku porażkach odgryźć się w spotkaniu z Koroną Kielce. Dziś autobus „Czarnych Koszul” zawiezie zespół do Sielanka nad Pilicą, ośrodku gdzie podczas Euro przebywała reprezentacja Chorwacji. Jest szansa na to, że Polonia będzie gościć tam częściej, nawiąże współpracę z ośrodkiem, jeśli oczywiście klub przetrwa w ekstraklasie.

Mariusz Pawełek

Mariusz Pawełek (fot. Zbigniew Luchciński / ksppolonia.pl)

„Przegląd Sportowy” opisuje rywalizację Sebastiana Przyrowskiego i Mariusza Pawełka. Dziennik zwraca uwagę, że obaj panowie zapomnieli już, co to znaczy stabilizacja. Ostro zmagają się o miano pierwszego bramkarza Polonii Warszawa.

Ostatnio między słupkami występował Pawełek. – Cieszę się, że wróciłem do bramki, ale nie mam pojęcia, czy zagram w Kielcach. Ale na treningach będę robił swoje, aby przekonać do siebie trenera – mówi Pawełek. – W żadnym klubie nie miałem takiej rotacji. To dla mnie nowość i w tym nie za bardzo się odnajduje. Wydaje mi się, że bronić powinien ten, kto jest w lepszej dyspozycji. A kto nim jest? Decyzja zawsze należy do trenera. Formę najlepiej ocenić na podstawie meczu – dodaje bramkarz Polonii.

Piotr Stokowiec Jarosław Bako twierdzą, że taka rywalizacja może tylko pomóc drużynie. – Rywalizacja pomiędzy nimi stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Są w dobrych relacjach, rozmawiają, wspierają się – dodaje w „PS” trener bramkarzy „Czarnych Koszul”.

Na potwierdzenie tej tezy warto przytoczyć taką wypowiedź Pawełka. – Szkoda Sebastiana. Z Ruchem bronił dobrze, ale pod koniec popełnił błąd. Każdy je popełnia. Jednak my musimy się wspierać, a nie czekać na potknięcia kolegi.

Również w „Przeglądzie” możemy przeczytać o tym, że nasi jutrzejsi rywale mają kłopoty. Trener Leszek Ojrzyński, chociaż głośno tego nie mówi, mocno martwi się o zdrowie kilku swoich graczy. Zwłaszcza obrońców Pawła Golańskiego, Tomasza Lisowskiego i Pavola Staňo. Dzisiaj nie wiadomo jest czy Lisowski i Staňo w piątek wybiegną na boisko. – Czuję się coraz lepiej, z przywodzicielem wszystko w porządku i jeśli – odpukać – nic się nie stanie, powinienem być gotów do meczu z Polonią – mówi „Przeglądowi” Lisowski.

Zupełnie inne problemy ma Słowak. – Nos nie boli, trenuję i chciałbym zagrać w piątek. Ale, ciągle przeszkadza mi maska chroniąca nos. Trochę się zsuwa z głowy, uciska w kilku miejscach. Muszę jednak coś z tym zrobić, bo jestem gotowy do gry – tłumaczy kielecki obrońca.

Stokowiec w rozmowie ze stroną oficjalną również nie krył troski o swój zespół. – Do mojej dyspozycji są wszyscy oprócz Martina Barana – mówił Stokowiec. Baran w poprzednim meczu, z GKS-em Bełchatów, został upomniany czwartą w bieżącym sezonie żółtą kartką. – Każdy dodatkowy uszczerbek na pewno nas osłabia. We wcześniejszych meczach pauzowali już Jakub Tosik, Aleksandar Todorovski i Tomasz Hołota. Teraz zabraknie Barana, ale przez cały tydzień trenowaliśmy z myślą o zapełnieniu tej luki i spokojnie sobie z tym poradzimy. Do składu może wrócić natomiast Igor Morozov, który jest brany pod uwagę przy ustalaniu szerokiej kadry na mecz.

– Brakuje nam zwycięstwa. Nie ukrywam, że jedziemy do Kielc sprawić niespodziankę. Jesteśmy zmotywowani i zdeterminowani, żeby ten mecz wygrać. Nie jedziemy tam po remis, jedziemy wygrać i tak będzie wyglądała nasza gra. Wiemy, że drużyna Korony walczy, ale walczy przecież każdy zespół w Ekstraklasie. Nam w ostatnim meczu tej determinacji zabrakło, z czego wyciągnęliśmy już wnioski. Chcąc wygrywać trzeba przebijać przeciwnika zaangażowaniem – mówił trener.

O trenerze Stokowcu znaleźliśmy jeszcze jeden tekst. Szkoleniowiec „Czarnych Koszul” w kwietniu otrzymał niską notę za występy naszego zespołu.

Najsłabszą obok Lechii drużynę kwietnia można by było tłumaczyć potężnymi zawirowaniami wokół klubu. Można, ale zdaniem Michała Oberca Stokowiec ponosi sporą odpowiedzialność za rozkład zespołu, który w pierwszych meczach rundy wiosennej prezentował przyjemny dla oka futbol. Brakowało konsekwencji taktycznej – w każdym meczu rozpoczynał innym ustawieniem oraz zestawieniem obrońców i napastników, które nie przynosiło efektów. Trzy porażki z niżej notowanymi zespołami, brak stabilizacji składu, konflikt z Wojciechem Szymankiem psujący atmosferę w szatni – to wszystko obciąża Stokowca, który powinien starać się by Polonia grała jak najlepiej, bo tak słabego zespołu żaden inwestor nie zechce przejąć w przyszłości. A

Jeszcze ostrzej wypowiada się Michał Zachodny: Koniec z tłumaczeniami i fajnymi konferencjami – czas na dobre decyzje, trenerze. Koniec z układaniem budynków z pudełek po zapałkach, może zamiast tego lepiej swoich piłkarzy zabrać wreszcie na porządny obiad? Stokowiec zbliża się do reputacji tego, który z wybijającego się Wszołka zrobił zaledwie ligowego piłkarza – i to będzie mu wypominane, a nie wychwalane.

Źródło: własne / Gazeta Wyborcza / Przegląd Sportowy / ksppolonia.pl / krotkapilka.pl