Jak Cię widzą, tak Cię piszą…

Ożywioną i momentami dość burzliwą dyskusję na naszym facebookowym fan page’u, wywołał post w którym wyraziliśmy wdzięczność za bardzo miłe przyjęcie i poczęstunek, jakiego w minioną sobotę uświadczyliśmy ze strony pracowników Motoru Lublin oraz Hutnika Kraków, u którego z kolei gościliśmy pod koniec sierpnia. Biorąc pod uwagę opinie, jakie się pod nim pojawiły oraz korzystając ze swoich własnych obserwacji tudzież spostrzeżeń, jakich uświadczyłem podczas swojej niespełna trzyletniej przygody w roli redaktora DS, zdecydowałem się popełnić poniższy felieton.

Obserwując artykuły sygnowane moim pseudonimem z pewnością zauważyliście, że niezbyt chętnie sięgam po (posługując się definicją z encyklopedii): „utwór publicystyczny przedstawiający osobisty punkt widzenia autora” – zwany potocznie felietonem, koncentrując się głównie na redagowaniu relacji pomeczowych, przeprowadzaniem mniej lub bardziej udanych wywiadów, ewentualnie „wygrzebywaniem” z odmętów sieci lub prasy rozmaitych ciekawostek na temat rodowitego klubu Stolicy, czy związanych z nią obecnie lub w przeszłości osobistości. Jako redaktor, dziennikarz lub jak kto woli reporter, tyle że jak sam siebie określam „amator-samouk po godzinach pracy” – wyjątkowo cenię sobie takie elementy rzemiosła (ludzi wykonujących przywołane wyżej funkcje stricte zawodowo), jak: obiektywizm, bezstronność, rzetelność i transparentność. W duchu tych cech będę starał się utrzymać czytany przez Was tekst.

Biorąc pod uwagę ostatnie wyniki osiągane przez podopiecznych Rafała Smalca, pamiętając jednocześnie w jakim miejscu byliśmy jeszcze niespełna 3 lata temu, tj. u progu końcówki rundy jesiennej sezonu 2019/20, gdy fatalna sytuacja organizacyjno-finansowa klubu przeplatała się z pustkami i marazmem panującym wówczas na trybunach przy K6 – na wstępie chciałbym wyrazić wdzięczność i uznanie dla obecnego i właściciela i prezesa Polonii  Grégoire’a Nitota. Pan Prezes w różnego rodzaju wywiadach lub swoich vlogach wielokrotnie podkreślał, że jest otwarty na dyskusję, a nawet krytykę, o ile będzie ona konstruktywna. Na przykładzie wizyt na obiektach wspomnianych wyżej Hutnika i ostatnio Motoru, mając skalę porównawczą ze spotkaniami jakie od niemal 2 lat  obserwuję z perspektywy trybuny prasowej przy K6, jestem zdania, że takie pole do owej dyskusji jest…

Pierwsza refleksja do napisania tego tekstu naszła mnie już latem, gdy na popularnych „Suchych Stawach” miałem przyjemność na żywo obejrzeć jak nasza drużyna rozbija miejscowego Hutnika 4:1. Hutnika na którego stadionie widać jeszcze czasy wczesnych lat 90-tych i który tylko dzięki bankructwie Wigier Suwałki, nie gra obecnie w III lidze. A jak to wyglądało od strony organizacyjnej? Przechodząc do rzeczy, na wstępie wraz z kolegą redakcyjnym odpowiedzialnym za robienie zdjęć, od bardzo miłej pani dostaliśmy atrakcyjnie wyglądające smycze z charakterystycznym korkiem do szampana (które możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu). Ku mojemu zaskoczeniu, praktycznie tuż po wejściu na obiekt i zajęciu wyznaczonego na trybunie prasowej miejsca, momentalnie pojawił się przy mnie pracownik klubu z Krakowa odpowiedzialny za marketing, potwierdzając wywiad z miejscowym zawodnikiem Krzysztofem Iwanickim (o który poprosiłem dzień wcześniej drogą telefoniczną), wręczył składy obu drużyn oraz skromny poczęstunek w postaci widocznych na zdjęciu wody i orzeszków. Niby nic wielkiego, ot zwykły drobiazg, który jednak wbrew pozorom naprawdę wiele znaczy… Po konferencji prasowej, pan który ją prowadził podaje mi rękę z tekstem „dziękuję, miło było poznać”, z kolei wcześniej wspomniany pracownik odpowiedzialny za marketing, bardzo szybko załatwił przybycie na salę konferencyjną wyżej wymienionego zawodnika Hutnika, dzięki czemu można było na spokojnie usiąść i w komfortowych warunkach nagrać wywiad na tle tzw. ścianki, a towarzyszący mi kolega redakcyjny mógł to uwiecznić na zdjęciu, które następnie wykorzystaliśmy przy publikacji wywiadu… Najbardziej jednak ujęło mnie, gdy po nagraniu naszych materiałów przywoływany już pracownik zajmujący się w Hutniku marketingiem spytał, „czy czegoś byśmy nie zjedli?”… Nie chcąc się powtarzać, praktycznie to samo mógłbym napisać o swojej sobotniej wizycie w Lublinie, gdzie dodatkowo na trybunie prasowej w kilku miejscach umieszczona jest kartka z hasłem do WiFi, a w ramach prowiantu można się było poczęstować miejscowym przysmakiem w postaci  osławionego już cebularza, wody mineralnej, czy do wyboru gorącą kawą lub herbatą. Przykro mi to pisać, ale goszczące przy K6 delegacje prasowe nie mogą uświadczyć tego typu „luksusów”… Mogą z kolei zauważyć napis na zapewne znanym wszystkim szklanych drzwiach prowadzących do szatni gości i gospodarzy (obok Czarnej Koszuli), który brzmi „wstęp tylko dla mediów klubowych”… Dodatkowo, jak nie trudno się domyślić w warunkach „korytarzowych” ciężko znaleźć dobre miejsce, w którym można w ciszy, spokoju i bez tzw. mistrzów drugiego planu przeprowadzić wywiad z którymś z zawodników naszego zespołu lub (jak to mamy ostatnio w zwyczaju) gości.

Żeby była jasność, autor niniejszego felietonu nie ma najmniejszego problemu, z tym, aby przybyć na mecz z godzinnym wyprzedzeniem, a następnie zakupić i w iście „królewskich” warunkach (gdy nie ma jeszcze wielu ludzi) zjeść przepyszną kiełbasę, a następnie już w Czarnej Koszuli nabyć coś słodkiego do nie mniej pysznej kawy, którą ma w zwyczaju raczyć się na popularnej „prasówce”. Tak samo nie ma problemu z tym, aby odczekać swoje i  „złapać” któregoś zawodnika na korytarzu i poprosić o wywiad, bo przecież wstępu pod szatnie, tudzież znajdującą się przy tunelu prowadzącą na murawę „ściankę” nie ma… Czy jednak z perspektywy dziennikarza, reportera etc, który ma za sobą kilkugodzinną (niekiedy ciężką z uwagi na korki itp.) podróż, dajmy na to z Jastrzębia, Olsztyna, Kołobrzegu, czy Krakowa – czytającym ten tekst nie byłoby miło, gdyby po Waszym pojawieniu się na obiekcie przy K6 ktoś zaproponował Wam gorącą herbatę, kawę, czy drobną przekąskę do zjedzenia? Z góry wyprzedzając ewentualne głosy oburzenia mówiące jednym chórem, że: to złośliwe czepianie się, szukanie „dziury w całym”, bo to przecież trzecio albo czwartorzędna kwestia i tym podobne argumenty – od razu odpowiadam: to nie kwestia hejtowania, czepiania, czy spinania się, a jedynie chęć wskazywania właściwych i co istotne – godnych naśladowania kierunków i wzorców, które docelowo budują dobrą markę, prestiż i postrzeganie klubu na zewnątrz. Posługując się ponadczasowym cytatem „jak Cię widzą tak Cię piszą” i po ludzku miło, gdy przyjeżdżając (rzecz jasna na własny koszt) kilkaset kilometrów jesteś traktowany jak partner, a nie jak petent… Oczywiście, jak to w życiu nie zawsze jest różowo i idealnie, tak nie wszędzie byliśmy równie miło i profesjonalnie przyjmowani jak na wspomnianej Lubelszczyźnie, czy Małopolsce. Nie chcąc podzielić losu odsądzanego ostatnio od czci i wiary byłego trenera „Czarnych Koszul” Piotra Stokowca, po swojej niedawnej  niezbyt fortunnej wypowiedzi o Niepołomicach, nie chciałbym tu podawać konkretnych nazw klubów. Napomknę jedynie, że im dalej od Warszawy tym lepiej… Przykładowo, w meczu naszej drużyny z rezerwami klubu szczycącego się „najnowocześniejszym ośrodkiem treningowym w naszej części Europy”, pomijając wyżej wymienione aspekty, kwestie bezpieczeństwa mnie jako reportera delikatnie mówiąc pozostawiały wiele do życzenia… To jednak opowiadanie na zupełnie inną historię.

Fakt jest taki, że zarówno w rywalizacji sportowej, pracy zawodowej, czy zwyczajnie w życiu należy równać do tych najlepszych, a nie najgorszych, czy przeciętnych. Truizm i banał? Klikając na oficjalnej stronie klubowej zakładkę „Misja, cele i wartości” w podpunkcie  „Misja” możemy przeczytać m.in.: „budujemy silną i pozytywną markę Polonia Warszawa nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie! ” Może zatem warto budować ową markę zwracając również uwagę  na te poruszone wyżej trzecio czy czwartorzędne aspekty? Uprzedzając kolejne potencjalne kontrargumenty, autor niniejszego tekstu doskonale zdaje sobie sprawę, że obecna forma zespołu i jego doskonała sytuacja w tabeli eWinner II ligi wymagała zainwestowania z pewnością nie małych środków finansowych na utrzymanie dających odpowiednią jakość sportową zawodników oraz dobrej klasy fachowców, którzy tworzą sztab szkoleniowy. Poza aspektami sportowymi, inną kluczową kwestią jest wyczekiwana przez całą polonijną społeczność budowa stadionu, na który przy optymistycznym wariancie wejdziemy dopiero w okolicach 2027-28 roku…

Poruszone w niniejszym felietonie sprawy, niewątpliwie jednak należą do kategorii tych, które przy odrobinie dobrej woli można załatwić/skorygować praktycznie od ręki i z pewnością nie zrujnują one klubowego budżetu. Dużą nadzieję w tym zakresie pokładam w osobie, która w przeciwieństwie do mnie „zjadła zęby” na dziennikarstwie, czy szeroko rozumianym marketingu, czyli Marcinie Bratkowskim, który jak zapewne większość z Was wie, w najbliższym czasie obejmie w klubie funkcję „Dyrektora ds. Sprzedaży i Marketingu”’, licząc jednocześnie na merytoryczną i owocną współpracę, ponieważ posługując się terminologią sportową „gramy w jednej drużynie i do jednej bramki”…

Author: Tomas86

Nie lubię lania wody. Moja maksyma to: "krótko, zwięźle i na temat" :-)

17 thoughts on “Jak Cię widzą, tak Cię piszą…

  1. No i Tomas86 poruszył temat który bym nazwał „jak ucywilizować przekaz medialny” a szerzej w ogóle relacje wobec przedstawiciela klubu gości. Bo między kibicami jest bardzo różnie a tu mówimy niby o mediach ale koniec końców za wszystkim stoi człowiek. Czy my kiedykolwiek dojdziemy do punktu że to tylko przeciwnik a nie wróg? Czy sport ma być źródłem emocji a nie nienawiści ? Nie poruszam tematu jak organizacyjnie i infrastrukturalnie stoimy w tej materii. Czy w ogóle po meczu mógłbym wejść na konferencję prasową jako kibic ? Zadać pytanie? Nie wiem ale chyba nie jest tak różowo skoro taki felieton powstał. Oczywiście że patrzymy na wyniki sportowe ale świadomość i oczekiwania kibiców wobec klubu są wyższe niż 30 lat temu. A przecież zabiegamy o nowych kibiców a chyba toi toi ich nie przyciągniemy ani tym bardziej słabym pijarem że się tak wyrażę.
    Ja tak rozumiem wydźwięk tego felietonu. Bardzo się mylę ?

  2. Wybrałem się w ostatnią sobotę do Lublina nie tylko dlatego, że lubię to miasto, ale chciałem też móc podziwiać Polonię grającą na stadionie spełniającym wymogi I ligi, a nawet chyba i Ekstraklasy. W porównaniu z naszym, na którym czas zatrzymał się w połowie lat 90. było to niesamowite przeżycie.

    Zauważyłem również, jak klub podszedł go ugoszczenia drużyny przyjezdnej. Kibice na trybunach mogli usłyszeć doskonale lektora przedstawiającego drużynę, sztab oraz opisujący szerzej nasz klub. Głos spikera nie był głośny, ale doskonale słyszalny (może też dzięki wielu głośnikom w różnych miejscach). Gdyby nie banicja po Siedlcach być może kibice Polonii wzięliby całą trybunę pod drugą bramką.

    I teraz właśnie wracamy do naszego stadionu. Czy jest szansa, aby w taki sam sposób ugościć drużynę przyjezdną i jej kibiców? Chyba nie bardzo. Spiker jak jest to nieco słabo słychać. „Trybuna gościnna” to miejsca za bramką, na wysokości murawy. Doskonale widać z niej plecy bramkarzy. Jeśli ktoś chciałby oglądać mecz z wysoka, musi incognito kupić bilet i zasiąść na trybunie. Na A i C miejsca pod dostatkiem.

    Ok, stadion zostawiamy. Teraz przejdźmy do pomieszczeń, w których ugościć możemy potencjalnych sponsorów bądź dziennikarzy. Ładne biuro w siedzibie SII ok, ale nie w dni meczowe. Po spotkaniu konferencja prasowa – słychać w tle jakieś odgłosy z basenu lub hali koszykówki. Na Dumie Stolicy fajna zapowiedź meczu, ale na kanałach klubu jej nie ma – a można podlinkować do tej strony i wystarczy. Albo się dogadać na jeden tekst w obu miejscach.

  3. Slusze macie uwagi ..stadion ech zostawy ten temat bo szkoda nerwow
    Na dzis trzeba znosic toy toyki w centrum stolicy.
    Osobiscie jestem zniesmaczony ze wogle niema zapowiedzi meczow na stronie glownej klubu ponoc prowadzonej przez niby IT czyli ludzi ktorzy sie powinni na tym znac jak linkowac strony jak sami nic nie chca zrobic samemu.
    Nitot jezdzi mam nadzieje po stadionach i widzi przeciesz co tam jest a co u nas i przynajmniej jak chce wielkiej pilki powinien to co moze bez pozadnego stadionu cos poprawic a tu tyle czasu i niestety wyglada to blado organizacyjnie na tle 2 ligi a co dopiero porownujac to z pierwsza niewspomne jusz o extraklasie.

    1. Masz rację. Gregoire Nitot jeździ z klubem i pewnie obserwuje, jak jest gdzieś indziej. Sporo funduszy idzie na sztab sportowy i coraz bardziej tę inwestycję widać. Ale w klubie są jeszcze inne potrzebne wydatki i priorytety, na które trzeba się przestawić raz na jakiś czas. Trzeba też zapewnić odpowiednio dużo osób do obsługi, którzy będą reagować na bieżąco jeśli coś się zepsuje, ale będą też i dopinać wszystkie aspekty organizacji imprezy. Dalej mamy promocję, którą trzeba rozwinąć, jeśli chcemy myśleć o poszerzeniu bazy kibiców, żeby nie skończyć za kilka lat w Ekstraklasie z najmniej obłożonymi trybunami (konkurencja np. promuje się w metrze i na stacjach PKP – każdy mecz czy karnety – a taka reklama nie jest chyba droga). Już nie mówię, że liczba kibiców oraz ilość sprzedawanych średnio biletów to argument za czy przeciw budowie stadionu.

      Ok, możemy powiedzieć, że stadion, który mógłby być żywym muzeum transformacji wiąże nam ręce… Ale też nie musimy. Nie musimy się tym przejmować, można obejść to na wiele sposobów. Na Wyścigach infrastruktura to okres II RP i PRL w jednym, a potrafili tam zbudować fajną atmosferę i w weekendy sporo osób tam jeździ.

      Oglądając konferencje prasowe widzę, że Polonia ma sporo sympatii. Trenerzy nawet znają się z Rafałem Smalcem i idzie pozytywny przekaz.

  4. Ja to widzę tak: metoda małych kroczków do przodu.
    Znaleźć lepsze miejsce do konferencji prasowych , postawić ścianki, drobne gadżety dla prasy . I już będzie lepszy PR dla Polonii. A potem może więcej artykułów nt Polonii = większy nacisk na Ratusz.
    Coś trzeba robić w miąrę możliwości i kasy.

  5. Niestety działu zajmującego się social mediami, stroną internetową i PR obecnie po prostu nie ma. W klubie „pracują” osoby, które nie są związane w żaden sposób z Polonią. Ba, niektóre z osób nie bardzo mają w ogóle pojęcie o piłce nożnej. Widać niestety w ostatnim miesiącu mocny spadek ilości materiałów pojawiających się na stronie internetowej i materiałów, które trafiają na media społecznościowe. Przyczyna tego jest znana, ale niestety nie dla osób zarządzających klubem 🙂

    Polonia miała i dalej mogłaby mieć naprawdę fajny sztab ludzi, który ogarniałby temat tak jak należy. Niestety osoby zarządzające klubem absolutnie nie potrafią przyjąć konstruktywnej krytyki, co niestety skutkuje tym, że już za kilkanaście dni klub od strony nazwijmy to „internetowej” przestanie zupełnie działać i nie będziemy już mieli nawet okazji obejrzeć fajnych kulisów.

    Pozostaje trzymać kciuki, że nowy dyrektor marketingu, który niedługo zaczyna pracę, przekona prezesa i osoby decyzyjne, że media społecznościowe, internet i komunikacja z kibicami jest czymś bardzo ważnym, a wręcz koniecznym.
    Zadanie bardzo trudne, chciałbym jednak wierzyć, że do wykonania.

    Słusznie, że w klubie stawia się na awans sportowy, nie można jednak absolutnie zapomnieć o rozwoju klubu w innych kwestiach.

    1. Trochę słabe co piszesz. W końcu firma SII jest potentatem na rynku IT a skoro zaczynali od zera to marketing powinni mieć w małym palcu. Tu nie chodzi tylko o kibiców ale i potencjalnych innych sponsorów. Skąd oni się mają wziąć jak nie ma porządnej reklamy ?
      Utyskiwania na stadion nie są 100 % wymówką , no może 40 % .
      A potencjał w Warszawie jest chyba spory , nikomu nie trzeba tego tłumaczyć.
      Jak wiele jeszcze pracy przed nami …..

    2. No niestety smutne.
      Najgorsze, że Pan Prezes nie potrafi przyjąć konstruktywnej krytyki. Nie mówię tutaj o hejterach, bo i tacy się zdarzają i nimi najlepiej się nie przejmowac.
      Niestety nawet jeśli ktoś poda sensowne argumenty i celnie wytknie coś, co nie działa, raczej spotka się z krytyką osób zarządzających, i dowie się, że działa na szkodę klubu.
      Mam nadzieję, że awanse sportowe w jakimś stopniu pozwolą w końcu otworzyć oczy na to, że kwestie poza sportowe również są istotnym elementem 🙂

  6. Pan Gregoire Nitot niestety wyznaje zasadę – mam pieniądze , mam wiedzę i mam rację.
    Co będzie jak pieniądze się skończą ? Kto mu wówczas pomoże ?
    Najemnik pracuje za pieniądze , kibic i pracownik klubu – już niekoniecznie ale ma chyba prawo do wyrażenia poglądu niekoniecznego z właścicielem klubu.
    No ale ja jestem nikim bo tylko kupuje bilet i czasem kiełbasę.
    Przykre.
    Chyba Pan Nitot nie będzie chciał 1szej ligi dla 300 kibiców (emeryci, renciści i „ślepi” fanatycy?
    Cienka jest linia relacji klub – kibice, media, sponsorzy itd.

    1. Niestety w naszym środowisku są tylko dwa sposoby, aby nie dochodziło do sprzeczek, złej atmosfery czy wzajemnego pouczania się oraz dyskutowania kto tu ma rację.

      Albo musi być ktoś, kto zjednoczy Polonistów przeciwko sobie (i oby to nie było miasto) albo sukcesy sportowe

    2. Jeśli chodzi o pieniądze Pana Prezesa to bym się nie martwił 🙂
      Niezależnie czy na trybunach będzie 300 czy 5000 kibiców to Pan Nitot tu będzie. Przynajmniej na razie.

  7. Wojciechowski też miał być na długo.
    Nie żebym się martwił ale brak mocnych kompetencyjnie struktur organizacyjnych klubu walczącego o wejście i ligi jest niepokojący. Czy nie lepiej zatrudnić kogoś z kibiców z odpowiednim wykształceniem i zapałem niż osobę nie mającą pojęcia a przede wszystkim nie związaną emocjonalnie z Polonią ? Praca w klubie sportowym to nie odfajkowanie 8 godzin w urzędzie czy nawet harówka w korporacji. Tutaj emocje się spotykają z zawodowstwem a biznes z zabawą. Trudne to połączenie. Może nawet za trudne dla wielu osób. Tym bardziej powinniśmy iśc na jakość a nie na ilość.
    Ale to moje luźne uwagi. Nie mam pojęcia o materii rzeczy a tylko sobie wyobrażam jak to powinno działać (pracuję w korporacji , część sprawa jest mądrze rozwiązywana część niekoniecznie).

  8. Oczywiście, że lepiej zatrudnić osoby, które mają czarne serce, a nie osoby, które mają Polonię gdzieś.
    Tylko, że osoby związane emocjonalnie z Polonią nie będą za każdym razem poklepywały Prezesa po plecach mówiąc, że wszystko jest super, bo nie jest. Taka osoba będzie mówiła, co jest do poprawy, a niestety Pan Prezes takie coś odbiera jako hejt i nieżyczliwe działanie wobec klubu. Dopóki to się nie zmieni to będzie ciężko.
    Mam głęboką nadzieję, że kiedyś jednak Pan Prezes zmieni trochę swoje podejście do tego.

  9. 19polonia11
    Skoro tak piszesz , musisz znać sprawy z pierwszej ręki.
    Nic nie umiem więcej mądrego napisać – powodzenia w znajdowaniu słów, które dotrą do Prezesa a będą na korzyść Polonii.

Dodaj komentarz