Wpuszczony w sidła przez dwóch kolegów zacząłem na przełomie roku 2015 i 2016 czytać biografie piłkarzy z Polski. 

Grzegorz Król

Okładka książki Grzegorza Króla – „Przegrany”

Na pierwszy ogień poszedł Dariusz Dziekanowski, później były biografie Janusza Wójcika, hattrick Krzysztofa Stanowskiego z portalu Weszło! i historia Igora Sypniewskiego. Rozochocony zapowiedzią kolejnej, tym razem o Grzegorzu Królu, który w barwach Polonii grał zamówiłem dla siebie egzemplarz.

Odebrałem w piątek, a w niedzielę byłem już po. Nie czytam za szybko. Powody są dwa: wada wzroku i porobocze lenistwo (za dużo ślęczę w papierach przez osiem godzin).

Mimo to czytało się bardzo szybko. „Królik” jak dobrze wiemy grał w Polonii w czasach prezesa Jana Ranieckiego, który zdaniem napastnika bardzo zabiegał o jego transfer. W ramach opowieści o KSP znajdziemy historię zbijania wagi, którą zafundował mu Dariusz Kubicki. W narracji przewiną się też inne nazwiska związane z naszym klubem, ale spokojnie… raczej neutralnie.

O czym jest ta książka? To taka spowiedź hazardzisty, alkoholika i wielbiciela kobiecych wdzięków, który dzięki byciu piłkarzem zasmakował życia na wysokim poziomie, a przez swoje własne błędy poszedł na sam dół. Okładka dodaje „wędkę” wskazującą na to, że „Królik” napisze o kupowaniu meczów i narkotykach, ale… nawet nie zaczyna rozwijać tego tematu.

Grzegorz Król

Grzegorz Król (fot. Oio)

Może nie działała na mnie aż tak mocno jak biografia Sypniewskiego, z którym jako czytelnik bardziej zdołałem się zżyć, ale dramat ludzki czuć na wielu kartach tej książeczki, aż za mocno.

Co ciekawe na razie nie trafiłem na słabą biografię kontrowersyjnego piłkarza. Jeśli chodzi o „grubaska” z Gdańska, to na pewno warto się zapoznać. Mnie osobiście jego kasynowe podboje bardziej działają na wyobraźnię niż opowieści Andrzeja Iwana, który niedawno trafił do szpitala. Oby z Królem było inaczej i wyjdzie na prostą…