Co się popieprzy, to się polepszy?

Co dalej? Jedyne, na czym można opierać nadzieje, to kwestia powtarzalności pewnych zjawisk: u nas jak jest dobrze, to wiadomo, że zaraz coś się pochrzani, ale to działa też w drugą stronę – po okresie beznadziei z jakiegoś tajemniczego powodu przychodzą serie zwycięstw. Czy historia się powtórzy…? – tak, po smętnej porażce w Rzeszowie, zakończyłem poprzednią „Wioseczkę”. Dzisiaj leciutko się uśmiecham: prorok, kurde, czy co? 😉

Dani Vega Cintas

Dobra, okej, przepraszam! Wiem – powyższy akapit jest niegodny kibica „Czarnych Koszul”, któremu etos nakazuje, że tak to ujmę, daleko posuniętą ostrożność w ferowaniu optymistycznych wyroków. Jasne, 2:0 z Chrobrym to jeszcze żadna „seria” (choć każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku). Pewnie, mecz był znowu taki, że zęby bolały. Oczywiście, nadal nie mamy napastnika, a te wszystkie wrzutki na Łukasza Zjawińskiego to nawet może i dobra strategia, tyle że jest mały problem – tego gościa już tam nie ma…

Siedzieliśmy tak na Głównej i rozkminialiśmy: czy gdyby ów „goleador nieistniejący” jednak w tym polu karnym był, to też by nic nie zrobił (bo centry byle jakie), czy jednak potrafiłby się tak ustawić, że piłka i tak spadałaby mu na głowę? Cholera wie… Na szczęście bramki w końcu wpadły, aczkolwiek zdobyli je pan Karny i pan Samobój, a swoje dołożyła wcześniej – w ramach równouprawnienia płci – pani Czerwona Kartka.

Zatem: mieszane uczucia. Oczywiście: to wcale nie było proste (zwłaszcza grając z powidokiem/awatarem Napastnika Którego Nie Ma) – skruszyć „obronę Głogowa” (już jakiś cesarz z Bundesligi miał z tym problem, bodaj w sezonie 1109/10), a nasi w końcu dali radę. Gra jednak, umówmy się, na kolana nie powalała.

Na szczęście w sezonie 2026/27 mamy już nie tyle wyścig żółwi, co raczej ślimaków. W tej lidze każdy może wygrać/przegrać z każdym, a nasza porażka w Rzeszowie dzisiaj wygląda już trochę inaczej („słaba Stal” wygrała wszak w Legnicy!). Gramy byle jak, ale inni faworyci też „rzeźbią w pewnej substancji” – ciągle tedy są tylko dwa oczka straty do „biorącego” miejsca – a miejsce owo okupuje wszak klub, z którym łatwo wygraliśmy na wyjeździe, he, he…

Która drużyna stanie wiosną na pole position do awansu? Ta, która się szybciej ogarnie jesienią – i złapie dłuższą falę zwycięstw. Czy tą ekipą będzie Polonia? Trudno w to dzisiaj uwierzyć, ale… Może to, co się miało popieprzyć jest już za nami – a od teraz…?

Credo, quia absurdum? (można se wygóglać, jeśli ktoś nie zna :).

Doman Nowakowski

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

Dodaj komentarz