Jako, że dzisiaj Walentynki poranna prasówka, dla naszych kochanych kibiców Polonii Warszawa przyniesie wiele ciekawych informacji.

Zacznie się spokojnie, natomiast prawdziwie ważne informacje zawarte są w jej środkowej części. Zapraszam więc do uważnej lektury i obszernego komentowania. Bo zapewniam, że będzie co komentować!!!

Po powrocie ze zgrupowania w Turcji zarówno piłkarze, jak i sztab trenerski „Czarnych Koszul” nabrali wody w usta. Piłkarze (ci, którzy zostali) przyglądają się sytuacji w klubie i trenują. Na obozie w Turcji postanowili, że nie będą póki co komentować sytuacji. Poprosił ich o to trener Piotr Stokowiec. Czekają na ruch prezesa i na pierwszy mecz – z Lechią Gdańsk w piątek 22 lutego na Konwiktorskiej. – Nawet nie wiem, co mam mówić, dlatego wolę nie rozmawiać. Sam jestem ciekaw, co się dzieje w Polonii, ale o wszystkim co najważniejsze dowiaduję się z prasy – powiedział napastnik Polonii Daniel Gołębiewski.

Daniel Gołębiewski

Daniel Gołębiewski (fot. Tadeusz Janiec)

Nieskory do rozmów był również trener Piotr Stokowiec. Zaraz po przyjeździe na Konwiktorską udał się do biura klubu przy Zakroczymskiej, gdzie długo dyskutował z dyrektorem sportowym Wojciechem Szalą. Miał też odbyć telekonferencję z prezesem Ireneuszem Królem.

Larum w sprawie licencji dla Polonii Warszawa podnosi „Fakt”, który informuje, że: Na jutro wiceprezes PZPN ds. piłkarstwa profesjonalnego Bogusław Biszof zaprosił do siebie prezesów wszystkich klubów ekstraklasy. Podczas spotkania zostaną zaprezentowane nowe wymogi stawiane przez piłkarską centralę. Władze związku zamierzają bardzo rygorystycznie podchodzić przede wszystkim do kwestii finansowych. Przedstawiciele klubów dostaną jednak sześć tygodni na przygotowanie odpowiedniej dokumentacji i uregulowanie zadłużenia wobec pracowników. Dotyczy to przede wszystkim piłkarzy.

Natomiast poszkodowani piłkarze (Władimir Dwaliszwili, Adam Kokoszka, Đorđe Čotra, Aleksandar Todorovski, Sebastian Przyrowski i Łukasz Piątek) mają teraz bardzo prostą drogę do odzyskania swoich pieniędzy. Jeśli Piłkarski Sąd Polubowny przy PZPN przyzna im rację, to Ekstraklasa SA automatycznie przeleje pensje z najbliższej transzy od stacji Canal+.

Bardzo ciekawe informacje można wyczytać w dzisiejszym „Przeglądzie Sportowym”, który informuje, że Ruch Chorzów zalega byłemu Prezesowi Polonii Warszawa Józefowi Wojciechowskiemu pieniądze za transfery Macieja Sadloka i Pavla Šultesa. Łączna kwota zaległości sięga 3 milionów złotych. Najważniejsza jednak (z punktu widzenia kibica Polonii) jest informacja zamieszczona na samym końcu tego tekstu. Otóż okazuje się, że Pana Wojciechowskiego w sporze z Ruchem reprezentuje nie kto inny jak sama Pani Agata Wantuch, która wczoraj przymierzała się do złożenia sądowego pozwu przeciw Ruchowi.

Agata Wantuch

Agata Wantuch (fot. Sierakowski / Foto Sport)

W tym miejscu przytoczyć należy tekst zamieszczony dzisiaj przez portal futbalnews.pl, w którym wytknięte zostały błędy proceduralne popełnione przez Panią Mecenas Agatę Wantuch.

Pani adwokat, bezpardonowo atakując Króla, niestety, nie dostrzega znaczących uchybień w swoim prawnym działaniu, co poniżej, z pewną niedyskrecją futbolnews.pl pozwolił sobie obnażyć.

W sporze (w ślad za informacjami „Przeglądu Sportowego” przy okazji niedoszłego transferu Pawła Wszołka do Hannoveru 96) mec. Wantuch reprezentowała Polonię Warszawa, czyli właściciela klubu, choć była z nim w konflikcie interesów, gdyż wcześniej wystąpiła przeciwko klubowi z roszczeniem o zapłatę w imieniu grupy zawodników. Paragraf 46 Kodeksu Etyki Adwokackiej mówi wyraźnie, że „Adwokat nie może reprezentować klientów, których interesy są sprzeczne, chociażby ci klienci na to się godzili. W razie ujawnienia się sprzeczności w toku postępowania, adwokat obowiązany jest wypowiedzieć pełnomocnictwo tym klientom, których interesy są sprzeczne„.

Pani adwokat, nakłaniając zawodników (Dwaliszwilego, Kokoszkę, Čotrę i Przyrowskiego) do wyjazdu z obozu przygotowawczego w Turcji, dopuściła się naruszenia paragrafu 12 Kodeksu Etyki Adwokackiej, mówiącego, iż „Adwokatowi nie wolno udzielać pomocy prawnej, która ułatwiałaby popełnienie przestępstwa lub wskazywałaby możliwość uniknięcia odpowiedzialności karnej za czyn, który miałby zostać popełniony w przyszłości„. A nakłanianie grupy zawodników do uchylenia się od swoich obowiązków ex contracto poprzez opuszczenie miejsca wykonywanej pracy (zlecenia), dodatkowo narażając ich na możliwość dochodzenia przez klub roszczenia odszkodowawczego, naruszenia dobrego imienia klubu etc (zbieg roszczeń), było rażącym naruszeniem tegoż paragrafu. Aby nakłonić zawodników do opuszczenia zgrupowania, najpierw pani Wantuch winna uzyskać decyzję rozwiązującą umowę zawodników z winy klubu, prawomocną albo też decyzję w pierwszej instancji z klauzulą natychmiastowej wykonalności.

Wielokrotne wypowiedzi pani adwokat dotyczące przekazywania w mediach informacji, jakoby na jej konto nie wpłynęły jakiekolwiek środki pieniężne z klubu, płatne na rzecz zawodników, powoduje uprawdopodobnione domniemanie, iż mec. Wantuch otrzymuje od zawodników wynagrodzenie uzależnione od efektu swojej pracy, co stanowi ewidentne naruszenie paragrafu 50 ustęp 3 mówiącego, iż „Niedopuszczalne jest zawieranie przez adwokata umowy z klientem, która przewidywałaby obowiązek zapłaty honorarium za prowadzenie sprawy uzależniony wyłącznie od ostatecznego wyniku sprawy. Adwokat może zastrzec w umowie z klientem dodatkowe honorarium za pozytywny wynik sprawy„.

Zarzut braku należytej rzetelności przy wykonywaniu zawodu adwokat Wantuch, dotyczy sytuacji, w której właściciel Polonii, Król twierdzi, że zrealizował swoją wierzytelność bezpośrednio do rąk zawodnika Dwaszwiliego (przelał na jego konto 570 tysięcy złotych), natomiast mec. Wantuch oświadcza, iż ona nic nie otrzymała na swoje konto.

Zakładając, że przedstawiciel klubu oświadcza prawdę to, po pierwsze – jest to problem komunikacji pomiędzy pełnomocnikiem a zawodnikiem, nie obciążający w żaden sposób dłużnika (klubu), a po drugie, argumentacja pani mecenas, iż to dłużnik winien wykazać, że uregulował dług jest infantylne, w świetle artykułu 6 Kodeksu Cywilnego, który jest zasadniczą normą stosunków cywilnych w Polsce i którą to powinien znać każdy początkujący prawnik. Artykuł 6 KC mówi dobitnie, iż „Ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne„. A znaczy to dokładnie, iż to pani mecenas, jako pełnomocnik zawodników, winna wykazać, że nie otrzymali oni pieniędzy od klubu, a nie klub, że zawodnicy otrzymali, jeśli zostały złożone przez nią, w imieniu piłkarzy-klientów, wnioski o rozwiązanie kontraktów.

Niestety, mec. Wantuch, mimo swojego czaru osobistego, nie jest w tej sprawie organem rozstrzygającym, lecz jest nią… Izba do spraw Rozwiązywania Sporów Sportowych przy PZPN, która ten spór dopiero rozstrzygnie.

Można więc domniemać, iż mec. Wantuch mogła użyczyć swojego konta do wpłat na rzecz zawodników, chcąc zabezpieczyć sobie ewentualną należność za poprowadzenie sprawy, choć jest to ryzykowne działanie z punktu widzenia etyki zawodowej. Jeśli bowiem zdarzy się, że któryś z reprezentowanych przez nią piłkarzy zaneguje taką okoliczność, to z pewnością będzie to kolejny, poważny zarzut wobec pani mecenas o naruszenie w istotny przez nią sposób Kodeksu Etyki Zawodowej.

Reasumując – „actus omissa forma legis corruit” (nieważna jest czynność prawna z naruszeniem formy przepisanej przez prawo), co powinno dać głęboko do myślenia mec. Wantuch i jej bezwiednym pochlebcom.

Były prezes Górnika Zabrze Łukasz Mazur skomentował na łamach Weszło! sytuacje w polskiej lidze. Najobszerniej odniósł się do sytuacji Polonii Warszawa: Wszyscy dziennikarze pastwią się nad niejakim Ireneuszem Królem. Okazało się bowiem, że sympatyczny i jowialny właściciel Polonii nie zwykł w terminie – w żadnym terminie – płacić pensji zawodnikom. Niektórym trzy miesiące, innym pół roku. Też się oburzam, bo to straszliwie straszne, ale zastanawiam się, dlaczego krytyka spadła właśnie na rzeczonego. Przecież niepłacenie w terminie, zaległości kilkumiesięczne są w naszej piłce normą. Gdy przychodziłem do Górnika zaległości wynosiły w niektórych przypadkach nawet siedem miesięcy. I wiem też, że w innych klubach nie było lepiej. 

O co więc chodzi z tą Polonią? Chyba tylko o to, że jej zawodnicy byli rozpieszczeni i za Wojciechowskiego ptasiego mleczka im nie brakowało. Zderzenie z normalnymi – patologicznymi rzecz jasna – realiami ligi doprowadziło do buntu. Chłopaków z Konwiktorskiej spotkał nagle los innych ligowców. I teraz płacz, skargi. A przecież sami są sobie winni. Gdyby zapierdalali i harowali zamiast oszukiwać – bo ich gra była oszukiwaniem Wojciechowskiego – dziś nie mieliby powodów do narzekań. Tacy byli cwani, nie narobić się, a zarobić. „Głupi Józio” dał kontrakt więc super, można leżeć i go zlewać. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz.

W rozmowie ze Sport.pl prezes Jagiellonii, Cezary Kulesza zdradził, że Paweł Tarnowski niemal na pewno trafi do Polonii Warszawa na półroczne wypożyczenie. Brakuje już tylko podpisów na dokumentach. Kulesza nie kryje się również tym, że klub chciałby oddać komuś Filipa Modelskiego. – Jakby ktoś się znalazł, kto chciałby go wypożyczyć, to może byśmy tak właśnie zrobili – stwierdził, wykluczając przy tym sprowadzenie w najbliższym czasie Adama Kokoszki.

Obszernego wywiadu dla 2×45.com.pl udzielił były bramkarz Polonii Warszawa Paweł Kieszek, który ostatnio zbudował sobie mocną pozycję w Vitorii Setubal, w której występuje regularnie i za swoje interwencje zbiera pochlebne recenzje, jednak ze względu na problemy finansowe klubu nie otrzymuje wynagrodzenia na czas. Kieszek jak sam przyznaje: – Sytuacja jest do przeżycia, nie ma tragedii. Podpisałem dwuletni kontrakt, ale już latem chciałbym poszukać lepszego zespołu.

Adrian Mierzejewski do listopada nie zagrał nawet minuty. Zimą chciał odejść z Trabzonsporu, ale nagle wszystko odmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – podsumowuje ostatnie miesiące byłego piłkarza „Czarnych Koszul” dzisiejszy „Przegląd Sportowy”.

Źródło: własne / Gazeta Wyborcza / Przegląd Sportowy / 2×45.com.pl / Weszło! / Fakt / futbalnews.pl