Na kłopoty – Rzeszów!

„… bo Rzeszów jest dobry na wszystko – na drogę awansu za śliską – pozycję w tabeli za niską – Rzeszów podniesie ci ją – parararararam!” – że tak strawestuję Starszych Panów.

Łukasz Zjawiński

Kwiecień miał być „miesiącem prawdy”, kolejno: Puszcza, Śląsk, a zaraz jeszcze będzie Chrobry – te spotkania miały dać odpowiedź, o co my właściwie w tym sezonie walczymy? Awans bezpośredni? Baraże? Czy może już o nic…?

Owa odpowiedź była brutalna… Po Niepołomicach jeszcze się łudzilismy, ale potem, że tak to ujmę, „Śląsk bombki strzelił”, nasze „złote sny o ekstraklasie” zostały brutalnie zamienione w koszmar… Cholera, przed piątkiem w tabeli ostatnich pięciu meczów Polonia spadła na „zaszczytne 18 miejsce”, czyli na ostatnie… no nie… tak się nie da…

Na szczęście – wtedy właśnie przydarzył się Rzeszów, który w ostatnich sezonach jest dla nas niczym duża aspiryna na kaca – pamiętamy wszak słynną „dziwną wojnę” przed dwoma laty i zwycięstwo, które dało utrzymanie. Teraz mecz ze Stalą był już inny, bez wszelkich „kontekstów”, tym niemniej – efekt? Ten sam!

A przecież do 90 minuty nic na to nie wskazywało – i właśnie wtedy „lekarstwo Rzeszów” zadziałało: i to akurat, gdy z boiska zszedł Łukasz Zjawiński, w wielu z nas zatem włączył się tryb „dobra, trudno, niech już będzie 0:0, przecież Kacper Kostorz nic nie zrobi”. I właśnie ZONK: to on zrobił akcję na 1:0 – a później zdarzył się jeszcze „wariant hokejowy” – bo to wyglądało jak hokej: w ostatniej minucie drużyna przegrywająca wycofuje bramkarza – tu akurat golkiper został, ale do rozpaczliwego ataku poszła cała reszta Stali, z obrońcami włącznie. I udało się to wykorzystać.

Zatem Rzeszów – jako „panaceum na polonijne bolączki” – się sprawdził, znowu jesteśmy w grze…

Tylko co dalej? Co będzie z Chrobrym? Bo potem powinno być już łatwiej, ale… Czy podkarpacka Wiktoria natchnie naszą załogę, przełamie psychicznie, doda sił do walki…? Ostatnia zwycięska seria? W takim momencie?

Nie zostaje nam nic innego jak wiara!

Doman Nowakowski

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

1 thought on “Na kłopoty – Rzeszów!

  1. Może i by się mogło wszystko udać, ale musielibyśmy grać wszystkie mecze na wyjeździe. A my jeszcze tyle razy będziemy musieli grać na tej Konwiktorskiej ulicy pod szóstym numerem…
    Zgroza, nic z tego nie będzie.
    No, ale jeśli inni też grać będą tak, jak my, to może sie uda zająć szóste miejsce. To pozwoli nam na rozgrywanie jednego, a nawet dwóch (jak Bóg da) meczów barażowych na obcych boiskach. I w tem tkwi szansa nasza jedyna!
    Broń Panie Boże, nie wolno zająć czwartego miejsca w tabeli. Wówczas to my grać będziemy musieli w barażach ligowych na Konwiktorskiej ulicy, a to sprawi, iż nasze szanse maleć będą w postępie geometrycznym oraz w radosnych podskokach do zera.
    Tak więc, należy obserwować tabelę, nie dać się wykolegować na miejsce siódme, ale i nie podskakiwać na miejsca 3-5. Istnieją wówczas przesłanki do tego, iż nam się uda awansować, niczem Górnikowi Łęczna parę lat temu wstecz.
    Howgh.

Dodaj komentarz