Był kiedyś taki rysunek Andrzeja Mleczki: grupa panów naradza się służbowo w sali konferencyjnej – najwyraźniej nie mogą znaleźć wyjścia z jakiejś trudnej sytuacji – i nagle jeden mówi z nadzieją w głosie: „coś nam się w końcu zarysowuje!„. Niestety, po bliższym wejrzeniu w obraz okazuje się, iż faceci patrzą na powiększającą się rysę na suficie…

Ostatnio pisałem, że w grze i wynikach Polonii nie ma ni ładu, ni składu. Dlaczego my, na ten przykład, lepiej punktujemy na wyjeździe, niż u siebie? No to teraz jakby się wyrównało: porażka z Rzeszowem przy K6, a zaraz potem smętne lanie w Głogowie. Już nie jesteśmy nieprzewidywalni, tak? Nasze rezultaty osiągają pewną logikę i ciągłość? Cóż, może… ale czy na pewno o to chodziło…?
Mamy taki swój „bąmocik”, że „Polonia – znaczy Polska”. Dotyczy to głównie trudnego losu naszego Klubu, skorelowanego z równie trudnymi losami Kraju. Do niedawna mogło to też opisywać grę polskiej reprezentacji. Jednak repra dostała „nową miotłę” – i okazało się, że jednak można. Urban dokonał „cudu” sprawiając, że Polacy w końcu przestali kopać poniżej swojego poziomu (na razie nikt nie wymaga, żeby grali „powyżej”, niczym reprezentacja Grecji za Rehhagela, bo takie rzeczy zdarzają się rzadko).
A u nas? Czy suma umiejętności dzisiejszych zawodników KSP predestynuje nas do trzynastego miejsca w pierwszej lidze, trzy oczka nad strefą spadkową? W końcu drużyna się wzmocniła – a jednak gra gorzej, niż wiosną. A nawet gorzej, niż latem. Co się dzieje? Nie mam pojęcia. Na nową miotłę raczej szans nie ma, a musimy wszak pomęczyć się jeszcze w sześciu bojach – do przerwy zimowej.
Na razie powoli osuwamy się w dół tabeli tocząc między sobą rozmowy, niczym ci faceci z opowiadania Mrożka: obaj spadają, jeden się boi, a drugi usiłuje żartować i trzymać „uszy w pionie”. Co nie zmienia faktu, że razem lecą pionowo w dół… Nie, my jeszcze nie spadliśmy – ale wciąż niżej… niżej…
Znikąd ratunku? Czy może zdarzy się cud – i zaczniemy w końcu punktować?

29 kolejka
28 kolejka


A może drużyna się nie wzmocniła ale postarzała o rok ?
Tak naprawdę gra ze wzmocnień Dadok (nie zawsze trzyma poziom ale przyjmijmy że tak) a nowi obrońcy MOCNO w kratkę .
Bajdur niewiele już daje, Vasin nie gra.
Bramkarz mimo wszystko trochę obniżył loty.
Szpital – 6 kontuzjowanych ?
Trener – nie znalazł nowego ustawienia (czy jego wina, może trochę).
W tej chwili abyśmy jakoś się doczłapali do końca tej rundy choć trochę wyżej np.10 miejsce.
Nie ma co liczyć na PRZEŁOM na plus , ratujmy aby nie było gorzej.
TAKA JEST RZECZYWISTOŚĆ.
I Kurna chodzimy na mecze ! Wspieramy jak nie idzie ! Lżenie zawodników nic nie da !
Kibice ogranijmy się ! W sobotę 2 tys ludzi niech przyjdzie !