Hobbit czyli tam i z powrotem

W tytule jest hobbit, ale tekst będzie o jego koledze Gollumie. Czyli małe porównanie z naszym Prezesem. 

Prezes Władysław Jerzy Engel, podobnie jak jego literacki pierwowzór Smeagol, znalazł kilka lat temu swój przeklęty pierścień. Powieściowy Silmarill tym razem przybrał formę mitycznego stadionu usytuowanego na koronie warszawskiej skarpy, a właściwie kilka pięter nad nią. Otoczonego zwartą zabudową biurową sięgającą chmur i podpiwniczonego halą koszykarską, kortami, boiskami treningowymi, garażami i wszystkim, co tylko może przyjść do głowy prostemu trenerowi piłki nożnej. Podobnie do nieszczęśliwego posiadacza pierścienia, Engel zaszył się w swoim gabinecie i syczy na każdego, kto zdaje mu się stanowić zagrożenie dla skarbu. A takich jest mnóstwo: wszyscy, którym nie podoba się piękna i skuteczna gra engelowej drużyny; sędziowie; trenerzy innych klubów; kibice za to, że przychodzą i zawracają głowę; kibice za to, że nie przychodzą; media; każdy, kto chciałby zobaczyć plany mitycznej inwestycji lub choćby poznać nazwę potencjalnego inwestora; każdy, komu nie podoba się sposób, w jaki Delfin udaje, że nie ma go w klubie; urzędnicy żądający dokumentów; władze wskazujące, że Prezes mija się z prawdą. Jeśli kogoś nie wymieniłem, nie było to złośliwe. Przepraszam takie osoby.

Wszyscy znamy historię miłego chłopca Smeagola, który po znalezieniu kosztowności stał się chciwym i podejrzliwym stworem, a w konsekwencji utknął w swoim świecie, dla świata realnego będąc niebezpiecznym potworem znanym jako Gollum. Tą samą drogą zdąża Prezes. Dookoła sami wrogowie, a każdy tylko łypie chciwie na prezesowy skarb. Jeśli ktoś nawet nie łypie dla siebie, to na pewno chce chociaż Prezesowi zabrać zabawkę.

Takie życie w oblężonej twierdzy musiało się odbić na zdrowiu. Jak bardzo się odbiło, widać po ostatnim wpisie Prezesa na blogu, w którym uznał, że winnym porażki z Puszczą nie jest Delfin, który zdjął w przerwie najlepszego piłkarza, tylko bogu ducha winny sędzia i zawodnik Puszczy, który miał czelność przewrócić się mimo dość solidnej postury. Na dowód klub wrzucił wideo, z którego ponad wszelką wątpliwość wynika, że karny został podyktowany prawidłowo.

Istnieje ogromne podobieństwo między stadionem i meczem z Puszczą. Obie sprawy przegrywamy na własne życzenie po niewymuszonych błędach i w obu przypadkach winni są wszyscy dookoła.

Smeagol sam zmienił się w Golluma. Wraz z Prezesem zmienia się nasz ukochany klub. Gollum skończył w samotności, jako istota skrajnie nieszczęśliwa i pomieszkująca ponure podziemia. Jak tak dalej pójdzie, Prezes pójdzie szukać innych skarbów, nasza kochana Polonia zostanie z garstką kibiców na stadionie, który od tych podziemi niewiele odbiega.

Tam i z powrotem. Z trzeciej ligi do drugiej i… pozostanie nam znów trzecia liga, zmarnowana ogromna energia i zagadka zadana przez Golluma:

Nie można tego zobaczyć ani dotknąć palcami,
Nie można wyczuć węchem ani usłyszeć uszami,
Jest pod górami, jest pod gwiazdami,
Pustej jaskini nie omija,
Po nas zostanie, było przed nami,
Życie gasi, a śmiech zabija.

Polonia nigdy nie zginie! Pamiętajmy, że Gollum stracił swój przeklęty skarb i odszedł w niesławną pamięć.

Author: Sneer_LM

9 thoughts on “Hobbit czyli tam i z powrotem

  1. Zginąć pewnie nie zginie.Trzecia liga też jest ciekawa.Wszak sporo tam prolegijnych drużyn z którymi mecze są zawsze ciekawe przede wszystkim kibicowsko, szeroko pojęte łódzkie też nie są słabe,2-ga Jagiellonia,odradzająca się piłkarska Łomża….
    Będzie fajnie. Polonia nigdy nie zginie,ale czy kiedyś powróci do ekstraklasy ?

  2. Na początku sezonu słyszałem, że będzie tak pięknie, za chwilę I liga i awans do ekstraklasy. Miało być pięknie, a wyjdzie jak zawsze. Obym się mylił tym razem i życzę Polonii powodzenia w końcówce sezonu

  3. Stadion dla Polonii, zgodny z duchem miejsca, z jego tradycją i historią miasta/dzielnicy może powstać tylko w jednym przypadku: jak będzie chciało go wybudować miasto.

    Inwestor prywatny po chce jak najwięcej wyciągnąć i nigdy nie będzie inaczej.

  4. zaczynałem mieć pretensję do siebie, że niepotrzebnie czepiam się „Bogu ducha” winnych aniołów, że patrzę na to, co dzieje się w klubie zbyt pesymistycznie… tymczasem widzę, że Poloniści, ale tylko C inteligentni, Poloniści z krwi i kości myślą tak samo jak ja… to, co wyróżnia kibiców Polonii od pozostałych stołecznych kiboli to kultura wyniesiona z domów… warszawskich domów, z warszawskich dzielnic… i tym należy tłumaczyć, że dwóch aniołów jeszcze nie wywieziono z Konwiktorskiej na taczkach… karny był i należał się Puszczy jak psu buda, kto twierdzi inaczej, powinien zapisać się do pewnej partii, w której prawda, jedyna prawda spływa z ust prezesa i fachowca od mistrali i tragedii smoleńskiej. Ten sam krój, to samo zaślepienie.. a może znowu krzywdzę prezesa, może prezes pisząc swój post miał na myśli inny rzut karny, choćby drugi podyktowany dla Polonii w meczu z Radomiakiem…? anioł z każdym kolejnym dniem z prezesa przemienia się w dozorcę…

  5. Znakomity tekst, świetne porównania.
    A merytorycznie: prezes to tylko członek zarządu, którego może odwołać rada nadzorcza. Proste jak konstrukcja cepa. Cieszyłem się gdy powstała SA i gdy obecny prezes uzyskał stanowisko. Jednak po wielu miesiącach stwierdzam, że to był błąd, Jurek myśli głównie o tym jak zrobić interes życia. W dupie ma Polonię i jej wartości. Za mój poprzedni wpis nawet mnie nie pozwał… Każdy uczciwy by to zrobił.
    Bawolik, brawo !!! Sam bym ego lepiej nie napisał.
    Do innych: żyjcie dalej złudzeniami, jesteśmy w czarnej dupie !

Dodaj komentarz