Dałem w tytule trzy kropki i znak zapytania, tym niemniej… hm… mecz z Wisłą był tzw. „piękną katastrofą”. Piękną o tyle, że w końcu okazało się, iż kibice Polonii są w stanie w komplecie wypełnić nasz „kurnik” przy K6 – nawet jeśli różni „krakowscy partyzanci” na Głównej nieco nam w tym pomogli. Te kolejki sięgające Międzyparkowej z jednej i głęboko w Konwiktorską z drugiej strony – kiedy ostatnio to się zdarzyło…?

Gorzej było na boisku. Cholera, naprawdę liczyłem (wiem, frajer ze mnie), że Wisła pójdzie drogą Porto czy Barcelony i po fecie z okazji wygrania ligi zagra juniorami, a jeśli nawet pierwszym składem, to bez zbędnej napinki, bo co im w sumie szkodziło? Okazuje się, że jednak „szkodziło” – cóż, trzeba docenić wiślacki profesjonalizm – zagrali trochę tak, jakby to im zależało na awansie, a nasi…? Nasi niby robili, co mogli, ale… mogli niewiele…
Prawdę mówiąc już na Łęcznej miałem wrażenie, iż gdyby ktoś niezorientowany wpadł na K6, to by się nie domyślił, która z tych drużyn walczy o awans, a która o utrzymanie. A na Wiśle, że tak to ujmę, „wrażenie się pogłębiło”. Józef Prutkowski we wczesnych latach ’70. napisał w „Szpilkach” o wyczynach naszych hokeistów podczas mistrzostw świata grupy A, że „w zasadzie to mogliśmy tam wysłać samego bramkarza, wpuściłby niewiele goli więcej, a jeszcze wzbudził komentarze „ech, a co by było, gdyby wystawili pełną drużynę…”
W piątek Mateusz Kuchta był chyba jedynym naszym jasnym punktem, gdyby nie on – skończyłoby się pewnie jak jesienią z innym krakowskim zespołem.
Co dalej? Dalej już chyba niewiele… Pewnie wygramy(?) w tym Opolu, tyle że może to nam nic nie dać… Więc co – mamy liczyć na wycofanie Wieczystej z barażów i wskoczenie do nich z siódmego miejsca (o ile PZPN da nam szansę?) Ale przecież nawet to siódme nie jest wcale pewne. No i podstawowe pytanie: czy my aby na pewno na te baraże zasługujemy…?
Szkoda, że tak to się kończy – ale na dzisiaj wygląda, że się kończy… chyba, że cud…?

1 kolejka
1/2 finału baraży


Nie ma tematu gry druzyny z 7. Miejsca w barażach. Jak już to miał być awans potencjalnego rywala do finału baraży.
Mecz był, ale tylko bramkarz przyszedł. I podpisał za resztę listę obecności.
Pozostali szukaja formy. Może pod Opolem na cos trafią.
Na pytanie, czy pozamiatane, odpowiadam: pozamiatane…
Chyba, że w ten weekend Olo pojedzie na urlop, ja zajmę się naprawą skrzypiących drzwi (generalnie, to nie wiem czemu małżonce te skrzypiące drzwi przeszkadzają – zgodnie z prawami fizyki, jeśli metal sie trze o metal, to musi skrzypieć – praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb), inni zagospodarują rzeczony weekend na działce, na rybach, w pubie (jak kto lubi) – a oto nasi rozjadą Odrę w Opolu, Ruch nie da rady ambitnem piłkarzom niezbyt przez nas lubianego (ze wzajemnością) Znicza Puszków, a ŁKS zdechnie tuż przed metą, oddając punkty ambitnemu spadkowiczowi – Górnikowi Łęczna.
No i wówczas my na szóstem miejscu w ligowej tabeli się zameldujem i…
No, właśnie…
Trener Pawlak wyrobi korporacyjny sukces, co oznaczać będzie, iż świetnym trenerem jest. Olo będzie musiał z małżonką negocjować zmianę planów urlopowych. Ja już małżonce w tem tygodniu nasmaruję te drzwi, żeby się nie przypieprzała, więc gotów będę do oglądania naszych porażek w barażu.
Dlaczego porażek? I tu mam smutną konstatację: nie mamy drużyny na ekstraklasę, ba: nie mamy nawet drużyny na baraże.
A to feler, westchnął seler…
No cóż, gdyby Wieczysta nie dostala licencji i Kwiecień chciał wejść w Wisłę to 16 miejsce daje utrzymanie. Łeczna chyba potrzebuje remisu a Znicz wygranej . Łęczna na lepszy stosunek bramek, były dwa remisy między nimi. Zatem ….. jest o co grać ale pod warunkiem, iż Wieczysta nie gra dalej w pierwszej lidze. Ja bym grał na miejscu Znicza i Górnika. Nie wiadomo co wymysli PZPN.
Ale to są rozważania bardzo fantastyczne…..