Rasistowskie obelgi, groźby i polowanie na piłkarzy. Skandal po meczu w Markach

Chociaż wczorajszy ćwierćfinał Okręgowego Pucharu Polski pomiędzy Polonią II a Marcovią Marki zakończył się sportowym sukcesem podopiecznych Macieja Wesołowskiego, to niestety zamiast o wyniku w przestrzeni medialnej mówi się dziś o patologicznych zachowaniach miejscowych pseudokibiców – zarówno w trakcie spotkania, jak i krótko po końcowym gwizdku, kiedy ruszyli z agresją w kierunku zawodników „Czarnych Koszul”, którzy musieli przez ponad godzinę barykadować się w szatni.

O bulwersującym incydencie kilka godzin po zdarzeniu poinformowali użytkownicy mediów społecznościowych, w tym m.in. Marcin Markowski. Temat błyskawicznie podłapały ogólnopolskie media oraz portale sportowe, takie jak Sport.pl, Gol24, Transfery.info, Weszło!, czy Kanał Sportowy.

 

Kulisy tego, co konkretnie wydarzyło się na obiekcie w Markach, szczegółowo opisał w rozmowie z portalem Sport.pl asystent trenera drugiego zespołu „Czarnych Koszul”, Sebastian Olczak. Szkoleniowiec podkreślił, że jednemu z zawodników Polonii wprost grożono, że zostanie „za****ny” w miejscowości, w której mieszka na co dzień. Dodatkowo celem rasistowskich wyzwisk stał się 18-letni Kaleve Zdzisław Maxwell – Maxwell grał na boku pomocy, więc często rozpędzał się akurat na wysokości tej agresywnej grupy. Poza tym wyrzucał też dalekie auty, więc był naprawdę blisko. Pluli na niego, wyzywali od czarnuchów i małp. Po meczu mówił, że trochę się z tego śmieje, ale widać było po nim, że mocno go to dotknęło. Zresztą, kto przeszedłby obok czegoś takiego obojętnie? Chłopak niedawno skończył 18 lat, zaczyna grę w seniorach i musi się mierzyć z takimi sytuacjami.  

W relacji trenera szczególnie bulwersuje pozostawiająca wiele do życzenia kwestia  zabezpieczenia meczu zarówno przez klub z Marek, jak i miejscowe służby… – Najbardziej agresywna grupa stanęła w rogu trybuny, który musieliśmy minąć w drodze do szatni. Już wtedy wyzywali nas od najgorszych i pluli na nas. Powiedzieliśmy jednak zawodnikom, żeby nikt nie reagował, zwłaszcza że w okolicy nie było ani ochrony, ani policji. (…) Policja nie mogła wcześniej zareagować, bo, jak usłyszeliśmy, może wejść na stadion dopiero wtedy, gdy „coś się dzieje”. A na to się niestety zanosiło, było to tylko kwestią czasu. Z szatni na boisko mieliśmy około 200 metrów i znów musieliśmy przejść obok tej agresywnej grupy. Nie było innej drogi.                   
Olczak szczegółowo zrelacjonował również co działo się już po końcowym gwizdku… – Szliśmy w kierunku szatni. Przeszliśmy już kilkadziesiąt metrów, myśleliśmy, że jest po wszystkim. Nagle usłyszeliśmy głośne: „Na nich!”. Grupa gości w kominiarkach zeskoczyła z trybuny i ruszyła w naszym kierunku, ale w pewnym momencie się zatrzymała. Nie uciekaliśmy, ale na szczęście do niczego nie doszło, bo szybko interweniowała policja, która użyła gazu i zaczęła ścigać chuliganów.

Następnie zawodnicy i sztab Polonii II zostali eskortowani do szatni, gdzie musieli spędzić ponad godzinę. W międzyczasie na miejsce jako wsparcie dla funkcjonariuszy z Marek dotarły posiłki z warszawskiej Pragi – W końcu pod eskortą przeszliśmy z szatni do autokaru, a potem policja towarzyszyła nam pod stadion na Konwiktorskiej. Do Warszawy jechaliśmy dłuższą drogą, bo usłyszeliśmy, że policja z Marek wciąż ściga sprawców – zakończył drugi trener rezerw „Czarnych Koszul”.

W chwili publikacji niniejszego artykułu klub Marcovia Marki nie zabrał oficjalnego głosu w sprawie. Jeżeli pojawią się dodatkowe komunikaty lub informacje, będziemy o nich informować na bieżąco
Źródło: własne / sport.pl

Author: Tomas86

Nie lubię lania wody. Moja maksyma to: "krótko, zwięźle i na temat" :-)

1 thought on “Rasistowskie obelgi, groźby i polowanie na piłkarzy. Skandal po meczu w Markach”

Dodaj komentarz