Fajny wywiad z byłym pomocnikiem Polonii, a do niedawna prezesem Pilicy Białobrzegi Jackiem Kacprzakiem publikuje blog gramybezbramkarza.wordpress.com. 

Jacek Kacprzak

Jacek Kacprzak (fot. radomski-ozpn.pl)

Kacprzak na Konwiktorską trafił z Legii, po pamiętnej aferze w rezultacie której „Wojskowi” stracili tytuł mistrzowski na korzyść Lecha Poznań.

Podczas wypożyczenia do „Czarnych Koszul” zagrał w 22 meczach, w których strzelił 2 gole. Trenerem Polonii był wtedy Stefan Majewski. – Wiadomo, dopiero startował do kariery, ale był mocno zapatrzony we wzorce niemieckie, które próbował przenosić na nasz grunt. Szukał profesjonalizmu, co w tamtych czasach nieco kłóciło się z zastanymi przez niego realiami. Chyba nie do końca to poukładał, bo spadliśmy z ligi  – zdradza w rozmowie z „Gramy bez bramkarza” Kacprzak, który po spadku wrócił na Łazienkowską.

Kacprzak wspomina w wywiadzie także dwóch byłych graczy naszego klubu, o których sporo po latach w swoich książkach napisali Janusz Wójcik i Grzegorz Szamotulski.

O Grzegorzu Wędzyńskim Kacprzak mówi: – Specyficzna postać. Różne historie o nim krążyły, część była prawdziwa, część mocno naciągana. Miał bardzo duże umiejętności piłkarskie, ale nie wiem, czy nadążał mentalnie. Może nie poradził sobie z presją starszych, często stał z boku, raczej nigdzie z zespołem nie wychodził. Kot chodzący własnymi ścieżkami. Na rybce u Zbyszka Robakiewicza nigdy go na pewno nie widziałem.

Natomiast o rywalizacji Robakiewicza i Macieja Szczęsnego opowiada w ten sposób: – Dwaj świetni bramkarze, do obu czułem szacunek. Byłem jednak świadkiem kilku sytuacji, gdy wobec siebie zachowywali się niezbyt fair, utrudniali sobie życie. Maciek kiedyś był bardzo zawiedziony, że trener Wójcik postawił na Robaka, i doszło do, delikatnie mówiąc, naprawdę ostrej scysji. Niewiele brakowało, żeby doszło do rękoczynów.

Źródło: własne / gramybezbramkarza.wordpress.com