„Kontynuujemy serię? Dospawamy do czołówki, do miejsca barażowego? Do którego? Odrabiamy jedno oczko – i mamy szóste. Odrabiamy pięć – i może być nawet trzecie…”

…tak tu pisałem dwa tygodnie temu, przed trzema ostatnimi meczami. No i co? No i w sumie „nie dospawaliśmy” – mimo zdobycia aż siedmiu (!) na dziewięć możliwych oczek w tych grach. Pozornie jest nawet gorzej, niż było, zimujemy bowiem na miejscu… dziewiątym! Zadecydował występ w Tychach – przypomniały się najgorsze, jesienne traumy, te wszystkie „dobre początki”, prowadzenia… gdy potem – zamiast grać swoje – dawaliśmy się stłamsić i cudem ratowaliśmy punkt zamiast łatwo skasować trzy…
Dziewiąte miejsce w tabeli… a przecież gdyby w Tychach się udało wygrać – mielibyśmy pozycję… czwartą! I dwa oczka straty do „biorącej awans”… taki oto jest ścisk w tabeli!
Ale: byłbym ostatnim dupkiem, jeślibym nie docenił „długiego finiszu” Czarnych Koszul: szesnaście punktów w sześciu ostatnich meczach to przecież więcej, niż połowa naszego urobku z całej jesieni!
Poza tym: te faktyczne cztery punkty straty to tyle co nic, tabela jest płaska, a grupa pościgowa potężna, dziewięć ekip może spokojnie szykować się do walki o bezpośredni awans, nawet jedenasty ŁKS ma prawo myśleć o barażach. Ciasno jak w metrze podczas porannego szczytu!
Tylko: co teraz? Co zrobi Gregoire Nitot (o ile tego wszystkiego w cholerę nie rzuci)? Wzmocni skład na dwóch, trzech pozycjach? Czy raczej uzna, iż skład jest dobry, a jeśli we wrześniu i październiku było gorzej, to głównie z uwagi na kontuzje? Nie wiem, nie siedzę facetowi ani w głowie, ani w portfelu – w każdym razie pole do startu jest bardzo dobre, tyle że przypomina to wszystko „zabawę w krzesła” – kandydatów mnóstwo, krzeseł dużo mniej (nawet tych „barażowych”).
Tak czy siak: dzięki owemu długiemu finiszowi można powiedzieć, iż jesień była zupełnie przyzwoita – Załogo i Trenerze – dziękujemy! Pozostaje zapaść w sen zimowy – i czekać na luty. Z umiarkowanym optymizmem.

20 kolejka
19 kolejka


Jak dla mnie potrzebujemy wciąż napadziora przynajmniej klasy Zjawińskiego. Śpiewak pewnie odejdzie, Buksa też raczej niewypał, Kapusta na końcówki meczów, gdy wynik jest już przesądzony. Zjawiński nie ma konkurencji z prawdziwego zdarzenia. Reszta składu wygląda solidnie i nie widzę potrzeby transferów.
Dobrze przepracować okres przygotowawczy i wejść dobrze w rundę wiosenną, to powinniśmy mieć conajmniej baraże.
Sprowadzenie napastnika to absolutnie priorytet, Co do reszty to powinniśmy wzmocnić się przez samo to, że kontuzjowani się wykurują.