Olczak otwiera karty: skuteczność do poprawki, napastnicy bez gola, a „dziesiąty oznacza dziesiąty”

Przerwa reprezentacyjna to dobry moment na rachunek sumienia. Polonia zajmuje szóste miejsce w I lidze, ma 14 punktów po dziewięciu meczach, cztery punkty straty do lidera i awans do 1/16 Pucharu Polski. Paweł Olczak, od czerwca dyrektor piłki nożnej i akademii, rozmawiał z Karoliną Kurek z Mecze24.pl. Wyszedł z tego wywiad bez fajerwerków i bez udawania, że wszystko gra. Poniżej smaczki.

Paweł Olczak, Kamil Majewski

Olczak mówi wprost, że był niedosyt. Jego zdaniem w paru meczach dało się wyciągnąć o 3-5 punktów więcej. Łagodzi to przebudową składu, kontuzjami, które ciągnęły się z poprzedniego sezonu, nowym sztabem i nowymi twarzami. Trudno się z tym kłócić, ale kibic czeka na punkty, a nie na tłumaczenia.

Największy problem Olczak widzi w skuteczności. Według niego Polonia jest w pierwszej trójce ligi pod względem liczby klarownych sytuacji, a do połowy rundy wciąż ma kłopot z bramkami. Obrona do meczu z Lechią Gdańsk wyglądała dobrze, mimo rewolucji kadrowej i zmiany bramkarza. Cztery stracone gole w Gdańsku pokazały jednak słabsze strony, podobnie jak mecz w Rzeszowie ze Stalą, gdzie zabrakło agresji w kluczowych momentach. Dyrektor przyznaje też, że w kilku spotkaniach zespół był dobry do około 25. minuty, a potem oddawał inicjatywę.

Łukasz Zjawiński poszedł do Legii i, jak zauważa Olczak, nie przestał strzelać w Ekstraklasie. Zastąpić takiego zawodnika z marszu się nie da. Kostorz był przygotowywany na następcę i dostał na starcie duży kredyt zaufania. Pod koniec okna doszedł German Barkowskij, reprezentant Białorusi, który niedawno zagrał w dwóch meczach Ligi Narodów. Na dziś to on jest „numerem jeden”, ale rywalizacja trwa, bo w kadrze jest też Krystian Tabara. Haczyk w tym, że według Olczaka napastnicy wciąż pozostają bez gola. Jego recepta jest prosta: czasem wystarczy jedna czy dwie bramki, żeby się odblokować, bo w sporcie głowa ma ogromne znaczenie. Zimowego napastnika na razie nie planuje.

Cel Polonii pozostaje prosty: awans do Ekstraklasy. Olczak mówi, że tu nie ma co dyskutować. Przypomina też, że w dwóch ostatnich sezonach Polonia kończyła w barażach: wtedy „blisko”, a z perspektywy wyniku równie daleko. Ostrożność więc jest, ale cel pozostaje ten sam.

Olczak opowiedział także o strukturze pionu sportowego: Kto odpowiada za co?

  • Igor Biedrzycki to dyrektor ds. rekrutacji, któremu podlega cały scouting.
  • Komitet transferowy tworzy trójka: Olczak, Biedrzycki i trener Piotr Stokowiec.
  • Ostatnie słowo ma prezes.

Olczak nie ukrywa, że lista transferowa była przygotowana wcześniej. Po rozmowach ze sztabem profile częściowo zmieniono, a część celów wybrała inne kluby, także rywali z ligi.

Klub obrał nową strategię – stawiają na młodych. To najciekawszy fragment wywiadu:

  • Wychowankowie: prezes chce, żeby co najmniej 25% kadry pierwszej drużyny stanowili wychowankowie akademii. Docelowo w kadrze około 24 zawodników ma być siedmiu lub ośmiu „swoich”.
  • Transfery: celem są piłkarze w wieku 20-26 lat, z wyjątkami.
  • Wyjątek Marcjanik: 31-letni Michał Marcjanik pasował pozycyjnie i jest ważny w drużynie.
  • Mentorzy: szukamy charakterów, które pomogą młodym. Olczak mówi, że doświadczeni nie powinni traktować młodych jak zagrożenia, ani „podkładać im nogi”. Przy okazji przyznał, że klub namawiał do przyjścia Michała Pazdana jako mentora.
  • Obóz: na przygotowania z pierwszym zespołem pojechało jedenastu młodzieżowców. Olczak podkreśla, że wcześniej nie praktykowano tego na taką skalę.
  • Nazwisk nie poda: o następnych kandydatach z akademii mówi tylko, że sztab patrzy na nich przychylnie. Nazwisk nie zdradza, żeby chłopcom nie zaszkodzić.

Wracając do okna transferowego, to najwięcej pracy kosztowała obrona. Jakub Budnicki to jedyny stoper zostający z poprzedniego sezonu, choć jego pozostanie długo nie było pewne. Olczak mówi, że był jednym z priorytetów, a to transfer gotówkowy, więc prezes musiał zabezpieczyć środki. Michał Marcjanik trafił do klubu po długich negocjacjach z Koroną Kielce. Davíð Kristján Ólafsson dołączył na lewą obronę. Ruchy dotyczące bramki wymusiła kontuzja Mateusza Kuchty. Sprawiła, że w bramce zagrał młodzieżowiec Mateusz Jeleń, a w trakcie sezonu dołączył Henrich Ravas. Z ostatnich ustaleń Tomasz Makowski, który po przyjściu nie zagrał ani minuty, miał kontuzję. Teraz był już na ławce i wsiadł do autokaru na zgrupowanie, więc trenerzy mogą z niego wkrótce skorzystać.

Olczak podkreśla, że Polonia może zaoferować przede wszystkim stabilność finansową, i dodaje swoje hasło dnia: „W Polonii dziesiąty oznacza dziesiąty”. Wypłaty i premie wpływają terminowo, a w polskim futbolu to wciąż niestety nie standard. W pakiecie są też rozbudowany sztab i trener od przygotowania motorycznego Remigiusz Rzepka, którego praca według Olczaka pomaga zawodnikom szybciej wracać po urazach.

Na koniec wątek, który kibice znają aż za dobrze. Klub nie ma własnych boisk trawiastych, co oznacza kłopoty logistyczne ze zmianą godzin, wydłużeniem treningu i dostępnością boisk. Olczak przyznaje, że nadchodzi jesień z deszczem. Dział w klubie szuka nowych obiektów dla pierwszej drużyny. Akademia ma wymienioną sztuczną nawierzchnię na bocznym boisku, a przy Konwiktorskiej za około miesiąc ma ruszyć siłownia. Zapytany o bazę treningową, Olczak odpowiada, że nie będzie o niej mówił w wywiadzie. Jego zdaniem, gdyby ją dorzucić do reszty oferty, na poziomie 1. ligi Polonia byłaby w ścisłej czołówce.

Źródło: Mecze24.pl

Author: Kwikster

Barwy moro, ciemny kaptur, Kwik to dziwny bywa stwór, o swej Polonii marzy dzień i noc i w Gwiezdnych Wojen wierzy moc [wierszyk z czasów ogólniaka... niezmiennie na czasie ;)]

Dodaj komentarz