Po 6 meczach bez wygranej nareszcie doczekaliśmy się przełamania. Polonia Warszawa pokonała 2:1 Polonię Bytom. Do przerwy było 0:0, a druga część zaczęła się źle – od gola gości. Na szczęście nasz zespół szybko odpowiedział dwoma ciosami i utrzymał do końca korzystny wynik.
Polonia Warszawa aktywnie zaczęła mecz i już w 2 minucie wywalczyła rzut rożny po uderzeniu z dystansu, które zablokował jeden z rywali. Całkiem dobre dośrodkowanie z narożnika niestety na kolejny róg wybił zawodnik gości. Druga próba była słabsza i trafiła na głowę pierwszego gracza Polonii Bytom. Nasz zespół zdołał odzyskać piłkę, ale kolejne dośrodkowanie było za mocne. W następnych minutach delikatną przewagę zyskali goście, jednak nie za wiele z niej wynikało, aż do 9 minuty. Wówczas naszą obronę zaskoczyło długie podanie. Na szczęście w sytuacji sam na sam górą był Mateusz Kuchta. Obraz gry nie zmieniał się, Polonia Bytom utrzymywała się przy piłce, a nasz zespół wyczekiwał rywala. Pierwsze 20 minut można było podsumować jako bardzo spokojne, poza jedną bardzo groźną sytuacją rywali, obydwaj bramkarze byli właściwie bezrobotni. W 24 minucie wreszcie zaatakowała Polonia Warszawa. Dynamiczny rajd prawą stroną przeprowadził Diogo Brasido. Jego dośrodkowanie zostało wybite, ale do piłki dopadł Nikita Vasin. Niestety sprzed pola karnego uderzył bardzo niecelnie. Szybko odpowiedzieli na to goście. W 25 minucie krótko rozegrali rzut wolny i zaskoczyli nasz zespół, ale na szczęście uderzenie z bliska było bardzo niecelne. W 27 minucie bytomianie wywalczyli rzut rożny. Jednak został on dość słabo wykonany. W 30 minucie znów przypomniał o sobie Brasido, świetnie urwał się prawą stronę, ale będąc przed polem karnym, zamiast strzelać, podał do Daniego Vegi. Ten uderzył, ale trafił właśnie w Brasido. W 31 minucie bardzo blisko trafienia był Łukasz Zjawiński. Uderzył płasko sprzed pola karnego, ale trafił tylko w słupek. Kilka minut później znów strzelał Zjawiński, ale uderzenie głową z trudnej pozycji nie mogło zaskoczyć bramkarza gości. Znacznie mocniej głową uderzył Robert Dadok w 40 minucie, jednak niestety także bardzo niecelnie. W 42 minucie Vega zdołał wywalczyć rzut rożny. Niestety on nie przyniósł żadnego zagrożenia. Kilka chwil później Polonia Warszawa przeprowadziła bardzo groźną akcję po dobrym odbiorze na połowie rywali Eriona Hoxhallariego. Jednak uderzenie Zjawińskiego z około linii pola karnego było bardzo niecelne. Do przerwy było 0:0.
Druga połowa rozpoczęła się fatalnie dla naszego zespołu. W starciu z rywalem mocno ucierpiał Bartłomiej Poczobut. Sędzia nie odgwizdał jednak faulu, Polonia Bytom szybko rozegrała piłkę i wykorzystując brak naszego zawodnika, jeden z piłkarzy Polonii Bytom znalazł się w sytuacji na sam. Niestety przeciwnik nie pomylił się, Wydawało się, że już od 51 minuty będzie remis .Sytuacja wyglądała dość podobnie. Obrońca upadł w pojedynku z Vegą. Z piłką pobiegł Dadok i odegrał do niepilnowanego Vegi, a ten mając przed sobą tylko bramkarza, umieścił piłkę w siatce. Niestety po analizie VAR oceniono, że na wcześniejszym etapie przy zgraniu piłki, to dotknęła ręki Zjawińskiego i gol w efekcie nie został uznany. W 59 minucie mogło być już o:2. Po dośrodkowaniu jeden z gości uderzał z bliska, ale na miejscu był Kuchta. W 60 minucie było jednak już 1:1. Kolejny świetny rajd przeprowadził Brasido. Podał w pole karne do Dave’a Gnaase, a ten strzałem z ostrego kąta nie dał szans golkiperowi. 3 minuty później Polonia Warszawa już prowadziła. Z dystansu huknął Brasido, ale prosto w rywala. Piłka jednak do niego wróciła, podał do Gnaase, Ten zagrał wzdłuż do bramki do Dadoka, a nasz skrzydłowy potężnym strzałem wyprowadził „Czarne Koszule” na prowadzenie. Nasz zespół chciał pójść za ciosem. Po ładnej akcji z ok. 16 metrów uderzał Vasin, niestety płaskie uderzenie minęło bramkę gości. W następnych minutach sporą przewagę osiągnęli goście. Polonia Warszawa została zepchnięta na własną połowę. W 75 minucie było groźnie po dalekim podaniu za naszą linię obrony. Na szczęście strzał sprzed pola karnego był bardzo niecelny. Dwie minuty później dość swobodnie zespół z Bytomia rozgrywał przed naszym polem karnym, ale strzał był dość słaby i nie sprawił żadnych kłopotów Kuchcie. „Czarne Koszule” miały jednak ogromny problem, aby utrzymać się przy piłce. W 82 minucie bytomianie wywalczyli rzut wolny na naszej połowie. Z niego nie za wiele wyniknęło, ale po chwili piłka wróciła w nasze pole karne i zawodnik Polonii Bytom oddał bardzo groźne uderzenie głową. Na szczęście było ono niecelne. W 85 minucie Polonia Warszawa mogła zamknąć mecz. Świetnie prawą stroną przedarł się Gnaase i dośrodkował prosto do Oliwiera Wojciechowskiego. Ten strzelił mocno głową, ale prosto w środek i obronił bramkarz. Od tego momentu ataki Polonii Bytom zelżały, ale sędzia doliczył aż 8 minut (dwie analizy VAR). W 4 minucie doliczonego czasu było bardzo blisko gola dla naszego zespołu po dobrym przejęciu Vegi. Niestety lecącą do bramki piłkę wybił w ostatniej chwili jeden z rywali. Nasz zespół jednak pozostał na połowie rywali, nie pozwalając gościom przenieść się na naszą połowę. W końcu jednak jeden z naszych graczy sfaulował zawodnika Polonii Bytom. Po długim zagraniu na szczęście piłkę złapał Kuchta. Po chwili sędzia zakończył spotkanie. Polonia Warszawa wygrała 2:1!
25.10.2025 r., Warszawa
Polonia Warszawa – Polonia Bytom 2:1 (0:0)
bramki: Dave Gnaase 60, Robert Dadok 62
Polonia: Mateusz Kuchta – Diogo Brasido Ż, Hajdin Salhu, Michał Grudniewski Ż, Erion Hoxhallari Ż (89. Patryk Janasik) – Bartłomiej Poczobut Ż – Robert Dadok, Nikita Vasin (66. Oliwier Wojciechowski), Dave Gnaase, Dani Vega (90. Aleksander Buksa) – Łukasz Zjawiński.


31 kolejka
30 kolejka


O wow, gratulacje dla drużyny, nie pamietam kiedy odwrócilismy wynik meczu
Już zapomniałem jakie to przyjemne uczucie! Brawo drużyna!
No cóż, ostatnio wylewałem kubły pomyj, bo się należały, dzisiaj – było lepiej. Brawo!
I gnasse wreszcie coś zagrał!
Mecz na plus. Dla mnie cenna jest dzisiejsza gra tria 3D – Dave, Diogo Dani. Niech tak grają co tydzień. Dokładając dobrego Zjawkę i rozpędzającego się Nikitę zaczynam mieć nadzieję na odmianę losu.
No i Dadok gol 4d
A jak się Durmus wykuruje życzmy sobie by był kwintet 5d.
Brawo – trener i piłkarze.
Dawno tak dobrze nie bawiłem się na K6.
Sędzia do dupy. Aptekarz i gwizdać przeciw nam. Czemu nie uznał bramki ? Gapił się i gapił w ten monitor, aż wypatrzył byle co.
Za tydzień za kartki nie zagrają Hoxchallari i Poczobut. Oczywiście to osłabienie, ale Łęczna jest bardzo słaba i jest kim ich zastąpić.
Tercet Vega, Gnaase i Brasido zdecydowanie nadawał tempo naszej grze. Ale pochwalę też Vasina. Omal nie zdobył dziś gola.
NNNNNo!
Wreszcie wróciłem z meczu bez zagrożenia zawałem.
Moim zdaniem najlepszy mecz Gnaase odkąd gra w Polonii. Jeśli Nikita będzie nadal otrzymywał szanse, to może to być niedoceniany piłkarz, który może dać Polonii tyle, ile niedoceniany Koton.
Wreszcie po powrocie do domu na pytanie małżonki (która nie cierpi piłki nożnej, niestety) – no jak tam było? No, dobrze, nie pytam, widzę… nie muszę chować głowy w piasek, niczem struś australijski.
Teraz musimy wygrać w Łęcznej. Może być 1-0 po bramce strzelonej z goleni, plecami, dupą, jajami, albo po samobóju, czy tam z karnego podyktowanego z dupy.
Jeśli zremisujemy lub przegramy, to całe to pozytywne nabuzowanie po dzisiejszej wygranej będzie psu na budę i znów o spadek walczyć będziem i tyle.
Mnie się nasuwa prosta konstatacja, która dotyczy trenera Pawlaka.
Zrozumiał chyba, że defensywą to on może co najwyżej bronić się przed spadkiem. I być czymś a la Puszcza Niepołomice. Brzydko i mało skutecznie bronić się przed kolejnym spadkiem. Naśladowanie ich trenera Tułaczka spowodowało, że Pawlak był obok niego w tabeli.
Piszecie, że Gnaase rozegrał swój najlepszy mecz u nas. Oczywiście, dodam że wiele razy nakręcał ofensywę jak nie środkiem to po skrzydle. Rywale z uporem pilnowali po dwóch, trzech Zjawińskiego i robiło się miejsce dla kolejnych wchodzących w ich pole karne ofensorów. Tu piszę też o Vasinie. Trzy razy próbował z dystansu i za ostatnim razem zabrakło mu z pół metra. On jest kolejnym wygranym wczorajszego meczu.
Oglądanie szóstki w linii ze stoperami, ósemek na pozycji szóstek, skrzydeł grających wahadła i jednego osamotnionego Zjawińskiego z przodu prowadziło Polonię do spadku.
Wystarczyło lekko przynieść akcenty do przodu i … trener Bytomia wściekły zgrzytał zębami po meczu. Ale tak się kończy bycie kolejnym Tułaczem
W dużej mierze autorem wczorajszego zwycięstwa był Diogo Brasido , który rozgrywał kolejny mecz na wysokim poziomie.
Zwycięstwo wyszarpane. Brasido, Gnase, Vega – nieoczywiści bohaterowie. Olo dobrze napisał- trener inaczej ustawil rolę zawodników i …. trochę zagrało. No i najważniejsze- zespol mentalnie nie poddał się po utracie bramki i nieuznania gola dla nas. Wile jest do poprawy ale reakcja po bramce Gnasee i po meczu o czymś świadczy. Śmiem twierdzić że Poczobut i Hoxhalari specjalnie się wykartkowali. Chyba trzeba przeprosić trenera – może WYMYŚLIŁ na NOWO Polonię? Oby! Niestety był to piękny mecz ale warto było przyjść i zobaczyć radość piłkarzy i Kamiennej !
Chwilo trwaj!
Miało być nie był to piękny mecz
dobrze że wygrali ale styl !!! może jakoś Łęczną pokonają ale z tymi mocniejszymi to chyba nawet z przewagą zawodnika nie dadzą rady.
Wczoraj na boisku widziałem dwa gangi Olsena i tzw kogoś określonego, jako sędzia.
ten biegający palant gwizdał jak chciał a nie jak powinien. Nie wiem czemu nie sprawdzał bramki PB? a jeśli przy bramce nieuznanej dla Polonii była ręka, to co robił liniowy? Też musi czekać do końca?
od dłuższego czasu poziom sędziów piłkarskich jest beznadziejny i w zasadzie albo reagują dopiero jak zajęczy zawodnik albo wykrzyczy publika.
co do naszych to niestety znowu te same problemy – zgranie, doskok w obronie, outy i obawa przed strzelaniem z dalszej odległości, a jak już strzelą to nawet okno Pana Boga jest za małe.
Dobrze, że wczoraj nie był 1 kwietnia … Ufff!
Świetna postawa. Po straconej bramce i tej nieuznanej nasi piłkarze nie poddali się tylko walczyli o wynik. Mamy przełamanie
Powtórzę : głowa, głowa, głowa. Wreszcie NASI PIŁKARZE uwierzyli znowu w swoje umiejętności.
Patrzyłem jak po meczu DRUŻYNA zrobiła koło i skakali z radości. Dla takich obrazków się przychodzi na mecz i człowiek się cieszy.
Co będzie dalej – nie wiemy. Ale jest światełko w tunelu.
Może jeszcze będzie lepiej.
Wreszcie chłopaki na podcaście będą o czymś dyskutować a nie spuszczać nos na kwintę.
Powiem jeszcze tyle: ufff ……
Gratulacje za 3 pynkty no i walke, w koncu widzialem druzyne ktora chce zdobyc 3 pkt.
Trzmajcie tak dalej bo naprawde ta 13 pozycja ni jak sie ma potecialu druzyny i az oczom nie wierze ze Siedlce sa przed nami w tabeli a i Grodzisk nie wypada tez zeby byl.
Naprade szkoda kasy Prezesa na tak niska pozycje wiec zasuwac tak zeby Greg widzial swiatelko w tunelu i w przerwie jescze sie spiol zatrudnil ze dwoch dobrych grajkow no i zafundowal dobry okres przygotowawczy i na wiosne byl marsz w gore tabeli i upragniony awans.