Prawie robi różnicę

Co różni Krzysztofa Chrobaka od Jerzego Engela Juniora? Co różni obecną drużynę Polonii od tej z zeszłego sezonu? Co różni kibiców sprzed roku i dziś? Chrobak to trener piłkarski pełną gębą, Delfin to zwykła podróba. 

Krzysztof Chrobak
Krzysztof Chrobak (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Podobnie drużyna, która rok temu udawała, że gra w piłkę, a dziś to robi. Raz lepiej, raz gorzej, ale gra. W efekcie kibice oglądają mecze, a w poprzednim sezonie mogli tylko rzucić okiem na jakąś dziwną pląsawicę przeplataną widokiem stojących w miejscu obrońców. Bo jedyny napastnik siedział na ławce.

Ja wiem, że to trzecia liga, a nie druga. Ale fakty są takie, że dziś Polonia wybiega na boisko, żeby grać w piłkę nożną. I gra.

Zakończony przed chwilą mecz zaczął się od wściekłych ataków Łomży. Przyjezdni rzucili się na naszą bramkę, jakby od wygranej w tym meczu zależało ich życie. Już w szóstej minucie osiągnęli cel i… gra się wyrównała. Szybko dała o sobie znać przewaga Polonii w organizacji gry. My graliśmy piłką, co i rusz stwarzając groźne sytuacje, rywale musieli biegać. Do przerwy wyrównaliśmy, ale chyba nie było na trybunach nikogo, kto by się wtedy jeszcze niepokoił o końcowy wynik. Było widać, że kolejne bramki są tylko kwestią czasu. Łomżanie słabli z każdą minutą. Na pół godziny przed końcem zaczęły ich łapać skurcze. A nasi spokojnie grali swoje. Sytuacji strzeleckich i groźnych akcji było coraz więcej. Mogliśmy obejrzeć słupki, poprzeczki i przewrotki. Do celu brakowało centymetrów, czasem wręcz milimetrów. Aż w końcu stało się to, co nieuniknione – dwie bramki w końcówce. Wygraliśmy pewnie 3:1, a nasza wygrana właściwie ani przez moment nie była zagrożona. No dobra. Przez moment, czyli przez dziesięć minut dzielące bramkę dla Łomży od pierwszej bramki dla nas.

Jaki to był mecz? Co nam powiedział o drużynie? Kto się w nim wyróżnił, a kto zawiódł?

Widowisko było niezłe. Jak napisałem wyżej, obfitowało w groźne akcje. Toczyło się w dość szybkim tempie, a nasi zawodnicy ewidentnie byli usposobieni ofensywnie. To, co rzuca się w oczy w porównaniu do poprzedniego sezonu, to system gry. Znaczy się to, że on w ogóle jest. To już nie zbieranina sześciu obrońców, czterech defmidów i bramkarza. To drużyna. Ze wszystkimi pozycjami, pomysłem na rozegranie, opracowanymi stałymi fragmentami. Widać ogromną pracę, którą wykonał Krzysztof Chrobak. Widać, że chłopaki grają swoje niezależnie od tego, czy wygrywają, czy przegrywają. Kilka akcji można byłoby bez wstydu pokazać w ekstraklasie, a bramka Bartosza Wiśniewskiego mogłaby się znaleźć w zestawieniu „najładniejsze bramki kolejki w Lidze Mistrzów”. Wiemy więc, że nie tylko nie grozi nam w tym sezonie spadek (awans raczej też nie, ale obym się mylił), ale przede wszystkim to, że mamy swój styl, który próbujemy narzucić rywalowi. Że chłopaki wiedzą jak grać i grają tak. Że prawie każdy zna swoje miejsce na boisku i potrafi zagrać piłkę, po której ręce składają się do oklasków.

Mariusz Marczak
Mariusz Marczak

No więc: kto się wyróżnił? Oczywiście strzelcy bramek, w szczególności Mariusz Marczak. Dobre spotkanie zagrali też boczni obrońcy. Kilka naprawdę niezłych interwencji miał Mateusz Tobjasz (choć zdarzają mu się wciąż niepewne piąstkowania). Kto zawiódł? Przede wszystkim Mateusz Małek. Był niewidoczny, cały czas przegrywał pojedynki, a to, co zrobił w sytuacji sam na sam niedługo przed zejściem z boiska, wołało o pomstę do nieba. Mając przed sobą tylko bramkarza spokojnie poczekał na pojawienie się obrońcy, przełożył piłkę na nogę od strony obrońcy i kopnął dokładnie w momencie, kiedy miał już pewność, ze strzał zostanie zablokowany. Nie zawiódł natomiast Marcin Kluska, o którym od dawna wiadomo, że nie powinien zajmować się grą w piłkę, bo tego nie potrafi. Nie odnotowałem ani jednego udanego zagrania Kluski. Z reguły grał do obrońców i trudno mu się dziwić, bo ile razy zagrał do przodu, tyle razy piłka leciała w aut lub była przejmowana przez przeciwnika, do którego Kluska podał.

Reasumując to, co dziś się działo: przeciwnik nie był nadzwyczaj mocny, ale nasi zagrali swoje. Nie przeszkodziła im w tym szybko stracona bramka, co dobrze wróży na przyszłość. Widać, że „swoje” nie oznacza już ani gry na pałę, ani murowania bramki, ale całkiem ciekawe rozegranie z dążeniem do wrzutki lub uzyskania stałego fragmentu. Nie ma nikogo, kto by się chował, unikał gry, markował. Jedyny wyjątek to Kluska, ale o tym wiemy od dawna. Ta drużyna spokojnie dojedzie na metę w czołowej piątce ligi. Powinna też grać coraz lepiej, z coraz większą pewnością siebie. I coraz ciekawiej. Zadaniem dla trenera Chrobaka i reszty sztabu powinno być teraz śledzenie mazowieckich lig w celu znalezienia rozgrywającego, który pozwoliłby Klusce odejść do zawodu, w którym czułby się w miarę komfortowo.

W ubiegłym sezonie mieliśmy prawie trenera, prawie drużynę i oglądaliśmy prawie mecze. W tym widzimy ciekawe akcje, walecznych piłkarzy, przewrotki, słupki, szybkie tempo. Prawie robi wielką różnicę.

Zamiast pointy napiszę rzecz, o którą bym się nie podejrzewał przed meczem. Dopiero w samej końcówce przypomniałem sobie, że na boisku nie ma Michała Oświęcimki. To cieszy, ale wracaj do zdrowia Michał! Czekamy na Ciebie i liczymy, że odciążysz biednego Kluskę.

Author: Sneer_LM

26 thoughts on “Prawie robi różnicę

  1. @Sneer_LM
    Ja bym się za dzisiejszy mecz Kluski aż tak nie czepiał. O dziwo zagrał lepsze zawody od Gawrona.
    Trochę też jestem zaskoczony pochwaleniem obydwu bocznych obrońców. Z tego co pamiętam to Bochenek nie jest Twoim ulubieńcem, a po dzisiejszym meczu myślałem, że nie zostawisz na nim suchej nitki, bo ewidentnie dziś mu nie szło.

    1. Luk mnie ubiegł. Kluska rozegrał dobry mecz, owszem zdarzały mu się podania do nikogo w ofensywnym rozegraniu akcji, ale to przecież IV liga.
      Boczni obrońcy nierówni – Bochenek zawalił karnego, że też sędzia tego nie gwizdnął, mieliśmy szczęście.
      Tobjasz znów zawalił bramkę. On musi wszystko centrowane w pole bramkowe łapać, ma takie warunki, że musi. Wypluwa piłkę po lekkim strzale innym razem ustawia mur tak, że mu prawie wlepili gola przy drugim słupku.
      Marczak graczem meczu kolejny raz. Pewnie mu znowu Muchomor nie zaliczy asysty, ale trzecia bramka ( Chorosia ) to jego zasługa.
      Sauczek po przerwie lepszy niż Małek przed. Nie rozumiem tylko trenera, czemu tak długo trzyma na ławce Wierzbę. Obaj w końcówce pokazali ładną kombinacyjną i groźną dla przeciwnika piłkę. Powinni razem dłużej sobie pograć, ale trener tego nie wprowadza.
      Chałas za długo na boisku, Tak, jak Małek wiele nie wniósł.
      Łomża gra o utrzymanie. Mimo Waszych opinii – my nie.

    2. @olo, niestety ale największą bolączką trenera(już kolejnego) w przypadku Wierzbowskiego jest jego postura… nie wiem gdzie jest problem, ale ten chłopak jest już tu kolejny sezon i nadal nie jest w stanie zbudować odpowiedniej masy mięśniowej, by móc rozegrać więcej minut i podjąć fizyczną walkę z rywalami. Niestety jeśli na poważnie myśli o dalszej przygodzie z piłką to musi zacząć w końcu wyglądać jak senior i „przypakować”, bo inaczej przepadnie. A szkoda by było bo umiejętnościami technicznymi, oraz swoją nieprzewidywalnością i kreatywnością nakrywa w Polonii wszystkich.

    3. Luk, nie zgodzę się. To obiegowa i dyżurna opinia, że Wierzbowski jest chucherkiem i ze względu na brak masy nie gra. My go widzimy sporadycznie,w tej rundzie zagrał raptem może łącznie z 50 minut i to same ogony. Ale tak dziś, jak i z Wikielcem pokazał po wejściu kilka ciekawych zagrań – szkoda, że tak krótko bo może by zaasystował, a może by i trafił.
      Gawron, na którego stawia trener jest lepszy ? Małek jest lepszy ? Kluska jest lepszy ? Chałas jest lepszy ? Trzej pierwsi to jeszcze dzieciaki ( niech się tylko na mnie nie obruszają 🙂 ) a grają dużo więcej.
      Czemu dziś po godzinie gry trener nie zdjął z boiska Gawrona i nie zagrał Kluską i Marczakiem w środku, Wiśnią i Sauczkiem na skrzydłach, Chałasem na szpicy i podwieszonym pod niego Wierzbowskim ? Moglibyśmy się przekonać, czy problemem Wierzbowskiego jest brak masy, czy też Manolo, na którego pozycji gra Wierzbowski. Trener jest fachowcem i chyba jest w stanie znaleźć miejsce na boisku dla nich obu.
      Leszek Pisz miał jeszcze mniej centymetrów i kilogramów – a jak grał !
      I jeszcze słowo o Tobjaszu. Psioczę na niego, ale liczby nie kłamią. Siedem bramek straconych Polonii i trzecia lokata w tej grupie pod tym względem. Chyba jestem przewrażliwiony.
      I jeszcze jedno. Końcówka meczu, gramy Tobjaszem – 22 lata, Chorosiem – 19, Gawronem – 21, Kluską – 21, Sauczkiem – 19 i Wierzbowskim – 19 lat. Ciekawie nam się przyszłość zapowiada. Ale żeby nie było. Najlepsi na boisku to Marczak i Wiśniewski. Odpowiednio 34 i 32 lata. Bez nich nie bylibyśmy tu, gdzie jesteśmy.
      I już na sam koniec: Przewaga liderów nad nami stopniała z ośmiu punktów do pięciu. Ciekawe o ile się zmniejszy za tydzień.

    4. co do Wierzby… może tak, może nie, ale to chyba nie przypadek że kolejno Gołaszewski, Szymanek, a teraz Chrobak na niego nie stawiają i grywa jedynie ogony… też bym chciał się mylić w ocenie, bo jak wyżej wspomniałem umiejętności, oraz talent chłopak ma niesamowite i przewyższające tą ligę. na pewno dało by radę upchać go razem z Marczakiem w pierwszej jedenastce… ale jak to mawia jeden z topowych obecnie komentatorów: „to są właśnie te detale…” i coś jednak musi być na rzeczy…?

    5. postaram się przy najbliższej okazji spytać trenera Chrobaka o Wierzbę, o ile nie zapomnę… czyli na meczu z Lechią w Tomaszowie

    6. „I jeszcze słowo o Tobjaszu. Psioczę na niego, ale liczby nie kłamią. Siedem bramek straconych Polonii i trzecia lokata w tej grupie pod tym względem. Chyba jestem przewrażliwiony.”

      Nie mogę się zgodzić. Liczby nie kłamią, bo nasza obrona faktycznie jest całkiem pewna. Głównie za sprawą Maślanki i Zembrowskiego, a i Choroś choć często nerwowy i niepewny robi mało błędów. Bochenkowi zdarzają się już kiksy i obcięcia, ale najczęściej bez konsekwencji.

      Tak więc przed Tobjaszem stoi naprawdę solidny mur obronny. A teraz przejdźmy do bramek jakie straciliśmy – aż 3 zawalił Tobjasz w 100 % ( 1 gol dla Kaczkana, 2 gol dla Pelikana i dzisiejsza bramka), przy 2 kolejnych mógł/powinien się lepiej zachować, bo miał piłkę na rękach ( 2 gol dla Kaczkana i gol dla Drwęcy), a przy jednym bezsensownie wybił niecelnie piłkę, zamiast przytrzymać w końcówce (3 gol dla Łowicza). Jedyna bramka za jaką nie ponosi żadnej winy to gol z karnego z Pelikanem. To pokazuje jak pewna obrona przed nim stoi i ile punktów Tobjasz zawalił już nam bezpośrednio swoją grą. Gdyby nie on myślę, że bylibyśmy dziś liderem. Nasza obrona jest mocna i szczelna mimo Tobjasza ( częściowo też Bochenka), a nie dzięki jego interwencjom.

    7. @KSP_na_Zawsze
      niestety oglądając mecze rezerw nie da się odnieść wrażenia, że na chwilę obecną Tobjasz jest mimo wszystko zdecydowanie lepszy od Balawejdera i Siryka 🙁
      dziś na mnie bardzo dobre wrażenie zrobił bramkarz z Łomży, to co musiało wpaść to wpadło-nie miał szans, ale wyjął skubany dziś przynajmniej 3 setki w sytuacjach sam na sam, do tego ekstra skracał kąt w kilku innych naszych okazjach i na prawdę tylko naszej indolencji i jego świetnym interwencjom Łomża zawdzięcza dziś powrót do domu tylko z 3 bramkami.

      szkoda Puska, bo on zapewniał większy spokój w bramce, chociaż też już pod koniec poprzedniego sezonu potrafił się czasami pogubić… no i pojawia się na tapecie temat naszego trenera bramkarzy, Piotra Wojdygi, bo odnoszę dziwne wrażenie, że pod jego skrzydłami nasi bramkarze troszkę jakby cofnęli się w rozwoju(Tobjasz, a w tamtym sezonie również Pusek), a młodzi(Balawejder, Siryk) wcale nie robią oczekiwanych postępów… :/

    8. @Luk

      Dobre wrażenie zrobił na mnie tez „nasz” Brudnicki. Ale to raczej transfer z gatunku niemożliwych, przynajmniej do końca sezonu. Jak straci status młodzieżowca mogą go kimś zastąpić na co po cichu liczę. Ten bramkarz z Łomży jako alternatywa lub wzmocnienie już w zimowym okienku byłby bardzo ciekawą opcją, pytanie czy realną? Ciekawe czy Błesznowski jeszcze gra w piłkę i w jakiej jest formie. Jak grał u nas prezentował się więcej niż solidnie.

      Oczywiście żal Puska, ale czasu nie cofniemy. Pogodziłem się, że pod jego nieobecność gramy całą rundę bez bramkarza, niezależnie który z 3 paralityków stanie między słupkami. Mam tylko nadzieję, że trener Chrobak też to widzi i w zimie ściągniemy jednego, chociaż średniego bramkarza. Z tym po prostu nie mamy szans na nic więcej niż utrzymanie.

      Co do trenera Wojdygi ciekawy temat i wątpliwości. Ciężki temat do oceny, bo chyba nikt z nas nie chodzi na treningi i nie obserwuje jego pracy. Nie ma więc jak stwierdzić czy to tylko słabi bramkarze, czy też słaby trener. Najprościej byłoby podpytać któregoś z byłych bramkarzy co sądzi o jego pracy i umiejętnościach. Czy Wy jako dziennikarze macie taką możliwość?

    9. co do Brudnickiego to cały mecz z Sokołem powtarzałem by strzelać z dystansu, bo pamiętam jak wielkie problemy sprawiało temu chłopakowi bronienie czegokolwiek co leciało w światło bramki-szkoda że nasi nie stworzyli praktycznie żadnej okazji by dać mu się wykazać. niby po meczu trener przyjezdnych bardzo go chwalił i wypowiadał się w superlatywach samych, więc pytanie czy chłopak się ogarnął, czy to może właśnie treningi z innym trenerem go wyprowadziły na prostą, a może po prostu nie dźwignął presji na K6??

      niestety, wątpliwe by którykolwiek z jeszcze aktywnie kopiących udzielił odpowiedzi na to pytanie, ale w kuluarach już nie raz słyszałem że niestety pod Wojdygą nasi bramkarze się cofają w rozwoju 🙁 co do samego materiału który ma pod swoimi skrzydłami to chyba nie jest tak źle, bo jednak Tobjasz się świetnie zapowiadał zaraz po przyjściu na K6, Balawejder i Siryk też mieli być dobrym materiałem, generalnie to z Sahary zazwyczaj dobrzy bramkarze wychodzili… nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem, ale widzę efekt końcowy i dlatego nieśmiało, ale coraz głośniej zaczynam o tą pracę z bramkarzami pytać…

    10. @Luk

      Jeśli faktycznie Twoje wątpliwości są zasadne, to jest tylko jedno rozwiązanie. Trenerem bramkarzy w CLJ MKSu jest Seba Przyrowski. Wprawdzie nikt nie wie czy jego doświadczenie boiskowe przekłada się na umiejętności trenerskie, ale w naszej sytuacji budżetowej powinniśmy dawać szansę swoim i czasem ryzykować. A jak Wojdyga radzi sobie aż tak fatalnie jak Tobjasz broni, to Przyroś na pewno gorszy nie będzie.

    11. warsztatu trenera Wojdygi nie znam, jakieś tam szepty do mnie doleciały, ale też wydaje mi się, że wyciągane głównie na bazie występów Tobjasza, Balawejdera i Siryka meczach ligowych, więc ocenić ciężko… ale faktycznie dziwne wydaje się być to, że każdy z naszych bramkarzy od dwóch sezonów zalicza sportowy zjazd… 🙁

  2. Również uważam, że Kluska nie tak tragiczny. Oczywiście nie zastąpi Cimka, ale na tej pozycji wygląda lepiej niż w napadzie. Chociaż jak pisałem dziura w środku pola jest widoczna. Zgadzam się też z @Luk, że Gawron strasznie przygasł pod nieobecność Oświęcimki, bo z Sokołem AŁ też grał słabiej.

    Nie mogę zgodzić się też, że Tobjasz miał kilka niezłych interwencji. Pierwsza bramka to jego babol, o mały włos a przez wyplucie piłki miałby drugą na koncie jeszcze. Dla mnie to on, a nie Kluska, powinien zmienić zawód.

    Zwracam uwagę też, że Bochenek regularnie się obcina, ma fatalną skuteczność podań i równie słabe wrzutki, a jedyne co naprawdę robi dobrze to bieganie. Dla mnie to przypadek Pieczary – powinien zając się startem w maratonach, a nie grą w piłkę, bo granie w piłkę to jego najsłabsza umiejętność.

    Mam też drobny zarzut do Chrobaka w przekroju całego sezonu póki co, a jest to zbyt późne reagowanie zmianami na sytuację boiskową. Ale nie wykluczam, że wynika to z jakości dostępnych rezerwowych. Pod resztą mogę się podpisać.

  3. Też nie mogę się zgodzić co do Kluski. Rzeczywiście piłki grane do przodu nie zawsze dochodziły do adresata, ale dobrze przetrzymywał piłkę i wprowadzał ze środka. Dawał spokój w rozegraniu i miał kilka istotnych przechwytów. Jak na trzeci (?) mecz na tej pozycji to naprawdę było nieźle. Jednocześnie myślę, że to w końcu pozycja dla niego, bo zarówno a ataku i na skrzydle nie zachwycał.

  4. No więc poświęciłem mecz na śledzenie Kluski właśnie. Obserwowałem go bez piłki i przy piłce. Nie miał ani jednego udanego zagrania w tym meczu. Ani jednego panowie. Każde jego zagranie to było albo podanie do ostatniego obrońcy, albo do przeciwnika, albo w miejsce, gdzie nie było nikogo, albo w aut. Przy akcjach ofensywnych przeciwnika uciekał przed piłką i akcją. Cofał się tak, żeby przypadkiem nie móc interweniować. Wśród zalewu zagrań niezbyt udanych (np. podania w aut czy do obrońców) zdarzyło się kilka tragicznych. I ani jednego udanego. Może inaczej oceniacie Kluskę, bo uciekał od gry, więc zepsuł mniej niż zwykle, ale uwierzcie, że jest jak piszę. A jeśli nie wierzycie, spróbujcie śledzić go przez cały mecz.

    Co do reszty, raczej zgoda. Jak napisałem, Tobjasz miał kilka niepewnych interwencji, choć bramki nie zawalił (a jeśli już, to nie sam). Akurat tę piłkę wypiąstkował w okolice dwunastego – czternastego metra, ale… ani tam, ani między piłką i bramką, nie było żadnych obrońców. Jeśli miałbym wskazać sytuację, którą zawalił naprawdę, to miała ona miejsce w okolicach 70 minuty, kiedy wypiąstkował na piąty metr, wprost do któregoś z łomżynian, który na szczęście nie spróbował strzelić bramki. Co do dobrych interwencji, pozwólcie, że przypomnę choćby interwencję po strzale z wolnego (notabene jestem niemal pewien, że strzał był przed gwizdkiem i sędzia nie powinien w ogóle tego puścić dalej).

    Co do Bochenka (którego ogólnie oceniam na poziomie Kluski lub gorzej), dziś nie zagrał tak źle. Większość meczu grał znośnie, a karnego, którego sędzia nie podyktował (choć powinien – tu zgoda) aż dwukrotnie nie sposób mu szczególnie wypominać, skoro go ostatecznie nie było. Za to w końcówce ruszył do przodu i miał kilka niezłych wejść dublując skrzydło. Jak na Bochenka naprawdę nie było źle.

    I taka uwaga ogólna: nie rozumiem, czemu Chrobak trzyma na ławce Wojdygę. Jestem pewien, że gdyby grał, mielibyśmy dwa razy więcej dośrodkowań i wygralibyśmy wyżej.

    Co do podniesionego wyżej zarzutu wobec Chrobaka, rozumiem, że nie dotyczy on meczu z Łomżą, a jest bardziej uwagą ogólną? Jeśli tak, to ok, a jeśli nie, to nie zgadzam się absolutnie. Dziś Chrobak reagował bardzo szybko, a jego zmiany naprawdę wniosły ożywienie.

    A poza tym Kluska to dramat 😉

    1. może mi faktycznie sporo sytuacji uciekło w meczu podczas pisania relacji, ale serio Klucha był aż tak słaby? osobiście widziałem kilka jego przejęć piłki, plus udane kiwnięcie jednego, dwóch obrońców i celne oddanie piłki. mimo wszystko chyba zbyt ostro go oceniasz, przynajmniej po dzisiejszym meczu.

      faktycznie dziwne, że ani Wojdyga, ani Szabat nie grają od początku. w przypadku Grzesia jestem w stanie zrozumieć, że prawa obrona(zamiast Bochenka) to jednak nie jego naturalna pozycja, ale czemu Przemek nie jest jeszcze gotowy do gry od pierwszej minuty nadal nie rozumiem.

    2. @sneer_LM

      Oczywiście zarzut dotyczył sezonu całościowo, a nie tylko dzisiaj. Dziś. jak zauważyłeś, reagował prawie idealnie, dlatego każdy ze zmieników (oprócz Szymerskiego, który grał za krótko) ożywił naszą grę.

      Co do Wojdygi to dziś był na trybunach. Natomiast on nie gra, bo jest zwyczajnie wyraźnie gorszy od Maślanki. Zarówno w ofensywie, jak i obronie. Ja natomiast nie rozumiem czemu właściwie co mecz wpuszczany jest Szymerski. Faktycznie gra ogonki, ale o nie pokazał jeszcze nic wartego zapamiętania, a i po boisku porusza się jakoś niemrawo. Wydaje mi się, że Zych dałby więcej na zmianie w końcówkach.

      @Luk

      Patrząc na to jak dziś zaprezentował się Szabat, to może to być spowodowane jego formą. Wiem, że to nie jego pozycja, ale mimo wszystko parę zagrań wołało o pomstę do nieba. Do tego zawalona decydująca bramka w Łowiczu. Jeśli Szabat nie ma formy to Bochenek, mimo wszystko braków, jest lepszą opcją – szybciej biega.

  5. @Olo @KSP_na_zawsze klub wiąże koniec z końcem i szuka oszczędności, a wy szukacie już transferów gotówkowych? Kurde optymizmu Ola nie rozumiem podobnie jak wielu wypowiedzi Jardela w tym sezonie. Wasze zdanie, rozumiem i doceniam, ale się nie zgadzam 😛

    Chłopaki zaczynają wyglądać jak piłkarze, bo wreszcie grają w piłkę, a nie jakąś jej wariację. Widać też, że Ci, którzy przejęli szatnię ciągną resztę do przodu. Jesteśmy dopiero w 1/3 sezonu. Póki co kontuzje wyłączyły tylko Cimka (spora strata). Nie gra nieprzygotowany Kaczmarek. To tylko dwóch zawodników. Wypada 2-3 zawodników z podstawowego składu i kim ich zastępujemy? Nie ma ławki. Nasi jedyni napastnicy grają w pierwszej jedenastce – przypominam, że to Chałas, Wiśniewski i Kluska. Czym wy chcecie strzelać bramki rywalom?

    Na razie odpukać w niemalowane gra Marczak i strzela Wiśniewski, ale jak któryś z nich wypadnie, się może ten piękny bilans zmienić, bo nie ma zmienników.

    Dwa po męczarniach z Wikielcem widziałem dopiero pierwszy mecz u siebie, gdzie nie zagrali tego co zwykle. Niech ustabilizują formę. Mnie ewentualność awansu nie przeszkadza – bo mam takie wrażenie, że Olo mnie lekko między słowami o to oskarża. Jak awansują, to super, ale na chwilę obecną nie ma logicznych argumentów, które mogą za tym przemówić.

    Poza sferą na boisku są inne czynniki, o których jakimś cudem zapominacie. Domyślam się, że jakoś ciężko to zaakceptować, ale najpierw ten klub trzeba przedefiniować. Znów musi stać się fajnym miejsce, które da kibiców (tych obrażonych – jak wrócą będzie lepiej), którzy pociągną za sobą sponsorów.

    Mnie się występ Kluski podobał bardziej niż ostatnio. To nie jego pozycja, ale zdecydowanie Gawrona wczoraj nakrył. Słabiej boki obrony niż zwykle. Bochenek znów elektryczny, a Maślanka mniej dokładny, ale na całe szczęście mieli też swoje dobre zagrania, które zdecydowanie przy wygranej pozwalają zapomnieć o niedokładnościach.

    1. To nie tak Kwiksterze. Ja nie oskarżam Ciebie ( to zresztą zbyt duży kaliber słowa ) o brak wiary w awans. Stawiam tylko problem inaczej – jestem przekonany, że sportowo jesteśmy dziś w czubie tej grupy, a przy odrobinie szczęścia możemy być nawet jej zwycięzcą.
      Wiem, popukasz się w czoło, że ktoś na wieczorowego coś tak niedorzecznego pisze. Ale, czy rzeczywiście niedorzecznego ?
      Personalnie wyglądamy więcej niż groźnie dla przeciwników. Marczak i Wiśniewski w obecnej formie to liderzy drużyny, ale tacy liderzy, którzy gdyby wybierać jedenastkę tej grupy to nie mogliby być pominięci. Do tego strzelają i asystują.
      Linia obrony, o czym już pisałem ma trzeci wynik w grupie pod względem wpuszczonych goli. Skuteczność ofensywy to szóste miejsce w grupie, a różnica bramek – plus osiem – to już drugie. Z pierwszą połówką tabeli graliśmy już pięć razy, inni mniej, przeważnie trzy. Jak Widzew i Tomaszów. To garść suchej statystyki, która dużo o nas mówi.
      Ze sportowych plusów trzeba podkreślić jeszcze, że grupa młodzieżowców to ścisła czołówka, jeśli nie najlepsi w grupie. A dwóch koniecznych do składu to albo osłabienie, albo duża przewaga drużyny.
      No i absolutny advance – trener Chrobak. Nikt takiego fachowca na ławce nie ma.
      Nadal Kwiksterze jesteś przekonany, że walczymy o utrzymanie ?
      Oczywiście trzeba mieć z tyłu głowy Widzew. Ale … ma trenera Smudę, który co ostatnio weźmie do ręki to spartoli. Widzew ma ogromne ciśnienie i musi ! A to pęta nogi. Ma struktury, stadion, budżet, bogatego właściciela i kibiców. Tam już wszyscy są przekonani, że ligę przeskoczą bez problemu. To przekonanie nie jest sprzymierzeńcem.
      Przekornie zaznaczę, że w sprzedaży karnetów, ilości kibiców, wielkości stadionu i budżetu jesteśmy za Widzewem. Może nie tuż, ale na drugim miejscu w tej grupie.
      Kończąc – jestem zdania, że mamy sportowy potencjał na wygranie ligi. Nie będę się biczował i asekurował.

    2. Spasuje, bo nie chce mi się wchodzić w tą dyskusję. Mam za mało czasu na analizowanie i odnoszenie się do sprawy, a dodatkowo się mi nie chce… Niech wygrywają, tyle mi wystarczy na boisku. Bardziej martwi mnie aspekt okołoboiskowy, ale to jak widzę dla Was mniej istotne, także miłego 😉

  6. Sneer: co do ‚ani jednego udanego zagrania Kluski”, wybacz, ale tym bezwzględnym czepianiem się Kluski wyrządzasz więcej zła dla zespołu Polonii, niż tego zła wyrządził Delfin. Twoja wiedza o taktyce i realizacji gry środkowego pomocnika, jak również szybkość spostrzegania boiskowych wydarzeń równa jest ZERU. Przykro mi, że w ten sposób muszę zareagować, ale Twoja ocena gry Kluski jest nierzetelna, niesprawiedliwa i… wręcz PROSTACKA, bo jak inaczej ocenić zdanie : Kluska, o którym od dawna wiadomo, że nie powinien zajmować się grą w piłkę, bo tego nie potrafi. Nie odnotowałem ani jednego udanego zagrania Kluski. Z reguły grał do obrońców i trudno mu się dziwić, bo ile razy zagrał do przodu, tyle razy piłka leciała w aut lub była przejmowana przez przeciwnika, do którego Kluska podał.”
    Takie zdanie mógł napisać ktoś, kto wychował się wśród buszmenów!!! czytaj opinie innych i spróbuj zrozumieć, co piszą. Wszyscy się mylą chwaląc Kluskę za mecz z Łomżą???????? Proponuję wizytę u okulisty, a jeżeli wyniki badań okażą się dobre , to oznacza konieczność wizyty i rozmowy z psychologiem, księdzem lub najlepiej – trenerem Chrobakiem. Oni wskażą Ci, jaki masz problem, bo można krytykować, ale trzeba mieć w sobie troszkę więcej kultury i obycia. Pogniewaj się na mnie, odreaguj kolejnym chamskim wpisem, ale poczuj się w tym momencie, tak jak po Twoim wpisie poczuł się Kluska, jeden z najlepszych ułożonych technicznie piłkarzy, jaki zagrał przeciwko Łomży. Pzdr

  7. Chamstwem nie jest pisanie, że ktoś nie potrafi grać w piłkę, ale wyzywanie kogoś od buszmenów, bo nie zgadzasz się z jego opinią. To tyle odnośnie chamstwa, bawolik. Odnośnie Kluski i jego ocen, sprawa jest prosta. Kilka osób to nie są „wszyscy”. Siedzę na trybunie w gronie osób, które mają pojęcie o piłce. Tak się składa, że w kwestii Kluski nasze opinie są zbieżne. A że są zbieżne od roku co najmniej, toteż piszę „od dawna wiadomo…”. Możesz się nie zgadzać, ale ośmieszasz się nazywając mnie chamem i podając jeden argument: że Kluska jest dobrze wyszkolony technicznie. Janusz Chomątek (nie jestem pewien, czy tak to się pisze) też był doskonale wyszkolony technicznie. Lepiej niż Kluska.

    Mógłbym Ci w odwecie polecić specjalistę od głowy, ale tylko bym sprowokował kolejny wykwit bluzgów, więc sobie daruję. EOT.

  8. Nie chciało mi się czytać całej dyskusji więc odniosę się tylko do teksu. Możemy być zadowoleni bo tyle sytuacji ile Polonia miała w meczu z ŁKSem Łomża to za Szymanka i Gołaszewskiego także w trzeciej lidze gdy awansowaliśmy nie było w dwóch albo trzech meczach. W końcu Polonia gra z polotem, mam wrażenie, że ten mecz można było spokojnie w telewizji pokazać 🙂 Z drugiej strony ktoś chyba nie uważał, pragnę przypomnieć, że przy stanie 1-1 Tobiasz sprokurował zagrożenie i wystarczyło by ktoś z gości w odpowiednim momencie wepchnął piłkę do pustej bramki, by za chwilę się pięknie zrehabilitować broniąc trudny strzał z rzutu wolnego. Mam taką cichą nadzieje, że ta parada doda mu pewności, bo nie może być tak, że człowiek drży jak coś leci w światło naszej bramki. Jest dobrze, na trybunach można spotkać ludzi, którzy sobie niedawno odpuścili (mówię też o sobie), nie jest bogato, ale widać, że ludziom zależy by ten wózek pchać pomału we właściwą stronę. Fajne konferencję, aż miło posłuchać, nie ma tej bufonady i chamstwa którym raczył nasz Szymanek, tych głodnych kawałków Igora, naprawdę trenera Chrobaka miło posłuchać. Oby tak dalej 🙂

  9. Dyskusja znowu poszła w rejony nie służące ani Wam kibicom, ani Polonii. Faktem jest, że środek pola – tak kluczowy w nowoczesnej piłce- nie jest u nas w tej chwili idealny. Oświęcimka walczył za trzech ale jego przechwyty nie zawsze skutkowały szybkim kontratakiem. Kluska jest piłkarzem o innej charakterystyce, technice, nawet warunki fizyczne ma zdecydowanie inne. Nie wiemy, czy trener chce go ustawić na defensywnym pomocniku na dłużej – czy też będzie czekał np. na Kaczmarka (tego nowego ?). Ja też patrzyłem w trakcie meczu uważniej na Kluskę i rzeczywiście miał mało udanych zagrań do przodu, mało przechwytów ale już kilka razy zastawił się przeciwnikom, utrudnił szybsze wyjście. Mało przekonywujący był Gawron (początek sezonu miał niezły, może lepiej grał u boku Oświęcimki?), Maślanka też jakby obniżył loty (ale dał asystę). Powiedzcie mi lepiej co sie dzieje z Wojdygą – nie było go nawet w 18tce meczowej . Kontuzji nie miał (siedział na siatce i się cieszył). Znowu mi zniknał Chałas (poza przewrotką). Mimo wszystko powoli sie krystalizuje 1szy skład (trener lubi wychodzić na mecz tą samą 11tką).
    Wydawałao sie że było znacznie wiecej ludzi niz te niecałe 1100.

Dodaj komentarz