Nitot: 50 milionów, milion miesięcznie i ostatnia szansa na „trzy razy sztuka”

Są wywiady, z których wychodzi jedno zdanie na nagłówek. W rozmowie dla TVPSPORT.PL, którą z Grégoire Nitotem przeprowadził Bartosz Wieczorek, tych zdań jest kilka. Wywiad zrobiono 21 września, po dziewięciu kolejkach, a opublikowano dwa tygodnie później. Najważniejsze jednak się nie zestarzało: właściciel Polonii mówi wprost, że brak awansu uzna za swoją porażkę. Za nim stoją liczby, których zwykle nie słyszymy z ust prezesów.

Grégoire Nitot, Tomasz Wełna

Od marzenia nastolatka do klubu z długami

Nitot opowiada, że o własnym klubie marzył już jako 13-16-latek. Pierwszą próbę kupna Polonii podjął około 2017 roku. Rozmawiał z akcjonariuszami, którzy oczekiwali astronomicznych pieniędzy, więc zrezygnował. Do tematu wrócił w 2019 r., a klub kupił kilka dni przed wybuchem pandemii. Na pierwszy mecz przy Konwiktorskiej zaprowadził go w 2006 lub 2007 roku kolega z Sii, fanatyk Polonii. Przez blisko dziesięć lat przed zakupem klubu Nitot miał karnet na Legię i mówi, że nie ma o niej nic złego do powiedzenia. Derby w Ekstraklasie to dla niego raczej cel niż marzenie. Marzenie to europejskie puchary.

Stan klubu przy zakupie opisuje bez ozdobników: kilku pracowników, ogromne długi, piłkarze odchodzący po miesiącach bez wypłat, trener, który zrezygnował, akademia osobno jako MKS, brak mediów społecznościowych. „Marka tylko z nazwy”, mówi. Od sześciu i pół roku buduje wszystko od podstaw, jak startup z ponad stuletnią historią.

Ile to kosztuje?

Rachunek jest prosty. Nitot zainwestował ponad 50 milionów złotych, a każdego miesiąca dokłada ponad milion. Bez tego klub nie wypłaciłby pensji, nie opłaciłby wyjazdów, hoteli ani obozów. Według relacji z dalszej części rozmowy w tym sezonie budżet to około 20 mln zł, z czego 3 mln pochodzą z Sii, a 17 mln z jego prywatnych środków. Miasto, jak mówi, przez ostatnie lata dawało Polonii około miliona, półtora rocznie, a sporą część tej kwoty klub oddawał z powrotem za wynajem stadionu i boisk.

Frustracje właściciela

Nitot nie udaje, że wszystko go cieszy. Zarządzanie klubem to dla niego nie tylko pierwsza drużyna, ale też finanse, prawo, informatyka, marketing i infrastruktura. Najbardziej doskwiera mu to, że sukcesy świętują piłkarze i trener, a przy porażkach winny jest prezes. Przy awansach z trzeciej do drugiej i pierwszej ligi nikt o nim nie wspomniał, a złe transfery i przegrane mecze zawsze są jego winą.

Mocno brzmi też wątek kibiców. Nitot kocha atmosferę przy Konwiktorskiej, ale piętnuje małą grupę, która przekracza granice: agresja, brak szacunku, rasizm i hasła anty-LGBT. Opowiada, że na początku sezonu zobaczył na stadionie rasistowskie hasła dotyczące migrantów i zastanowił się, po co inwestuje tyle pieniędzy. Dziś, jak mówi, konfliktu z kibicami nie ma.

Baza treningowa: największy problem

Według Nitota to najpoważniejsza bolączka klubu. Uważa, że 70-80 procent tego, co widzimy na meczu, zależy od jakości tygodniowego przygotowania. Polonia trenuje głównie na Marymoncie, gdzie są dwa boiska, a jedno nie jest podlewane, więc piłka toczy się tam wolniej niż na stadionach meczowych. Zdarza się, że rano dzwoni telefon, że po deszczu boiska nie ma, i trzeba szukać alternatywy.

Nitot od około roku szuka prywatnego terenu. Są już listy intencyjne, trwa due diligence. Grunty miejskie czy SGGW odpadają, bo każda sprawa trwa latami. Ziemia pod zabudowę jest astronomicznie droga, a on nie chce stawiać bloków, tylko boiska, szatnie i zaplecze medyczne. Kupić 35 kilometrów od Warszawy, jak Legia, mógłby, ale uważa, że to niewygodne dla dzieciaków z akademii. Chce, by po szkole dojeżdżały na trening autobusem i wracały do rodziców.

Stadion: „Nie mam pojęcia”

Zapytany, czy wierzy, że budowa kompleksu ruszy w 2027 roku, odpowiada, że nie ma pojęcia i że podobne obietnice słyszy od lat. Powtarza, że model PPP uważał za absurdalny już trzy-cztery lata temu, że wymaga zmiany koncepcji na wielofunkcyjną arenę i że zadeklarował gotowość współfinansowania lub nawet samodzielnego zrobienia inwestycji. Konkretnej odpowiedzi nie dostał. Najważniejsze według niego to zasady korzystania z obiektu: jeśli klub będzie płacił ogromne pieniądze za wynajem i tracił na każdym meczu, nowy stadion nie ma sensu. Klub musi zarabiać na bilety, catering, merchandising i loże, bo sponsorzy chcą zapraszać klientów, a nie tylko kupować reklamę na koszulce.

Trenerzy: Smalec, Pawlak, Stokowiec

Rafał Smalec. Rozstanie było wspólną decyzją. Po słabym starcie kolejnego sezonu hejt mocno uderzał w trenera i jego rodzinę, i obaj uznali, że lepiej to zakończyć.

Mariusz Pawlak. Tu decyzja była w stu procentach jego. Nitot przypomina o warunkach: awans oznaczał zostanie, brak baraży rozstanie, baraże bez awansu decyzję do podjęcia. Zdecydowała porażka z Wieczystą w przewadze, a postanowienie zapadło w nocy w drodze z Krakowa. Pawlaka nadal poleca innym klubom.

Piotr Stokowiec. Nitot myślał o nim już dwa lata temu, kiedy szukał następcy Smalca. Zaprosił go na trzygodzinną rozmowę rekrutacyjną i traktuje zatrudnianie trenerów jak zatrudnianie menedżerów w swoich firmach. Obaj grali kiedyś razem w meczu oldbojów z okazji jubileuszu Polonii. Cenny jest też Remigiusz Rzepka w sztabie.

Przy okazji pada zdanie warte zapamiętania: „Jeśli podejmuję decyzję, robię to świadomie.” Pasuje do człowieka, który po meczu w Krakowie wieczorem wiedział, co zrobi przed świtem.

Cel i warunek

Nitot chwali Stokowca, ale wyniki ocenia poniżej oczekiwań. Mówi, że ma jeden z największych budżetów w 1. lidze, więc cel to top 2. Baraży nie lubi i nie chce przez kolejne trzy lata ryzykować porażki. Nie zwalnia trenerów po trzech przegranych, marzy o szkoleniowcu na dziesięć lat, tak jak menedżerowie w jego firmach, z którymi pracuje od piętnastu. Pytanie, czy brak awansu będzie dla niego totalną porażką, kwituje krótko: tak.

Źródło: TVPSPORT.PL

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

1 thought on “Nitot: 50 milionów, milion miesięcznie i ostatnia szansa na „trzy razy sztuka””

  1. >Chodzi o agresję, brak szacunku, a przede wszystkim zachowania rasistowskie i anty-LGBT. Nienawidzę tego. Walczę z tym i zawsze będę walczył. Takie zachowania są sprzeczne z misją naszego klubu. Nie pomagają też w przyciąganiu nowych kibiców na stadion.

    Pełna zgoda, popieram w 100%. na stadion idzie się kibicować, wspierać drużynę i to nie jest miejsce na inne kwestie typu politykierstwo, wiecowanie itd itp. Po prostu Polonia ma łączyć ludzi.

    W związku z tym i właśnie dlatego… NIE CHCE JUŻ SŁUCHAĆ, że mam kochać emigrantów. Nie chce tych kwestii na stadionie.

Dodaj komentarz