Nie zatrzymuje się Polonia Warszawa. Dzisiaj nasz zespół wygrał piąty mecz z rzędu. „Czarne Koszule” pokonały 2:0 Pogoń Siedlce, strzelając po jednym golu w każdej połowie.
Mecz zaczął się od szybkiego faulu na naszej połowie na graczu Pogoni Siedlce. Po rzucie wolnym rywale utrzymali się przy piłce i groźnie dośrodkowali w nasze pole karne. Na szczęście strzał głową był minimalnie niecelny. Po tej akcji inicjatywę przejęła Polonia, nasz zespół długo wymieniał piłkę, kilka razy próbował ją dośrodkować, ale futbolówkę wybijali rywale. W 7 minucie Pogoń wywalczyła kolejny rzut wolny na naszej połowie. Piłkę bez problemu wybili nasi gracze i Polonia ruszyła z kontrą. Wszystko zakończyło się na faulu na naszym graczu blisko pola karnego Pogoni. Niestety wrzutka była słaba, prosto na głowę obrońcy. W 12 minucie jedno z dośrodkowań polonistów wreszcie dotarło do naszego gracza. Piłkę w polu karnym otrzymał Robert Dadok, ale jego strzał z ostrego kąta został przyblokowany i mieliśmy tylko rzut rożny. Ten mógł przerodzić się w groźną kontrę Pogoni, jednak dobrze zatrzymał ją Souleymane Cissé. W pierwszych 15 minutach przewaga Polonii była znacząca, ale brakowało bramkowych sytuacji. W 21 minucie po szybkim ataku udało się naszym graczom wywalczyć rzut rożny. Pierwsze dośrodkowanie zostało łatwo wybite na kolejny róg. Drugie sprawiło więcej problemów Jakubowi Lemanowiczowi, ale zdołał on wybić ostro dośrodkowaną piłkę. Dopadł do niej Patryk Janasik, ale jego uderzenie z woleja było bardzo niecelne. W 24 minucie Pogoń Siedlce wywalczyła rzut z autu na wysokości naszego pola karnego. Zakończył się on faulem rywala. W 29 minucie niespodziewanie goście mogli wyjść na prowadzenie. Prosto stratę zaliczył Bartłomiej Poczobut. Siedlczanie ruszyli z kontrą, łatwo ograny został Cissé, potem jeden z rywali zabawił się w polu karnym, ale udało się przyblokować jego uderzenie i piłka zatrzymała się na słupku naszej bramki. Potem Polonia znów przeważała, ale nie miał nasz zespół za bardzo pomysłu na nisko ustawionego rywala. W 35 minucie udało się jednak wywalczyć kolejny rzut rożny. Dośrodkowanie Poczobuta zostało wybite bez problemu. W 37 minucie mogliśmy doczekać się gola Polonii. Do piłki w polu karnym Pogoni dopadł Janasik i uderzył bardzo mocno, świetnie obronił jednak Lemanowicz. Ataki „Czarnych Koszul” przyniosły w końcu wymierną korzyść. Po długiej analizie VAR w 44 minucie Polonia wykonywała rzut karny. Został podyktowany za zagranie ręką Michała Kołdziejskiego. Z 11 metrów nie pomylił się Łukasz Zjawiński. W doliczonym czasie powinno być 2:o dla Polonii. Po dobrej akcji piłkę w polu karnym otrzymał Zjawiński. Jego uderzenie zostało zablokowany, ale kapitalną okazję miał Poczobut, który fatalnie przestrzelił z ok. 11 metrów. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem „Czarnych Koszul” 1:0.
Druga połowa rozpoczęła się podobnie jak pierwsza, od szybko wywalczonego rzutu wolnego przez Pogoń na naszej połowie. Wszystko zakończyło się niecelnym dośrodkowaniem. W 52 minucie było jednak już 2:0 dla Polonii Warszawa. Nasz zespół przeprowadził świetną wielopodaniową akcję. W końcu piłkę w polu karnym otrzymał Dadok, zagrał ją na środek pola karnego do Dave’a Gnaase, ten kapitalnie przyjął i z ok. 11 metrów nie dał szans Lemanowiczowi. Nasz zespół po golu nie wycofał się i w 54 minucie udało się wywalczyć rzut wolny na połowie rywali. Po dośrodkowaniu w polu karnym sfaulował niestety rywala Zjawiński. W 56 minucie zagotowało się pod bramką „Czarnych Koszul”. Po długim podaniu urwał się jeden z rywali i ograł naszego obrońcę, na szczęście zdołał naprawić błąd i zablokować uderzenie. Pogoń nadal była przy piłce i w końcu oddał strzał, ale na posterunku był Kuchta. Po chwili dobrą akcję odpowiedziała Polonia. Niestety dobre dośrodkowanie trafiło w rękę Zjawińskiego. Pogoń zaczęła grać odważniej i w 60 minucie oddała kolejny strzał. Z lekkim uderzeniem problemów nie miał Kuchta. W następnych minutach tempo meczu trochę spadło. Polonia nadal przeważała, ale raczej skupiała się na kontrolowaniu wyniku. W 68 minucie siedlczanie wywalczyli rzut wolny na naszej połowie. Głębokie dośrodkowanie bez problemu złapał Kuchta. W 71 minucie zrobiło się jednak niebezpiecznie, tuż przed polem karnym Polonii sfaulował rywala Diogo Brasido. Rywal uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, ale na szczęście niecelnie. Pogoń zaczęła jednak przeważać. W 74 minucie siedlczanie wywalczyli rzut rożny. Został on jedna słabo wykonany. W 81 minucie wreszcie zaatakowali poloniści. Po kontrze na uderzenie sprzed pola karnego zdecydował się İlkay Durmuş. Przyniosło to jednak tylko rzut rożny, bo zdołał zablokować uderzenie jeden z rywali. Po rożnym bitym przez powracającego po kontuzji Simona Skrabba mocno się zakotłowało, ale nie udało się nawet oddać strzału. W 87 minucie „Czarne Koszule” ładnie poklepały przed polem karnym gości, w końcu dostał piłkę Vega, którego dośrodkowanie zostało jednak zablokowane. Po krótko rozegranym rożnym w końcu na uderzenie z dystansu zdecydował się Durmuş, ale strzelił troszkę za mocno. Po kilku chwilach z dystansu uderzał Brasido, ale była to duża gorsza próba. Sędzia do spotkania doliczył 4 minuty, ale w tym okresie nie działo się już dużo. Pogoń próbowała zaatakować, ale Polonia bardzo dobrze się broniła. W końcu sędzia zakończył spotkanie. Polonia wygrała 2:0.
29.11.2025 r., Warszawa
Polonia Warszawa – Pogoń Siedlce 2:0 (1:0)
bramki: Łukasz Zjawiński 45 (k), Dave Gnaase 52
Polonia: Mateusz Kuchta – Diogo Brasido, Hajdin Salihu, Souleymane Cissé (84. Przemysław Szur), Patryk Janasik – Bartłomiej Poczobut (84. Simon Skrabb) – Dani Vega, Nikita Vasin (75. Benedykt Piotrowski), Dave Gnaase, Robert Dadok (75. İlkay Durmuş) – Łukasz Zjawiński (84. Aleksander Buksa).


19 kolejka
18 kolejka


Gratulacje za 3pkt.
Teraz zeby zakonczyc przed przerwa zimowa 3 pktami I Prezes moze w zimie ukladac klocki co robic na wiosne tylko no wlasnie trzeba jeszcze tych 3 pujktow I tego zycze I druzynie I sobie zebym mogl pomazyc w dlugie zimowe wieczory o Poloni w extraklasie I to jusz w 2027 roku.
Pomaż Kamyk, pomasz. Jusz morzesz 🙂
Przeczytałam relację Muchomora – brzmi, jakby dużo się działo, a mecz był emocjonujący z naszą przewagą.
Nie mam takiego zdania. Mecz był dosyć nudny, mieliśmy furę szczęścia, że słupek nas uratował i sędzia dał karnego po długich namysłach z Varem. Z wchodzących zawodników widać było przy piłce Szura i Piotrowskiego, mniej Durmusa i Skraba, a Buksy wcale. Zjawiński słabiutko, ale gola po karnym zdobył, a to też trzeba umieć. Rozśmieszył pusty przelot w powietrzu Kuchty po dośrodkowaniu, a więcej gapiostwa było na to Kamienna pali niż na boisko.
Pogoń mnie zadziwiła, bo w drugiej połowie zagrała ofensywnie jak nie ona, ale ich napastnicy są do dupy i marnowali dobre okazje.
Pięć meczów i pięć wygranych, żeby nie ten wrzesień i październik to bylibyśmy blisko Wisły.
Dziś nie było piwa, kit w ślip głupcowi, który wydał takie zarządzenie. Daliśmy radę …nie będzie nam nic dyktował. Grochówka gorąca warta swych 18-tu złotych. Ale ludzi bardzo mało, niestety …
Brawo drużyna i trener za kolejne wywalczone zwycięstwo. Poloniści pokazali na boisku, że są lepsi i zasłużenie wygrali. Podobała mi się bramka Gnaase. No i Kuchta zachował czyste konto. Denerwują mnie tylko te zabawy z piłką pod naszą bramką i podania do tyłu do bramkarza. To jest bardzo niebezpieczne, jak igranie z ogniem.
Panie Trenerze, przepraszam że tak szybko zwątpiłem w Pana, jednak potrafił Pan to poskładac na nowo i tchnąć ducha w drużynę. Tak tezymać.
Trudno jednak zapomnieć o wrześniowo – październikowej niemocy trenera, bo ma ona swój konkretny wymiar liczony w punktach.
Zagraliśmy naprawdę dobry mecz poza Cisse, który cudem uniknął zawalenia kilku bramek. Dawno nie widziałem pojedynczego zawodnika tak odstającego od reszty zespołu. On nie tylko grał źle – on grał, jakby był na kacu albo coś w tym rodzaju. Odwińcie sobie akcję Pogoni z 26. minuty. Poszła kontra, ale taka jeszcze w miarę pod kontrolą, Cisse zszedł do skrzydła, żeby zagrodzić drogę napastnikowi i oczywiście dał się objechać, ale to się jeszcze czasem zdarza. Tylko, że potem on wracał za tą akcją w absurdalnie wolnym tempie. Z 30. metra dobiegł do pola karnego później niż Poczobut, który pędził jak dziki z okolic linii środkowej. Im bliżej Cisse był naszej bramki tym bardziej zwalniał, a gdy stało się realne, że przetnie tor biegu napastnika… praktycznie się zatrzymał. I to było 26. minuta, a nie jakiś doliczony czas drugiej połowy! Nie wiem, o co chodzi z tym gościem.
Na szczęście po drugiej stronie Kołodziejski przypomniał o swoich „najlepszych” momentach w Polonii, czyli tym karnym, który zrobił po tym jak dwa razy z rzędu zatrzymał piłkę ręką, stojąc w murze. To chyba jakiś jego stały motyw, że nie wie, co ma zrobić z rękami.
Ale ogólnie to był kolejny dobry mecz w stylu tych z ostatnich tygodni.
Będę bronił Cisse – ta sytuacja to nie jego wina. Na lewej obronie zabrakło Janasika, którego nikt nie zaasekurował – szczególnie Poczobut i dlatego wracał ile miał sił. A Cisse nie wiedział czy ma pilnować lewej obrony, czy swojej pozycji na stoperze. A polu karnym asekuracyjnie wyhamował.
Podobnie było w zeszłym sezonie za Smalca w Łęcznej. Wtedy bramkę straciliśmy, Smalec robotę, Cisse pozycję w drużynie, a sprawca dalej partolił, ale dobrze że sobie poszedł.
Szkoda tej serii wrześniowo-październikowej. Ale teraz dzieje się dobrze. Trener, krytykowany przez kibiców, faktycznie przemyślał sprawę i wyciągnął właściwe wnioski i chwała mu za to! Teraz oglądamy grę do przodu, bez paniki pod własną bramką w nerwowych końcówkach. Miło by było wygrać także w Tychach i na wiosnę poważnie myśleć o awansie. Wydaje mi się , że wczoraj drużyna zagrała równo we wszystkich formacjach, bez błysku jakiejś supergwiazdy – i to mi bardzo odpowiada. Jestem pod wrażeniem progresu Dave Gnaase , który z zawodnika krytykowanego stał się jednym z filarów drużyny.