Dziś mieliśmy okazję zobaczyć naszą drużynę drugi raz w tym roku. Tym razem przeciwnikiem był nasz główny rywal z IV ligi, Bug Wyszków.

Donatas Nakrošius

Donatas
Nakrošius (fot. Robe)

Nie ma sensu powtarzać składów w jakich wychodziliśmy w obu częściach meczu, a podobnie jak w meczu z Legionovią, były diametralnie różne. Z małym wyjątkiem – w naszych szeregach całe spotkanie rozegrał Donek Nakrošius. Można by jednak odnieść wrażenie, że skład został ustalony nieco bardziej logicznie niż w poprzedniej grze, w której w pierwszej części zdecydowanie przeważali gracze defensywni. Dziś mieliśmy dwie zrównoważone elementami atak-obrona drużyny. Może ci z I połowy byli tymi bardziej znanymi kibicom, choć pojawili się w tej części także nowi, Bartek Wiśniewski i Przemek Szabat.

Nasi od samego początku przejęli zdecydowanie inicjatywę. Można pokusić się o stwierdzenie, że Bug na boisku nie istniał. No i było ostre strzelanie, co ciekawsze, zaingaurowane przez typowego obrońcę, Karola Woracha. Ważne jest, że ta bramka padła po stałym fragmencie gry, co jak wiemy nie było jesienią naszą silną bronią. Gra drużyny tym razem bardzo mi się podobała. Akcje były przeprowadzane składnie, w dużym tempie i z dokładnymi podaniami. Narzuca się oklepane zdanie, że piłka pięknie „chodziła od nogi do nogi”. Obrona bardzo pewna, praktycznie nie pozwoliła graczom z Wyszkowa na nic. Janek Balawejder nie miał prawie nic do roboty, gdyż znowu w odróżnieniu od jesieni, nie graliśmy przez bramkarza. W całej grającej bez zarzutu formacji chyba najbardziej podobał nam się Piotrek Augustyniak. Piotrek wręcz fruwał w powietrzu, nic przez niego nie przeszło, próby przerzutów przeciwników wyłapywał raczej w pobliżu linii środkowej, był przy tym bardzo aktywny przy stałych fragmentach gry pod bramką Bugu. Miał bodaj cztery okazje, niestety nic mu nie wpadło, a szkoda, bo zdecydowanie na trafienie zasłużył. Jestem jednak przekonany, że przy takiej grze coś mu tam na wiosnę wpadnie i to nie raz. Marcin Bochenek, mój ulubiony polonijny obrońca, nic w mojej ocenie jego osoby nie zmienił. Dobry i z tyłu i z przodu. Dobry mecz zagrali oczywiście także Karol i Przemek Szabat. W przypadku Przemka liczyłem na jakieś rzuty wolne i rożne, tymczasem były one bite głównie przez Mariusza Marczaka. Zasłona dymna, czy jeszcze brak zgrania? Przemek „zainaugurował” także sezon naszych żółtych kartek, choć mecz nie był zbyt ostry, ten faul też, więc sędzia (przyzwoita praca!) mógł jemu, a później graczom Bugu nie dawać upomnień.

Piotr Kosiorowski

Piotr Kosiorowski (fot. Robe)

Pomoc dziś mnie miło zaskoczyła. Duża ruchliwość, celne, a co ważniejsze, ciekawe podania i próby rozegrania. Było na co popatrzeć. Dziś z tej formacji chciałbym wspomnieć pozytywnie o Piotrku Kosiorowskim. Uczciwie, to chyba go w takim gazie w Polonii nie widziałem. Szybkość, pomysłowość, walka i dokładność. Liczę, że w lidze będzie tak samo. Fakt że wyróżniam Piotrka nie znaczy, że inni zagrali słabiej, po prostu mieliśmy do niego lekkie uwagi za jesień i bardzo się cieszę, że dziś był taki, jakim byśmy go chcieli zawsze oglądać.

Na szpicy wystąpił Bartek Wiśniewski. I to jest człowiek, który robi różnicę. Ma bardzo ciekawe pomysły na grę, sam jest także niezwykle groźny dla przeciwnika. To dobry transfer!

Do przerwy było w sumie 3:0, bo swoje trafienia dołożyli jeszcze Krystian Pieczara i Michał Zapaśnik. Ta trzecia bramka to był majstersztyk. Obrona Bugu została zupełnie rozklepana kilkoma błyskawicznymi podaniami i Michał strzelał z czystej pozycji.

Po przerwie wyszedł inny skład. Z tych doświadczonych mieliśmy Przemka Kazimierczaka w bramce, Grzesia Wojdygę, Rafała Kośca, no i Donka, tym razem przesuniętego z defmida do obrony. Wydawało się, że ten skład nie gra tak składnie jak poprzednicy. Gra była nieco bardziej wyrównana, choć nadal przy naszej przewadze. Myślę, że chłopcy nie są jeszcze tak ze sobą zgrani, jak ekipa z pierwszej części gry. Tym niemniej ta część gry także została przez nas wygrana, choć nie tak efektownie. Trochę z gry mieli też przyjezdni. Na uwagę zasługiwał drobny gracz z numerem 10, Filip Kaput, po którego rajdzie i ucieczce spod wysokiego pressingu, piłkę do naszej siatki wepchnął któryś z napastników. Nasi, z upływem czasu, grali jednak coraz składniej i pokazali kilka dobrych akcji. Bramki strzelili Michał Stasz, dla którego powrót z pozycji obrońcy do ataku jest chyba dużą ulgą oraz nowy nabytek, Mateusz Małek. Mateuszowi też chcę szepnąć kilka ciepłych słów. Ogromna ruchliwość i zaangażowanie. Dobra szybkość, drybling i inwencja w grze. Przedstawiany podczas konferencji prasowej jako potencjalne wzmocnienie, w pełni potwierdził swoją gra tę opinię. W nagrodę ładnie strzelona bramka. Drugi młody, Mariusz Wierzbowski także dobrze się zaprezentował. Dobry przegląd pola, kilka precyzyjnych prostopadłych podań. Tak, to dobry chłopak.

I znowu, pozostali też wypadli dobrze. Nie ma się do kogo przyczepić, nawet gdyby się chciało.

Ogólnie mecz całkowicie odmienny od tej zimowej potyczki sprzed tygodnia. Tam 5 do tyłu, tutaj 5 z przodu i 1, przypadkowo, z tyłu. Skąd ta różnica? Czy aż taka jest przepaść pomiędzy drużynami z Legionowa i Wyszkowa. Z pewnością Bug to dziś nie Legionovia, zwłaszcza, że to nie tak groźny Bug jak dwa lata temu. Jednak nie wyjaśnia to różnicy w jakości gry w tych dwóch meczach. Może rzeczywiście te drużyny są na różnych etapach przygotowań, a my po prostu zaczynamy wychodzić z ciężkiej harówki siłowej i teraz zaczniemy zyskiwać prędkość i precyzję. Nie wiem, ale myślę, że sztab szkoleniowy to wie. Wiem, tak się gra, jak przeciwnik pozwala, nie zmienia to jednak faktu, że Polonia zagrała dziś fajny, miły dla oka futbol.

Pytaliśmy czy ci z I połowy to ligowa wyjściówka. Usłyszeliśmy, że nie koniecznie, że na dziś wszyscy zawodnicy maja takie same szanse na znalezienie się w pierwszej jedenastce. W kilku przypadkach trenerzy będą musieli się mocno zastanowić na kogo stawiać, ale biorąc pod uwagę dzisiejszy mecz, to miły ból głowy.

W sobotę gramy jeszcze z Siedlcami i myślę, że ten mecz znowu da nam kilka odpowiedzi o nasza drużynę.

Gdybym miał dziś odpowiedzieć czy wierzę w tegoroczny awans, to zdecydowanie bardziej niż tydzień temu. I niech tak będzie dalej!

Share