Polonia Warszawa wygrała drugi mecz z rzędu. Dzisiaj nasi zawodnicy pokonali 2:1, po niezwykle emocjonującym meczu, zespół Ursusa Warszawa.

Przemysław Kazimierczak

Przemysław Kazimierczak (fot. polonia.waw.pl)

Mecz rozpoczęła drużyna „Czarnych Koszul”. Nasi zawodnicy od początku ruszyli do ataku. Już w pierwszych minutach udało się wywalczyć rzut wolny. Po dośrodkowaniu zakotłowało się pod bramką Ursusa, obrońcy wybili jednak piłkę na rzut rożny, a potem na kolejny. Chwilę potem, w 5 minucie groźnie zrobiło się pod bramką Polonii. Błąd popełnił Donatas Nakrošius, jednak napastnik rywala zbyt lekko uderzył. W 10 minucie znów zaatakowała Polonia, jednak dośrodkowanie Krystiana Pieczary było za głębokie i zostało spokojnie wyłapane przez bramkarza Ursusa. 2 minuty później, znów było groźnie pod bramką Ursusa, po krótkim rozegraniu rzutu rożnego z dystansu uderzał Piotr Kosiorowski, jego strzał przeleciał jednak nad bramką rywali. Po tym strzale gra się wyrównała. Gracze Polonii starali się spokojnie rozgrywać akcje, jednak mieli trudności z wysokim pressingiem Ursusa. W 19 minucie po składnym ataku, Ursus wywalczył rzut rożny. Stały fragment nie przyniósł jednak żadnych korzyści gospodarzom. Poloniści groźnie zaatakowali w 21 minucie. Piłkę przejął Kosiorowski, podał do Mariusza Marczaka. Były zawodnik Broni, po krótkim sprincie, został sfaulowany blisko pola karnego, za co obrońca Ursusa dostał żółtą kartkę. Sam poszkodowany uderzył z rzutu wolnego, piłka jednak trafiła w mur. 5 minut później, z podobnego miejsca rzut wolny wykonywali gospodarze. Uderzenie Patryka Kamińskiego było dużo lepsze, piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W 33 minucie znów zrobiło się niebezpiecznie pod bramką Polonii, z rożnego dośrodkowywał Kamiński, z piłką minął się Przemysław Kazimierczak, na szczęście nikt nie zdołał przeciąć lotu piłki i futbolówka opuściła boisko. Te akcji widocznie uskrzydliły gospodarzy, którzy zaczęli przeważać na boisku i jako pierwsi stworzyli sobie świetną okazję. W 36 minucie, piłkę w polu karnym otrzymał Mateusz Muszyński, uderzył mocno po ziemi, na szczęście Kazimierczak wyciągnął się i złapał piłkę. W 44 minucie, żółtą kartką ukarany został Nakrošius. W doliczonym czasie żółtym kartonikiem został upomniany też Bazylii Kokot, który przerwał kontrę rywala. To było ostatnie warte odnotowania wydarzenie w I połowie. O pierwszej części spotkania, jak i o samej Polonii, ciężko napisać coś pozytywnego. Na boisku panował chaos i niedokładność, żadna z drużyn nie potrafiła zdominować rywala, problemem było nawet konstruowanie akcji. Choć to Polonia miała chyba minimalną przewagę, to jednak najgroźniejszą akcję stworzył sobie zespół Ursusa.

Zbigniew Obłuski

Zbigniew Obłuski (fot. Kwikster)

Na drugą połowę nie wyszedł już, aktywny w I połowie, Pieczara, zastąpił go Marcin Kluska. Pierwszą groźną sytuację po przerwie, wykreowali gospodarze. W 48 minucie z ostrego kąta uderzał Kamiński, piłkę jednak pewnie złapał Kazimierczak. Bramkę jednak pierwsi strzelili nasi zawodnicy. Najpierw rozpędzonego Kamińskiego zatrzymał Daniel Choroś, podał on do Marczaka, który faulowany zdołał jeszcze podać piłkę do Chorosia,  ten zagrał do Kluski, a młody napastnik z pierwszej piłki podał Zbigniewowi Obłuskiemu, który w sytuacji  sam na sam nie pomylił się i pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Krótko po golu, świetną sytuację miał piłkarz Ursusa – Muszyński, jego strzał jednak genialnie obronił Kazimierczak. Po tej akcji boisko opuścił Kokot, którego zastąpił Marcin Bochenek. Ta bramka mocno ożywiła tempo meczu. Zaczęło dziać się więcej pod obydwiema bramki. Groźnie było w 61 minucie, kiedy rzut wolny blisko naszej bramki wykonywali gospodarze, uderzenie zostało zablokowane przez mur. Krótko po tym, boisko opuścił Aleksander Tomaszewski, którego zastąpił Sebastian Pindor. W 65 minucie znów za sprawą Kamińskiego było groźnie pod naszą bramką. Mocny strzał wyłapał jednak pewnie Kazimierczak. Chwilę potem Kosiorowski rozpoczął groźną kontrę, źle piłkę przyjął jednak Kosiec, który musiał ratować się faulem. Sytuacja uspokojona została w 67 minucie. Fatalny błąd popełnił obrońca Ursusa, który podał piłkę Marczakowi, ten poczekał na kolegów, podał Klusce, ten minął obrońcę i oddał futbolówkę Marczakowi, on niekryty mocno strzelił, piłka odbiła się od poprzeczki, pleców golkipera i wpadła do bramki. Ten gol mocno poirytowane „Traktorki”. Swoją złość Rafał Zaborowski postanowił wyładować na Marczaku, którego brutalnie sfaulował, za co został ukarany żółtą kartką. Gra zdecydowanie się zaostrzyła, chwilę później znów faulowany był nasz gracz – Bochenek i kolejny piłkarz Ursusa dostał żółtą kartkę. „Traktorki” nie zamierzał się poddawać i zaczęli delikatnie przeważać. Nie potrafili jednak przebić się przez dobrze dysponowaną obronę Polonii, nasi gracze nie mieli też problemu z dośrodkowaniami z rożnych, czy rzutów wolnych. Nerwowo zrobiło się w 80 minucie, drugą żółta kartkę dostał Kosiec i od tego momentu graliśmy w dziesiątkę. Od razu zareagował nasz trener, w 83 minucie za zmęczonego Marczaka wszedł Piotr Augustyniak. Czerwona kartka nie ostudziła emocji, w 84 minucie sfaulowany został Pindor, za wejście żółta kartką ukarany został Przemysła Sztybrych. Minutę później znów faulowany Pindor, za atak łokciem czerwoną kartkę dostał Zaborowski. W 89 minucie niestety kontaktową bramkę zdobyli gospodarzę. Na bramkę Polonii uderzył Arkadiusz Ciach, piłka odbiła się od jednego z Polonistów i wpadła do siatki obok bezradnego Kazimierczaka. Czekała nas emocjonująca końcówka, sędzia doliczył 5 minut. W 91 minucie na trybuny wyrzucony został trener Ursusa – Ariel Jakubowski, który wściekł się po tym, gdy sędzia główny nie podyktował rzutu wolnego, choć sędzia boczny zasygnalizował faul. Piłkarze Ursusa mieli jeszcze okazję na wyrównaniu w 93 minucie, jednak dośrodkowanie z wolnego było za wysokie. Gdy wydawało się, że sędzia odgwiżdże koniec spotkania, w 95 minucie podyktowany został rzut wolny blisko naszego pola karnego. Przy piłce znów stanął Kamiński, piłka uderzyła w rękę Bochenka i Ursus wykonywał wolny jeszcze bliżej, z linii pola karnego. Zanim to jednak się stało, z boiska wyleciał Bochenek, który za to zagranie dostał drugą żółtą kartkę. Piłka po wolnym wykonanym w 98 minucie minęła jednak minimalnie bramkę. Po tym strzale sędzia zakończył mecz, Polonia wygrała ten mrożący krew w żyłach mecz i wyprzedziła Ursus w tabeli. To niestety nie był koniec dramatycznych wydarzeń tego dnia, po meczu przytomność stracił Pindor. Zawodnik dostał ataku astmy, a niestety zapomniał zabrać z szatni inhalator. Po kilku minutach pomocy lekarskiej, nasz zawodnik na szczęście odzyskał przytomność. Mamy nadzieję, że z Sebastianem jest już wszystko ok i życzymy mu zdrowia!

Bardzo dobrze ułożyły się też mecze naszych rywali, Start Otwock zremisował 1:1 z Sokołem Aleksandrów Łódzki, Pogoń Grodzisk Mazowiecki podzieliła się punktami z Lechią Tomaszów Mazowiecki, nie wyłoniono też zwycięzcy w meczu Warty Sieradz ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Dzięki temu, po dzisiejszej kolejce wskoczyliśmy na 3 miejsce i do lidera – Sokoła tracimy tylko 3 punkty.

26.08.2015 Warszawa
Ursus Warszawa– Polonia Warszawa 1:2 (0:0)
bramki: Arkadiusz Ciach 89 – Zbigniew Obłuski 51, Dominik Pusek 68 (s)

Polonia: Przemysław Kazimierczak – Bazyli Kokot Ż (54. Marcin Bochenek 2xŻ, CZ), Daniel Choroś, Donatas Nakrošius Ż, Bartosz Wybraniec – Rafał Kosiec 2xŻ, CZ, Mariusz Marczak (83. Piotr Augustyniak), Aleksander Tomaszewski (63. Sebastian Pindor), Piotr Kosiorowski, Krystian Pieczara  (45. Marcin Kluska) -Zbigniew Obłuski