Skądkolwiek by nie miał przyjść, stało się to, co było do przewidzenia. Prezes Ireneusz Król po raz kolejny nie dotrzymał słowa, bowiem na konta piłkarzy nie wpłynęły zaległe pieniądze. Ireneusz Król miał do godziny 16 przelać milion złotych na konto piłkarzy, wobec których ma olbrzymie zaległości jeszcze za poprzedni rok. Niestety, tak się nie stało.

Pieniędzy nie ma. Jak to mówi mój klient Adam Kokoszka, oznacza to, że Król jest nagi, a w dodatku Pinokio – informuje reprezentująca tych zawodników mecenas Agata Wantuch. Deklaruje, że była to ostatnia próba dogadania się z właścicielem Polonii Warszawa. – Nie ma kasy, nie ma rozmowy – zapewnia prawniczka.

Śląski biznesmen dążył do ugody z tymi graczami Polonii (zadłużenie jest wyższe niż milion złotych, ale gdyby przelał tę kwotę, zawodnicy rozważyliby podpisanie porozumień o późniejszej spłacie reszty), ponieważ musi uregulować długi za 2012 rok, by Komisja Odwoławcza przyznała licencję jego klubowi. Wszystko wskazuje jednak na to, że byliśmy świadkami kolejnego blefu w wydaniu niesłownego biznesmena. Komisja Licencyjna uznała, że Polonia nie spełnia wymagań. Klub zaskarżył tę decyzję, ale nie ma argumentów, by Komisja Odwoławcza przychyliła się do jego wniosku. Oficjalna decyzja zapadnie 28 maja.

Źródła: własne/ Fakt/ Przegląd Sportowy