Dariusz Dźwigała, trener pierwszoligowego Dolcanu Ząbki testuje trzech nowych zawodników, są wśród nich byli poloniści.

Igor Sapała

Igor Sapała (fot. Krzysztof Lewandowski / echopowiatu.pl)

Na treningach sprawdzani są Jakub Cesarek ze Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, Igor Sapała z czwartoligowej Bzury Chodaków. Sapały w zespole „Czarnych Koszul” nie widzieli ani Piotr Dziewicki ani Marek Końko. W związku z tym pomocnik szukał szczęścia na wypożyczeniach w Żyrardowiance Żyrardów, a następnie w zwycięzcy IV ligi mazowieckiej Bzurze Chodaków.

Cesarek zaliczył mecze w juniorach Polonii, a także rozgrywkach Młodej Ekstraklasy. O pomocniku Świtu mówiło się jako o potencjalnym wzmocnieniu zespołu.  Zawodnika w Nowym Dworze Mazowieckim prowadził Igor Gołaszewski. Według portalu „Mazowiecka Piłka” Cesarek jest już zawodnikiem Dolcanu.

Weszło! w dwóch tekstach pisze o „Czarnych Koszulach”. W artykule „A miało być tak pięknie. Kto najmocniej przestrzelił w sezonie 2014/15?” możemy zapoznać się z recenzję sezonu: Waga ciężka. Po efektownej katastrofie klubu pod rządami Ireneusza „Wiedeńskiego Księcia” Króla Polonia miała wrócić do korzeni. Dość z kupowaniem licencji, dość z szemranymi biznesmenami. Czas na transparentność, czas na długofalowy projekt, czas na normalność. Jasne, nikt nie oczekiwał cudów – w końcu na drugą ligę apetyty mieli w pozostającym w identycznej sytuacji ŁKS-ie czy Radomiaku, od lat walczącym o powrót do poważnej piłki.

Takiej żenady, jaką odstawiono w Warszawie nie spodziewał się chyba jednak nikt. Pięciu trenerów, czternaście porażek i miejsce w strefie spadkowej na siedem meczów przed końcem sezonu. Do tego walka piłkarzy z kibicami.

Pogłoski o rosnących długach oraz generalnie powtarzanie wszystkich błędów z przeszłości, z walkami wewnętrznymi różnych frakcji włącznie. Dziś Polonię dostał do zarządzania Jerzy Engel, ale jak będzie pojutrze – nikt nie wie. Dobrze funkcjonują jedynie drużyny juniorskie, reszta to ten sam burdel, co przed upadkiem.

Biorąc pod uwagę wizję powrotu w stylu Fiorentiny czy Napoli – warszawiacy są chyba nieszczególnie zachwyceni tym, czego w tym sezonie doświadczyli.

Euzebiusz Smolarek

Euzebiusz Smolarek (fot. Zbigniew Luchciński / ksppolonia.pl)

Natomiast w teście „Czerwone kartki na wesoło” mamy małą wycieczkę w przeszłość. Nawiązując do sytuacji, której byliśmy świadkiem raptem kilka dni temu, podczas ćwierćfinałowego starcia Copa America 2015 pomiędzy reprezentacją Chile a obrońcami trofeum – Urugwajem (starcie Gonzalo Jary z Chile i Edinsona Cavaniego z Urugwaju) okraszono wspomnieniem analogicznej sytuacji, której bohaterem był Euzebiusz Smolarek. Warto w tym miejscu wspomnieć, że tego typu zachowania nie były także zupełnie obce piłkarzom biegającym jeszcze kilka sezonów temu po boiskach polskiej ekstraklasy. W 2011 r., podczas meczu Polonii Warszawa z Lechem Poznań, obrońca „Kolejorza” Manuel Arboleda również postanowił sprawdzić jędrność czterech liter napastnika „Czarnych Koszul”, Euzebiusza Smolarka, za co były napastnik reprezentacji Polski uderzył Kolumbijczyka. Incydent pomiędzy piłkarzami zakończył się oczywiście czerwoną kartką dla „Ebiego”.

Źródło: własne / Weszło! / 90minut.pl / Mazowiecka Piłka