Hokejowy wynik na inaugurację był taką moją „prywatną zemstą” na Stali Mielec. To z nią bowiem grała Polonia, gdy pierwszy raz zawitałem na K6 (rok bodaj 1985). Tyle że wtedy wszystko było na odwrót: zieleń zamiast śniegu, no i to Polonia leciała z ligi, a Stal robiła awans do ekstraklasy.

Wówczas przegraliśmy 0:3, teraz zatem rachunki wyrównane – choć do 80 minuty wcale się nie zanosiło… Dobra, nieważne – grunt, że w końcu zażarło i poszło!
Inauguracje dość często nam nie wychodzą – zwykle wtedy apeluję o spokój, bo człowiek nigdy nie wie, czy to my tacy słabi, czy może rywal mocny. I na odwrót, po zwycięstwie: może tamci kiepscy, a może jednak Polonia wiosną będzie rządzić? Fajnie by było… lecz na razie…
Sporo błędów, niepewna obrona, babol Mateusza Kuchty, długa walka „łeb w łeb, czyli gol za gol” – również jednak dużo jakości na skrzydłach i w ataku. „Nowi” w zespole wyglądają obiecująco, Kacper Kostorz sobie trafił (nie będzie się musiał „przełamywać”, jakby co), „Zjawka” pokazał, że nie zapomniał, a Dani Vega uprawiał rodzaj „kowalstwa artystycznego” pięknie „wyginając” stalowych obrońców) – no i trzy asysty w jednym meczu, czapki z głów!
Ale mówię: może Mielec to słabiaki, poprzegrywają wszystko i zlecą…? Na pewno kondycyjnie siedli w końcówce (chyba, że to jednak nasi ich tak zajechali, gdyż są kondycyjnie perfekcyjni?).
Dobra! Nieco mądrzejsi będziemy w sobotę. Na K6 przyjeżdża ten cholerny Znicz Pruszków, do którego ja w sumie nic nie mam, tyle że w ostatnich latach wiele razy „wszedł nam w szkodę”. Na szczęście odczarowaliśmy tę ich „klątwę” jesienią – może teraz pójdzie łatwiej? Z nimi w sumie też nie wiadomo – niby z „galacticos locales” z Wieczystej walczyli do końca, ale czy Wieczysta to faktycznie „galacticos”? Też się okaże „w praniu”.
Tak czy siak – na razie patrzymy na Polonię z umiarkowanym optymizmem (trudno inaczej po 5:2…) – liczę, że niedzielny poranek nie będzie porankiem „smętnie refleksyjnym” – i tego życzę nam wszystkim!

30 kolejka
29 kolejka


Dobre zagrania biorą się z doświadczenia, doświadczenie bierze się ze złych zagrań….
Intensywność bierze się z woli walki, wola walki bierze się
z zaangażowania….
I o to ostatnie boję się najbardziej. Nie bał bym się, gdyby grali sami wychowankowie, piłkarze z Polonią w sercu…