Pieniądze jednak zagrały, czyli „o jeden cud za mało”

Od roku czuję się niczym mucha obijająca się o szybę. O szklany sufit, tak konkretnie. Już widzę nad sobą błękitne niebo ekstraklasy, już ku niemu lecę, aż tu nagle: dup! I stop… 

Daniel Vega Cintas

Słynne hasło „pieniądze nie grają” w tym sezonie się jakby nie sprawdziło. Awans do elity zdobyły trzy kluby z największą kasą. Czy to prawda, że Polonia miała piąty budżet ligi? No to mamy piąte miejsce (do spółki z ŁKS-em). To aż takie proste…? Wiadomo, że nie (pozycja Chrobrego Głogów zaprzecza owej tezie), jednakowoż…

Jeśli chce się zrobić większy wynik za mniejszą forsę – musi zagrać jednocześnie dużo rzeczy: mądry skauting, świetny trener, dobre przygotowanie fizyczne („para w płucach”, by zasuwać do końca sezonu), a jeśli kontuzje, to pojedyncze – a nie taka plaga, jak u nas. Jak by to ująć… „nie wszystkie z powyższych warunków zostały spełnione”. Stąd ów nasz „doroczny” szklany sufit i pozycja „muchy obijającej się o szybę”.

Z taką grą jak nasza do awansu potrzebowaliśmy nie tyle cudu, co raczej kilku. I parę ich się w sumie trafiło: cudowny gol w ostatniej akcji w Opolu (nic nie zapowiadało!), „cud w Pruszkowie”, gdzie Znicz zatrzymał Ruch… Nawet w krakowskim półfinale Los był dla nas łaskawy – „czerwo” dla rywala jeszcze w pierwszej połowie, można było się łudzić…

Niestety, więcej cudów nie dowieziono, a postawa Polonii w przekroju całego sezonu była taka, że… „cudem” były już same baraże, na awans zwyczajnie nie zasłużyliśmy.

No cóż, trzeba wyciągnąć wnioski i spróbować jeszcze raz, prawda? Piotr Stokowiec za Mariusza Pawlaka na ławce, nowy dyrektor sportowy, nowy trener od przygotowania fizycznego… nowy (w dużej mierze) skład – już bez Łukasza Zjawińskiego (dziękujemy!). Za to stary właściciel, który – najwyraźniej – nie porzucił swoich marzeń. Czy to wszystko tym razem zatrybi? Zobaczymy.

A za miniony sezon bardzo dziękuję całej Załodze: nie wyszło, ale działo się! I nawet (znowu) było dość blisko… No ale cóż…

Doman Nowakowski

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

5 thoughts on “Pieniądze jednak zagrały, czyli „o jeden cud za mało”

  1. No ja do starych rzeczy dodałbym brak bazy. Naprawdę, możliwość poprawnego trenowania, treningow indywidualnych, samodzielnych treningów technicznych przez zawodników, rozbiegówki przed i po treningu, i to wszystko bez proszenia się aktywnej warszawy i sztywnych godzin narzuconych przez własciciela boiska które akurat udało się wynająć.
    To przeszkadza, nawet mentalnie, zawodnikom. Wiem bo mnie by sytuacja mocno irytowała.

    1. Ten zespół spokojnie by awansował gdyby nie kontuzje. Może ktoś inny by lepiej ich zmotywował, ale bez stabilnej bazy to wątpię żeby to lepiej wyglądało

Dodaj komentarz