Kosiorowski dla PS: Wierzę w stabilizację, systemową pracę i strategię rozwoju

Na oficjalnym portalu Przeglądu Sportowego ukazał się obszerny wywiad z Piotrem Kosiorowskim. Były dyrektor sportowy „Czarnych Koszul”, a od niedawna dyrektor ds. rekrutacji Widzewa Łódź opowiada w nim o szczegółach i wyzwaniach związanych z pracą w nowym klubie. Nie zabrakło również pytań o okoliczności rozstania z Polonią… Szczegóły w rozwinięciu newsa.

Piotr Kosiorowski

Już na samym początku rozmowy z Maciejem Kaliszukiem Kosiorowski skomentował swoje odejście z Polonii i podobnie jak w przypadku  wypowiedzi dla „Meczyków” z początku czerwca podkreślił, że jego decyzja o odejściu z klubu nie była uzależniona ani od tego, czy drużyna  ostatecznie awansuje do Ekstraklasy, ani nie wiązała się z ofertą innego klubu.  Mało tego – w momencie poinformowania prezesa Grégoira Nitota o swojej rezygnacji nie miał na stole żadnych ofert.

Na zadanie wprost pytanie – dlaczego odszedł z Polonii, niedawny dyrektor sportowy „Czarnych Koszul” stwierdził: Nie chciałbym mówić o konkretnych powodach. Ta decyzja miała głębsze podłoże, była przeze mnie przemyślana. Pracowałem w Polonii sześć lat, ale uznałem, że tempo rozwoju klubu i kierunek w jakim on zmierza, nie do końca był tożsamy z tym w jaki sposób ja to widziałem.

– Decyzję tę podjął pan po zakończeniu sezonu czy już wcześniej wiedział pan, że odejdzie? Poinformowałem właściciela o swojej decyzji na tydzień przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego. 

Z przywoływanego wywiadu wynika również, że pierwsze propozycje z innych klubów „Kosior” otrzymał, gdy informacja o jego odejściu z Polonii pojawiła się w przestrzeni medialnej, gdzie oprócz Widzewa rozmawiał m.in. z Wisłą Płock.

W dalszej części rozmowy wychowanek „Czarnych Koszul” m.in. skomentował wybranie oferty rzeczonego Widzewa Łódź i priorytety,  jakie owej decyzji przyświecały.

– Zamienił pan spokojniejszą pracę w Polonii na posadę w Widzewie. Gdy rozmawialiśmy wiosną, gdy jeszcze pracował w Warszawie, i powiedział pan, że w Polonii na pewno nie będzie czterech trenerów w sezonie. I poszedł pan do klubu, który miał czterech szkoleniowców w jednym sezonie. Wierzę w stabilizację, systemową pracę i strategię rozwoju. Trener jest jednym z najistotniejszych elementów całej układanki i trzeba go wspierać, zarówno w codziennej pracy, jak i w trudnych momentach, które w sporcie prędzej czy później nadchodzą. Można pomylić się raz w wyborze trenera, ale nie trzy albo cztery razy w ciągu sezonu. Zmiana trenera to, w mojej ocenie, zawsze porażka osoby odpowiedzialnej za jego zatrudnienie, czyli w zdecydowanej większości przypadków — dyrektora sportowego.

– W Widzewie szefowie skautingu zmieniają się prawie tak często jak trenerzy. W ciągu ostatniego półtora roku ten klub miał pięciu szkoleniowców i czterech szefów skautingu. Pan przyzwyczaił się pewnej stabilizacji. W Polonii pracował pan przez sześć lat. Nie ma pan obaw, że w Łodzi to się nie powtórzy? Jestem zatrudniony na stanowisku dyrektora do spraw rekrutacji, by doprecyzować tę kwestię, ale to jest tylko nazewnictwo. Nie obawiam się wcześniejszego zwolnienia. Mam takie podejście, że jak ktoś nie będzie chciał ze mną pracować, to się szybko rozstaniemy. Przyjąłem propozycję Widzewa, bo to dla mnie przede wszystkim ekscytujący projekt. Wierzę, że poprzez swoją pracę, dołożę cegiełkę do rozwoju klubu i do tego, żeby kibice mogli być dumni z gry swojego zespołu.

Całość rozmowy znajdziecie tutaj.

Źródło: własne / Przegląd Sportowy

Author: Tomas86

Nie lubię lania wody. Moja maksyma to: "krótko, zwięźle i na temat" :-)

21 thoughts on “Kosiorowski dla PS: Wierzę w stabilizację, systemową pracę i strategię rozwoju

  1. Tempo rozwoju klubu i kierunek w jakim zmierza – to zagadkowe motywy odejścia.
    Pomógł by Pan Panie Piotrze swojemu dawnemu klubowi radami – jak zwiększyć tempo rozwoju klubu i co się Panu w tej sprawie udało, a co nie – oraz jaki kierunek powinien przyjąć klub, skoro uważał Pan, że ten kierunek trzeba zmienić i dlaczego się to Panu nie udało.
    Nam kibicom otworzyłoby to oczy na inne niż Pana Nitota perspektywy.

  2. „– Decyzję tę podjął pan po zakończeniu sezonu czy już wcześniej wiedział pan, że odejdzie? Poinformowałem właściciela o swojej decyzji na tydzień przed ostatnią kolejką sezonu zasadniczego.”

    Nie wierzył w swój projekt i pierwszy odszedł – jeszcze przed Odrą i barażami ?

  3. Po co filozofować?
    Kosiorowski powiedział między wierszami to, o czym wszyscy powinni wiedzieć od dawna, albo się domyślać.
    Moim zdaniem (być może nie mam racji) Kosiorowski mówi, że mógłby sprowadzić do Polonii lepszych piłkarzy, ale nie pozwolił mu na to sztywny budżet (którego zgodnie z zakresem obowiązków, miał pilnować!), a który ustalał Nitot.
    Nigdy się nie dowiemy, jakich to piłkarzy by Kosiorowski sprowadził, gdyby tych ograniczeń finansowych nie miał, aż tak sztywnych.
    To, że każdy dyrektor sportowy, czy jak go tam zwać, ma listę piłkarzy na każdą pozycję, których chciałby sprowadzić jest oczywiste, chyba, że dyrektor rzeczony jest niespełna rozumu. Każdego dyrektora sportowego ograniczają zawsze warunki (baz treningowa, stadion, ilość kibiców, pomysł na kupowanego zawodnika: czy na ławę, czy do gry oraz to, co najważniejsze – pieniądze za grę).

    Kosiorowski poszedł tam, gdzie się będzie mógł wykazać z mniejszymi ograniczeniami, niż dotąd: finansowymi, odnośnie bazy treningowej, ilości kibiców na pełnym stadionie, który ma być wkrótce powiększony, ponieważ ci kibice wykupują wszystkie miejsca na stadionie karnetami.
    Czy mu się powiedzie, czy nie, nie wiadomo. Moze wylecieć na zbity ryj już pod koniec tego roku kalendarzowego. Ale ma szanse. Jak w starym żydowskim kawale:

    Icek: „Panie Boże, czemu ja nigdy nic nie wygrałem na loterii?David wygrał, Rafael wygrał, a ja nigdy!”
    Bóg: „Icek, ty mnie daj szanse, ty kup los!!!”.
    No i Kosiorowski wziął i kupił los…

    1. Wiesz Mountasie – na szczęście my nie odchodzimy bo w innych klubach mają więcej pieniędzy.

    2. Olo, ja Ciebie lubię i szanuję.
      Pozwolę sobie, zatem, z całym szacunkiem, zastosować prostą argumentację w naszej polemice.
      Obaj kochamy Polonię i dalibyśmy się za nią pokrajać (mówię za siebie, a dołączyłem Twoją osobę, bo jestem przekonany, że masz to samo).
      Obaj zarabiamy gdzie indziej, nie w Polonii Warszawa . Czy Ty chciałbyś pracować w Polonii kosztem firmy, którą jak domniemywam stworzyłeś od zera, ponieważ kochasz Polonię?
      Ja pracuję na etacie. Zapytajcie mnie, czy chcę pracować w Polonii, którą kocham kosztem obecnej pracy, do której dochodziłem przez całe lata?
      Myślę sobie, że obaj odpowiemy – nie – mimo, że pracujemy w różnych uwarunkowaniach. Ale w tych uwarunkowaniach jesteśmy w miejscu, które nam odpowiada i być może nawet jesteśmy dumni z tego, do czego doszliśmy.
      Ja nie jestem admiratorem Piotra Kosiorowskiego. Widzę wady i zalety. Kosiorowski jest jednak na początku drogi zawodowej. On musi myśleć nie tylko o klubie Polonia Warszawa, który, tak domniemywam – kocha tak, jak my kochamy. On musi myśleć o swojej przyszłości zawodowej, o zapewnieniu wysokiego poziomu życia swojej rodziny.
      Ja chciałem w swoim wpisie podkreślić, że nie mam do niego pretensji o to, że odszedł, a ni o to czy się sprawdził czy nie. Skoro chłop dorwał fuchę lepiej płatną i z lepszymi warunkami brzegowymi, to jest to dla niego szansa. Może się sparzyć, a może zostać legendą Widzewa, jeśli mu wyjdą transfery, jak dyrektorowi Jagiellonii Białystok niedawno.
      Ja nie wiem, czy Kosior kocha Polonie tak, jak my, bardziej niż my, czy nie kocha. Wiem, że musi się rozwijać zawodowo, a u nas po sześciu latach pracy, to się jedynie może zwinąć…

  4. Pewien prezydent jednego z państw powiedział kiedyś: „Nasz kraj nie ma ropy naftowej, nie ma diamentów, ani kopalni złota. Musimy więcej myśleć”.
    Mountas proponuje, żeby przestać myśleć (nazywa to filozofowaniem) i zastąpić myślenie furą pieniędzy.
    Tak działa Widzew, kasa, kasa, kasa.
    14 miejsce w sezonie 2025/2026.
    Zuchy! I Widzew i Mountas.

    1. „Mountas proponuje, żeby przestać myśleć (nazywa to filozofowaniem) i zastąpić myślenie furą pieniędzy.”

      „Tworzyć chochoła” (ang. straw man) to stosować błąd logiczny polegający na przypisaniu komuś poglądu, którego w rzeczywistości nie wyraził, albo celowym zniekształceniu jego stanowiska, żeby łatwiej było je obalić.
      To jedna z najczęstszych nieuczciwych technik w dyskusjach.

    2. Ha, ale bez pieniędzy gdzie byśmy byli ?
      Mysleć trzeba – bo łatwo przepłacić. My ciągle jesteśmy w drodze do ekstraklasy. Raczej skłaniam się ku temu , że trzeba trochę przepłacić aby się tam dostać.
      Wieczysta przepłacała – i awansowała (czy się utrzyma , zobaczymy).
      Śląsk i Wisła też ( tutaj i tak budżet był wysoki).
      Takie są realia.

    3. Rekinku mój kochany, Bracie po szalu.
      Nie znasz mnie (ja Ciebie również nie znam), być może w życiu mnie na oczy nie widziałeś (jeśli chodzisz regularnie na Polonię, to może i mnie widziałeś, ale nie kojarzysz. Nie potrafiłeś zinterpretować mojego tekstu, ponieważ nie przeczytałeś go uważnie, albo jego odbiór przekracza twoje zdolności percepcyjne (przyjmuję tezę, że to pierwsze).
      I co w związku z tym? Otórz doszedłeś do wniosku, że Brata po szalu (mnie, znaczy sie) należy wykpić. Ot, tak sobie wykpić bez jakichkolwiek merytorycznych argumentów. A szkoda, ponieważ ja uwielbiam polemikę. Na rzeczowe argumenty, odpowiedziałbym Tobie równie rzeczowymi argumentami. Być może spotkali byśmy się gdzieś po środku, albo pozostali przy swoich zdaniach, z szacunkiem do poglądów adwersarza.
      Próba wykpienia mnie bez jakichkolwiek argumentów nie pozostawia pola do dyskusji.
      W życiu nie chciałbym w stosunku do kogokolwiek uznanego przeze mnie mnie jako „Brat po szalu”, zastosować wierszyka Juliana Tuwima z dawnych, dawnych czasów, który był łaskaw odpisać adwersarzowi, który przekroczył granice dobrego smaku:
      „Próżnoś repliki się spodziewał
      Nie dam ci prztyczka ani klapsa.
      Nie powiem nawet pies cię jebał,
      bo to mezalians byłby dla psa.”
      Ja tego nie chcę…
      Pozdrawiam serdecznie Bracie po szalu Rekinie

  5. Trochę nie rozumiem, tych co nie rozumieją wypowiedzi i motywów Kosiorowskiego. Nie ma co się dziwić, że gość już wypalił się w miejscu, w którym infrastruktura jest ze średniowiecza, a zawodnicy których pozyskuje nie mają stałego miejsca treningowego i łapią kontuzje przez co jego praca idzie w piach.
    Spędził tutaj 6 lat i zapewne uświadomił sobie, że jeżeli coś się poprawi to pewnie najszybciej za drugie tyle, a on najwidoczniej nie miał dalszej motywacji by tyle czekać.
    Panie Piotrze – dziękuję za wkład w rozwój drużyny i życzę powodzenia w nowym miejscu!

  6. Proszę nie rozwadniajcie tematu. To nie filipiki są ważne między kolegami po szalu tylko ocena byłego już dyrektora sportowego

    Odszedł przed Odrą bo nie wierzył w wygraną i nie chciał być zwolniony ?

    1. Olo
      Tak to logicznie wygląda. Zaryzykował, bo nie miał wówczas chyba nagranej pracy.
      Ja mu życzę dobrze, chce się rozwijać, więcej zarabiać – to ostatni moment aby wejść do ekstraklasy. Jak mu pójdzie – zobaczymy.

    2. A może Bojkocie – nie chciał być zwolniony przez Nitota to i sam odszedł ?

    3. Może.
      Wykluczyć się tego nie da.
      Choć może być też tak, że Twoje niektóre opinie na temat Kosiora mogą być tendencyjne 😉
      Nikt z nas nie wie co miał w głowie i jakie były jego prawdziwe motywacje.

    4. One się wzięły z odczłowieczających ataków naszego środowiska na Smalca, a wcześniej na Szymanka.
      Oczywiście bez związku z Kosiorowskim.
      Oczywiście.

    5. Nie kumam.
      Znaczy ja też byłem zażenowany tymi tekstami o dżemie ze świni i innymi prymitywnymi wpisami. Choć w obu przypadkach na pewnym etapie byłem za zmianą trenera.
      Tylko co ma do tego Kosior?

  7. Poszedł wyżej, praca dla Polonii przyniosła mu wartość. Jesteśmy wciąż klubem na dorobku. Mozna od nas odejść i iść wyżej. Zaakceptujmy to. Może niedługo znowu trafi do nas jakiś piłkarz, który u nas się super rozwinie. Na razie nie będziemy klubem docelowym, raczej przystankiem w karierze oby nie schronieniem dla emerytów.

    1. Niestety nie pamiętam, aby odcinał się od delikatnie pisząc nagonki.
      Było minęło.
      Życzę mu powodzenia w Widzewie.

    2. Było minęło, ale chyba nadal jesteś na niego trochę cięty 😉
      Jak dla mnie klub jako całość stanął w obronie trenera Smalca, Greg jako prezes i głównodowodzący w szczególności. Nie czynił bym zarzutu z tego, że każdy pracownik z osobna nie wydał oświadczenia w tej sprawie.
      Kosior chyba też coś mówił na ten temat w rozmowie z Kwikiem. Dyrektor sportowy aż tak często nie udziela wywiadów.
      No nic, zostawmy to.

Dodaj komentarz