Przed ostatnią kolejką nasz redakcyjny kolega Muchomor podjął się trudnego zadania. Starał się w swojej analizie wykazać, że los Polonii jeszcze nie jest przesądzony… Warunkiem był pozytywny rezultat w piątkowym spotkaniu z Rozwojem Katowice.

Jerzy Engel

14.05.2017: Prezes Engel podczas treningu po meczu z Rozwojem (fot. Z.Luchciński / kspolonia.pl)

Finał spotkania był niestety połowiczny. Zremisowaliśmy, co oznacza, że zostały tylko szanse teoretyczne. Nie chcę dziś skupiać się na stronie wizualnej, bo wyglądała ona źle. Nakarmieni nadzieją po spotkaniach z Radomiakiem i Puszczą Niepołomice (połowicznie) dostawaliśmy ostrych ataków obrzydzenia. Taktyka Polonii w niczym nie przypominała zespołu tytanów z potyczki z „Gołębiarzami” z Radomia. Po konferencji prasowej wiem, że ten zespół już się nie podniesie. Wojciech Szymanek mimo swojej charyzmy nie będzie w stanie wstrząsnąć „Czarnymi Koszulami”. Przykre, ale prawdziwe. Jego warsztat jest jeszcze za mały, aby w tak trudnym momencie sięgnąć do rękawa po gotowe, sprawdzone rozwiązanie.

Podczas niedzielnego podwieczorku ktoś podrzucił mi informację, że prezes Jerzy Engel wraz z mecenasem Adamem Kuźnickim pojawili się na treningu naszego zespołu. W tym momencie pojawia się nad moją głową magiczna żaróweczka, którą młodsi kibice spokojnie mogą utożsamiać z pomysłami szalonego kojota Wilusia ze „Zwariowanych melodii”.

Mimo, iż oceniam decyzje personalne prezesa dość negatywnie, to na cztery kolejki przed końcem tego parszywego sezonu jawi się on jako jedyna deska ratunku dla naszego upadającego się klubu. Pewnie domyślacie się jakie rozwiązanie pragnę zaproponować szefowi klubu.

Ten ruch zapewne będzie dla niego trudny. W podobnej scenerii kilka lat temu specjalista od utrzymań, Mieczysław Broniszewski odmawiał „Czarnym Koszulom”. Engel jako człowiek, który wprowadził polską kadrę po 16 latach na piłkarskie salony jest obecnie jedyną osobą zatrudnioną w klubie, która swoim autorytetem jest w stanie odpalić ten popsuty motor i dojechać nim do mety przed ogonem frajerów, którzy w przyszłym roku kopać po czołach będą się w ligach międzywojewódzkich.

Panie prezesie, domyślam się, że to dla Pana bardzo trudna decyzja i mój pomysł spędzi Panu sen z powiek. Mimo tego, że jest Pan teraz zaangażowany w rozmowy z Miastem, to musi się Pan dokładnie wsłuchać w lekko zmodyfikowany cytat z filmu „Skrzydlate świnie”: „Polonii nie ma bez piłki!”. Wszyscy wiemy, że jest Pan wielkim optymistą. Czasem Panu tej wiary zazdroszczę, a czasem pukam się w głowę nie dowierzając w nią. W tym miejscu jednak muszę użyć pokerowego „sprawdzam”.

Pragnę sprawdzić jak wielka jest Pana wiara i optymizm. Jeśli rzeczywiście wierzy Pan w utrzymanie tego zespołu w II lidze i to, że tyle razy powtarzał Pan, że nie dopuszcza do siebie myśli o powrocie do III ligi, to NIECH PAN USIĄDZIE NA ŁAWCE obok trenera Szymanka i nie pozwoli mu samemu walczyć. Ten młody i zdolny szkoleniowiec teraz potrzebuje Pana bardziej na murawie niż na salonach i trybunie honorowej. Jeśli los tego klubu nie jest obojętny, to bierz Pan buławę i trąb do natarcia.

Pana posłuchają! Wie Pan to doskonale. Widzi Pan zapewne w oczach młodych piłkarzy tę iskrę, to zaciekawienie i tę wiarę w Pana moc. Jest Pan naszą ostatnią nadzieją na sportowe utrzymanie. Wierzę, że jeżeli ma Pan cojones i los Polonii leży Panu na sercu, to w Stargardzie obok trenerów Szymanka i Piotra Wojdygi zobaczymy Pana w lśniącym czarnym dresie!

Jako miłośnik sztuk walki wiem, że walczy się do ostatniego gongu. Dopóki jest nadzieja trzeba nacierać i szukać swojej szansy. Z tego co kojarzę nie śledzi pan tych dziedzin sportu, więc przytoczę w ramach zobrazowania sytuacji pewną anegdotę, którą kiedyś opowiedział mi nasz honorowy prezes Jerzy Piekarzewski. Historia dotyczyła dwóch żabek, które wpadły do szklanki z mlekiem. Jedna poddała się i zdechła. Druga machała na tyle długo wspomnianym mlekiem, że udało wybudować się jej stopień, który umożliwił jej wydostanie się z tej sytuacji bez wyjścia (mam nadzieję, że nie przekręciłem).

Powtórzę: Panie prezesie, jeśli rzeczywiście Pan wierzy w II-ligową Polonię, to zagraj va banque. Jeśli się uda, nadal będzie Pan wielki, jeśli nie, to nie będzie mógł Pan sobie zarzucić, że nie spróbował Pan nas uratować. Brak pomocy i tak obciąży Zarząd, który tworzył ten zespół i decydował o personaliach… Może warto?

Share