Niestety kolejny mecz bez wygranej Polonii Warszawa. „Czarne Koszule” prowadziły do przerwy 1:0. W 75 minucie był jednak już 2:1 dla gości. W samej końcówce regulaminowego czasu gry nasz zespół uratował 1 punkt.
Mecz zaczął się od ataków Polonii Bytom. Nasz zespół miał problem, by wyjść z własnej połowy i już w 3 minucie rywale wywalczyli rzut rożny. Ten nie przyniósł żadnego zagrożenia. Dużo niebezpieczniej zrobiło się w 5 minucie, gdy źle piłkę wyprowadzał Michał Marcjanik. Rywale przejęli piłkę i dostarczyli ją w pole karne Polonii Warszawa. Na szczęście strzał z ostrego kąta był bardzo niecelny. W 8 minucie „Czarne Koszule” wywalczyły rzut wolny na połowie rywali. Ten został wykonany bardzo słabo. Spotkanie jednak wyrównało się, zaczynał nawet nasz zespół momentami przeważać. W 12 minucie zobaczyliśmy pierwszą składną akcję Polonii Warszawa. Strzał z dystansu głową został wybity na rzut rożny. Dośrodkowanie wybili rywale, potem jeszcze 2 razy piłka wracała w pole karne gości, jednak za każdym razem piłka nie docierała do naszych graczy. W 13 minucie dobrze nasz zespół przejął piłkę na połowie gości, İlkay Durmuş dograł do Jakuba Paszkowskiego, ten niestety w dobrej sytuacji fatalnie uderzył z woleja. Na kolejne ciekawsze zdarzenie czekaliśmy do 22 minuty. Na odważny rajd skrzydłem zdecydował się Jakub Budnicki i został sfaulowany przy linii bocznej. Niestety Simon Skrabb dośrodkował prosto na głowę rywala, ale po chwili piłka do niego wróciła. Drugie dośrodkowanie było już znacznie lepsze i trafiło do Marcjanika. Stoper, w 24 minucie, strzałem głową z około 11 metrów pokonał bramkarza, który chyba mógł zachować się lepiej w tej sytuacji. W 26 minucie Polonia Warszawa zmarnowała dobrą sytuację na podwyższenie prowadzenia. Ładnie lewą stroną urwał się Durmuş i dograł do Gierman Barkowskiego, ten chciał jeszcze podać do Skrabba, ale nie zrozumiał się z kolegą. W 30 minucie goście wywalczyli rzut wolny na połowie „Czarnych Koszul”. Nie został on zbyt dobrze wykonany, ale zaczęła spychać nasz zespół drużyna z Bytonia. W 33 minucie rywale mieli rzut rożny. Zrobiło się małe zamieszanie, jednak udało się wybić piłkę. W 35 minucie znów rywale uzyskali rzut wolny na połowie warszawskiej Polonii. Przy dośrodkowaniu ponownie górą byli nasi zawodnicy. W 37 minucie wreszcie zaatakowały „Czarne Koszule”. Z dystansu uderzył Durmuş, z kłopotami bramkarz zbił na rzut rożny. Do dośrodkowania doszedł Marcjanik, jednak w trudnej sytuacji strzelił wysoko nad bramką. W 43 minucie dobrą dwójkową akcję rozegrał Durmuş ze Skrabbem, ale ten pierwszy z ostrego kąta uderzył obok słupka. W doliczonym czasie pierwszej połowy goście wywalczyli rzut rożny. Niepewne wyjście zaliczył Adrian Sandach, na szczęście nie wykorzystali tego Bytomianie. Do przerwy „Czarne Koszule” prowadziły 1:0.
Druga połowa niestety zaczęła się bardzo źle dla naszego zespołu. W 48 minucie piłkę na własnej połowie stracił Budnicki. Rywal znalazł się w sytuacji na sam i pokonał Sandacha. „Czarne Koszule” chciały szybko odpowiedzieć. W 52 minucie po kilkupodaniowej akcji z ok. 16 metrów uderzył Paszkowski. Strzał sprawił sporo kłopotów bramkarzowi rywali, jednak na raty złapał piłkę. W kolejnych minutach nie działo się na boisku za dużo. W 61 minucie mogło być już 2:1 dla gości. Po wrzutce strzał z woleja bardzo dobrze jednak obronił Sandach. Był jeszcze rzut rożny, jednak krótkie rozegranie kompletnie gościom nie wyszło. W 62 minucie „Czarne Koszule” wywalczyły rzut wolny w dość bliskiej odległości od pola karnego. Na strzał z dystansu zdecydował się Skrabb. Piłka nieznacznie minęła słupek. Dość senna była druga połowa. Kolejne ciekawsze wydarzenie miało miejsce w 71 minucie, gdy udało się „Czarnym Koszulom” wywalczyć rzut wolny na połowie rywali. Dośrodkowanie Kowalczyka bez problemu wybili rywale. W 75 minucie niestety było już 2:1 dla zespołu z Bytomia. Rywale dość swobodnie rozgrywali piłkę przed naszym polem karnym. W końcu jeden z przeciwników dośrodkował, piłka dotarła do rywala, który zgrał głową do kolegi, a ten z bliska pokonał Sandacha strzałem pod poprzeczkę. Po straconym golu Polonia Warszawa groźniej zaatakowała dopiero w 81 minucie. Z dystansu potężnie uderzył Barkowskij, ale obronił golkiper. Zbliżyć kolejny raz w pole karne rywali udało się dopiero w 89 minucie i przyniosło to rzut rożny. Ten zamieniony został na bramkę wyrównującą. Po dośrodkowaniu piłka dotarła do osamotnionego na 11 metrze Dave Gnaase, który dość szczęśliwym strzałem pokonał bramkarza. W 5 minucie doliczonego czasu dobrą okazję na bramkę miał Antoni Kapusta. Niestety z okolic linii pola karnego uderzył zdecydowanie za mocno. Po chwili jeszcze raz „Czarne Koszule” groźnie zaatakowały, ale tym razem Robert Dadok w decydującym momencie źle odegrał do jednego z kolegów. Ostatecznie mecz skończył się remisem 2:2.
11.09.2026 r., Warszawa
Polonia Warszawa – Polonia Bytom 2:2 (1:0)
bramka: Michał Marcjanik 24, Dave Gnaase 89
Polonia: Adrian Sandach – Paweł Olszewski (85. Ernest Terpiłowski), Jakub Budnicki, Michał Marcjanik Ż, Davíð Ólafsson – Jakub Paszkowski (85. Antoni Kapusta), Dave Gnasse, Sebastian Kowalczyk (75. Robert Dadok), Simon Skrabb (68. Oliwier Wojciechowski), İlkay Durmuş (75. Dani Vega) – Gierman Barkowskij.
Sędziował: Grzegorz Kawałko (Olsztyn)




Obejrzałem I połówkę. W tej drużynie nie ma ludzi chcących wygrywać. Ambicją jest pokonanie rywala w indywidualnym pojedynku i jak się go wygra, to podać do kogokolwiek i pogrążyć się z zachwycie nad sobą. Jak się nie uda, jak Budnickiemu, to tłuką nam bramkę. I tak to się turla.
Żałosne Najpierw koncertowo spieprzyli mecz, a na konoec mogą robić z siebie bohaterów, bo udało się nie przegrać z ekipą Dżepetta.
I jeszcze jedno. Widać lenistwo, brak chęci do podjęcia ryzyka. Nowy napastnik bał się strzelać w bardzo dogodnej sytuacji, podawał do Skrabba i zaskoczył go (jak stara Honda). Bramki nie było, wstyd pozostał.
Napisałem parę dni temu moje marzenie – „każda drużyna jest gotowa przegrać z Polonia Warszawa”. Dziś już wiemy – każda drużyna tej lidze może wygrać z Polonią Warszawa…..
Powtarzam – najemnicy do II i III drużyny – do pierwszej młodzież.
2 liga zbliża się wielkimi krokami. Bravo przede wszystkim trener!!!!
wróciły stare demony – bylejakość, ślimacza gra i podania do tyłu. Dzięki temu teraz wpadł Budnicki.
praktycznie żaden nie potrafi przyjąć piłki, a wybicie główką wpadało w nogi rywala.
przeciwnik miał masę miejsca i cud że strzelił 2 bramki. A gruby bolo z 30 z PB załatwiał praktycznie każde podanie do naszego Nabytku. Smutne i straszne.
a i znowu dobre serce – drużyna PB z dołu ale znowu pozwolono jej się przełamać.
dziady !!!
i mimo karnetu niestety szkoda mi czas za tydzień, może puste trybuny ich otrzeźwią i pobudzą.
na szczęście ostatnich meczów nie oglądałem, bo za granicą transmisje są blokowane. uważam, że słusznie bo człowiek psychczniezdrowszy i pokazywanie takiego badiewia powinno być karalne
Widać, że nasi zawodnicy mają jakość. Dziś nie było ani zaangażowania, ani taktyki, ani chęci.
A brak dopingu na Kamiennej w II połowie czym był spowodowany?
Wystarczy ruszyć trochę głową i połączyć kropki z transparentem, który był zawieszony na środku kamiennej przez cały mecz…
Z meczu na mecz, z tygodnia na tydzień, z treningu na trening jest co raz gorzej. Prawda o naszej drużynie jest straszna: ani tu gracz, ani zaangażowania, ani chęci czy ambicji. To wszystko przykre….
Dla mnie trener Sromowiec był jest i będzie dobrym trenerem ale niestety coraz bardziej widać że te Lindy grają przeciwko niemu, przeciwko nam, przeciwko Polonii.
Za tydzień przewiduje łomot tz. 0:3 dla Chrobrego. Na meczu nie będę i dobrze bo po co.
Do mortenpl:
Krzychu dziś zmarł – info w trakcie meczu☹️
Niech spoczywa w pokoju amen.
A wszystkim żyjącym spokojnego weekendu….
TYLKO KSP!!!
Dla mnie nasz klub w ostatnim czasie został bardzo mocno skrzywdzony.
W poprzednim sezonie jak gdyby nie patrzeć mieliśmy naprawdę solidnego dyrektora sportowego; z pomysłem na transfery, z kontaktami, przychodzili ciekawi piłkarze (Skrabb, Gnaase), którzy do teraz są najlepsi na boisku. Do tego dochodził trener ze zbyt małym doświadczeniem jak na ten poziom, który nie potrafił wykrzesać z nowych nabytków 100% umiejętności. (przykład Brasido).
Na ten moment mamy (teoretycznie) doświadczonego szkoleniowca na ten poziom ligowy ale niestety nasz dział skautingu (lub jego brak) to jest syf. Ściągamy tanim kosztem same odpady, tylko Olaffson coś wnosi, aczkolwiek dzisiaj zagrał chyba jeden ze słabszych meczy. Słusznie ktoś wspomniał ostatnio w komentarzach na fb klubu, że prezesowi chyba sufit spadł na głowę, że awansuje do ekstraklasy tanim kosztem tj. składając drużynę z samych odpadów i że to tak nie działa, nie tędy droga. Nawet wracając dziś z meczu pod stadionem słyszałem podobne słowa od innych. Ciekawe ile mielibyśmy punktów gdyby Kosiorowski był dalej w klubie przez ten czas…
W odniesieniu już do samego meczu; dziś znowu pech obok nieskuteczności. Jak nie po błędach bramkarza to po błędzie Budynia uciekają nam znowu punkty. Miejmy nadzieję, że Stokowiec na następny mecz zagra 4-4-2 z Kostorzem i Barkowskim w ataku, może to wreszcie będzie złoty środek i coś zaskoczy.
Bardzo fajny komentarz. Dodam tylko, że Barkowski wziął na siebie obrońców przy bramce Gnaase na 2-2, mam nadzieję że odpali ten chłopak. Kostorz? No, na 2 napastników byłoby super. Przedewszystkim trzeba strzelać, bo bramkarza już też chyba mamy 🙂
Każdy taki słaby mecz to -500 do frekwencji. Żeby to nadrobić to potrzebne są 2-3 dobre mecze. Cały zespół powinien mieć w kontrakcie obowiązek kupna i rozdania biletów w ilości 50 na następny mecz na K6. Wygrywają i jest frekwencja. Przegrywają i też jest , pewnie dużo obdarowanych i uprawnionych nie przyjdzie, ale kasa się zgadza.
Konkurencja wprowadzi do Ekstraklasy swojego parobka żeby się cała Polska przestała śmiać z tego że Stolica ma tylko 1 zespół na tym poziomie. Niedowiarków odeśle do Wieczystej.
Zapomnijcie o stadionie!!!
Mnie też to boli i wkurza bo mamy dużo wspierających ludzi
w całej Polsce którzy nam kibicują i mimo że są związani z innymi zespołami to chcą Polonii na szczycie.
Tragedia I tyle!
Naprawde brawo dla tych kibicow ktorzy jeszcze chca ta padake ogladac…odpuszczam nastepny mecz bo nerwica mnie zje!