Portal „Usiądź, opowiem ci o piłce” przytoczył historię Daniela Gołębiewskiego z czasów gry w Górniku Zabrze, którego trenerem wówczas był Adam Nawałka.

„U Adama Nawałki panowała żelazna dyscyplina. Pamiętam mecz w Pucharze Polski z Gryfem Wejherowo. Polecieliśmy tam samolotem i przegraliśmy 0:1. Dla Górnika Zabrze to był blamaż totalny. Kilka dni później czekały nas derby z Ruchem Chorzów. Okazało się, że zabrakło dla mnie miejsca w kadrze na ten mecz. »OK, czyli Młoda Ekstraklasa« – pomyślałem sobie. Ale spojrzałem na listę zawodników powołanych do tej drużyny i tam też mnie nie było.
Wraz z trzema innymi zawodnikami zostałem zesłany do rezerw Górnika, które występowały w… A klasie.
Na nasz mecz w tych rozgrywkach trener Nawałka wysłał nawet jednego ze swoich asystentów. Wygraliśmy 11:0, strzeliłem cztery gole. Tydzień później znalazłem się w kadrze pierwszej drużyny na mecz z Jagiellonią Białystok i zdobyłem w nim bramkę. Po spotkaniu dziennikarz spytał mnie, dlaczego tydzień wcześniej grałem w A klasie. – Chyba po to, żebym krzewić tam piłkę nożną! – odpowiedziałem z uśmiechem.
Do trenera Nawałki dotarły te słowa i wezwał mnie do swojego gabinetu. Najpierw pochwalił, że w odpowiedni sposób zareagowałem na zesłanie do rezerw, a potem z poważną miną dodał: – Ale to była ostatnia taka twoja wypowiedź. Nie jesteś tu od krzewienia piłki nożnej!”.


