Polonia pokonała Motor Lublin

W dzisiejszym sparingu poloniści pokonali czwarty zespół III ligi lubelsko-podkarpackiej, Motor Lublin. 2:1 z zespołem Mariusza Sawy cieszy, bo widać, że coraz ciekawiej prezentuje się zespół Marka Końko

Konrad Cichowski
Konrad Cichowski (fot. pogon.lebork.pl)

Początkowo nieco solidniej wyglądali zawodnicy z Lublina, jednak wraz z upływem czasu coraz mocniej do głosu dochodzili nasi zawodnicy. Dało to efekt w 20 minucie. Doskonałe prostopadłe podanie Tomaszewskiego do Cichowskiego i ten z zimną krwią umieścił piłkę w siatce. Pierwsze zmiany miały miejsce ok. 30 minuty, kiedy to pojawili się Krystian Pieczara i Marcin Kluska. Gra była ogólnie rzecz biorąc wyrównana.

Niestety ok. 35 minuty Grzegorz Arłukowicz nieszczęśliwie próbował główkować na boku boiska, piłka poszybowała na pole karne, w którym znalazł się jeden z lublinian i Przemysław Kazimierczak nie miał nic do powiedzenia przy strzale z niecałych 10 metrów. Remis. Wynik ten utrzymał się do przerwy, a nasi w sumie mieli może jeszcze z jedną niezłą okazję. Motor może nieco więcej, ale Kazimierczak w bramce wyglądał naprawdę bardzo pewnie.

Druga połowa nie pokazała już tej nieznacznej przewagi Motoru. Już na samym początku bliski zdobycia prowadzenia był Pieczara. Około 50 minuty było groźnie, Jaszczak faulował przed polem karnym i Kazimierczak miał szansę wykazać, że zna swój fach po dobrze bitym rzucie wolnym.

Później już było tylko lepiej. Po okresie kilkunastu minut wyrównanej gry nasi zaczęli zyskiwać coraz większą przewagę. Począwszy od około 70 minuty na bramkę przyjezdnych sunął atak za atakiem. Najpierw dobry strzał Michała Zapaśnika cudem obronił bramkarz gości. Później mieliśmy jedną z nielicznych akcji lublinian, ale strzał wybronił na róg grający już w tym momencie Michał Brudnicki. Później, bardzo aktywny w II połowie, Kluska niesamowicie huknął w poprzeczkę, a dobitka Aleksandra Giczeli minimalnie minęła słupek. Chwile później pod bramka Motoru miało miejsce ogromne zamieszanie, tyle, że bez efektu bramkowego. Co się jednak odwlecze… Odwlekało się do mniej więcej 85 minuty. Wydawało się, że Kluska otrzymując podanie w polu karnym mógł być na centymetrowym spalonym, ale gwizdka nie było, a nasz młody pewnie strzelił obok bramkarza i mieliśmy 2:1. Przed końcowym gwizdkiem mieliśmy jeszcze dobre sytuacje Zapaśnika i Jana Dźwigały, ale oba strzały minimalnie mijały poprzeczkę lub słupek. Sędziowie nie przedłużali meczu – i w ten sposób odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo.

Graczy oceniać specjalnie nie chcę, gdyż po pierwsze była to tylko gra kontrolna,grało kilku nowych, nie do końca przeze mnie dobrze rozpoznawanych, wreszcie chłopcy mieli zupełnie pomieszane numery, więc chwilami musiałem się zastanawiać na kogo patrzę.

Myślę, że cała drużyna zagrała na niezłym poziomie, a jeśli już miałbym kogoś chwalić, to padłoby na Kazimierczaka, Konrada Cichowskiego, a za drugą połowę Kluskę.

Marek Końko
Marek Końko (fot. Luk)

Ale lepiej posłuchajmy co po meczu powiedział trener Marek Końko. „Nie jestem specjalnie zadowolony z dzisiejszej gry naszej drużyny. Fakt, że po raz pierwszy spróbowaliśmy gry w ustawieniu 1-4-3-3. Chyba, według mnie wypadło to nieco słabiej niż w innych konfiguracjach. Poza tym było widać po zawodnikach trudy wczorajszego ciężkiego treningu siłowego„.

Na pytanie czy trener dostrzegł zwiększającą się przewagę naszych w końcówkach obu części meczu, Marek Końko powiedział: Jak powiedziałem – wczoraj wyczerpujący trening i stąd widoczny brak świeżości, zwłaszcza na początku meczu. Chcemy, jako drużyna, grać równo, w dobrym tempie, cały mecz. Żebyśmy wytrzymywali szybka grę przez pełne 90 minut. Zachowując odpowiedni poziom agresji i kontrolując przebieg meczu. Na grę w poszczególnych fazach meczu miały też wpływ rotacje, dokonywane zmiany. W drugiej połowie mieliśmy więcej, bo jakieś 4 dobre sytuacje bramkowe, w pierwszej może ze dwie i dobrze, że jedną wykorzystaliśmy.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Graliśmy dziś praktycznie trzema obrońcami. Więcej graczy tej formacji zwyczajnie nie mieliśmy. Złożyły się na to problemy zdrowotne albo też inne przyczyny, w tym osobiste, że reszta obrońców nie mogła wystąpić. Od poniedziałku wracają do treningu Adam Grzybowski, Marcin Bochenek, Kamil Tomas, a niebawem Krajewski. Liczę na Bochenka – to chłopak, który może zagrać na każdej pozycji w obronie. Max Brzosko grał dziś po długotrwałej kontuzji i myślę, że wypadł poprawnie.

Chcę jasno postawić sprawę – stawiać będę na zawodników najmocniej zaangażowanych i na treningach i na meczach. Wydaje mi się, że młody Cichowski pewnie szybko zdobędzie sympatię trybun, być może odbierając miejsce graczom z większym doświadczeniem lub bogatszym CV.

Co do graczy, których chcielibyśmy pozyskać, to ja chętnie widziałbym w drużynie jakiegoś dobrego środkowego defensywnego pomocnika, który wypełnił by miejsce po Rafale Koścu.

Trener nie popada więc w samozadowolenie i jest chyba bardziej krytyczny niż zgromadzeni dziś na meczu najwierniejsi kibice naszej drużyny. A po chłopakach widać duży zapał do pracy i chęć wyrwania się z dolnych rejonów tabeli.

21.02.2015
Polonia – Motor Lublin 2:1 (1:1)
bramki: Konrad Cichowski, Aleksander Giczela

Polonia: Przemysław Kazimierczak (65. Michał Brudnicki) – Grzegorz Wojdyga, Piotr Augustyniak, Grzegorz Janiszewski, Maksymilian Brzosko (42. Bartosz Niksiński) – Igor Jaszczak (60. Aleksander Giczela), Grzegorz Arłukowicz (46. Jan Dźwigała), Michał Gwiazda (46. Aleksander Tomaszewski), Aleksander Tomaszewski (30. Marcin Kluska), Aleksander Giczela (30. Krystian Pieczara) – Konrad Cichowski (46. Michał Zapaśnik).

Author: trickywoo

2 thoughts on “Polonia pokonała Motor Lublin

Dodaj komentarz