„Super Express” publikuje wywiad z Marcinem Baszczyńskim. Według „Baszcza” Ireneusz Król nadal zobowiązany jest do wypłacenia stoperowi zaległych pieniędzy. Termin minie z końcem stycznia.

Baszczyński zdradził, że piłkarze liczyli, że za dobrą grę otrzymają pieniądze. Wspomniał także o tym co powiedział mu Król zapytany o to po co kupił „Czarne Koszule”. – Odpowiedział, że przez Polonię chce reklamować swoje firmy i spółki. Że to projekt długofalowy, a my mamy uzbroić się w cierpliwość – przytacza doświadczony obrońca. Według gracza Ruchu Chorzów Król raczej nie wycofa się po sezonie. Na razie zakup klubu nie zwrócił mu się i nie widzi logiki w takim ruchu.

Teraz na Cichej może odpocząć. – Jestem już na takim etapie kariery, że mogę tylko współczuć chłopakom z Polonii. W Ruchu jest inaczej, ale na pewno nie łatwiej. Wróciłem na stare śmieci i będę musiał na każdym kroku udowadniać, że potrafię coś dać tej drużynie. Ale to dobrze. Zawsze lubiłem wyzwania – wyznaje „Baszczu” w „Super Expressie”.

Również krytycznie o Królu mówi Tomasz Brzyski. Brzyski nie uważa, że właściciel zrobił mu przyjemność z tego, że odszedł. Zależało mu tylko na zejściu z kosztów. – (…) zadzwoniłem do menedżera i poprosiłem, by dowiedział się od pana Króla, co dalej ze mną i moimi pieniędzmi. Prezes powiedział, że jeśli zrzeknę się pieniędzy, będę mógł szukać nowego klubu. Nie zależało mu, bym został, a ja się nie pcham z butami tam, gdzie mnie nie chcą – zdradził w „Przeglądzie Sportowym”.

Według „Brzytwy” prezes często stosuje dezinformację medialną, gdy rzekomo rozwiązał kontrakt z Polonią nie myślał jeszcze wtedy o Legii. – Byłem zdziwiony. Wtedy nie rozmawiałem jeszcze z Legią Warszawa. Trenowałem z Polonią, gdy usłyszałem, że nie jestem już zawodnikiem tego klubu. Dezinformacja. Nie pierwsza. Podobnie było w przypadku Mariusza Pawełka, wyjazdu na testy do Hannoveru Pawła Wszołka, albo gdy prezes mówił o miesięcznych zaległościach, a były wyższe – zdradza w „PS” i dodaje, że z klubów, które były nim zainteresowane prawdziwą ofertę złożyła tylko Jagiellonia Białystok.

Co innego słyszeliśmy od niego my, co innego mówił dziennikarzom. Na początku deklarował, że jeśli będziemy mieli problemy finansowe, nawet odsetki od kredytów nam zapłaci. Premie dostaliśmy wszystkie poza ostatnią, ale co z pensjami? Każdy ma zobowiązania finansowe, jeśli zarabia się więcej, to zaciąga się kredyt na dwa lata i wtedy rata jest naprawdę duża. Gramy i dla przyjemności, i dla pieniędzy. Mamy rodziny, musimy zarabiać – podaje jako drugi przykład.

Transfer na Łazienkowską odbył się po cichu i w tajemnicy przed właścicielem. – Menedżer zadzwonił, powiedział, że Legia Warszawa jest zainteresowana. Ale to nie mogło wyjść na jaw, by prezes Król nie oszalał i nie zatrzymał transferu. Choć zagrożenie było niewielkie, bo dostałem od niego dokument, pod którym wystarczył mój podpis, by wszedł w życie. Chciałem mieć zapewnienie na piśmie. Znając prezesa, ustne obietnice nie wchodziły w grę.

Brzyski w „Przeglądzie” przyznaje, że Króla nie stać na Polonię. Zespół w zimie może się posypać. Nie ma w nim zawodnika, który chciałby zostać w drużynie.

„Czarnych Koszul” nie będzie wspominał dobrze. Najpierw bogaty Józef Wojciechowski, a potem „goły” Król. Źle pamięta także czas za Theo Bosa, gdy holenderski szkoleniowiec nie widział go w składzie. Brzyski twierdzi, że gdyby mógł cofnąć czas, to by na Konwiktorską nie trafił. Bardzo źle wyraził się o Edgarze Çanim. Nie chciałby z nim zagrać w Legii. Uważa go za fajnego kolegę, ale na boisku nie potrafiłby z nim grać. Za bardzo gwiazdorzył.

„SE” publikuje także listę zawodników, którzy mogą odejść: Władimir Dwaliszwili (Legia, kluby z Belgii, Anglii, Chin i Holandii), Sebastian Przyrowski (Wisła Kraków), Łukasz Piątek (Pogoń Szczecin), Aleksandar Todorovski i Adam Kokoszka (Podbeskidzie Bielsko-Biała), Đorđe Čotra (Jagiellonia Białystok) oraz Adam Pazio (Korona Kielce).

Do Cetkiewa dojechał Wszołek. Wziął udział w dzisiejszych zajęciach. Tymczasem Hannover w niemieckiej prasie twierdzi, że sprawy nie zostawi. Jörg Schmadtke twierdzi w „Bildzie”, że H96 tak sprawy nie zostawi. – On nas oszukał. Podejmiemy więc kroki prawne, zwrócimy się do UEFA – zapewnia. Sama gazeta, swoją drogą, zachowanie piłkarza określa słowem: „Arcybezczelność”.

Sprawę opisuje także portal „2×45.com.pl”. – Niedopuszczalny był jednak sposób, w jaki Jarosław Kołakowski wszystko rozegrał. Najwyraźniej uznał, że nikt nie będzie w stanie odmówić sobie transferu do niemieckiej ekstraklasy, a już na pewno nie jakiś młodzian, o którym jeszcze rok temu mało kto słyszał. To trochę tak, jakby ojciec najpierw przygotował synowi wesele, a dopiero dzień przed przedstawił mu wybrankę, którą dla niego znalazł i która według niego będzie idealna. Kobieta mogłaby być nawet piękna, mądra i zaradna, ale postawiony przed faktem dokonanym synuś mógłby gbltaść w konsternację i mimo wszystko się wycofać. Każdy lubi być pytany o zdanie w sprawie, która bezpośrednio go dotyczy, prawda? Wszołek natomiast miał nie zadawać pytań i od razu na wszystko się zgodzić. Ani chwili do namysłu, do analizy. Szczerze mówiąc, na jego miejscu chyba też bym się zdenerwował, zwłaszcza że wcześniej deklarował chęć pozostania. Zawodnika potraktowano zbyt instrumentalnie, zbyt przedmiotowo – jak niewolnika na aukcji, którego bierze ten, kto da więcej, bez względu na chęci samego zainteresowanego.

Źródło: własne / Super Express / Przegląd Sportowy / Bild / 2×45.com.pl