Jak doskonale wiemy w kadrze Polonii Warszawa jest obecnie tylko jeden nominalny napastnik – kapitan drużyny Daniel Gołębiewski. Taka sytuacja zmusiła sztab szkoleniowy Polonii do poszukiwania nowych zawodników na pozycje napastnika. Wcześniejsze informacje mówiły o testach jakie w Polonii odbywa Ivans Lukjanovs, dzisiaj natomiast przeczytać możemy, że Polonia zainteresowana jest pozyskaniem byłego napastnika Polonii Bytom Dawida Cempy, który mimo trudnej sytuacji klubu z Górnego Śląska strzelił w I lidze trzy gole. W przeszłości Cempa występował m.in. w Czarnych Jasło, Sandecji Nowy Sącz i zespole Legii z Młodej Ekstraklasy.

Na transfer nowych piłkarzy do ataku Polonia ma czas do końca tygodnia. Dyrektor sportowy Polonii Paweł Olczak przekonuje, że negocjacje muszą zakończyć się do środy. Gdyby rozmowy się nie powiodły, Stokowiec będzie musiał eksperymentować z tymi piłkarzami, którzy w drużynie są. Wtedy możliwe, że do ataku przesunięty zostanie Paweł Wszołek albo Miłosz Przybecki.

Adam Kokoszka

Kokoszka podczas sesji (fot. Czarna Koszula)

W wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu” Adam Kokoszka przyznał, że ani on, ani żaden z jego kolegów z drużyny nie otrzymali od Prezesa Ireneusza Króla zaległych pieniędzy: – Nic w sprawie finansów się nie zmieniło.

Obrońca odniósł się również do możliwości swoich przenosin do Śląska Wrocław: – Na razie więcej jest spekulacji na ten temat niż konkretów. Ja też więcej dowiaduje się z mediów. Na razie jestem w Polonii, do zamknięcia okienka transferowego zostało niewiele czasu, także niebawem będzie wiadomo, co się ze mną stanie. Oraz do transparentów i śpiewów, które Prezesowi Królowi zafundowali kibice z Konwiktorskiej podczas piątkowego meczu: – Fajnie, że kibice są z nami, że wspierają nas jak mogą. Transparent „Jestem w Wiedniu, robię przelew” dodaje nawet trochę uśmiechu, całej tej katastrofalnej sytuacji. Szkoda, że po tak udanej rundzie jesiennej, wszystko poszło nagle w diabli.

Jakub Tosik

Jakub Tosik (fot. Tadeusz Robaszyński-Janiec)

Było o ataku, będzie o obronie. Zastosowane przez Piotra Stokowca w meczu z Lechia ustawienie, gdzie Jakub Tosik wspierał 4-osobowy blok defensywny było dla Gdańszczan dużym wyzwaniem i przez większą część meczu nie mogli sobie z nim poradzić.

Stokowiec podczas zimowych przygotowań wymyślił, że dwóch środkowych obrońców będzie wspomagał trzeci defensor. Dodatkowo po bokach biegało dwóch kolejnych obrońców – z lewej strony Adam Pazio, a z prawej Aleksandar Todorovski.

Rolę dodatkowego defensora odgrywał w piątek Jakub Tosik, który w lutym wrócił na Konwiktorską po półrocznym pobycie w Karpatach Lwów. 25-letni prawy obrońca może występować także jako defensywny pomocnik.

Na środku obrony Stokowiec postawił na debiutującą parę – Słowaka Martina Barana i reprezentanta Estonii Igora Morozova. Obaj w Polonii ze sobą zagrali po raz pierwszy, ale trener nie mógł być zawiedziony, bo Baran i Morozov nieźle się asekurowali i przewidywali większość ruchów przeciwnika. Choć przy straconej bramce mogli zachować się zdecydowanie lepiej.

Jeśli chodzi o współpracę z Baranem i Morozovem, to dopiero się zgrywamy. Na pewno trzeba dać im więcej czasu na aklimatyzację – mówił Tosik, który nie chciał odnieść się do sytuacji, po której Polonia straciła gola. Sam kilka minut wcześniej został zmieniony przez Pawła Tarnowskiego. – Jestem zdania, że jeśli utrzymuje się wynik bezbramkowy, to nie robi się zmian w obronie – stwierdził tylko.

O pomyśle Stokowca na defensywę mówił chętniej. – Dla mnie to ustawienie było nowością podczas zgrupowania w Turcji. Wcześniej nie miałem okazji w taki sposób grać. To na pewno coś nowego, ale jeśli będzie dobrze funkcjonowało, to może przynieść nam korzyść – stwierdził 25-letni obrońca.

Na razie dopiero uczymy się tego ustawienia. Pomyłki wynikały z niesprzyjających warunków. Piłka nabierała dodatkowo poślizgu – mówił po piątkowym meczu Jakub Tosik.

Łukasz Teodorczyk może być zadowolony ze swojego pierwszego występu w barwach Lecha Poznań. Młody napastnik nie tylko dobrze spisywał się w akcjach ofensywnych Poznaniaków (zaliczył m.in. asystę przy samobójczej bramce Marcina Baszczyńskiego), ale także otrzymał żółtą kartkę, która wyklucza go z gry w meczu 17 kolejki Ekstraklasy przeciwko Polonii Warszawa – w którym i tak by nie zagrał!

O ocenę występku Teodorczyka pokusił się portal „Weszło!”:

„Łukasz Teodorczyk specjalnie wykluczył się z meczu z Polonią Warszawa – i tak nie mógłby w nim zagrać (umowa między klubami), a dzięki specjalnie zarobionej żółtej kartce „wyzerował” sobie konto. Cwaniactwo? Tak. Cwaniactwo. Ale to powinno być niedozwolone cwaniactwo i mamy nadzieję, że zawodnik zostanie ukarany przez Komisję Ligi.

Piłkarz Lecha zakpił sobie z regulaminu rozgrywek. Co to za kara – pauza po czwartej kartce – skoro przypada ona na spotkanie, w którym I TAK nie mógłby wystąpić? Komisja Ligi powinna wziąć pod uwagę fakt, że jeśli kara dla piłkarza ma obowiązywać w spotkaniu, w którym i tak nie mógłby zagrać – to nie jest to żadna kara. I powinna być ona przesunięta na jeszcze następną kolejkę ligową. Czyli z Polonią Teodorczyk powinien nie zagrać na skutek umowy między klubami, a z Górnikiem na skutek żółtych kartek.

No, chyba że woli rozwiązanie finansowe.

Jak postępować z cwaniakami, pokazała już UEFA, która za celowe „czyszczenie się” z kartek w Lidze Mistrzów ukarała pomysłodawcę – José Mourinho – karą odsunięcia od jednego meczu, a także karą finansową w wysokości 40 000 euro. Dodatkowo wtedy Xabi Alonso i Sergio Ramos musieli zapłacić po 20 000 euro, Iker Casillas 10 000, a Jerzy Dudek 5 000. Dodatkowo Real – jako klub – musiał zapłacić 120 000 euro. Cały genialny plan Portugalczyka można więc łatwo skalkulować: minus 215 000 euro. W przeszłości UEFA za celowe „zdobywanie” żółtych kartek karała także zawodników Lyonu.

Wtedy też twardych dowodów nie było, bo być nie mogło. Ale ludzie idiotami nie są. Pytanie, czy my w Polsce chcemy robić idiotów z samych siebie.

Sam Teodorczyk w takich słowach podsumował całą sytuację w „Przeglądzie Sportowym”: – Niestety w następnym meczu z Polonią nie mogę zagrać przez klauzulę, jaka została zawarta pomiędzy dwoma klubami. Będę dopingował kolegów z trybun.

Portal futbolnews.pl odniósł się do „poprawy wizerunku” Legii Warszawa za prezesury Bogusława Leśnodorskiego, jednak jak zauważa w całej sytuacji jest problem, gdyż stan zadłużenia Legii wobec miasta przed rozpoczęciem rundy wiosennej rozgrywek Ekstraklasy wyniósł 950 tysięcy złotych. 31 stycznia dług był jeszcze wyższy, oscylował bowiem wokół 1,4 mln zł. Zaległości drugiego warszawskiego klubu w Ekstraklasie – Polonii wobec miasta są przy opływającej w luksusy Legii, śmiesznie niskie, wynoszą bowiem „zaledwie” 428 tysięcy złotych.

A przypomnieć wypada, że to nasz sąsiad zza miedzy otrzymał od władz miejskich nowoczesny stadion, za bez mała 500 milionów złotych, a opłata za teren pod stadionem wynosi AŻ 40 GROSZY za metr! Co więcej klub z Łazienkowskiej ma też prawo do czerpania zysków z powierzchni reklamowych znajdujących się na stadionie i to przez około 20 lat!.

Na zakończenie wspomnieć należy o artykule zamieszczonym przez portal 2×45.com.pl, który opisuje brak penetracji afrykańskiego rynku piłkarskiego przez polskie kluby. – Rozumiem, że nie zawsze, pomimo olbrzymich chęci, udaje się osiągnąć cel – mówił Emmanuel Ekwueme (były piłkarz Polonii Warszawa, reprezentant Nigerii) w wywiadzie mówił o problemach z wydawaniem wiz przez polską ambasadę w Nigerii. Właśnie z tego powodu parę lat temu do Legii nie trafił Emmanuel Emenike, obecnie największa gwiazda reprezentacji „Super Orłów”. Zresztą państw jest 57, a nie jedno. Angola, Zambia, Zimbabwe, RPA, Etiopia – tam też kopią piłkę! Miejscowy rynek jest kompletnie niewykorzystywany przez kraje Europy. Gdyby było inaczej, to Sunday Mba, największe odkrycie PNA 2013, nie biegałby po krajowych boiskach. Polska powinna skorzystać z tego faktu. Wystarczy wysłać kilku skautów i czekać na wyniki ich pracy. Z pewnością jest kogo obserwować. W samej lidze RPA bez problemu znalazłoby się kilku gości, którzy prezentują się lepiej niż 90 procent naszej Ekstraklasy. W śmiesznie niskiej cenie rzecz jasna.

Może to jest rozwiązanie na problemy z obsadzeniem kilku newralgicznych pozycji w Polonii?

Na totalne zakończenie słowo o bramce, która strzelił Radosław Majewski. Popularny „Maja” podtrzymał świetna strzelecką formę i do 3 bramek zdobytych w meczu z Huddersfield tym razem dołożył 1 w spotkaniu z Charltonem, a jego Nottingham Forest wygrało 2:0 na wyjeździe.

Źródła: własne / Gazeta Wyborcza / Przegląd Sportowy / 2×45.com.pl / futbolnews.pl / Fakt