Wybite zęby może tylko odnowić „magia” Stokowca…

Dzisiejsze przedpołudnie przyniosło nam bardzo złe wieści. Najpierw poranna prasa poinformowała, że Ireneusz Król mimo swoich zapewnień nie zapłacił piłkarzom, a następnie tą informację okrężną drogą potwierdziła strona oficjalna. Efekt jest jednak jasny. Po odejściu Marcina Baszczyńskiego, Edgara Çaniego Tomasza Brzyskiego doszło w klubie do drugiej tury osłabień. 

W fazie, która nastąpiła w „tłusty czwartek” (ostatni czwartek przed wielkim postem, końcówka karnawału) klub najprawdopodobniej opuści kolejna grupa piłkarzy, która jesienią stanowiła szkielet „Czarnych Koszul”. Piotr Stokowiec będzie musiał w ostatniej fazie przygotowań szukać nowych zawodników, którzy zastąpią Đorđe Čotrę, Władimira Dwaliszwiliego, Adama Kokoszkę, Łukasza Piątka, Aleksandara Todorovskiego i najprawdopodobniej Sebastiana Przyrowskiego. Zadanie może nie jest aż tak ciekawe, bo sądząc po dotychczasowej praktyce naszego mięsistego prezesa, bo raczej nie skazane jest na budowę zespołu gotowego na walkę o puchary. Prezes Król przynajmniej w jednej swojej wypowiedzi był na razie szczery i prawdomówny. Chodzi mi w tym momencie o kwestię utrzymania… Na spadek jesteśmy zbyt wysoko… i o ile nie puści nas z torbami, to go nie dostąpimy w tym sezonie…

Kwestię wygarnięcia grzechów naszego włodarza od jakiegoś czasu zapowiadają nasi felietoniści, więc… Panowie czekamy 😉

Wolałbym zastanowić się nad tym co możemy ugrać z resztek, które pozostaną przy Konwiktorskiej. Na chwilę obecną z poczynań Stokowca wynikać może jedno. Chce grać wiosną ustawieniem 4-4-2. W związku z niepewną sytuacją rozważał także grę jednym napastnikiem.

Stare piłkarskie porzekadło mówi, że zespół powinno budować się od obrony. Ten blok mimo odejścia Baszczyńskiego do dzisiejszego ranka wydawał się najbardziej sensowny. Sytuacja jednak się zmieniła i tu też trzeba będzie na szybko dokonać kilku transferów.

W bramce powinniśmy wiosną oglądać rywalizację Mariusza Pawełka i Przyrowskiego. Trzecim w hierarchii będzie najprawdopodobniej nieopierzony Michał Olczak, który – o ile Przyrowski nie odejdzie – może być spokojny o wypożyczenie Dominika Budzyńskiego. Popularny „Budyń” oczywiście powinien zostać w razie odejścia „Przyrosia”, ale z drugiej strony regularna gra może mu pomóc w walce o pozycję nr „1” w przyszłym sezonie. Wtedy będzie walczył o wyjściową jedenastkę z kimś nowym. Przyrowskiemu i Pawełkowi skończą się w czerwcu kontrakty i spokojnie odejdą, a my będziemy się martwić o pewny uchwyt kogoś innego. Jedynym problemem może być kwestia wykorzystywania rzutów karnych…

Środek obrony jest w tej chwili silnie obsadzony. Po odejściu Kokoszki i Baszczyńskiego bronić go będzie na pewno Wojciech Szymanek. Obstawiam, że jego partnerem będzie reprezentant Estonii Igor Morozov, który po kilku słabszych meczach ustąpi miejsca Martinowi Baranowi. Słowak w przeciwieństwie do Morozova posmakował już rywalizacji w Polsce i będzie mu łatwiej… Na końcu hierarchii jest oczywiście Siergiej Goliatkin

Adam Pazio
Pazio wiosną zagra jako pierwszy lewy obrońca? (fot. Lugher77)

Boki obrony… Oj tu się zacznie ciekawie. O ile wyjściowe miejsca zajmą Adam Pazio – na lewej i Jakub Tosik (o zgrozo) – na prawej, to zmienników będziemy musieli poszukać… Co oznacza, że przechodzimy dalej…

W środku pomocy na pozycji defensywnego pomocnika mamy zdrowego Tomasza Hołotę… i chorych Yahiyę Diemé oraz Dimitrije Injaca. Intuicja podpowiada mi, że z „Irkiem” w środku pola zagra Piątek. Kapitan „Czarnych Koszul” mimo tego, że opuścił zgrupowanie w Turcji, to jeszcze raczej nie zdecyduje się na zmianę klubu. Dla bezpieczeństwa trzeba będzie jednak zakontraktować Daniela Ciacha, którego Stokowiec zna doskonale. Obaj panowie pracowali w zespole Młodej Ekstraklasy. Szansę mogą także dostać Mateusz GlińskiBorys Rusak, który przy zaistniałej sytuacji może sporo zyskać!

Sytuacja na skrzydłach jest w tym momencie na papierze dość dobra. Paweł Wszołek Miłosz Przybecki będą starali się wiosną szarpać i stwarzać zagrożenie pod bramką rywala. W odwodzie mamy „szklanego” (lub też przerażonego) Jacka Kiełba, Mateusza Michalskiego i Konrada Wrzesińskiego, a także doświadczonego Vytautasa Lukšę. Przy Litwinie mam jednak lekki problem, bo może okazać się, że jeśli będzie źle, to zobaczymy go w środku pola (jako ofensywnego pomocnika). Rozsądnie byłoby dla wzmocnienia rywalizacji zakontraktować jeszcze Krzysztofa Kopcińskiego, który na razie dobrze prezentuje się w meczach sparingowych…

W ataku możemy na pewno „liczyć” na Daniela Gołębiewskiego. Wiosna będzie należała do niego i możliwe, że do Łukasza Teodorczyka. Świeżo upieczony reprezentant Polski powinien jednak moim zdaniem zmienić środowisko już teraz. Pomogłoby mu to w rozwoju i dało spokój… Dwóch napastników to zdecydowanie za mało. Na nikogo konkretnego nie powinniśmy raczej liczyć… Jewhen Radionow może wróci i będzie się przyuczał…

Nasz potencjał na pewno nie powala!  Groźne „młode wilki” zostały pozbawione kłów. Kto by pomyślał, że przez „pączka-zakalca” wiosna nie będzie zapowiadać niczego optymistycznego. Wygramy kilka meczów, kilka zremisujemy, oberwiemy na pewno od czołówki… i na koniec zahaczymy się w okolicach 10 miejsca (no chyba, że „magia” Stokowca znów będzie nas czarować)…

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

3 thoughts on “Wybite zęby może tylko odnowić „magia” Stokowca…

Dodaj komentarz