Za nami pięć pierwszych kolejek rundy rewanżowej rozgrywanych w tym roku. Poza pauzą na inauguracje ze względu na fatalny stan murawy w Morągu, podopieczni Krzysztofa Chrobaka spisują się wybornie.

W pokonanym polu „Czarne Koszule” jak na razie pozostawiły Ursusa, Drwęcę, Tura Bielsk Podlaski oraz GKS Wikielec. To co cieszy najbardziej, oczywiście poza zdobytymi trzema punktami za każde z tych spotkań, to oczywiście styl gry, który pod batutą naszego trenera wygląda imponująco. Na nic szukać analogii do ekipy z sezonu 2015/16 gdy wygrywaliśmy po 1:0, po mega nudnych spotkaniach, gdy często bramkę przesądzającą o losach meczu strzelaliśmy w końcówkach. Nawet w porównaniu do rundy jesiennej widzimy olbrzymi skok jakościowy w grze ofensywnej. Wreszcie kibic odwiedzający Konwiktorską może liczyć na szereg składnych, kombinacyjnych akcji sunących oboma skrzydłami, strzały z dystansu, a także bramki strzelane w ekwilibrystyczny sposób, jak choćby piątkowy gol Krystiana Pieczary w Wikielcu zdobyty „piętką”. Ktoś może powiedzieć, że więcej strzelamy, ale i więcej tracimy… jednak czy dla kibica mecz zakończony rezultatem 4:2 nie jest o wiele bardziej ciekawy niż nudne i wymęczone 1:0? A czy to między innymi o poprawę frekwencji nie chodzi? Czy przy okazji walki o najwyższe laury nie można tego zrobić we własnym stylu? Czy ekipa Chrobaka nie wybija się na tle tej ligowej szarzyzny? To w końcu „Wielka Polonia”, która ściąga na trybuny trzecioligowych obiektów tłumy gapiów, którym dotąd dane było mierzyć się z potęgami z Sieradza, Zambrowa czy Sulejówka.

Niestety obecny sezon przyniósł jeszcze jedną, tym razem nie tak łatwą analogię. Tym razem dziesięć punktów straty dzielących nas do fotela lidera na starcie rundy może być o wiele trudniejsze do odrobienia. Dwa lata temu to my przerastaliśmy tą ligę, stadionem, kibicowsko, budżetem, ego prezesa. W tym sezonie ta rola przypada łódzkiemu Widzewowi. Z nowym obiektem, kilkunastoma tysiącami na trybunach, wielkimi ambicjami oraz „Franzem” na ławce. Czy z tak zorganizowanym przeciwnikiem jesteśmy w stanie podjąć rękawice? Czas pokaże… choć już w drugiej kolejce Świt pokazał, że trzecia liga się Widzewowi kłaniać nie będzie i zbici łodzianie wracali w minorowych nastrojach do domu, pozostawiając komplet punktów w Nowym Dworze Mazowieckim. Na dzień dzisiejszy mamy 8 punktów straty i jeden zaległy mecz, dlatego wszystko w naszych nogach, a historia pokazała że potrafimy, mimo że w klubie wszyscy podkreślają, że przede wszystkim gramy o utrzymanie.

Nie mi osądzać ani rywali, ani celów wyznaczonych przez Zarząd i trenera. Mając za to w głowie co wydarzyło się do tej pory śmiało mogę stwierdzić, że możemy jeszcze w tej gonitwie do 2 ligi zamieszać! Można nazwać mnie zbyt wielkim optymistą, czy też heretykiem, ale czy gra naszej ekipy nie daje ku temu podstaw? Padały już zarzuty, że graliśmy z ogonem ligi, że dopiero prawdziwe testy przed nami, ale ja zapytam czy Ursus to słaba drużyna? Czy Tur nie ma rewelacyjnej rundy odbierając kolejnym faworytom kolejne punkty? Czy sukcesów w lidze nie odnosi się przede wszystkim wygrywając meczy z potencjalnie słabszymi rywalami, nie tracąc w tych potyczkach głupio punktów?

Argumentów za, myślę że zdecydowanie nam nie brakuje. Na bramce, korzystający z urazu kolegi, na pewny numer jeden wyrasta Janek Balawejder, który z każdym kolejnym meczem prezentuje się coraz okazalej. Blok defensywny, może i czasem przepuści jakąś kontrę, ale ofensywne rajdy Grzegorza Wojdygi, czy bramki po rożnych wbijane przez Przemka Szabata, dają tej formacji rozgrzeszenie. W pomocy praktycznie co mecz mamy innego bohatera. Jak słabszy mecz zaliczy „Manolo”, to wyręczy go „Wiśnia”, kiedy ten drugi miał lekki dołek to na drugim skrzydle nie do zatrzymania był Cezary Sauczek, a w odwodzie czekają tylko na swoje szanse Mateusz Małek i Patryk Zych. No i gwóźdź programu na szpicy… „Pieczi”!! Cztery mecze, 6 goli! A gdyby w kilku sytuacjach szczęście bardziej sprzyjało to spokojnie mogła by to już być liczba dwucyfrowa. Do tego idealnie układający tą ekipę trener na ławce, mający wiedzę, doświadczenie, znający realia ligi.

Jestem przekonany, że oni wszyscy wiedzą o co grają. Że nikt się jeszcze przed Widzewem nie położył, bo jak na razie w tym korespondencyjnym pojedynku to „Dzieci Warszawy” wychodzą zwycięsko i to rywale powinni się obawiać w jaki sposób zatrzymać rozpędzonego Pieczarę i spółkę! Że Polonia we właściwy sposób wykorzysta ten imponujący start rundy, nabierze wiatru w żagle i jeszcze nas wszystkich w tym sezonie pozytywnie zaskoczy!