Ciężki sezon ligowy 2016/17 za nami. Czas podsumowań nastał. Na pierwszy ogień nasze redakcyjne NAJki. Ocenia redakcja i zaproszeni goście. Standardowo zapraszamy do komentowania!

  1. Kto był najlepszym zawodnikiem?
  2. Kto zasłużył na miano odkrycia sezonu?
  3. Kto rozczarował najbardziej?
  4. Najlepszy mecz zagraliśmy z?
  5. Najgorzej zaprezentowaliśmy się przeciwko?
  6. Najładniejsza bramka padła w meczu z?
  7. Co najbardziej się podobało w tym sezonie?
  8. Co wkurzyło najbardziej?
  9. Oczekiwania na przyszły sezon?
Michał Oświęcimka

Michał Oświęcimka (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Kto był najlepszym zawodnikiem?

To strasznie smutne, ale nie było nikogo, kto by grał na równym dobrym poziomie przez cały sezon. Były wzloty Kosiorowskiego, Oświęcimki, Puska, Marczaka, ale była też czarna rozpacz. Skoro muszę kogoś wybrać, to Michała Oświęcimkę [Mountas]

W mojej opinii Michał Oświęcimka. Zdecydowanie wyróżniał się na tle całej drużyny, która rozegrała bardzo słaby sezon. Wyróżniał się nie tylko cechami wolicjonalnymi, zadziornością, nieustępliwością, ale w mojej opinii dawał drużynie więcej jeśli chodzi o jakość piłkarską. Jakimś dziwnym przypadkiem bowiem w wielu meczach, w których grał Oświęcimka drużyna zaczynała grać fragmentami lepiej, do przodu. Zwłaszcza wtedy, gdy obok Oświęcimki w środku grał Piotr Kosiorowski. Pojawiały się wtedy akcje zaczepne, okazje podbramkowe. To nie jest przypadek. Słodką tajemnicą „sztabu trenerskiego” jest to, dlaczego Michał nie grał tyle ile powinien, a grał zawodnik Ćwik.  Z pozostałych zawodników wyróżniłbym Cezarego Sauczka, który ma według mnie zadatki na dobrego piłkarza, co udowodnił swoją postawą w kilku meczach, musi tylko nabrać sił, zmężnieć. Na plus też Marcin Kluska. Marnował sytuacje, ale koniec końców razem z Krystianem Pieczarą coś strzelali w odróżnieniu od innych kolegów z napadu [rubakin]

Oświęcimka, bez dwóch zdań. Był zarazem najbardziej niedocenionym i dyskryminowanym członkiem tego zespołu [Sneer]

Trudna sprawa. Jeśli weźmiemy pod uwagę wynik sportowy, to nawet kontrowersyjna. Patrząc na statystyki graczy, którzy najczęściej gościli na placu gry ciężko wskazać faworyta. Najbardziej cieszyła mnie gra Michała Oświęcimki, który w każdym meczu zostawiał serce. Daleko za nim postawię na Piotra Kosiorowskiego, Grześka Wojdygę i Krystiana Pieczarę, dzięki którym nie ośmieszyliśmy się bardziej [Kwikster]

Nie będę oryginalny w swoim wyborze – dla mnie najlepszym graczem Polonii w sezonie 2016/17 był Michał Oświęcimka. Imponował ambicją, zaangażowaniem – cechami niezbędnymi w II lidze. Co ważne, utrzymywał równą formę przez praktycznie cały sezon. To paradoks, że pozyskano go nie wskutek długotrwałej obserwacji, a został dostrzeżony przy okazji zeszłorocznych baraży z Górnikiem Wałbrzych – to kolejny kamyczek do ogródka osób zarządzających Polonią (o czym więcej później). Zastanawiałem się, czy nie przyznać tego tytułu Mariuszowi Marczakowi, podobnie jak w poprzednim sezonie, współautora wielu goli Polonii. „Manolo” zaliczył jednak dużo słabych meczów, przebudził się dopiero w końcówce sezonu, gdy zespół rozpaczliwie walczył o wydostanie się ze strefy spadkowej [Kamil Czarzasty]

Pierwsze pytanie i od razu bardzo trudne. Po sezonie zakończonym sporą kompromitacją, nie jest łatwo wyróżnić kogokolwiek. Wskazałbym na Grzegorza Wojdyga i Dominika Puska. Obydwaj przez cały sezon grali na w miarę równym poziomie, nie przypominam sobie jakichś kuriozalnych błędów popełnionych przez nich. Obydwaj mieli co prawda słabsze okresy, ale na tle kolegów i tak się pozytywnie wyróżniali. Wybór Wojdygi może pewnie niektórych dziwić, ale ja przynajmniej po nim (oczywiście, nie tylko po nim) widziałem, że zależy mu na utrzymaniu [muchomor]

Jerzy Piekarzewski i Michał Oświęcimka

Jerzy Piekarzewski i Michał Oświęcimka (fot. Michał Laskowski)

Kto zasłużył na miano odkrycia sezonu?

Mógłbym zrobić kopiuj-wklej. „Cimuś” zdecydowanie zaskoczył mnie najbardziej! Więcej tak charakternych graczy sobie życzę [Kwikster]

Sztab trenerski „zmarnował” wszystkich młodych, tą swoją pokręconą taktyką… Jeśli odkryciem musi być jakiś młody człowiek, to zdecydowanie Czarek Sauczek, jeśli może być ktoś straszy, to znów Michał Oświęcimka [Mountas]

Sauczek, chociaż wielu spodziewało się, że ma spore możliwości. Pokazał je, kiedy pozwolono mu nieco pograć [Sneer]

Michał Oświęcimka. Traktuję go jako z odkrycie w kilku aspektach. Pierwszy raz widziałem go w meczu barażowym przy K6 i niesłychanie mi się podobał. Gdyby w zespole Górnika Wałbrzych było jeszcze dodatkowo dwóch zawodników, którym by tak zależało jak Michałowi, nie awansowalibyśmy do 2. Ligi. Bardzo mnie to ucieszyło, gdy dowiedziałem się, że Michał zagra u nas, ale…. Zmroził mnie tekst bodaj Jerzego Engela Jr, że to trener Gołaszewski prawie „wymusił” na zarządzie, czy „uparł się”, na zakontraktowanie Oświęcimki. Zapowiadało to problemy z miejscem Oświęcimki w składzie i tak też było. Zatem Michał jest także największym odkryciem, ba zasługą, Igora Gołaszewskiego. Z drugiej strony zdejmowanie Michała z boiska, bądź nie wystawianie go do 11, mimo, że był zdrowy pokazywało kto w istocie tutaj rządzi.  Po trzecie postawa na boisku Michała odkryła, że nie wszystkim zawodnikom naszej drużyny chce się biegać, walczyć. Wielu z nich sprawiało wrażenie, że jak pokopią, to coś wpadnie i mecze się same wygrają. Nie, tak nie ma. Trener Kotas jasno im to wyłożył – w. 2. Lidze należy zapieprzać, a nie zachowywać się jak pseudo arystokraci z nieuzasadnionym poczuciem wyższości. Podsumowując z postacią Oświęcimki wiąże się wiele odkryć sezonu – więcej negatywnych. [rubakin]

W tej kategorii nie jestem w stanie wyróżnić kogokolwiek. Przyjemnie się oglądało pod koniec sezonu Cezarego Sauczka, ale trudno nazywać odkryciem sezonu ofensywnego zawodnika, który rozgrywki kończy bez asysty i bramki [muchomor]

Cezary Sauczek. Jego wejścia na murawę wnosiły wiele ożywienia, swymi przebojowymi akcjami sprawiał mnóstwo problemów przeciwnikom Polonii. Dobrze odnalazł się w seniorskim zespole, choć jego początki nie były łatwe (za sprawą dawnych aktywności w mediach społecznościowych). Sauczka bardzo brakowało w arcyważnym meczu z Kotwicą Kołobrzeg, ledwie zremisowanego przez Polonię. Można się zastanawiać, co by się stało, gdyby nie zmieniono go w spotkaniu z Rozwojem Katowice [zmieniono go przy prowadzeniu 1:0 dla Polonii, ostatecznie katowiczanie zremisowali 1:1, co praktycznie przesądziło o degradacji „Czarnych Koszul”]. [Kamil Czarzasty]

Fabian Pawela

Fabian Pawela (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Kto rozczarował najbardziej?

Rozczarowanie następuje wtedy, gdy się spodziewasz czegoś pozytywnego. Dlatego nie był dla mnie rozczarowaniem np. Fabian Pawela, bo niczego dobrego się po nim nie spodziewałem – nawiasem jak można kontraktować zawodnika, który przez dłuższy czas nie gra i pozostaje bez klubu. Trzeba być geniuszem, żeby odkryć w nim potencjał. Niestety, w klubie taki geniusz funkcjonował, od pewnego czasu nieoficjalnie.  Przejdźmy zatem do rzeczywistych rozczarowań. Rozczarowaniem była gra całej drużyny. W 3. Lidze grała źle, choć wygrywała. Miałem nadzieję, że w 2. Coś się zmieni – zmieniło się, ale na gorsze, bo przestaliśmy wygrywać do tego tracąc punkty, odwrotnie niż w zeszłym sezonie, w końcówkach. To było arcy frustrujące. Ze „starej” drużyny najbardziej rozczarował mnie Mariusza Marczak, wykonawca masy stałych fragmentów gry, które kończyły się niczym. Być może część winy należy przypisać tutaj kolegom, którzy źle ustawiali się pod bramką przeciwnika, ale faktem jest, że po kilku meczach wiadomo już było, że rzuty wolne i rożne w wykonaniu Mariusza przestały być groźne. Inna rzecz, że po prostu przeciwnik „Manola” rozpracował i nasza największa broń – stałe fragmenty gry w jego wykonaniu – na 2. Ligę nie wypaliła. Postawa Mariusza może dziwić. Z jesieni jako jego bardzo dobry mecz zapamiętałem spotkanie z Wartą na wyjeździe, ożywił się w kilku ostatnich meczach na wiosnę. Z innych zawodników pewnym rozczarowaniem okazał się Daniel Choroś, który nie poszedł do przodu, nie rozwinął się tak, jak można było się spodziewać. Zresztą cała gra obrony była jednym wielkim rozczarowaniem – 45 straconych bramek!, w tym masa głupio. Z „nowych” graczy obrony więcej spodziewałem się po Rafale Zembrowskim, ale nie błyszczał, zawalając przy tym kilka goli, decydujących o wyniku meczów. Jednak największym rozczarowaniem była gra Dyzia – Daniela Gołębiewskiego. Może za dużo się po nim spodziewałem? Może zadziałał tu sentyment, wspomnienie ekstraklasowej Polonii, a przecież już kilka lat minęło. W każdym razie w otoczeniu zawodników nie ekstraklasowych wszystkie braki Dyzia wylazły na wierzch – techniczne (przyjęcie piłki czasem zgroza) i taktyczne. Z tym drugim to też był pewien problem. Bo jaka to była taktyka „sztabu trenerskiego”? Bronienie remisów, prowadzenia na jeden do zera? Gra w szerz i do tyłu. „Kontrolowanie meczy” – to mnie najbardziej bawiło, złościło – stwierdzenie „kontrowaliśmy mecz”. Nie, nic nie kontrolowaliśmy, podawaliśmy między sobą piłkę, jeśli nie graliśmy na pałę. Przeciwnik tylko czekał na głupią stratę, okazję do ataku i strzelenie bramki, co się często zdarzało. Inaczej mówiąc – przeciwnik nie musiał się specjalnie wysilać, bo wiedział, że albo popełnimy decydujący błąd, albo spuchniemy pod koniec meczu i nas dobije. Przy takiej taktyce Dyzio nie miał szczególnych okazji do wykazania się, ale nawet jak je miał, to nic z tego nie wynikało – stąd moje największe rozczarowanie [rubakin]

Władysław Jerzy Engel. Nawet wiedząc, że jego zalety ograniczają się do sukcesów sprzed kilku dekad, słowotoku i równo przystrzyżonego wąsa, spodziewałem się po nim odrobiny honoru [Sneer]

Zdecydowanie Pan Jerzy Engel. Szczerze mówiąc, nie byłem zachwycony, gdy były selekcjoner Reprezentacji Polski został prezesem. Mając w pamięci działania Pana Engela w Polonii sprzed ponad 10 lat, trochę obawiałem się o losy klubu. O jeden aspekt byłem jednak spokojny – o stronę sportową. Byłem pewny, że człowiek z tak wielkim doświadczeniem w piłce, w drugiej lidze poradzi sobie bez problemu. Niestety stało się inaczej i sezon zakończył się wstydliwie. Co gorsza, spadek to nie jedyna porażka władz Polonii. Spółka weszła w konflikt z większością polonijnych grup i odzyskać zaufanie kibiców będzie niezwykle ciężko. Bez niego trybuny nadal będą świecić pustkami [muchomor]

Wielu zawodników spisało się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Moim zdaniem na to wątpliwe wyróżnienie najbardziej zasłużył Donatas Nakrošius. Kapitan, który zamiast gwarantować spokój, wprowadzał nerwowość i chaos w poczynania swojego zespołu. Zawalił niezwykle ważne spotkanie z Puszczą Niepołomice. Okolicznością łagodzącą dla litewskiego zawodnika jest upór w wystawianiu go na pozycji defensywnego pomocnika, mimo iż ewidentnie nie czuł się tam dobrze. Podobnie rzecz wyglądała z Piotrem Ćwikiem, który grał źle, ale też, uważam, wyrządzono mu krzywdę, próbując na siłę uczynić z niego środkowego pomocnika odpowiadającego za kreowanie akcji ofensywnych. Bardzo rozczarowała również linia ataku. Michał Zapaśnik i Fabian Pawela strzelili tylko po 3 bramki – dramatycznie mało, jak na napastników [Kamil Czarzasty]

Po zapowiedziach zdecydowanie Piotr Ćwik. Liczyć można było na więcej. Nie będę ganił Daniela Gołębiewskiego, bo summa summarum takiego „Dyzia” się spodziewałem [Kwikster]

Rozczarować może ten, w kim pokładało się wielkie nadzieje. Nie wskażę, więc Ćwika, bo nadziei z nim nie wiązałem żadnych. Zawód sprawili mi Pieczara i Choroś, ale najbardziej dramatyczny był w tym sezonie zjazd Daniela Gołębiewskiego. To był cień mojego ulubionego zawodnika… [Mountas]

Bartosz Wiśniewski

Bartosz Wiśniewski (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Najlepszy mecz zagraliśmy z?

Chłopaki twierdzą, że z Odrą Opole. Widziałem tylko 45 minut. Mnie najbardziej w pamięci zapadnie konfrontacja domowa z Radomiakiem. [Kwikster]

Radomiakiem na wiosnę – co tutaj dużo mówić, wreszcie wygraliśmy i to okazale. Tak, Radomiak był na wiosnę słabiutki, ale tym bardziej trzeba podkreślić, że udało wygrać się ze słabiutkim zespołem, a nie przegrać, czy zremisować jak z Rozwojem Katowice [rubakin]

Z Odrą, a na drugim miejscu z Radomiakiem u siebie. I były to jedyne, naprawdę dobre mecze w całym sezonie [Mountas]

Zdecydowanie mecz z Radomiakiem Radom. Rywal co prawda wiosną grał bardzo słabo, ale Polonia w tym sezonie już nie z takimi traciła punkty. Wreszcie zagraliśmy od pierwszej minuty odważnie, bez strachu przed przeciwnikiem. Co wyjątkowe, nawet przy grze w przewadze, zawodnicy nie odpuścili i chcieli strzelać bramki. Zaowocowało to najwyższą wygraną „Czarnych Koszul” w sezonie. [muchomor]

Z Radomiakiem, a potem długo, długo, długo, długo nic [Sneer]

Radomiakiem Radom w rundzie wiosennej. Pewne zwycięstwo 4:1 z kandydatem do awansu to naprawdę świetny rezultat, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę ówczesną formę rywala. Szkoda, że Polonia takiej dyspozycji nie prezentowała od początku rundy, wtedy najprawdopodobniej nie miałaby problemów z utrzymaniem się w lidze [Kamil Czarzasty]

Daniel Gołębiewski

Daniel Gołębiewski (fot. Tadeusz Robaszyński)

Najgorzej zaprezentowaliśmy się przeciwko?

Z ROW Rybnik u siebie, a na kolejnych miejscach, ex-equo z Wartą i Rozwojem u siebie i reszta kaszany [Mountas]

W tej kategorii bogactwo wyboru jest ogromne. Na Twitterze kibice jednogłośnie wskazali na mecz z Polonią Bytom na własnym boisko. Trudno nie zgodzić się z tym wyborem. Przegrać 3:0 na własnym stadionie z najgorszą drużyną ligi to wstyd. Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o innych meczach, w których Polonia zrobiła wszystko by stracić punkty. „Czarne Koszule” zostały np. jedną z dwóch drużyn, które przegrały w tym sezonie w Poznaniu z tamtejszą Wartą. Polonistom udało się też przegrać z Radomiakiem Radom, grając 70 minut w przewadze. Gra z jednym zawodnikiem (45 minut) nie pomogła też w meczu z Wartą u siebie. Mecz zakończył się zaledwie remisem, poloniści nie wykorzystali dodatkowego karnego. Kolejne „osiągnięcie” to przegrana z ROW-em Rybnik na Konwiktorskiej, choć rywal oddał jeden celny strzał. Dodając do tego stracone bramki w ostatniej akcji meczu z GKS-em Bełchatów, Puszczą Niepołomice i Rozwojem Katowice, widać, że tak naprawdę zrobiono wszystko, żeby spaść [muchomor]

To nie miejsce na książkę telefoniczną, ale z pewnością najtragiczniejsze skutki miał mecz z Rozwojem [Sneer]

Powinno się przeskoczyć dalej. No dobra… Chyba najbardziej bolał mnie mecz z Wartą Poznań. Oba były słabe, ale domowy można było wygrać na luzie [Kwikster]

Polonii Bytom w rundzie jesiennej. Klęska 0:3 na inaugurację (jak się ostatecznie okazało, bytomianie również zajęli miejsce w strefie spadkowej) powinna dać włodarzom klubu do myślenia. Mimo to jeszcze przez kilka kolejnych tygodni utrzymywano, że zespół walczy o awans, choć na boisku tego nie było widać. [Kamil Czarzasty]

Tutaj jest wiele spotkań. Z ostatnich zremisowany mecz u siebie z Rozwojem Katowice, który przypieczętował nasz spadek. Ktoś powie, ale przecież nie graliśmy z tym Rozwojem źle! Dominowaliśmy! Itp. –  wiele razy to słyszałem/czytałem w ciągu minionego sezonu. Co z tego, gdy się traci decydującą o wszystkim bramkę po 94 minucie?! Straszliwy mecz Donatasa z Puszczą na wyjeździe. Przykłady można mnożyć. Ale… najgorszym meczem sezonu był dla mnie mecz pierwszy – 0:3 z Polonią Bytom na Konwiktorskiej. Dlaczego? Ano dlatego, że w spotkaniu przecież z nie najsilniejszym przeciwnikiem byliśmy bardzo słabi. Siedząc na Kamieniu pomyślałem wtedy – kurde, my jesteśmy za słabi na tą ligę! Biegamy, podajemy, udajemy, że atakujemy, bez wyraźnego skutku, a oni bez wysiłku pykają nam bramki! Tam myśl, że jesteśmy za słabi była wtedy mgnieniem. Przecież, to tylko pierwszy mecz, płacimy frycowe jako beniaminek. Później okazało się, że ten pierwszy mecz pokazał bardzo dużo, pokazał nam miejsce w 2. Lidze [rubakin]

Krystian Pieczara

Krystian Pieczara (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Najładniejsza bramka padła w meczu z?

Wskażę na trafienia Krystiana Pieczary z meczu z Radomiakiem Radom w rundzie wiosennej. Nasz napastnik najpierw zwiódł obrońcę rywala, a potem pięknie dokręcił piłkę z ostrego kąta; futbolówka wpadła pod samą poprzeczkę, omijając bezradnego bramkarza [muchomor]

Chyba bramka Mariusza Marczaka w meczu z Rozwojem Katowice [Kwikster]

Mam nadzieję, że padnie w korespondencyjnym pojedynku z Ruchem [Sneer]

Pieczara z Radomiakiem [Mountas]

Rozwojem Katowice w rundzie wiosennej. Fantastyczny strzał Mariusza Marczaka w samo okienko bramki katowiczan [Kamil Czarzasty]

4:1 Krystian Pieczara z Radomiakiem: przyjęcie piłki, okiwanie obrońcy, strzał w długi róg pod poprzeczkę. Niby elementarz piłkarski, klasyka, ale w naszym wykonaniu w tym sezonie nie częsta [rubakin]

Rafał Kosiec

Rafał Kosiec

Co najbardziej się podobało w tym sezonie?

Trudno powiedzieć, a właściwie nic. Chociaż właściwie dwie rzeczy mi się spodobały. Po pierwsze wsparcie dla Rafała Kośćca – wracaj do zdrowia Rafał!. Po drugie doping w meczu z Rakowem mi się podobał, ten doping adresowany do prezesa Engela. Nie podobało mi się natomiast, że tak późno, zdecydowanie za późno. Doping adresowany powinien zaistnieć już pod koniec rozgrywek jesiennych [rubakin]

Kiełbaski, o ile udało mi się zejść tuż przed przerwą. Wtedy są odpowiednio wypieczone [Sneer]

Konferencja prasowa w meczu domowym z Gryfem Wejherowo. Przebiła zdecydowanie, tą gdzie się mi dostało za bycie szkodnikiem. [Kwikster]

Całkiem nieźle wyglądały działania pijarowe klubu pod koniec sezonu. Bardzo fajnie realizowano internetowy „Magazyn Czarnych Koszul”. Jak domniemywam, to za sprawą Adama Drygalskiego, który nawiązał wiosną współpracę z Polonią. To źle dla klubu z Konwiktorskiej, że nie będzie ona kontynuowana w przyszłym sezonie [Kamil Czarzasty]

Absolutnie nic, od atmosfery, poprzez paplaninę prezesa, aż do gry drużyny. Pełna trauma. [Mountas]

Rozwój telewizji klubowej w rundzie wiosennej. Wreszcie można było obejrzeć kulisy meczów, reaktywowano Magazyn Czarnych Koszul, udało się nawet przeprowadzić jedną transmisję z wyjazdowego meczu. Autor tego sukcesu – Adam Drygalski pokazał też, jak powinna być wykonywana praca stadionowego spikera [muchomor]

Jerzy Engel i Jerzy Engel jr

Jerzy Engel i Jerzy Engel jr (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Co wkurzyło najbardziej?

Władze klubu dość nielogicznie postępowały. Poprzedni sezon przelewał czarę dziwnych posunięć… W sumie szkoda miejsca na wymienianie wszystkiego [Kwikster]

Nepotyzm – ważniejszy niż los 105-letniego klubu. [Mountas]

Opowiadanie bzdur – przez Prezesa o wszystkim, przez Gołaszewskiego o przyczynach porażki, przez Szymanka o tym, jak prowadzi zespół drugoligowy, przez Delfina, że nie prowadzi zespołu drugoligowego, przez Czaję, że robi marketing i przez wielu innych o sklepie kibica i ludziach ze stoiska (pozdrowienia dla braci Czechów), oczekiwaniach na sponsorów, nadziejach na licencję, punkty, bramki i sukcesy. A najlepsze były opowieści o taktyce [Sneer]

Zawodnik Ćwik, Piotr Ćwik. Przed startem sezonu bodaj Jerzy Engel Junior, poinformował, że do drużyny ściągnięto zawodnika obserwowanego od dawna przez „sztab” i jest nim Piotr Ćwik z Ursusa. Pełen ciekawości udałem się zatem na lipcowy sparing z Pelikanem Łowicz, żeby m.in. obejrzeć tego zawodnika. Byliśmy zdecydowanie lepsi od Pelikana, przynajmniej w 1 połowie,  ale Ćwik zagrał słabo – denerwujące straty przy podaniach do przodu, niepotrzebne kółeczka, hamowanie akcji, podania w szerz i do tyłu. Słowem jakieś wielkie nieporozumienie. I tak zostało, poza momentami, przez cały sezon [rubakin]

Chciałoby się powiedzieć, że wszystko. Od absurdalnego optymizmu Pana Engela, przez konferencje Igora Gołaszewskiego, a później Wojciecha Szymanka, po konflikty z polonijnymi grupami, nieumiejętność przyjmowania krytyki, upór i konsekwentne trawnie w błędzie,  kończąc na opowieściach o nowym stadionie [muchomor]

Tych rzeczy było mnóstwo, więc może udzielę ogólnej odpowiedzi: zapaść organizacyjno-szkoleniowa. Gdyby przyznawano piłkarski odpowiednik Złotych Malin, niewątpliwie murowanym faworytem do tej „nagrody” byłaby Polonia. Spaść z II ligi z budżetem 4 milionów złotych (beniaminek Ekstraklasy, Sandecja Nowy Sącz, miała w minionym sezonie o ok. 0,5 mln mniej środków) to naprawdę sztuka. Z obecnego sezonu zapamiętam wypowiedzi Igora Gołaszewskiego na konferencjach prasowych po meczach kończących się niepowodzeniem. Permanentnie narzekającego na sędziów, twierdzącego, że jedyne czego brakowało Polonii, to skuteczne wykończenie akcji. Jeszcze pod koniec rundy jesiennej zapewniającego o walce o awans. Jego następca, Wojciech Szymanek, do utyskiwań na pracę arbitrów dołożył arogancję wobec przedstawicieli mediów. I nie można zapomnieć o prezesie Jerzym Engelu, co rusz rozgłaszającego o finiszu negocjacji w sprawie dzierżawy terenu przy Konwiktorskiej, podczas gdy nie wiadomo, czy Polonia w ogóle taką umowę zawrze. Można interpretować to dwojako. Albo – w optymistycznej wersji dla osób z klubu – był to wyraz przesadnego optymizmu, który przerodził się po pewnym czasie w oderwanie od rzeczywistości. Ale wydaje się, że mieliśmy do czynienia raczej z celowym zaklinaniem rzeczywistości. Puentą są ostatnie słowa ustępującego prezesa Polonii, według którego Selekcja przez ostatnie dwa lata doprowadziła do tego że obecnie mamy bardzo mocny zespół III ligowy, którzy za chwilę może ponownie grać w II lidze. Trudno o bardziej absurdalne tłumaczenie swojej klęski. Z tym wiąże się też patologiczna organizacja klubu. Trudno, aby Polonia funkcjonowała sprawnie, skoro faktycznym trenerem miał być Jerzy Engel junior. Samo to, że syn byłego trenera reprezentacji, uczestniczący w aferze korupcyjnej, pełnił formalnie ważną rolę w spółce odpowiadającej za szkolenie młodzieży, jest, mówiąc eufemistycznie, bardzo wątpliwe etycznie [Kamil Czarzasty]

Polonia 5:1 Start Otwock (fot. Robe)

Oczekiwania na przyszły sezon?

Można zacytować redaktora Bratkowskiego – normalności i poukładania spraw wewnętrznych. Odbudowę trzeba zacząć i co najważniejsze musi być oparta na dobrych wartościach i pomysłach [Kwikster]

Ważne będzie odbudowanie zaufania do klubu. Rządy familii Engelów (w tym ich działalność jeszcze sprzed objęcia sterów na Konwiktorskiej) zniechęciły wiele osób utożsamiających się z Polonią. Stąd słaba frekwencja, stanowiąca w minionym sezonie około połowy tego, co w pierwszym sezonie w IV lidze. Dlatego też uważam, że priorytetem władz klubu, zarówno obecnych, „tymczasowych”, jak i tych wybranych już jesienią po walnym zebraniu akcjonariuszy spółki zarządzającej klubem, powinno stać się dążenie do przywrócenia dobrej atmosfery wokół zespołu. Ważne, aby udało się nawiązać ścisłą współpracę z możliwie wieloma podmiotami reprezentującymi polonijne środowisko. Przede wszystkim z MKS Polonia odpowiadającym za szkolenie młodzieży, z którym relacje w ostatnich miesiącach były bardzo napięte. Byłoby idealnie, gdyby w działalność klubu włączono Stowarzyszenie „Wielka Polonia”, pamiętając choćby to, jak pomogło w pierwszym roku po relegacji z Ekstraklasy. Niestety, od tamtej pory wydarzyło się wiele złego, na czele z niewpuszczeniem przedstawicieli WP na stadion – dla mnie to jedna z najbardziej haniebnych rzeczy w historii Polonii. Otwarte jest też pytanie, czy „Wielka Polonia” byłaby w stanie współpracować w większym wymiarze – patrząc z boku na to, co ma miejsce w Stowarzyszeniu, mam wątpliwości (do dziś nie doszło do walnego zebrania członków, choć dwuletnia kadencja zarządu skończyła się już kilka miesięcy temu) [Kamil Czarzasty]

Chciałbym, żeby było normalnie. Czyli żeby oryginalny Engel z penalizowaną podróbą, żoną i wszystkimi urządzeniami do oszukiwania ludzi zwanymi trenerami, prezesami, członkami rady zniknęli z klubu i zabrali ze sobą cały syf, którego narobili, a wtedy chłopaki zaczną grać w piłkę. Boję się jednak, że to mało realne [Sneer]

Wiem, że mnie popieprzyło, ale… awans do II ligi. [Mountas]

Oczekiwania na przyszły sezon? – jak zwykle awans 🙂  Liczę na utrzymanie. Niewiele więcej można dodać w sytuacji, gdy nie znamy składu i trenera (przynajmniej oficjalnie) [rubakin]

Nie mam wielkich oczekiwań, nawet nie zależy mi na awansie. Marzę tylko o jednym – o normalności. Przede wszystkim żeby pracownicy klubowi szanowali własnych kibiców oraz dziennikarzy, ale też rywali, żeby co dwa tygodnie na stadion przychodziło chociaż 2 tysiące ludzi, żeby regularnie prowadzony był głośny i kulturalny doping, żeby atmosfera chociaż przypomniała tę z 4 ligi [muchomor]

Share