Dreszczowiec w końcówce, ale z happy endem – 3 punkty dla Polonii

Polonia pokonała na własnym boisku 2:1 Górnika Łęczna. Nasz zespół prowadził do przerwy 1:0. W drugiej połowie długo wynik się nie zmieniał, ale gdy w pierwszej minucie doliczonego czasu Polonia strzeliła drugą bramkę, wydawało się, że jest po emocjach. Rywal jednak szybko odpowiedział, ale na więcej już „Czarne Koszule” nie pozwoliły.

Polonia od początku ruszyła do ataku i już w 3 minucie nasz zespół wykonywał rzut rożny. Niestety dośrodkowanie bez problemu wybił jeden z graczy Górnika. W 5 minucie nasz zespół przeprowadził bardzo dobrą akcję lewą stroną. Niestety strzał Benedykta Piotrowskiego z około 16 metrów był bardzo niecelny. W 9 minucie „Czarne Koszule” wywalczyły rzut wolny na połowie gości. Ponownie górą byli zawodnicy Górnika. Polonia dalej napierała. W 15 minucie sprzed pola karnego dobrze uderzył İlkay Durmuş, ale zdołał golkiper zbić na rzut rożny. Ten nie został najlepiej wykonany. W 20 minucie Górnik ruszył z bardzo groźną kontrą, ale na szczęście w polu karnym rywala zdołał zatrzymać Jakub Budnicki. Ta akcja nie zmieniła obrazu meczu, Polonia miała dużą przewagę, a Górnik głęboko się bronił. W 22 minucie Polonia wykonywała kolejny rzut rożny. Ponownie nie udało się po nim oddać celnego strzału. W 26 minucie miała natomiast Polonia rzut wolny dość blisko bramki Górnika. Simon Skrabb zdecydował się na zaskakujące uderzenie, piłka niestety zatrzymała się na poprzeczce. Po chwili „Czarne Koszule” miały rzut rożny. Ten zakończył się niecelnym uderzeniem głową Łukasza Zjawińskiego. W 28 minucie znów z kontrą wyszedł Górnik. Skończyło się na rzucie rożnym. Goście chcieli zaskoczyć nasz zespół i zagrali przed pole karne, gdzie z woleja uderzył jeden z przeciwników. Zdążył zablokować uderzenie Robert Dadok. Po chwili jednak mocno zakotłowało się w naszym polu karnym, na szczęście skończyło się tylko na kolejnym rożnym. Ten już został wykonany słabiej. W 35 minucie zrobiło się niebezpiecznie dla Polonii po głębokim dośrodkowaniu w pole karne. Rywal zdołał oddać strzał z ostrego kąta głową, ale na raty złapał piłkę Mateusz Kuchta. Polonia szybko odpowiedziała dobrą akcją. Jej efektem był rzut rożny, zakończonym bardzo niecelnym strzałem. W 39 minucie Polonia była bardzo blisko gola. Piłki w polu karnym nie oponował Dadok, ale dopadł do niej Piotrowski. Strzelił z bliska niestety prosto w bramkarza. W 40 minucie nareszcie udało się sforsować zasieki obronne gości. Rywal wybił dośrodkowanie prosto pod nogi Skrabba, który ładnym technicznym strzałem z pierwszej piłki nie dał szans bramkarzowi Górnika. Goście chcieli jeszcze przed przerwą wyrównać. Zaatakowali Polonię i pod koniec pierwszej połowy mieli rzut wolny. Ten został zamieniony na rzut rożny, który został wykonany fatalnie. Do przerwy „Czarne Koszule” prowadziły 1:0.hosting

Pierwsza atak Polonii w drugiej połowie miał miejsce w 48 minucie. Z lewej strony dośrodkowanie dotarło do Zjawińskiego, który w trudnej sytuacji zdołał tylko strzelić niecelnie. W 51 minucie ładnie Polonia rozegrała po prawej stronie, ale Ernest Terpiłowski na końcu zagrał niecelnie. Miała Polonia jeszcze rzut rożny. Po nim blisko było gola. Najpierw bramkarz instynktownie odbił strzał głową Zjawińśkiego, a potem dobitka Dadoka zatrzymała się na nogach obrońcy, stojącego na linii bramkowej. W 55 minucie doczekaliśmy się kolejnego rożnego, tym razem po tym, jak został zablokowany strzał Vegi sprzed pola karnego. Po rożnym Górnik mógł ruszyć z bardzo groźną kontrą, ale w porę zatrzymany został rozpędzony rywal. W kolejnych minutach nie działo się za dużo na boisku, gra toczyła się głównie w środku pola. W 67 minucie Górnik wywalczył jednak rzut wolny na naszej połowie, blisko linii autowej, ale i dość blisko bramki Polonii. Na szczęście dośrodkowanie było fatalne. Rywale przejęli delikatnie inicjatywę i w 71 minucie uzyskali rzut rożny. Podobnie jak przy wolnym, Górnik bardzo źle dorzucił piłkę i od bramki zaczynał Kuhchta. W 74 minucie rywale przeprowadzili bardzo dobrą akcję lewą stronę. Na szczęście pierwsze uderzenie udało się zablokować, a drugie było bardzo niecelne. Minutę później Górnik znów miał rzut wolny na połowie Polonii. Tym razem goście dośrodkowali całkiem nieźle, ale górą byli nasi gracze. W 76 minucie świetną indydwiualną akcją popisał się Diogo Brasido. Przebiegł kilkadziesiąt metrów i odegrał do Vegi, ale ten zdecydował się na drybling w polu karnym, który był nieudany. W 80 minucie Polonia wywalczyła rzut wolny na połowie rywali. Zdołał głową po dośrodkowaniu uderzyć Zjawińskiego, ale za lekko, aby zaskoczyć bramkarza. Minutę później to Górnik wykonywał stały fragment gry – tym razem rzut rożny. Piłka została nieźle dograna, ale czujnie zachowali się nasi gracze. W 84 minucie po dobrej klepce na prawej stronie Polonia wywalczyła rzut wolny tuż przy linii końcowej i linii pola karnego. Na bezpośredni strzał zdecydował się Durmuş, ale dobrze interweniował bramkarz. Po chwili jeden z naszych graczy uderzał sytuacyjnie, ale zdołał rywal zablokować. Był jeszcze rzut rożny, nic jednego z groźnego nie wyszło, poza kontrą Górnika. Ta ostatecznie została jednak zatrzymana. Do meczu sędzia doliczył aż 7 minut. W pierwszej doliczonej minucie Górnik przeprowadził bardzo groźną akcję swoją lewą stroną, ale na szczęście nikt nie zdołał zamknąć dośrodkowania. To co nie udało się gościom, udało się Polonii w drugiej minucie doliczonego czasu. Polonia wyprowadziła kontrę. Vega niecelnie podawał, ale rywal tak nieszczęśliwie przeciął podanie, żę do piłki dotarł Zjawiński, ominął bramkarza i wbił piłkę do pustej bramki. Radość z dwubramkowego prowadzenia nie trwała długo. W 94 minucie rywale wywalczyli rzut wolny blisko naszej bramki, rozegrali go na krótko zaskakując Polonię i z z bliska jeden z rywali strzelił gola. Na szczęście Polonia nie spanikowała i dotrzymała prowadzenie do końca. Nasz zespół wygrał 2:1.

10 maja 2026 r.
Polonia Warszawa – Górnik Łęczna 2:1 (1:0)
bramki: Simon Skrabb 40, Łukasz Zjawiński 90+

Polonia: Mateusz Kuchta – Ernest Terpiłowski (82. Erion Hoxhallari), Souleymane Cisse (65. Hajdin Salihu), Jakub Budnicki, İlkay Durmuş Ż – Dave Gnaase – Dani Vega,  Benedykt Piotrowski (65. Oliwier Wojciechowski Ż), Simon Skrabb (76. Kacper Kostorz), Robert Dadok (76. Diogo Brasido) – Łukasz Zjawiński Ż.

Author: muchomor

7 thoughts on “Dreszczowiec w końcówce, ale z happy endem – 3 punkty dla Polonii

  1. Trener jest do zwolnienia po tym meczu z miejsca. Drużyna, która wiedziałaby co ma robić na boisku powinna dziś wygrać conajmniej 3:0 z takim tragicznym przeciwnikiem a nie robić w końcówce kupe w majty po raz n-ty.
    Trener Pawlak nie ma totalnie pomysłu na grę w ataku. Wygraliśmy dzisiaj dzięki przytomności Skrabba oraz kunsztowi piłkarskiemu Zjawińskiego, który sam potrafi sobie wypracować bramkę.
    Gol dla Łęcznej padł po faulu Brasido co utwierdza jego słabe umiejętności w defensywie.
    W ataku już takiej furrory nie robi jak na początku więc jego ewentualne odejście nie będzie wielką stratą.
    Sędzia tragiczny aptekarz, chociaż czasem z korzyścią dla nas.

    1. Brasido przed kontuzją był całkiem ok! Ja bym wywalił na zbity… człowieka odpowiadającego za mikro cykl treningowy .Taka skala kontuzji świadczy o zupełnym braku kompetencji. Nie kupuję też bajeczki o trenowaniu na sztucznej murawie.

    2. Myślę że przy obu bramkach mieliśmy dużo szczęścia. Vega zagubił się w tej kontrze a podawał Ogaga i tylko dzieki zimnej krwi Zjawy była ta druga bramka. Łęczna grała fatalnie ale i tak pozwalaliśmy im zagrażać naszej bramce. Oprócz Zjawy to słabi jesteśmy.

  2. Baraże adijos.
    Ten mecz trzeba było wygrać wysoko by myśleć o barażach. Ruch już jest 6sty i robi se przewagę bramkową. Jeszcze Miedź nas weźmie bo z Wisłą baty i kończymy na 8 miejscu.
    Panie Nitot – kończ pan to. Z pieniędzmi czy bez jeden pies.

  3. widzę, że nie mal mnie przebili. Post dedykuję -On bo po meczu z P Bytom wskazał że się defetyzm.
    a co było dzisiaj – energiczne 15 minut a potem to co zwykle. Zacznę od plusów – zwycięstwo cudem, w miarę pewni Cisse-Budnicki i przebłysk Zjawy i Skraba. To już koniec na 97 minut.
    Piłkarze byli tak zmęczeni, jakby grali co 3 dni. W sezonie rozegrali z 40 meczów i zdychają bo godzinie. A Dadok i Vega powinni już dać sobie spokój do wakacji. Ten pierwszy chyba nic nie stworzył (może z trudem 1 roźny), reszta to śmiech, Vega kiwa wszystkich, niczego nie widzi, a w końcówce naśladuje Dadoka. Gdyby nie obrońca Górnika i bramka Zjawy, to w końcówce kilka osób zeszłoby na serce. Mam nowego faworyta nr 44, który wprawdzie strzela ale w gołębie, dzisiaj trzeba napisać w drony.
    Zaraz ktoś napisze, że czarno widzę, ale 2:1 z Łęczną to mentalna porażka.
    trener od dawna do zmiany, choć o 5 minut przyspieszył zmiany.
    a za tydzień zobaczymy czy wygrają pesymiści czy optymiści? przy takim składzie trudno liczyć na dobry wynik z Wisłą (na którą mieliśmy patent). Ale cóż chyba znowu serce wygra z rozumem, chociaż ciśnienie mocno wybija !!!!
    p.s Plus dla trenera że zdjął Dadoka, minus że go wystawił, choć jako pesymista wskazuję, że minus był większy

  4. Witam wygrana cieszy styl nie. Trener bez względu na to co się stanie – nawet awans powinien odejść. W piątek z Wisłą Kraków mecz prawdy a po tem wycieczka do Opola.
    Kibicujmy do końca i miejmy tę wiarę że kiedyś będzie normalniej.
    TYLKO KSP!!!

  5. Znowu brak koncentracji w końcówce meczu. Jak można tak niefrasobliwie się zachować przy rzucie wolnym rywala??? Z taką grą to baraży nie będzie, a jeśli jakimś cudem do nich się dostaniemy, to bez szans na awans. Potencjał drużyny jest ogromny, ale nie przekłada się to zupełnie na zdobycz punktową.

Dodaj komentarz