Są transfery, które kibic przyjmuje jak ból zęba. Najlepszy strzelec odchodzi do rywala zza miedzy, a klub tłumaczy, że bardzo chciał go zatrzymać. Tym razem, w rozmowie dla Stolicy Sportu, robi to Igor Biedrzycki, dyrektor ds. rekrutacji i skautingu Polonii. Nie krzyczy, nie obraża się na rzeczywistość. Opowiada, jak to wyglądało od środka, i kilka szczegółów jest naprawdę ciekawych.

Najważniejszy szczegół dotyczy czasu. Biedrzycki twierdzi, że starania o Łukasza Zjawińskiego ruszyły jeszcze po jego pierwszym sezonie w Polonii (2024/25). Prowadził je poprzedni dyrektor sportowy, Piotr Kosiorowski, który niedawno przeszedł do Widzewa. Klub chciał więc załatwić sprawę wcześnie, bez czekania na koniec kolejnych rozgrywek. Nie udało się. Zjawiński był w świetnej formie, a taki zawodnik na rynku nie leży długo.
Dyrektor dodaje, że awans do Ekstraklasy mógłby zwiększyć szanse na jego zatrzymanie. To sugeruje, że Polonia konkurowała w tej sprawie nie tyle pieniędzmi, ile ligą. Podsumowuje to krótko: Na pewno jest to dla nas spora strata.
Zjawiński bardzo dobrze wszedł do Legii, a jego liczby, według Biedrzyckiego, tylko to potwierdzają. Dyrektor widzi w tym dowód mentalności zawodnika, który nie potrzebuje czasu, żeby wziąć na siebie odpowiedzialność. Wyciąga z tego też wniosek dla klubu: Polonia daje piłkarzom realną szansę na krok w karierze. Łatwo na to prychnąć, ale kibice pamiętają, że to właśnie tu Zjawiński odbudował pozycję w polskim futbolu.
Biedrzycki chętnie opowiada o transferach, które się nie udały, i równie chętnie przemilcza resztę:
- Michał Pazdan. Polonia rzeczywiście się nim interesowała, ale temat nie trwał długo. Pazdan wybrał Kraków, bo ma tam poukładane sprawy rodzinne i uznał, że to nie ten moment.
- Iwan Nesterenko. Wątek z Worskły Połtawa według dyrektora nie istniał.
Nazwiska i kwoty. Poza Pazdanem żadnych głośnych nazwisk dyrektor nie ujawnia. Mówi, że to know-how działu skautingu, a część wytypowanych graczy może jeszcze trafić do klubu. Nie chce też zdradzać kwoty za Jakuba Budnickiego.
Mapa jest ciekawsza, niż można się spodziewać. Na polskim rynku skauci oglądają wszystko od Ekstraklasy po czwartą ligę, razem z ligami młodzieżowymi, i szukają zawodników z potencjałem sprzedażowym. Za granicą patrzą na:
- trzecią ligę niemiecką,
- drugi i trzeci poziom w Portugalii oraz rozgrywki Revelação U-23,
- trzecią ligę w Hiszpanii,
- Czechy, Słowację, Bałkany i Skandynawię.
Wniosek jest szczery: Polonia nie sprowadzi dziś graczy z najwyższych lig tych krajów, więc szuka przewagi tam, gdzie konkurencja się nie ciska.
Najtrudniejszym transferem lata był według Biedrzyckiego Budnicki.
Rozmowy się ciągnęły, bo to transfer gotówkowy, ale obie strony były zdeterminowane. To wychowanek akademii, więc dokładnie taki zawodnik, wokół którego klub chce budować drużynę. Takich „związanych z Polonią i identyfikujących się z klubem” ma być więcej.
Dyrektor wymienia młodych, którzy mogą być przyszłością klubu: Antoniego Kapustę, Kacpra Ziółkowskiego, Aleksandra Gołosia i braci Gorzędowskich. Na trzech pierwszych były już zapytania z Ekstraklasy, ale bez oficjalnych ofert. Klub twierdzi, że na sprzedaż jest za wcześnie i że chce ich prowadzić mądrze. Kontrakty tej trójki wygasają w czerwcu 2028 roku, więc na razie spokojnie. Biedrzycki zapowiada decyzje w odpowiednim momencie.
Na koniec kilka kwestii z aktualnych problemów klubu.
Okno zimowe. Pozycje do wzmocnienia są ustalone, ale dyrektor nie ujawnia, które. Powód: kadra jest szeroka, a potrzeby wykrystalizują się bliżej okna.
Kontrakty wygasające latem. Na razie rozmów nie ma, ale będą w najbliższych miesiącach.
Awans. Cel pozostaje ten sam: Ekstraklasa.
Struktura. Biedrzycki współpracuje z dyrektorem futbolu Pawłem Olczakiem, a obaj z trenerem Piotrem Stokowcem. Prezesa chwali za zaufanie i zaangażowanie.
Stadion. Czeka na decyzję władz Warszawy i liczy, że wreszcie powstanie długo wyczekiwany kompleks…
