Plan miałem nader sprytny: najpierw wizyta na Millwall – Norwich (Championship), potem powrót na chatę mojego londyńskiego kumpla, Russella – tam odpalam retransmisję z Niecieczy i ekscytuję się naszym „championshipem” na stadioniku pośród „pól malowanych zbożem rozmaitem”.

Był tylko jeden drobiazg: nie poznać za wcześnie wyniku! Teoretycznie wystarczyło odciąć się od neta… Tyle teorii, bo w praktyce najpierw Mama na Whatssapie, że „wygrywamy 1:0”, potem kolejni Kumple, że „dobrze nam idzie”, a na koniec jeszcze Syn, że „nic nie gramy, a już 3:0 dla nas”. Zatem – gdy w końcu dotarłem do tej retransmisji – emocje miałem jak na grzybach. Ale co tam, przy takim wyniku na wyjeździe człowiek się tak bardzo nie przejmuje tym cholernym Whattsapem!
W ostatniej „Wioseczce” pisałem, że „jest dobrze!” – oczywiście miałem już „na końcu klawiatury”, że u nas zawsze „co się polepszy, to się popieprzy”, ale odpuściłem: oj tam, czasem można dać się ponieść optymizmowi, co nie? No to się dałem – i zaraz, naturalnie, przyszła „siedlecka trauma” – w Siedlcach albowiem wcale „dobrze” nie było, wróciła „stara Polonia” i dawna impotencja w ataku…
Czego spodziewałem się po Niecieczy? A diabli wiedzą. Wyszło jednak znakomicie – i mam wrażenie, że rysuje się nam jakaś „tendencja” – jeśli rywal proponuję naszym grę w piłkę – jesteśmy w stanie przyjąć wyzwanie – i punktować. Jeśli natomiast postawi zasieki – jak Pogoń – zaczynają się problemy i monotonne bicie głową w mur. Jednym słowem, w skrócie: drużynę buduje się od tyłu – i my te tyły mamy. Gorzej z kreacją w ataku. Dobrze przynajmniej, że z kontry idzie naszym przyzwoicie – problem w tym, że awans zdobywa się (albo przegrywa) często w takich właśnie Siedlcach – jeśli nie będziemy umieli ogrywać „drewniaków”, to słabo to widzę…
No ale cóż, sezon dopiero się rozkręca, jesteśmy w czubie tabeli, a inni faworyci też mają problemy. Czy zatem nadal „jest dobrze”? Może nie do końca, ale chyba jest nieźle?



Stokowiec powiedział, ze to jeszcze nie jest produkt finalny (czy jakoś tak). Drużyna to żywy organizm. Noga nie może byc tam gdzie powinna być ręka, a głowa na drugim końcu pleców.