Dziś portal „Futbol News” wraca do sprawy spadku Polonii z Ekstraklasy. Na trzy miesiące przed zakończeniem ubiegłego sezonu podzielono skórę na… „Czarnych Koszulach”, gdy te walczyły jeszcze o jak najwyższe miejsce w rozrywkach Ekstraklasy. Sprawą podziału łupów zajmuje się teraz prokuratura – czytamy w artykule.

Ireneusz Król

Ireneusz Król (fot. ksppolonia.pl)

Nikomu z włodarzy PZPN i Ekstraklasy nie zależało w zeszłym sezonie na utrzymaniu w ligowej elicie legendarnego klubu. Polonia, której poprzedni właściciel Ireneusz Król nie wywiązywał się z płatności wobec wierzycieli, dokończyła ubiegłoroczne rozgrywki tylko dlatego, żeby nie burzyć ligowego terminarza narzuconego przez telewizyjnego nadawcę i nie musieć płacić ewentualnych kar za niewywiązanie się z warunków obowiązującej z Canal+ umowy. Chodziło też o to, a w zasadzie przede wszystkim o to, aby nie oddawać należnych Polonii pieniędzy, które rozdysponowano już w trakcie sezonu, trzy miesiące przed ogłoszeniem ostatecznej decyzji odebrania „Czarnym Koszulom” licencji na grę w Ekstraklasie w sezonie 2013/2014 – czytamy dalej.

Według autora sprawa Polonii nie musiała się tak skończyć. Inne kluby występujące w Ekstraklasie, jak choćby Górnik Zabrze, Ruch Chorzów, Śląsk Wrocław czy Widzew Łódź miały nie mniejsze problemy finansowe od warszawskiej Polonii, władze polskiego piłkarstwa lekką ręką postawiły krzyżyk i uznały, że dla zadłużonego klubu z Konwiktorskiej 6 nie ma miejsca w ligowej elicie. Żadna tymczasowa licencja czy łagodniejsze potraktowanie, jak w przypadku innych mocno zadłużonych klubów Ekstraklasy, zadziwiająco nie wchodziło w rachubę.

Dyrektora finansowy Ekstraklasy SA, Krzysztof Bauza, zeznał w prokuraturze, że zabezpieczenie 407 tysięcy złotych na poczet miasta stołecznego Warszawy za wynajmem stadionu na ligowe mecze Polonii Ekstraklasa uwzględniła już trzy miesiące przed zakończeniem rozgrywek, kiedy już rozdysponowała 5 milionów złotych należnych „Czarnym Koszulkom” na zakończenie sezonu.

Portal „Futbol News” twierdzi, że aby Polonia uzyskała licencję na grę w Ekstraklasie, wystarczyłoby do końca czerwca 2013 roku przedłożyć Komisji Licencyjnej PZPN „zaledwie” 1,2 mln zł gwarancji. Tak więc byłemu właścicielowi drużyny z Konwiktorskiej tak naprawdę zależało na utrzymaniu „Czarnych Koszul” w Ekstraklasie? Czy wiedział, a może nawet uczestniczył w planowanym podziale łupów ze zdegradowanej przy zielonym stoliku Polonii? Wątek ten z pewnością wnikliwie zbada w prowadzonym od kilku miesięcy śledztwie prokuratura.

Tomasz Kucz

Tomasz Kucz (fot. Jakub Chojecki)

„Gazeta Wyborcza” przedstawia historię Tomasza Kucza. O zdolnym bramkarzu najwięcej mógł powiedzieć koordynator grup młodzieżowych Polonii, Michał Maliszewski. – Na tle rówieśników wyróżnia się warunkami fizycznymi – wcześnie zaczął dojrzewać, więc jest wyższy, silniejszy i mocniejszy, ale same warunki to za mało. Tomek jest także świetnie przygotowany technicznie, ale również psychicznie. To inteligentny, rozsądny i kulturalny chłopak, który nie podpala się szumem wokół niego.

Równie dobre zdanie ma Marek Chański, trener golkiperów pierwszego zespołu. – Tomek przede wszystkim jest pracowity i skromny. A do tego bardzo odważny, pewny tego, co robi w bramce i na przedpolu. Mankamenty, np. grę nogami, oczywiście ma. Ale kto ich w tym wieku nie ma? Taki zawodnik musi pracować nad wszystkim. Ale Tomek jest megapracowity – podkreśla w „GW”. Jak wygląda hierarchia młodych bramkarzy Polonii? – Największe perspektywy mają zdecydowanie Tomek Kucz, Michał Brudnicki z rocznika 1997 oraz Jakub Knut z 2000. Ciekawym chłopakiem jest też Michał Choroś z rocznika 1997 – mówi o wychowanku Drukarza Warszawa Chański.

Treningi zaczął w sezonie 2007/08. Początkowo grał w polu. – Ale potem jakoś zabrakło bramkarzy i chyba mój tata powiedział, że ja mogę stanąć w bramce – mówi Kucz.

W 2010 roku 11-letni chłopcy z Drukarza, w tym Kucz, zdobyli wicemistrzostwo Warszawy. – Dobrze graliśmy z Legią, Polonią, SEMP-em Ursynów. Teraz tego rocznika już nie mamy, chłopcy rozeszli się po innych klubach – Patryk Romański, który podobnie jak Tomek jest w reprezentacji do lat 15, trafił do Legii, inni są w szkółce Barcelony, a nawet w Pogoni Szczecin – opowiada trener Jacek Kiełczykowski.

Tomek też chciał odejść, żeby się rozwijać, a my go na siłę nie trzymaliśmy, bo w Polonii miał większe szanse na progres – mówi dla „Gazety” Kiełczykowski. – Do Polonii namawiali mnie jej trenerzy, trochę i ja chciałem. Nie żałuję, bo trafiłem w ręce doskonałego fachowca – Marka Chańskiego. Wiele mu zawdzięczam – opowiadał niedawno Kucz.

Już kilka lat temu widać było, że Tomek może dużo osiągnąć i na razie wszystko układa się dobrze. To spokojny, ułożony chłopak, który ani w domu, ani w szkole nie miał nigdy problemów. Teraz jest wokół niego wielki szum, ale myślę, że on sobie z nim poradzi. I na 90 proc. coś w piłce osiągnie, wszyscy możemy mieć z niego radość. Zostawiam te 10 proc., bo to jednak wciąż młody chłopak – mówi Kiełczykowski i zdradza, że przed Euro Kucz dzięki niemu mógł trenować z Jackiem Kazimierskim (trener bramkarzy w kadrze).

W tej chwili Kucz przebywa w Leverkusen. – Niemiecki klub jest zainteresowany współpracą dotyczącą dalszego szkolenia Tomka – mówi Maliszewski. – Funkcjonuje u nich w klubie pewien model kształtowania bramkarza, skonfrontujemy go z naszym. Bayer potraktował Tomka i jego rodziców bardzo poważnie, bez nachalności towarzyszącej działalności menedżerów – dodaje trener.

Polonia jest zadowolona z pracy z bramkarzami – w poprzednim sezonie 16-letni wówczas Maksymilian Stryjek podpisał trzyletni kontrakt z Sunderlandem. – Wiem, że Tomek utrzymuje z nim kontakt, podpytuje o różne rzeczy. Obaj są utalentowani, choć trochę inni pod względem charakteru. Możliwości mają wykraczające daleko poza Polonię, poza Mazowsze – uważa w „Wyborczej” Maliszewski.

Zarząd GKS-u Katowice podjął decyzję o przywróceniu Janusza Gancarczyka do treningów pierwszej drużyny.

Źródło: własne / Futbol News / Gazeta Wyborcza / GKS Katowice